Być albo nie być Andrzeja Dudy. Teraz waży się wynik... wyborów 2020 r.

Jacek Gądek
17.08.2017 07:37
Na wspólne śpiewanie powstańczych piosenek na pl. Piłsudskiego przyszedł prezydent Duda

Na wspólne śpiewanie powstańczych piosenek na pl. Piłsudskiego przyszedł prezydent Duda (ADAM STĘPIEŃ)

Wybory prezydenckie 2020 r. rozstrzygają się już teraz. Andrzej Duda podjął próbę odsunięcia od siebie ryzyka, że zostanie "młodym komentatorem z ochroną". Dziś ma duże szanse na 10 lat w Pałacu Namiestnikowskim, choć wśród twardych pisowców stał się niemal "zdrajcą".

Scenariusze dla prezydenta Andrzeja Dudy w gruncie rzeczy są trzy.

I: sklejenie z PiS

Pierwszy scenariusz, czyli - ponowne - sklejenie Andrzeja Dudy z PiS jest mało prawdopodobny. Prezydent tak przebudował swoje otoczenie, żeby od PiS się odróżnić. I po to wchodzi w kolejne spory z kolejnymi ministrami, ale też z samym prezesem Jarosławem Kaczyńskim, żeby nie być zaledwie ich notariuszem.

Jeszcze w styczniu mówił: - Ja nie stoję po stronie żadnej z partii. Ja chcę załatwić sprawę. 'Notariusz dobrej zmiany' nie jest określeniem, które mnie obraża. Słowa te padły w rozmowie radiowej i nie były autoryzowane. Dziś zaplecze Dudy - gdyby miało taką możliwość - w autoryzowanym tekście by ich nie przepuściło.

Duda i jego zaplecze w dwa lata przeszli długą drogę. Początkowo Duda był zaskoczony tym, że znalazł się w Pałacu. Start prezydentury, gdy sam dopiero uczył się swojej nowej roli, był uległy wobec partii. Nie drżała mu ręka - nawet przy rozprawie z Trybunałem Konstytucyjnym. Pod koniec 2015 r. nawet, będąc na urlopie, przeleciał śmigłowcem pół Polski w dwie strony - z Wisły do Warszawy - aby ekspresowo podpisać ustawę o Trybunale. Wówczas był "długopisem" PiS.

Ale jego prezydentura się rozpędza. Aleksander Kwaśniewski opisywał nawet, jak Andrzej Duda  napomknął w rozmowie z nim: - Mówił, że się długo rozkręca, że on potrzebuje dwóch lat na rozkręcenie się w swoich działaniach.

I tak się dzieje. Dwa lata dopiero co minęły, a prezydent jest w momencie, który będzie rzutował na całą jego przyszłość i perspektywę reelekcji jak żaden inny wcześniej i być może żaden inny później. Nieprzypadkowo politycy PiS mówią, że na linii PiS-prezydent już nic nie będzie tak samo jak było. Weta do flagowych ustaw PiS, otwarty konflikt z ministrami Antonim Macierewiczem i Zbigniewem Ziobrą, chłód na linii z niedawną przyjaciółką Beatą Szydło i samym prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Tego zupełnie posklejać już się nie da.

II: separacja od PiS

Swoimi działaniami Andrzej Duda wyraźnie dąży do odseparowania się od PiS. Pohukiwał choćby na likwidację gimnazjów, ale ostatecznie i tak podpisał reformę edukacji.

Jaskółką było pierwsze weto do ustawy o Regionalnych Izbach Obrachunkowych, które miały być batem PiS na samorządowców - de facto dawałyby rządowi możliwość odwoływania włodarzy pod dętymi pretekstami niecelowości jakichś wydatków. Prezydent postawił weto, czym naraził się partii, ale przypodobał samorządowcom.

Ale tamto weto to przeszłość, a politycznie niewiele z niego wynikło, poza symboliką. Ważniejsze są te działania, które muszą mieć dalszy ciąg, a te są dwa podstawowe. Po pierwsze: prezydent chce referendum ws. nowej konstytucji. I po drugie: wetując ustawy PiS, zobowiązał się w dwa miesiące napisać ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Pierwsza rzecz - referendum - buksuje w nawale bieżących rzeczy. A przy okazji drugiej Duda naraża się na jeszcze ostrzejszy konflikt z PiS albo na ponowne wzniecenie ulicznych protestów. Ryzyka są więc bardzo duże, a przy dopięciu tych projektów prezydent jest uzależniony od PiS. Bo referendum nie dojdzie do skutku, jeśli Senat się na to nie zgodzi. A reforma SN i KRS autorstwa prezydenta nie stanie się faktem, jeśli Sejm - czyli PiS - jej nie przegłosuje.

Sabotowanie przez PiS pomysłów prezydenta sprawiłoby, że Andrzej Duda zostałby jak Jan Himilsbach z angielskim. Gdy aktor otrzymał propozycję zagrania w zachodniej produkcji, ale musiałby się nauczyć języka angielskiego, to rzekł: - Jeszcze się okaże, że jednak nie będę im pasował do tego filmu, i zostanę z tym angielskim jak ch... Jeśli PiS pogardzi jego ustawami i referendum, to pozostanie po tych pomysłach tylko dużo zmarnowanej energii i śmieszność.

Polami, na których Duda może jedynie wygrywać jest strofowanie i recenzowanie ministrów Antoniego Macierewicza (rekordowo niepopularny) i Konstantego Radziwiłła (ze służby zdrowia ludzie zawsze są niezadowoleni). Aż dziw z kolei, że prezydent milczy wobec działań ministra środowiska prof. Jana Szyszko - również niepopularnego. Póki co głowie państwa wystarczy jednak konfliktów.

Najbardziej i korzystny, i prawdopodobny scenariusz dla prezydenta to właśnie szukanie dystansu do PiS. - Separacja, ale nie rozwód - tak to ujmuje prof. Rafał Chwedoruk. Ale taka separacja, aby nie sprowokować PiS do wystawiania innego "własnego" kandydata przy jednoczesnym nazywaniu Dudy "zdrajcą". Twardzi pisowcy mówią co prawda, że ich rozczarował, ale o zdradzie publicznie nie ma mowy.

III: wojna z PiS

"Zdrajcą" prezydent stałby się, gdyby stworzył własną formację. Miraż partii prezydenckiej wciąż w Polsce powraca. Nie udało się takiej zbudować Lechowi Wałęsie, choć próbował, a jego Bezpartyjny Blok Wspierania Reform mało kto dziś nawet pamięta.

- Z kolei Aleksander Kwaśniewski próbował rozgrywać swoją dawna formację (SLD) i na jej gruzach zbudować nową, bardziej centrowo-liberalną, co zakończyło się stratami, których lewica już nie odrobiła. Bronisław Komorowski był już bardzo ostrożny i tylko wspierał frakcję w Platformie. Lech Kaczyński nawet nie próbował niezależności - opisuje prof. Rafał Chwedoruk.

Co zrobi Andrzej Duda? W czasie publicznej wymiany ciosów Kancelarii Prezydenta zależało, aby uspokoić emocje i tak też się ostatecznie stało. Głowie państwa nie zależy na konflikcie z PiS, ale na tym, aby partia nim nie pomiatała. Bo prezydent, którego nie szanuje nawet własne środowisko, to powtórka z historii Bronisława Komorowskiego. Sklejenie z partią - choć formalnie Duda nie jest członkiem PiS - to też byłaby powtórka z historii byłego prezydenta.

Kalendarz

Bardzo istotny dla dzisiejszej postawy Dudy jest kalendarz wyborów. Na pierwszy ogień pójdą wybory samorządowe (jesień 2018) - jeśli PiS wypadnie słabo na poziomie sejmików wojewódzkich, to będzie to lampka ostrzegawcza dla całego obozu. Potem wybory do Parlamentu Europejskiego (w połowie 2019). Wybory do Sejmu: jesień 2019 r. I dopiero na końcu tego morderczego maratonu w połowie 2020 r. wybory prezydenckie.

Jeśli PiS pójdzie na dno w 2019 r., to kandydat na prezydenta przyklejony do tej partii też będzie ściągany partyjną kotwicą pod wodę. Natomiast wygrana PiS w kolejnych wyborach parlamentarnych, to fala dzięki której Duda może tylko zwiększyć swoje szanse na wygraną pół roku później. Same głosy wyborców PiS mu nie wystarczą. Potrzebuje jeszcze tych, którzy mają wobec tej partii wiele "ale" - sam więc to słowo mocno akcentuje.

Zobacz także. Duda na Święcie Wojska Polskiego: To nie jest armia prywatna!

Co jeszcze pamiętasz z lat 90.? [QUIZ]
1/15Zacznijmy od czegoś bardzo łatwego. Ile województw istniało w Polsce 20 lat temu, przed reformą terytorialną?
Zobacz także
Komentarze (246)
Być albo nie być Andrzeja Dudy. Teraz decyduje się wynik... wyborów 2020 r.
Zaloguj się
  • M da.vinci

    Oceniono 1 raz -1

    Czy kiedykolwiek po 89 roku zdarzył sie prezydent który odciął się od swojej partii Bez zaplecza partyjnego prezydent co najwyżej może w ruskiej budzie mieszkać buhahahaha

  • jottsp

    Oceniono 1 raz 1

    Prezydent w otoczeniu 5 ochroniarzy spiewa hymn ... dawnej bylo jakos inaczej

  • jego-wysokosc

    Oceniono 2 razy 2

    Nowe wybory mówicie... Czyli znowu świrnięty Antek do szafy, a obciachowy prezes pod pierzynę na kilka miesięcy? Obiecamy złote góry, powalczymy z układem i wyzyskiem prostego człowieka i ciemny lud to kupi.

  • kenjed

    Oceniono 2 razy 2

    PiS szantażuje Dudę, że nie będzie ich kandydatem, Duda straszy PiS, że będzie im wetował ustawy jak go będą szantażować. Jeśli Duda teraz zapowie, że nie interesuje go powtórna elekcja to ma przyszłą prezydenturę w kieszeni ( zmieni zdanie w ostatniej chwili).

  • smarekdarek

    Oceniono 2 razy 2

    Plan jest taki: Du.a udaje, że się uniezależnia od PiSu i wręcz jest im przeciwny. PiS wystawia kandydata w postaci Suskiego, albo innego klauna, który w ostatniej chwili rezygnuje. Ludzie oddają głosy na Du.e, ten wygrywa w drugiej turze i dalej podpisuje ustawy podsunięte przez PiS, a "wielki strateg" dalej knuje, jak dorwać Tuska.
    www.youtube.com/watch?v=6Z9Hllfh0zE

  • guarnica

    Oceniono 2 razy 2

    Duda zawetował ustawy o KRS i SN, ma przedstawić swój projekt. Zastanawia mnie dlaczego partie opozycyjne które głosowały przeciwko projektom ustawi PiS ( słusznie!!!) , także odnośnie sądów powszechnych, Trybunału Konstytucyjnego, i szeregu innych wadliwych ustaw nie zgłaszaja swoich projektów. Niechby nawet odrzuconych, ale byłby to obraz Polski jaka proponuja w przypadku swoich rządów. A tak wygląda, że to leniuchy, głosuja przeciwko ( słusznie!!!) ale popracować nad swoimi propozycjami to już sie nie chce. Panowie Schetyna i Petru, weźcie się do roboty, bo odnosze wrażenie że w tylko udajecie, że wam sie nie podobaja rządy PiS.

  • f1909

    Oceniono 6 razy -2

    Kukiz z PSL nie wystawią swojego kandydata i Duda wygra bez problemu w pierwszym głosowaniu niezależnie od tego jaka będzie sytuacja z PIS-em !? Potem wszyscy wezmą się ostro za zmianę Konstytucji uchwalonej przez postkomuchów na czele z TW Alkiem ( Kwaśniewskim ). Lewactwo i resztka postkomuny nie będą mieli nic do gadania przy procedowaniu tych bardzo ważnych zmian dla Polski. Taki jest plan i tak się stanie ku chwale Naszej Ojczyzny !!!

  • a.k.traper

    Oceniono 3 razy 3

    Prezydent nie powinien tworzyć włąsnej partii, powinien udowodnić, że zależu mu aby być prezydentem wybranym przez większośc Polaków, na razie ma cieniutko, no chyba, ze PiS wystawi "perukarza".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje