Sypie się podkomisja smoleńska. Liczba się zgadza, ale nazwiska już nie

Podkomisja smoleńska się kruszy. Jedni eksperci odchodzą od Antoniego Macierewicza, a minister zapełnia luki po nich nowymi. Liczba członków formalnie jest dziś więc taka sama jak na starcie, ale nazwiska już różne.

Podkomisja smoleńska działa już dłużej niż komisja Millera, a ma - jak mówił szef MON - jeszcze "przynajmniej rok" pracy przed sobą. Traci za to członków - do tej pory odeszły cztery osoby. Podkomisję trzyma teraz w garści dr Kazimierz Nowaczyk - prywatnie od lat przyjaciel ministra.

Do tej pory w czteroosobowym prezydium podkomisji (jej władzach) były już trzy dymisje. Ostała się w nim już tylko jedna osoba z pierwotnego składu - właśnie Nowaczyk, który wobec Macierewicza jest bezwzględnie lojalny, a poza podkomisją zarabia doradzając spółkom podległym MON-owi.

Wiceszef odchodzi

Kto odszedł z Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego z 10 kwietnia 2010 r.? To cztery osoby.

Pierwszym sekretarzem podkomisji i jej wiceszefem był dr inż. Bogdan Gajewski. Ale już nie jest. Ledwo po powołaniu go do podkomisji mówił, że "od dawna zgłaszał swoją gotowość do pracy w takiej komisji". A do tego gremium trafił za pośrednictwem Nowaczyka, który "potraktował to [jego deklarację - red.] bardzo poważnie i w odpowiednim czasie przedstawił jego kandydaturę do zatwierdzenia".

Macierewicz ją zatwierdził i Grajewski zasiadł w podkomisji i to w fotelu wiceprzewodniczącego. Ten polonijny naukowiec na stałe mieszka w Ottawie (Kanada). W swoich prezentacjach zestawiał katastrofę smoleńską z zestrzeleniem samolotu MH-17 nad wschodnią Ukrainą.

- Wszystko trzeba zacząć od początku i wygląda na to, że mamy dużo do zrobienia - mówił na starcie. Gajewski szybko jednak zrezygnował z uczestnictwa w podkomisji. Macierewicz wcześniej miał do niego spore zaufanie, bo chciał, aby to w jego obecności - jako biegłego - prokuratura przesłuchiwała dr. Macieja Laska. Macierewicz miał z Gajewskim o tyle kłopot, że badania podkomisji zmierzają ku tezie o wybuchu bomby na pokładzie, a Gajewski mówił, że "10 kwietnia 2010 r. polski samolot został zestrzelony nad Smoleńskiem". Tych dwóch teorii nie sposób pogodzić.

Sekretarz odchodzi

W początkach podkomisji w fotelu sekretarza i członka prezydium podkomisji zasiadał też prof. Jan Obrębski - emerytowany naukowiec z Politechniki Warszawskiej.

- Mówię twardo: wybuch. Inaczej nie da rady tego wytłumaczyć - stwierdzał Obrębski otwierając swój wykład opisujący zniszczenie fragmentu wraku tupolewa, który trafił w jego ręce. Rektor PW prof. Jan Szmidt odcinał się od Obrębskiego i jego pracy dla Macierewicza - wskazywał tu, że nie jest on specjalistą od badania katastrof lotniczych.

Obrębski też jest już jedynie byłym członkiem podkomisji. Gazeta.pl pytała go, czy wciąż jest członkiem podkomisji powołanej przez Macierewicza. - Nie. Nie jestem. Pół roku temu się wycofałem - odpowiadał. Dlaczego? - Zostawmy tę sprawę. Swoje 18 lat już skończyłem i po prostu taki jestem - dodawał.

Ziółkowski odchodzi

Z podkomisji odszedł też prof. Andrzej Ziółkowski - pracownik Polskiej Akademii Nauk. - Jeżeli chodzi o moje zaangażowanie w wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej w ramach podkomisji powołanej w lutym 2016 r. przez ministra Antoniego Macierewicza, to z dniem 30 września 2016 r. ustąpiłem z uczestnictwa w jej pracach. Ponieważ nie uczestniczę w pracach podkomisji od dziewięciu miesięcy, więc nie mogę wypowiadać się merytorycznie na temat jej bieżących ustaleń, ocen i planów - informuje w e-mailu do Gazety.pl.

Prof. Ziółkowski podtrzymuje to, co pisał o katastrofie we wrześniu 2016 r. Swoje twierdzenia wyłożył na 30 stronach i przekazał pracę do publikacji w "International Journal of Forensic Engineering" i zostawił sprawę za sobą.

Chemik odchodzi na początku

Na tym nie koniec pożegnań z podkomisją. Zaraz po powołaniu tego ciała, z pracy w nim zrezygnował chemik - prof. Piotr Stepnowski z Uniwersytetu Gdańskiego. Jego ojciec był kandydatem PiS - bez powodzenia - do Senatu.

Przewodniczący wyjeżdża

Najgłośniejsza była jednak dymisja dr. Wacława Berczyńskiego. Polonijny naukowiec i emeryt z USA był przewodniczącym podkomisji, ale w kwietniu tego roku przesłał Antoniemu Macierewiczowi swoją rezygnację z funkcji szefa podkomisji.

Formalnie pozostaje on członkiem podkomisji, ale de facto nie uczestniczy w jej pracach. Przebywa w swoim ulubionym domu w Springfield koło Filadelfii (USA). Pracując w podkomisji regularnie latał między Polską a Stanami Zjednoczonymi. Obecnie w MON nikt publicznie nie chce mówić o tym, czy w ogóle albo jaki kontakt ma z nim ministerstwo. Sam Macierewicz dziękował - jak pisał - "Wackowi" za zaangażowanie.

MON woli milczeć

MON przez 10 dni nie odpowiedziało na pytania dot. składu podkomisji smoleńskiej i prof. Jana Obrębskiego.

Na przestrzeni 16 miesięcy istnienia podkomisji Macierewicz dokooptował do niej nowych ekspertów w miejsce tych, co rezygnowali. Ci nowi to: Glenn Jorgensen (Duńczyk, który w lipcu 2016 r. odebrał polskie obywatelstwo, prywatnie mąż szefowej "Solidarnych 2010" Ewy Stankiewicz) i prof. Piotr Witakowski (emerytowany naukowiec z AGH), dr Wojciech Fabianowski (chemik z Politechniki Warszawskiej) oraz szerzej nieznany Tomasz Ziemski.

Liczba się zgadza

Gdy Macierewicz powoływał podkomisję było w niej 21 osób. Potem - na to wskazuje decyzja ministra z sierpnia 2016 r. - rozrosłą się do 23, by dziś formalnie ostać się na 21 (de facto 20, bo z pozostającym na liście płac Berczyńskim MON nie ma kontaktu), ale cztery nazwiska są już w niej inne.

Zobacz także. Jacek Kurski: "Nie ma żadnej cenzury w telewizji publicznej. Mamy do czynienia jedynie z psychozą"

Więcej o:
Komentarze (291)
Sypie się podkomisja smoleńska. Liczba się zgadza, ale nazwiska już nie
Zaloguj się
  • anders76

    0

    "badania podkomisji zmierzają ku tezie o wybuchu bomby na pokładzie, a Gajewski mówił, że "10 kwietnia 2010 r. polski samolot został zestrzelony nad Smoleńskiem". Tych dwóch teorii nie sposób pogodzić."
    Jasne, ze mozna, jak sie zaczely wybuchy to wystrzelono rakiete, zeby miec pewnosc. Albo, rakieta dostarczyla ladunki, ktore zaraz zaczely wybuchac. Biorac pod uwage dotychczasowe "ustalenia" to mozna nawet sobie wyobrazic Putina machajacego brzoza pod nosem samolotu, naturalnie juz po trafieniu rakieta i wszystkich mozliwych wybuchach.

  • belg5

    0

    A czy wiceminister kultury J. Sellin nadal jest przekonany ze trzy wybuchy w tupolewie zostały "naukowo udowodnione"?

  • romek_z_warszawy

    Oceniono 1 raz 1

    odchodzą "prof" przychodzą "mgr". tak jak w Trybunale Konstytucyjnym.
    A przy okazji?: czemu mają kupować skaner? Nie prościej wypożyczyć na jedno skanowanie?

  • sigm_0

    Oceniono 1 raz -1

    nie przesłuchali jeszcze Laska ?
    NO CO WY ?
    a ile czasu już upłynęło

  • R s

    Oceniono 10 razy 2

    W podkomisji Smoleńskiej i innych podkomisjach tego typu zostają tylko ci którzy chcą kłamać i oszukiwać społeczeństwo.Te komisje to farsa .

  • substorm

    Oceniono 8 razy 2

    Prezes to cienki bolek. Miesiecznice to przezytek a tygodnice byly modne pare miesiecy temu. Czas na dziennice!

  • substorm

    Oceniono 8 razy 2

    Suweren lubi takie bajki bo na codzien wiekszosc jest oderwanych od rzeczywistosci. To sa ci sami co wymachuja krzyzem i chca wszystkich nawracac. Nawet wronki nie pomoga.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX