Teraz PiS stawia na blitzkrieg. Bitewny kurz tylko pomoże Kaczyńskiemu

Jacek Gądek
13.07.2017 15:29
Sejm, 8 czerwca 2017, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński podczas głosowania nad KRS i statusem sędziów

Sejm, 8 czerwca 2017, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński podczas głosowania nad KRS i statusem sędziów (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

PiS chce szturmem wziąć Sąd Najwyższy. Jeśli nowa ustawa przejdzie przez Sejm i Pałac Prezydencki, to gmach przy pl. Krasińskich padnie szybko. Jarosław Kaczyński stracił cierpliwość po ślamazarnej rozprawie z KRS - teraz chce blitzkriegu. A dzieje się to za zasłoną bitewnego kurzu.

Początek wakacji obrodził w wydarzenia polityczne dużego kalibru. Polacy odpalili grille, a PiS lonty pod sądownictwem w dzisiejszym kształcie. W PiS główkowano nad kalendarzem tej wojny. Nieprzypadkowo.

- Obawiam się, że jeszcze w wakacje możemy się obudzić w innym państwie. Byłoby dobrze, gdyby ludzie siedzący teraz - co naturalne - przy grillu czy nad morzem, mieli świadomość, że trzeba się ocknąć tu i teraz. Bo później będzie już za późno - mówi Gazecie.pl prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

Rewolucja krocząca

Z trzech podstawowych etapów tej wojny PiS niemal dopięło swego już w drugim.

Pierwszym było spacyfikowanie Trybunału Konstytucyjnego. Drugim - przejęcie Krajowej Rady Sądownictwa i zarządzania sądami. Trzecim jest batalia o Sąd Najwyższy, która właśnie się zaczęła i będzie najkrwawsza. Postscriptum do tej rewolucji mają być decyzje personalne ministra sprawiedliwości i Sejmu, czyli wręcz tysiące dymisji i nominacji w nowym systemie sądownictwa.

Dopiero wtedy spełni się jedno z największych nie tylko politycznych, ale i życiowych marzeń Jarosława Kaczyńskiego. Nieprzypadkowo prezes PiS mówił, że dzisiejsze sądownictwo to "gigantyczny skandal, z którym trzeba skończyć". Według niego sądy to skamielina PRL w budowanej przez niego IV RP. A Sąd Najwyższy to elita elity sędziów - im Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro odpuścić nie chcą.

Markiewicz: - Nie ma w tym projekcie krzty reformy. Jest, ale absolutna czystka, w której minister sprawiedliwości palcem wskazuje sobie wygodnych ludzi.

Opóźnienie na wakacje

Czy to przypadek, że projekt ustawy o Sądzie Najwyższym wpłynął do Sejmu na początku sezonu urlopowego?

PiS chce się uporać z "zaoraniem" Sądu Najwyższego jak najszybciej. Ale najpierw chce zamknąć front ws. Krajowej Rady Sądownictwa. Prace nad ustawą o KRS ciągnęły się - wedle standardów PiS - w ślimaczym tempie. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński umieszczał i w ostatniej chwili zdejmował ją z porządku. PiS od kwietnia wyczekało bowiem na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. stwierdzenia niekonstytucyjności sposobu wybierania członków KRS. W końcu PiS-owscy sędziowie 20 czerwca orzekli, że dotychczasowe przepisy są sprzeczne z konstytucją, a PiS (i zapewne też prezydent) uznają to za świetne uzasadnienie dla zaorania KRS. Sejm więc przyjął ustawę w środę wieczorem.

Głosowanie ws. KRS miało poślizgi. Ostatni: 6 lipca Warszawę odwiedził prezydent USA Donald Trump. Wtedy planowo miało trwać posiedzenie Sejmu, ale dla Trumpa marszałek zrobił przerwę, a ostatni dzień posiedzenia przeniósł na 12 lipca. Ledwo Trump opuścił Polskę, to Kuchciński znienacka wprowadził do porządku głosowania nad ustawami o KRS i sądach powszechnych. A posłowie PiS ekspresowo je przyklepali.

"Zaoranie" KRS zaraz będzie na biurku Andrzeja Dudy. Prezes PiS traktuje głowę państwa jak swojego notariusza, tutaj nie powinien się przeliczyć. Duda skruszał, więc prawdopodobieństwo weta prezydenta jest śladowe.

Efekt jest taki, że - wbrew woli prezesa Jarosława Kaczyńskiego - PiS poświęciło miesiące, a nie tylko tygodnie na rozprawę z KRS.

PiS chce blitzkriegu z SN

W kilka godzin po przegłosowaniu ustawy o KRS, PiS wzięło na celownik Sąd Najwyższy. Wyciągnęło z szuflady szykowany od miesięcy i w zaciszu gabinetów projekt ustawy. Trafił on w nocy do laski marszałkowskiej. To wyraz pośpiechu i zniecierpliwienia, ale i chęć skorzystania z nadarzającej się okazji: sezonu urlopowego.

Przypomnijmy. Projekt PiS zakłada, że sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez ministra sprawiedliwości.

Projekt o SN idzie dalej, niż można się było tego spodziewać: wszyscy sędziowie TK przejdą w stan spoczynku - poza tymi, których wybierze minister sprawiedliwości. Taka "opcja zero" znów może ściągnąć na rząd PiS gromy instytucji międzynarodowych i unijnych. To jednak ekipy "dobrej zmiany" szczególnie nie zajmuje.

- W praktyce Sąd Najwyższy, który odpowiada m.in. za ważność wyborów, jest w tym projekcie likwidowany. To oznacza, że nie będzie żadnej ochrony prawnej w Polsce. Braliśmy pod uwagę najgorszą wersję, która teraz znalazła się w projekcie. Ale to jest tak jak z bokserem: może się przygotować na cios, ale i tak upada, bo uderzenie jest bardzo mocne - mówi prof. Markiewicz.

Powtórka?

Sezon wakacyjny jest o tyle wygodny, że Polacy wówczas w mniejszym stopniu i interesują się polityką, są na urlopach i przy grillach. Trudne projekty można więc przepchnąć przy mniejszej wrzawie.

PiS ma już przygotowany grunt pod batalię o SN - to po części powtórka z KRS. Dlaczego? Posłowie PiS parę miesięcy temu złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie obowiązującej ustawy o Sądzie Najwyższym - i znów chodzi o sposób wybierania, tym razem kandydatów na I prezesa SN.To uderzenie prosto w prof. Małgorzatę Gersdorf.

Poprzednio TK oddał przysługę PiS, teraz też można się tego spodziewać - wyrok miał zapaść już w czerwcu, ale rozprawę przełożono.

Wyciągnięty wniosek

PiS wyciągnęło też wniosek z wizerunkowych problemów: ustawę o SN firmuje poseł Andrzej Matusiewicz, który w PRL-u zajmował się obroną opozycjonistów w procesach politycznych. To ważne, bo PiS miało poprzednio kłopot z tłumaczenia się z przeszłości Stanisława Piotrowicza - PRL-owskiego prokuratora.

Ustawa o SN zakłada m.in. dekomunizację sędziów w nim zasiadających - PiS na twarz zmiany wybrało nie "komucha", ale "solidarucha", choć bezbarwnego i bez ikry w polemikach.

Sąd Najwyższy będzie w najbliższych tygodniach jednym z głównych tematów. Na kolejny posiedzeniu Sejmu (za tydzień) zaplanowana jest informacja o działalności SN, a wystąpienia ma mieć I Prezes Sądu Najwyższego - prof. Gersdorf. Z kolei 12 września SN ma zbadać, czy Julia Przyłębska w ogóle jest prezesem TK. To będzie eskalować konflikt.

Bitewny kurz

Ujawnienie projektu ustawy o SN to tylko jeden z ważnych punktów ostatnich paru dni. W obozie "dobrej zmiany" otwarto kilka nowych frontów - zupełnie wbrew oczekiwaniom, że czas PiS-owskiej rewolucji w tej kadencji się kończy, a zacznie okres "ciepłej wody w kranie".

Obóz PiS - nie zawsze przemyślanie - wznieca bitewny kurz. W jaki sposób: zgłoszono projekt ustawy o opłacie paliwowej (ok. 25 gr. podwyżki na litrze), obserwujemy głośne protesty i ferment w klubie PiS ws. tej podwyżki, jest pierwsze weto prezydenta Andrzeja Dudy do ustawy PiS. A ekipa rządowa szykuje się do złożenia dwóch ustaw -  o nowej opłacie na media publiczne i o dekoncentracji mediów prywatnych (później).

Wszystko to dzieje się w bardzo krótkim czasie. Przypadek? Przemyślany PR? Sprawdźmy.

Dr Marek Migalski, były polityk PiS, stawia tezę: - Nie wszystko jest częścią jednego wielkiego planu. Ustawa paliwowa wymyka się z niego, podobnie jak i weto prezydenta. Widać jednak, że PiS chce szybko domknąć to, co jest możliwe. De facto spowoduje więc likwidację niezależnego sądownictwa w Polsce i trójpodział władzy.

Weto prezydenta

Najpierw - można powiedzieć: historyczne - "nie" Andrzeja Dudy dla ustawy PiS o Regionalnych Izbach Obrachunkowych. Uzasadnienie było proste: ustawa jest sprzeczna z konstytucją. De facto otwierała ścieżkę do usuwania (pod mglistym zarzutem niegospodarności) niewygodnych samorządowców.

W rzeczywistości nie była to ustawa ważna dla PiS. Weto Dudy dodaje mu nimbu obrońcy samorządów i Polski lokalnej. Patrząc z kolei na terminy, które wiązały prezydenta, to Dudzie po prostu kończył się czas. Wedle konstytucji ma 21 dni na decyzję o podpisie - zrobił to w przedostatnim dniu. W PiS nikt nie płacze po ustawie o RIO, a Duda przypodobał się lokalnym władzom.

Paliwo i sąd - co ważniejsze?

Druga rzecz: ustawa o nowym podatku od paliw, który może podnieść ceny na stacjach o ok. 25 groszy za litr.

Ten projekt tylko formalnie jest poselski, w istocie jest rządowy. PiS może go uchwalić już za tydzień. W ten sposób rząd chce zgarnąć ok. 5 miliardów złotych na budowę dróg lokalnych. A w praktyce na cokolwiek.

Nowa opłata może uderzyć po kieszeniach już we wrześniu. Takie ekspresowe tempo tłumaczył szef klubu PiS prof. Ryszard Terlecki. Przekonywał posłów, że trzeba wprowadzić nową opłatę paliwową, bo pieniądze są niezbędne, a już za miesiąc ludzie i tak zapomną o tej podwyżce, zwłaszcza że ceny paliw są obecnie bardzo niskie.

Bunt w PiS

Ale nowy podatek wywołał ferment i otwarty bunt w szeregach PiS. Łukasz Rzepecki - najmłodszy poseł tej kadencji - nazwał ustawę "złą i antyludzką" i wezwał do głosowania przeciw. Inni posłowie zaczęli cofać swoje podpisy pod projektem, ale póki co PiS nie zrezygnowało z niego. Jarosław Kaczyński zagroził tym posłom, że mogą zapomnieć o miejscach na liście, jeśli nie poprą nowej opłaty. Wycofywali więc wycofanie swoich podpisów.

W praktyce decyzja ws. nowego podatku to decyzja nie rządu, ale prezesa PiS. A Jarosław Kaczyński może się jeszcze z tego pomysłu wycofać. Może też go blitzkriegiem wprowadzić. To cały czas sprawa otwarta.

Migalski: - Ustawa paliwowa trochę jakby miała przykryć przejęcie sądów. Przecież nowej opłaty na razie nie wprowadzono, więc PiS może odstąpić od pomysłu i powiedzieć, że już nie ma sprawy. Gdyby tak się stało, to byłaby to klasyczna przykrywka dla rzeczy ważniejszych. Jeśli coś miałoby być przykrywką, to właśnie ustawa paliwowa.

Obsadzanie Rzepeckiego w roli figuranta, który odegrał partyjne oburzenie, jest na wyrost. Pała on bowiem sympatią do Kukiz'15. A Paweł Kukiz go chwali: "Zuch Dla Polski jedyna nadzieja w młodych". Ich drogi mogą się więc wkrótce zejść.

Trump z SN w tle

I jeszcze jeden - symboliczny - powód, dla którego PiS-owi nie było w smak równać Sądu Najwyższego tydzień czy miesiąc temu. Otóż 6 lipca Donald Trump wygłaszał przemówienie na placu Krasińskich w Warszawie. Za plecami miał Pomnik Powstania Warszawskiego, a w tle charakterystyczną siedzibę... Sądu Najwyższego. PiS wystarczyło trochę cierpliwości i w ten sposób uniknięto PR-owej wtopy.

Wizyta Trumpa była świętem ekipy PiS. Kurz wzniecany w wojnie o sądy tylko przykryłby państwową fetę. Akurat tego PiS nie chciało. Święto minęło - PiS na nowo prze więc do rewolucji.

Zobacz także. Donald Trump wiele obiecał Polsce. Od tego czasu niewiele się jednak zmieniło

Jadalny, trujący czy niejadalny? Sprawdź się, zanim wybierzesz się na grzyby
1/22Na początek coś łatwego. Borowik szlachetny jest:
Zobacz także
Komentarze (313)
Teraz PiS stawia na blitzkrieg. Bitewny kurz tylko pomoże Kaczyńskiemu
Zaloguj się
  • red.kris

    0

    To nie jest rewolucja ani kontrrewolucja, w najlepszym razie to są epigoni Solidarności, czas na władzę całkiem nową, która nadejdzie niespodziewanie dla tych wszystkich wyżeraczy :)

  • bazyli21

    Oceniono 3 razy 1

    Tak, mam duze watpliwosci, bo na odleglosc smierdzi zawlaszczaniem. Z drugiej strony jak otwierano zawody prawnicze jak adwokatow tez byl zjednoczony skowyt srodowiska prawniczego, ze to zamach na dobrze dzialajaca adwokature. Co jak co, ale to srodowisko wyjatkowo zaciekle broni swojego status quo od PRLu. I w tym Kaczynski ma racje. Wiec rozpieprzyc to to trzeba. I nie reformami tylko, bo to ludzie leza u podstaw problemu. Gdyby oni byli zdolni do reform, to sami mogliby cos z niewydolnym systemem (jak ktos ma watpliwosci, znaczy ze nie mial "przyjemosci" ze sprawami ciegnacymi sie LATAMI, co jest nie do pomyslenia w panstwie prawa - tak NIE DO POMYSLENIA, bo jest to kompletne zaprzeczenie idei egzekwowania swoich praw) zrobic. Mieli na to 28 lat. Malo? A nie zrobili nic.

    Watpliwosci czy PiS zrobi z tego dobry sad, czy tylko karykature pozostaja. Wiem, wiekszosc lemingow nie ma watpliwosci.

  • zniesmaczona67

    Oceniono 1 raz -1

    Teraz będą ekspresowe uniewinnienia pisowskich bandziorów.

  • dublet

    Oceniono 8 razy -2

    W zasadzie jest już po grzybach! Będziecie mieli faszyzm, gdzie funkcjonariusz partyjny będzie decydował o waszym losie: o pracy, pomocy społecznej, winie i karze. Jak sobie taki towarzysz coś ubzdura, to pójdziecie siedzieć albo stracicie majątek. Mówicie, ze nie macie majątku? A za 5-10 lat też nie planujecie mieć niczego? Mówicie, że będziecie grzeczni i nie podpadniecie? A może komuś podoba się wasz kawałek ziemi, wasza praca albo wasza żona? Taki towarzysz partyjny może WSZYSTKO!

  • sselrats

    Oceniono 10 razy 0

    Tak dlugo jak bedzie kielbasa do grilowania i browar, Polacy beda spokojni.

  • Jacek Marek Tolinski

    Oceniono 4 razy 0

    #Palec_Boży_AD_10_08_17

    Przed ekstazą na 88-siem skompromitowanego #ZZZ zastąpi sam ON... :)

    #I_kto_tu_teraz_podskoczy_NO_KTO_się_grzecznie_pytam... ?:)

    #RAE

  • jiddu

    Oceniono 4 razy -2

    Nie bardzo rozumiem, łamią konstytucję, więc co niby mogą odwoływać jak nie mogą? A jak te psychole uchwalą, że każdy ma chodzić do kościoła to niby to będzie obowiązkowe? No bez jaj. Niech se uchwalają, a reszta niech przestrzega prawa, bo jeśli pójdzie za nimi także będzie przestępcami.

  • freeasinfreedom

    Oceniono 10 razy -2

    Gdy już dobra zmiana odpali z powrotem PGR-y, to jako 40+ miłośnik analogowych brzmień domagam się od PiSu odtworzenia zakładów UNITRA w Lubatowie i wznowienia w nich produkcji. Na początek niech to będzie RM 820 i RM 830s.

    Wtedy zastanowię się czy może nie zagłosować na PiS.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje