Marcinkiewicz: To już nie tylko polityka, ale czysta nienawiść. Sam Tusk to małe piwo

05.06.2017 16:07
Jarosław Kaczyński, prezes PiS

Jarosław Kaczyński, prezes PiS (Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta)

- Gdy w 2016 r. zaczęły się ekshumacje, to polityk PiS na moje stwierdzenie "po co wam te ekshumacje", odpowiedział: - No wiesz, na Wawelu brakuje kilku części ciał Lecha i Marii Kaczyńskich, muszą je znaleźć - opisuje Kazimierz Marcinkiewicz, były premier.

Jacek Gądek: - Jest pan zszokowany tym, że w kolejnych trumnach ujawniane są albo pomyłki ciał, albo fragmenty ciał innych osób?

Kazimierz Marcinkiewicz: - Dziwię się ludziom, którzy są w szoku.

Dlaczego?

Mamy do czynienia z ogromną katastrofą lotniczą, po której nie ma ciał, ale są tylko ich szczątki rozrzucone na dużym obszarze. A na dodatek są Rosjanie, którzy nie mają szacunku dla zwłok. Oni identyfikowali główne części ciał, powkładali do trumien, ale nie badali każdej cząstki. Pozostałe fragmenty rozłożyli w trumnach.

Teraz ekshumacje pokazują, że można to było zrobić inaczej, ale wtedy pogrzeby nie odbyłyby się w kwietniu 2010 r., ale w kwietniu następnego roku. Identyfikacje wszystkich szczątków trwałyby miesiącami.

A teraz też będą trwać dłużej - do połowy 2018 r.

Gdy w 2016 r. zaczęły się ekshumacje, to polityk PiS na moje stwierdzenie "po co wam te ekshumacje", odpowiedział: - No wiesz, na Wawelu brakuje kilku części ciał Lecha i Marii Kaczyńskich, muszą je znaleźć.

I może należało tuż po katastrofie zidentyfikować już w Polsce każdy fragment, by potem raz na zawsze zamknąć trumny?

Lubię mądralińskich po latach. Wtedy było pytanie: czy robimy szybko pogrzeby i próbujemy przejść do porządku nad tą katastrofą i zająć się wyjaśnianiem jej przyczyn? Czy przez wiele miesięcy, układamy każdą cząstkę każdego ciała do właściwej trumny? Sam nie wiem, które rozwiązanie bym wybrał.

Nawet mając dzisiejszą wiedzę o pozamienianych ciałach?

Dziś PO dostaje się za to, że była taka jaka była: byle jaka. Platforma nie budowała silnego państwa. Nie będę bronił decyzji PO z tamtego czasu, ale dziś mamy jeszcze gorsze państwo PiS.

Mówił pan w zeszłym roku: "Otwierają groby tylko po to, żebyśmy przez następny miesiąc znów wojowali z kłamstwem smoleńskim, z tym, że tam był jakiś zamach, żebyśmy znowu zajmowali się sprawami, które są, przepraszam za słowo, podłe". Zmienił pan zdanie tak jak Radosław Sikorski?

Nie zmieniłem o tyle, że kłamstwo smoleńskie ciągle jest wykorzystywane do gry politycznej. A wykorzystywanie grobów i katastrofy do polityki jest podłe. Uważam to za totalny upadek moralny. Tego nikt nigdy nie powinien zrobić, a PiS z lubością czyni to od lat.

Ekshumacje wszystkich ciał, by je i ich fragmenty umieścić we właściwych trumnach, jest podłe?

Jeśli trwa poszukiwanie części ciał pary prezydenckiej, to być może należy to zrobić. Nie jestem jednak pewien, czy gra jest warta świeczki. Jeśli popełniono błąd nie czyniąc tego siedem lat temu, to nie mam też pewności, że robienie tego dziś ma jakiś wielki sens.

"Państwo zdało egzamin" - mówił tuż po katastrofie Bronisław Komorowski. Z dzisiejszej perspektywy można takie zdanie wypowiedzieć z czystym sumieniem?

Gdy patrzę na Polskę to, widzę, że Polacy zdają egzamin, ale polscy politycy - rzadko. Niestety nie potrafimy budować sprawnego, służącego obywatelom państwa - mimo że mamy wokół dobre wzorce.

Nie wiem, czy popełniono błąd, że nie identyfikowano każdego fragmentu ciała. Być może byliśmy wtedy w narodowej depresji, że nikt nie podjąłby innej decyzji niż zapadły. Tylko w kilku przypadkach otwierano trumny po przywiezieniu ich z Moskwy. Gdyby państwo było lepiej skonstruowane, to mogłoby się to potoczyć inaczej, sprawniej.

Rodziny, zwłaszcza krytyczne wobec rządu PO, mówiły: urzędnicy przekonywali, że nie wolno otwierać trumien.

Nie pamiętam takich szykan wobec rodzin.

A odrzuca pan możliwość, że prokuratura raz na zawsze chce teraz zamknąć sprawę pochówków ofiar, każdy fragment ciała złożyć do odpowiedniej trumny? I że za tym stoi dobra intencja i dobra wola?

Nie wierzę w dobrą wolę prokuratury pod wodzą ministra Zbigniewa Ziobro.

Miesięcznice...

... to seanse nienawiści. Nie ma powodu, aby urządzać takie wydarzenia. Nigdy w polskiej kulturze - ani w żadnej innej - nie było takiej tradycji. One są po to, aby grać Smoleńskiem. Miesięcznica to nabożeństwo religii smoleńskiej. Ludzie krzyczą tam o zamachu, o zdradzie, o wyjaśnieniu katastrofy, ale nie ma tam refleksji i wspomnień. Gdyby wspominano dokonania ofiar, to byłoby coś innego, ale przecież też nie co miesiąc.

Od kilku miesięcy dochodzi tam do burd. Obywatele RP krzyczą na przykład "będziesz siedział!" do Jarosława Kaczyńskiego. To też jest seans nienawiści, ale do PiS?

Nienawiść wywołuje nienawiść. Tak bywa. Jeśli ktoś wychodzi i przez siedem lat głosi teorie o zamachu bez dowodów, to musi mieć świadomość, że naraża się na to samo.

A blokowanie Wawelu, by Jarosław Kaczyński wraz ze współpracownikami nie mógł udać się na grób brata? To nie jest nienawiść?

Nie słyszałem, żeby ktoś robił problemy z wejściem na Wawel córce Lecha i Marii Kaczyńskich - Marcie Kaczyńskiej. Bo ona robi to od lat - w spokoju i w ciszy. Gdyby ktoś mi wzbraniał takiej modlitwy, to dał bym mu w pysk.

Jarosław Kaczyński nie wygłasza mów na Wawelu. Też jest tam w ciszy.

Prezes PiS wykorzystuje Smoleńsk do celów politycznych, więc ludzie mają prawo uważać, że także jego modlitwa na grobie brata, do której ma absolutne prawo, jest polityczna.

Politycy PiS mówią, że Donald Tusk i Ewa Kopacz powinni stanąć przed Trybunałem Stanu za postawę po katastrofie smoleńskiej. Powinni?

To już nie tylko polityka, ale czysta nienawiść. Będziemy świadkami tego, jak próbuje się upokorzyć Tuska, wsadzić go do więzienia, oskarżać o najgorsze rzeczy. Sam Tusk to jednak małe piwo, bo Kaczyński uważa, że winne katastrofy jest polskie państwo takie, jakim ono było. Dlatego prezes PiS całe to państwo wywraca teraz do góry nogami.

I to w sumie racja: państwo nie zdołało zapewnić swojemu prezydentowi i towarzyszącej mu delegacji bezpieczeństwa.

Tak. Ale trzeba pamiętać, kto to zrobił. Przez około 20 lat byłem politykiem i zawsze tak było, że wizyty prezydenta były przygotowywane przez Kancelarię Prezydenta. Za tę wizytę odpowiadali ludzie, których część zginęła, a część żyje i pełni funkcje publiczne. To ludzie PiS.

Sądzi pan, że ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę może być podstawą do stawiania go przed Trybunałem Stanu?

Oczywiście. Prezydent łamie konstytucję i kiedyś stanie przed Trybunałem.

PO nie potrafiła nikogo postawić przez TS.

Jestem przekonany, że po PiS władzę przejmie nowy, odpowiedzialny obóz polityczny. Ludzie PO będą jego elementem, ale sama Platforma nie przejmie władzę. Duopol PO-PiS jest  korzystny dla obu partii, ale okropny dla Polski.

Póki co nic się nie rodzi, a PiS góruje w sondażach.

Ale się narodzi. Nowe formacje powstają przed wyborami, a nie po wyborach.

Narodził się już ruch Pawła Kukiza, który ma osobistą popularność, a Kukiz’15 wszedł do Sejmu. On chce przełamać ten duopol.

Kukiz’15  jest po stronie PiS. Większość decyzji Kukiza jest zgodna z polityka PiS.

Zatem to możliwy koalicjant, jeśli PiS straci część poparcia.

Kukiz’15 cały czas się rozpada. Nie wiem, czy w ogóle będzie istniał po kolejnych wyborach. Do tego czasu możemy się już zupełnie stać państwem Wschodu, w którym prawo traktuje się instrumentalnie. PiS to partia Wschodu, cywilizacji bolszewickiej, w której prawo dobiera się do własnych potrzeb.

PO też jest partią bolszewicką, skoro chciała "na zapas" wybrać trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego?

Tak - to również było bolszewickie. Można się zastanawiać, która partia jest lepsza, a która gorsza. Różnica jest taka, że PO rządziła w ramach jakiegoś spokoju, w miarę normalnego państwa, na pewno nie sprawnego, ale ciepła woda była. Dziś nawet z kranu leci PiS.

A potem w wyborach ta ciepła woda została odrzucona.

I teraz mamy chaos, który tworzy i zarządza nim Jarosław Kaczyński. On lubi wzniecać chaos, bo wtedy ludzie potrzebują silnego człowieka, który umie się w nim odnaleźć. On to robi po to, aby mieć poparcie 30 proc. ludzi. Na dłuższa metę życie w państwie PiS, bo to nie jest Polska, staje się nie do zniesienia.

Gdy rządziła PO, to też nie było Polski, tylko państwo Platformy?

Wtedy to bardziej była Polska. Ludzie narzekali na polityków, ale sami chcieli rozwijać kraj.

Mówi pan o PiS jak o partii zewnętrznej - tak jak Jarosław Kaczyński o PO.

Zewnętrznej?

Takiej, która w istocie nie działa z myślą o interesie państwa, ale o interesie własnym albo obcym. Tak to definiował prezes PiS.

PiS nie realizuje polskiego interesu. Polskim interesem jest stworzenie silnego, dostatniego państwa. Wolnego i sprawiedliwego. Polska jest państwem partyjnym - nie ma w Polsce sprawy publicznej, która teraz nie byłaby partyjna. Nie ma nawet festiwalu piosenki w Opolu, bo nie mogą tam występować ludzie, którzy nie popierają PiS.

A za rządów PO było inaczej?

Też oczywiście miały miejsce tego typu rzeczy - kolesiostwo było daleko posunięte, ale można się było jakoś wybić. Nawet ludzie wspierający PiS zajmowali rożne ważne stanowiska. Dziś to niemożliwe.

Za PiS był Bartłomiej Misiewicz, a w rządzie PO jako doradca szefa MSZ karierę robiła na przykład młodsza od Misiewicza córka wicepremiera Jacka Rostowskiego.

Kiepskie porównanie. Misiewicz jest jedyny w swoim rodzaju. To kwintesencja kolesiostwa, partyjniactwa i partactwa.

Pan do PiS należał przez lata.

Klub PiS w Sejmie założyliśmy w 2001 r. - byłem zresztą jego szefem. W partii byłem do 2007 r.

DNA tej formacji się zmieniło?

Oczywiście. Teraz to już zupełnie inna partia. PiS było partią konserwatywną, ale byliśmy partią raczej europejską i nowoczesną. Dziś to jest partią antyeuropejską i PRL-owską, a do tego populistyczną.

Pan mówi "antyeuropejska". A PiS mówi: w końcu wstaliśmy z kolan.

Jasne. Wstaliśmy i pieprznęliśmy się głową w ołtarz. Bo cały czas pod nim klęczeli.

PiS szykuje kongres na lipiec. To dobry moment, żeby się pozbyć najsłabszych ogniw z rządu?

W PiS siłę mierzy się wiernością. Szef MSWiA Mariusz Błaszczak popełnił już tyle błędów, że już kilka razy powinien zostać zdymisjonowany. Włos z głowy jednak mu nie spadnie, bo jest pupilkiem prezesa. Jeśli Kaczyński zdecyduje się na jakąś rekonstrukcję, to po to, żeby wpuścić trochę świeżego powietrza, a wyborcom - tym wahającym się - dać nadzieję.

Pozbyć się Antoniego Macierewicza czy go trzymać?

Nie widzę nawet pół zalety Macierewicza. Jest totalnym szkodnikiem. Proszę sobie wyobrazić, że za rządów PO bez przetargu kupują samochody, a potem się okazuje, że doradca ministra robiącego ten zakup pracował w firmie, która je sprzedaje. Ten doradca poszedłby do więzienia, minister do dymisji - byłaby afera.

A teraz mamy podobną sytuację: MON z wolnej ręki wydaje ok. 2 miliardy złotych na samoloty, a jego doradca pracował w tej firmie. I nic.

W końcu polski rząd będzie miał dobrą flotę samolotów.

Czyli może być korupcja, ale wyjdzie nam to na zdrowie?

Wiceminister obrony Bartosz Kownacki argumentował, że w przetargu oferty były o 100 mln zł wyższe niż z wolnej ręki, a więc udało się nawet zaoszczędzić.

To niech pokażą na to dowody. Dlaczego nie chcą pokazywać?

MON dało już posłom opozycji dostęp do dokumentów z przetargu na śmigłowce.

Niech teraz pokażą papiery ws. samolotów.

Patrząc na podstawowe statystyki, to bezrobocie jest najniższe od 26 lat, płaca minimalna rośnie, 500 zł na dzieci zlikwidowało nędzę wśród dzieci. Trudno tego nie dostrzegać?

Są w tym realne osiągnięcia, ale na krótką metę, bo mamy jednocześnie najszybszy od lat wzrost zadłużenia państwa i mieliśmy bardzo niski wzrost gospodarczy za 2016 r. Powinno być z 6 proc., a było 2,7.

Teraz to 4 proc.

Ale to nie jest dobry wynik, gdy Niemcy mają wzrost rzędu 2,5 proc., to my powinniśmy mieć trzy razy tyle, bo jesteśmy na zupełnie innym poziomie rozwoju. Można sobie wybierać ze statystyk liczby, które pokazują, że jest lepiej, ale warto wybierać te, które są istotne dla życia państwa w dłuższej perspektywie.

Pan mówi o życiu państwa, a co z życiem zwykłych ludzi? Dla ludzi ważne jest, żeby mieć pracę i godnie zarabiać.

I to się już stało? Tak?

Jeszcze daleko, ale bezrobocie spada, a ludzie - zwłaszcza ci zarabiający najmniej - dostają podwyżki.

Ja widzę poprawę tylko wśród osób bezrobotnych i mających dzieci. Nie poprawiło się na rynku pracy, a ludzie nie są zadowoleni z ofert. Osoby zadowolone to te, które dostają 500+, co oczywiście radykalnie zmniejszyło biedę w Polsce. Tu 24 miliardy na zwalczanie biedy działa, ale to będzie miało jednocześnie złe skutki dla rynku pracy. 500+ to nie jest rzecz najważniejsza, bo naszą przyszłość budują przede wszystkim inwestycje, a te leżą. I druga rzecz: rosnące zadłużenie jest garbem, który nakładamy na plecy przyszłych pokoleń - one będą je spłacać.

Mówi pan trochę jak Paweł Kukiz, który pomstuje na zadłużanie państwa na rachunek dzieci i wnuków.

Pan jest z formacji Kukiza?!

Ależ skąd. Szukam podobieństw tego, co mówi pan, do innych polityków. Choć pan i Kukiz jesteście z dwóch różnych światów. Może tu będziecie się różnić: PiS okopało się na pozycji, aby nie przyjmować żadnych uchodźców z Południa Europy - czym to będzie skutkować?

PiS nawet zrobiło więcej, bo podsyca nastroje nacjonalistyczne w Polsce. Ta ksenofobia, nawet faszyzm, w Polsce rośnie. To straszne. Bo Polska zawsze była tolerancyjna i gościnna. Polska tradycja i kultura są przepełnione chrześcijańskim miłosierdziem.

Znam to rodzinnych historii. Moja babcia prowadziła na Kresach sklep. Wioska nie była duża. Na jednym krańcu był jej sklep, a na drugim żydowski, bo jedna trzecia wioski to byli Żydzi. Babcia mi opowiadała, że świetnie ze sobą współpracowali. Gdy brakowało jakichś towarów, to pożyczali sobie nawzajem.

A dziś? PiS łamie polską tradycję. Być może jest to podobne do 20-lecia międzywojennego, gdy część obozu narodowego bardzo grała na nastrojach ksenofobicznych.

Ale spoglądając na sondaże, to Polacy po prostu nie chcą uchodźców. 70-80 proc. mówi "nie". Według pana Polacy jako ogół łamią własną tradycję?

Tak, bo obóz władzy namawia Polaków do tego i od 2-3 lat podsyca nastroje wrogie nastroje.

Złe zdanie ma Pan o swoich rodakach, jako bardzo podatnych na wpływ i nieogarniętych.

Są ogarnięci, ale podatni na wpływ i kłamstwa, które sączy obóz PiS.

Najlepsze rozwiązanie ws. uchodźców to jakie by było?

W moim przekonaniu polski rząd powinien współpracować z organizacjami pozarządowymi, Kościołem i samorządami. Należy przyjmować uchodźców i kierować ich w małych grupach tam, gdzie jest chęć dobrowolnego ich przyjęcia. Takie samorządy i parafie przecież się znajdą. Są też ludzie, którzy chętnie przyjmą innych. Powinniśmy przyjmować rodziny z chorymi, sieroty, osoby realnie zagrożone i potrzebujące pomocy, a nie imigrantów ekonomicznych.

Przyjmować jedynie chrześcijan czy także muzułmanów, przed którymi w Polsce jest realna społeczna obawa?

Na to pytanie Polska już odpowiedziała, bo w latach 90. przyjęliśmy 100 tys. Czeczenów, którzy są muzułmanami. Większości z nich nie ma już u nas, bo Polska nie jest dla nich zachęcająca.

W Ewangelii jest przypowieść o dobrym Samarytaninie. To właśnie obcy pomaga, a pomaga bez względu na religię.

Istnieje symbioza miedzy PiS a o. Tadeuszem Rydzykiem?

Całe imperium o. Tadeusza Rydzyka jest tworem biznesowo-polityczno-religijnym. W takiej właśnie kolejności. Służy polityce i PiS-owi - pewnemu nurtowi w tej partii. Religia wykorzystywana jest do celów politycznych.

Pan będąc premierem, gdy odwiedził pan Radio Maryja, to traktował pan je jako narzędzie do prowadzenia swojej polityki?

Nie przepadałem za Radiem Maryja. Wcześniej - będąc przez wiele lat politykiem - nigdy w Radiu Maryja nie byłem, ani też nie byłem na spotkaniach organizowanych przez to środowisko. Nie miałem z nim nic wspólnego.

Jednak w związku z tym, że PiS wygrało wybory w 2005 r., to powinienem był się pojawić w Toruniu, by podziękować za wsparcie. Wtedy jeszcze uważałem, że Radio Maryja to twór pół na pół - że robi także dobrą robotę, bo ludzie się z tym radiem modlą. Dopiero później zrozumiałem, że modlitwa jest wykorzystywana do celów politycznych, co jest obłudą. Radio Maryja nie krzewi dziś wartości katolickich, ale nacjonalistyczne.

Po prostu o. Rydzyk wykorzystywał PiS do swoich celów biznesowych, a PiS i pan wykorzystywaliście Radio Maryja do celów politycznych?

Jeśli wykorzystywałem, to tylko raz. Bo raz w nim byłem - tuż po wyborach.

Dążyć do strefy euro jak najszybciej czy nie?

Rozmawianie o wspólnej walucie dziś, gdy rządzi PiS nie ma sensu.  PiS nie przyjmie euro. A co więcej: polityka PiS nie sprzyja przyjęciu euro w przyszłości. Dla Polski najkorzystniej byłoby przyjąć wspólną walutę. To wzmocniłoby naszą gospodarkę. Na to trzeba 3-4 lat ważnych przygotowań. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że euro jest w gruncie rzeczy walutą niemiecką, która świetnie służy niemieckiej gospodarce, a Polska w ok. 60 proc. współpracuje właśnie z tą gospodarką, to euro mogłoby być również walutą polską. Tak nie mają Grecy, Włosi, Hiszpanie. Mamy my.

Opozycja - oprócz Ryszarda Petru - nie ma euro na sztandarach.

Politykiem nie jestem już od 10 lat, ale widzę, że Nowoczesna konkuruje z PO - pokazuje więc niektóre rzeczy, które dla centrowej części społeczeństwa, a nawet lewicowej, są ważne. Dlatego Petru mówi o euro, in vitro, o zmianie w 500+. To program robiony na potrzeby odróżnienia się Nowoczesnej od PO.

Kto dziś jest liderem opozycji w Polsce? Jest taki?

Grzegorz Schetyna może się czuć liderem opozycji w Polsce, bo jest szefem największej partii opozycyjnej.

Petru też się nim czuł, a teraz jest na progu wyborczym.

Lider opozycji na poziomie 30 proc. zaufania społecznego to żaden lider. Na dziś ani Petru, ani Schetyna nie pociągną za sobą młodych ludzi. Przecież dziś młodzi wymiotują polityką i mają w głębokim poważaniu wszystkich polityków. Kto przyciągnie młodzież ten wygra wybory.

I takich ludzi przyciągnął Paweł Kukiz...

...tak.

Może on jest liderem opozycji?

Ale bardzo często głosuje jak PiS i dlatego nie może być liderem opozycji.

Jest też dobrym kolegą Grzegorza Schetyny, z którym może myśleć o aliansie.

Nie chodzi o znajomości. Z wieloma elementami tego, co mówi Kukiz, się zgadzam. Z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, z koniecznością zmiany ordynacji wyborczej, z odświeżeniem polskiej polityki, zrównoważonym budżetem. I też zgadzam się z tym, że duopol PO-PiS jest dla Polski szkodliwy.

Pan jest z formacji Kukiza?!

Nie. Jeśli patrzę, co on zrobił w ciągu 1,5 roku tej kadencji, to widzę pustkę. Kukiz nic nie zrobił.

Społeczna emocja wkurzenia, która wyniosła Kukiza, wciąż pozostaje żywa.

Jeśli ktoś się cieszy z faktu, że ma w sondażach 5-10 czy nawet 15 proc. poparcia, to jest miernotą. Albo się idzie do polityki, bo chce się zmieniać Polskę, albo jest się w niej miernotą. Ja to wiem, bo przez dziewięć miesięcy byłem premierem i zmieniałem Polskę. To był pewnie najszczęśliwszy okres w moim życiu.

Kukiz nie będzie prawdziwym politykiem i nie zrobi nic dobrego, skoro nie potrafi zassać z Polski fermentu, który przecież istnieje. To młodzi, starzy, nauczyciele, społecznicy, naukowcy - cała masa genialnych ludzi. Nikt nie jest w stanie ich zassać, zebrać i przekonać mówiąc "do cholery jasnej, zmieńmy Polskę!".

Może uda się zmienić Polskę 11 listopada w czasie referendum ws. konstytucji, które chce rozpisać prezydent Andrzej Duda?

No i co dalej po tym referendum? Będzie z dziesięć pytań. Przyjmijmy, że ludzie zagłosują. I co?

Obóz PiS i prezydent będą mieć argument: taka jest wola narodu, ale nie mamy jeszcze większości konstytucyjnej, więc musimy ponownie, jeszcze wyraźniej wygrać wybory, aby zrealizować wolę Polaków. Taki może być lejtmotyw kolejnych kampanii.

A naród w wyborach pokaże im środkowy palec.

Jest pan o tym przekonany?

Nie. PiS pewnie będzie mieć ok. 30 proc. poparcia, ale to może nawet nie wystarczyć do rządzenia. A na pewno nie będą mieć większości konstytucyjnej. Jestem przekonany, że dopóki PiS będzie w polskiej polityce, konstytucja nie zostanie zmieniona.

Nie ciągnie pana z powrotem do polityki?

W żaden sposób. Polityka polska to pomyje w krysztale, a tego nie lubię.

Jeśli pan powie "nigdy", to będę mógł uznać, że nawet w ułamku nie jest pan politykiem.

Oczywiście, że jak się wkurzę do końca na to, co się dzieje w Polsce, to kto wie? Może i ja zwariuję i powiem "dosyć tego, wszystkie ręce na pokład, a więc moje też". Nie powiem dziś, że na 100 proc. kiedyś tego nie zrobię. Dziś nie widzę w sobie pokładu takiego szaleństwa.

Ale utrzymuje pan kontakty z Donaldem Tuskiem, Grzegorzem Schetyna, z politykami Prawa i Sprawiedliwości?

Rzadko. Z Donaldem Tuskiem nie rozmawiałem ze 3-4 lata. Od momentu, kiedy już w czasie jego drugiej kadencji zacząłem go krytykować, przestał się do mnie odzywać. Z Grzegorzem Schetyną nie rozmawiałem ponad rok - znamy się dobrze, a nawet się kolegowaliśmy. Gdy - podobnie jak z Tuskiem - zacząłem publicznie się z nim nie zgadzać, to przestał dzwonić. Mi tego nie brakuje.

Cóż, tacy są ludzie. Nie tęsknię.

Zobacz także: Jarosław Kaczyński promuje "Nocną Zmianę": "On otrzymał z Rosji swego rodzaju jarłyk"

Jeżeli nie żyłeś w państwie rządzonym przez PiS, nie rozwiążesz tego quizu
1/10Społeczeństwo dzielimy m.in. na grupy, klasy i...
Zobacz także
Komentarze (285)
Marcinkiewicz: To już nie tylko polityka, ale czysta nienawiść. Sam Tusk to małe piwo
Zaloguj się
  • kocicabezbutow

    Oceniono 4 razy 0

    Chcialam zapytac pana Marcinkiewicza czy to prawda, ze zamierzal po cichu "zalatwic" tak zwany "zwrot mienia zydowskiego" ktory z braku spadkobiercow przejelo panstwo polskie (wedlug prawa wszystkich panstw cywilizacji zachodniej)a mialy go hojnie otrzymac od pana Marcinkiewicza organizacje zydowskie roszczace sobie do niego "moralne" pretensje?
    Chce wiedziec tylko czy to prawda?

  • sosna_pospolita

    Oceniono 9 razy 3

    a Bronka juz nie mozna komentowac

  • tomaszmo23

    Oceniono 6 razy 2

    GWno serwuje dzisiaj dla swoich swin oderwanych od koryta na deser shit A la Marcinkiewicz i jego bluzgi. Swinia jak swinia zezre wszystko co ma ksztalt GWna. Smacznego

  • zapatero222

    Oceniono 5 razy 1

    PiS czysta "bolszewia..." , strzelaja do Narodu bolszewickimi ustawami! Biorą Naród za mordę!

  • ksiadztezczlowiek

    Oceniono 9 razy -1

    Ciagle to slysze:"ale bezrobocie spada". A jaki to sukces, gdy na rynek pracy wchodzi dwa razy mniej ludzi, niz z niego odchodzi na emerytury. Firmy szukaja ludzi, gdy ludzie odchodza na emerytury, a ze niz demograficzny, ktory sie zaczal w 1990 roku wchodzi na rynek pracy i jest ich dwa razy mniej niz tych co idzie na emerytury, to jest normalne, ze o kilkaset tysiecy rocznie zmniejsza sie bezrobocie. To nie sukces PiSu, to DEMOGRAFIA.

  • krark

    Oceniono 5 razy 1

    Znowu "już oceniałeś"

  • duda.laskawy

    Oceniono 8 razy -2

    Czemu media ida za propagandą PiSu jak na sznurku? Jaki szxok niby ze ciała beda wymnieszane? Przeciez tam są tylko kawałki miesa to jak mają byc nie wymieszane?

  • zapatero222

    Oceniono 9 razy 1

    NARESZCIE TRAFNE W 100% OKREŚLENIE: PARTIA BOLSZEWICKA.

  • mjs05

    Oceniono 12 razy -2

    Nawet Kaziu Marcinkiewicz czasem coś rozsądnego powie (inna sprawa, że mało odkrywczego).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje