Los prezesa TVP zależy od festiwalu w Opolu. Gwiazdy powiedziały "nie", ale Jacek Kurski dalej walczy

Jacek Kurski trwa w fotelu prezesa TVP, ale ten znów się chwieje. Rada Mediów Narodowych może go utrącić w godzinę, ale nie ma zielonego światła od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Być albo nie być "Kury" przy ul. Woronicza zależy także od kryzysu wokół festiwalu w Opolu.

Los Jacka Kurskiego to formalnie decyzja Rady Mediów Narodowych. W praktyce jedynie Jarosława Kaczyńskiego. A politycy PiS mówią Gazecie.pl, jak to dobrze, że nie muszą się zajmować sprawą Jacka Kurskiego - że to poza nimi.

"Kura" i prezes

Sam prezes PiS nie ma czasu na oglądanie TVP. Ani "Wiadomości", ani "Teleexpressu". Woli czasami rzucić okiem na przykład na "Kulisy manipulacji" na antenie Telewizji Republika. Nie ma zatem własnego spojrzenia na to, co dzieje się na antenach telewizji publicznej. Tym istotniejsze, kto jest bliżej ucha prezesa.

Doskonale było to widać w sierpniu minionego roku. Wówczas Rada Mediów Narodowych odwołała Jacka Kurskiego ze stanowiska prezesa. "Kura" starał się ratować stanowisko, a prezes PiS wezwał do siebie nominatów PiS do RMN. Nakazał zmianę decyzji, dzięki czemu Kurski pozostał prezesem telewizji. Podobnie też przed rozstrzygnięciem późniejszego konkursu na szefa telewizji Jarosław Kaczyński nakazał głosować na Kurskiego. I ten wygrał, choć z własnej woli Rada by go nie wybrała.

Powtórki nie będzie

Teraz Rada nie może sobie pozwolić na powtórkę z historii.

Szef Rady Krzysztof Czabański (poseł PiS), gdyby tylko mógł, to od razu zgłosiłby wniosek o odwołanie prezesa TVP. Ale nie ma zielonego światła z Nowogrodzkiej. "Czaban" zapadł się pod ziemię. Podobnie jak inni członkowie tego gremium. Grillowanie teraz przez nominatów PiS prezesa TVP za kryzys z opolskim festiwalem byłoby wbijaniem noża w plecy własnej formacji. A jeśli chcą pozbyć się "Kury", to najwygodniej jest pozostawić prezesa TVP samego w sporze wokół festiwalu.

- Czabański może już mieć poczucie pewnej beznadziejności tej sytuacji - mówi osoba przypatrująca się temu od środka.

Na nieprzemyślane kroki RMN nie może sobie pozwolić. Zwłaszcza, że stawką jest nie sama głowa Jacka Kurskiego, ale też budżet rzędu 1,4 miliarda złotych, setki stanowisk i wpływ na widzów. Z kolei za samowolkę Rady głową mógłby zapłacić jej szef i zaprzysięgły wróg "Kury" Krzysztof Czabański lub wręcz skończyłoby się to likwidacją RMN. Taki scenariusz nieoficjalnie sugerowali już politycy PiS.

Gorączka przy Woronicza

Topór póki co wisi jednak nad Kurskim. Rokrocznie był festiwal w Opolu, zawsze na antenie TVP. W 2017 r. jeśli się w ogóle odbędzie, to już nie jako tradycyjny Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu. Być może odbędzie się w innym mieście. - Ciągle w TVP toczą się spotkania, jak to zorganizować - mówi pracownik telewizji. Atmosfera jest gorączkowa. - Z dowolnego nieznanego miejsca jesteśmy w stanie zrobić San Francisco - dodaje.

Jacek Kurski nie może sobie pozwolić na blamaż z festiwalem muzycznym. Albo ucieknie do przodu, albo zostanie zapamiętany jako ten prezes TVP, który poległ na Opolu. A to narazi go na śmieszność.

Nie jest to pierwszy podobny kryzys Kurskiego. Przy okazji poprzedniego wielkiego koncertu organizowanego przez TVP, Kurskiemu et consortes udało się zdążyć. Sylwester w Zakopanem wypalił. Wówczas było to jednak wyzwanie głównie logistyczne. Teraz kłopot jest z artystami. Gwiazdy - od Maryli Rodowicz po Kayah - zrezygnowały. A zaczęło się od - wydawać by się mogło - błahego skreślenia zespołu Dr Misio z listy uczestników koncertu Premier. Teledysk do piosenki "Pismo" był - wedle TVP - "nieemisyjny", bo antyklerykalny. Potem ruszyło domino rezygnacji kolejnych artystów.

- Sprawa festiwalu detonowała - mówi istotna postać z TVP. Ale dodaje, że prezydent Opola od początku nie grał do tej samej bramki co telewizja publiczna. Arkadiusz Wiśniewski tłumaczył z kolei, że TVP nie jest teraz w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu festiwalu, więc miasto samo go zorganizuje.

Plan B

Opole w Kielcach albo innym mieście? To opcja ratunkowa dla szefostwa TVP. Festiwal bez gwiazd? To byłoby zupełnie pozbawione sensu. Nawet jeśli Kurski zdoła zorganizować opolski koncert - choćby w innym terminie i nie w Opolu - to może to być jego ostatni.

Jacek Kurski publicznie twierdzi, że festiwal padł ofiarą "politycznej hucpy" prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego. Nacisk na kwestię polityczną jest celowy: przecież partia rządząca nie może się ugiąć przed "hucpą" - nie może nawet pomyśleć o odwołania swojego prezesa TVP pod obcym naciskiem.

Ale prezes nie ma tylko Opola na głowie. - Budżet śmierci - tak mówił na początku tego roku. Przekaz był prosty: bez pieniędzy z lepiej ściąganego abonamentu lub nowej opłaty na media publiczne, TVP splajtuje. Na to żadna władza nie może sobie pozwolić. Wpływy TVP pochodzą z dwóch źródeł: abonament (w 2016 r. spadł o 9,6 proc.) i reklamy (tu spadek o 5,4 proc.). To sprawia, że Kurski ma rację. Jeśli pieniędzy nie przybędzie, to telewizji publicznej zagrozi bankructwo.

Opole nie sprawi, że TVP wyjdzie na prostą. Takie wydarzenie to przede wszystkim prestiż, budowanie marki i lojalności widzów wobec stacji. - Zamieszanie wokół telewizji nie jest nam w smak - mówi delikatnie osoba z Woronicza. Nie służy ani prezesowi telewizji, ani prezesowi partii. Ale jeśli Kurski zdoła uciec do przodu i zorganizować własny festiwal z wielkimi gwiazdami, to nawet umocni swoją pozycję.

A teraz zobacz: Opole 2017. Polscy artyści masowo bojkotują festiwal

Więcej o:
Komentarze (261)
Los prezesa TVP zależy od festiwalu w Opolu. Gwiazdy powiedziały "nie", ale Jacek Kurski dalej walczy
Zaloguj się
  • murwlod

    Oceniono 3 razy -1

    co za maniera "czaban" "kura", Kurski się postawił opolskim "gwiazdom" pogonił "resortowe dzieci z telewizji" czy Pan Jarosław to doceni,czy da go psom PO na pożarcie,

  • oyayebye

    Oceniono 1 raz -1

    Coś przesadzacie. Takich Kur(ew)skich w PiSie jest multum. Nie ten to przyjdzie inny idiota

  • Barbara Kamzol

    Oceniono 1 raz -1

    Niech zaprosi tureckich artystow tak jak kupuje same tureckie seriale

  • Mala Mi

    Oceniono 1 raz -1

    Ta niby partyjna "hucpa" z Opola jest bezpartyjna!!
    Pisiorska zasmarkana propaganda!!

  • jerzysm42

    Oceniono 2 razy 0

    Rozwiązanie problemu może być całkiem proste.
    Wystarczy, że którejś nocy większość sejmowa utworzy metropolię opolską z siedzibą w Kielcach, Duda podpisze i festiwal się odbędzie.

  • jes-ter

    Oceniono 2 razy 0

    Tak czy inaczej wiadomo, że po PISie trzeba będzie TVP zaorać i budować od nowa.

  • polsz

    Oceniono 4 razy 0

    obrona Kurskiego już ruszyła, Jaki i Gliński już znają winnych

  • jestem_robotem

    Oceniono 7 razy 1

    Nie sądzę żeby los prezesa zależał od festiwalu bo GW tak zasugerowała, czyli wygenerowała informację zamiast informacje po prostu przekazywać dalej. Sam prezes niekoniecznie ma kwalifikacje do tej pracy, ale partia go obroni przed nagonką. Gdyż chodzi o to że źródło tej nagonki nie jest jasne, nie wiadomo czy za manipulowanym ludem i mediami nie stoją np. duże korporacje, które mają w tym interes. Na to przede wszystkim PIS jest uczulony. GW akurat straciła przychody z zamówień publicznych więc jak najbardziej może stronnicza.

  • soltysowa_z_brzeszcz

    Oceniono 10 razy 2

    ciemny pisowski lud teraz kupi to, że od pięćdziesięciu lat stolicą festiwalu polskiej piosenki są Kielce!
    uraaaaaaa!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX