Australijczycy wiedzą, jak przekonać przeciwników szczepień. Nie przyjmą ich dzieci do przedszkola

- To nie teoria, tylko kwestia życia i śmierci - mówi o szczepionkach premier Australii Malcolm Turnbull. Ostatnie badania wykazały, że pięć procent małych Australijczyków nie przeszło kompletnych szczepień.

Mimo, że szczepienia nie są w Australii obowiązkowe, premier Malcolm Turnbull chce sposobem przekonać do nich sceptycznych rodziców. Już w trzech stanach nieszczepione dzieci nie mają wstępu do przedszkoli lub innych placówek opiekuńczych. Turnbull uważa, że zasada "Bez szczepienia nie ma zabawy" powinna zostać wdrożona w całym kraju - informuje portal BBC.

Zdrowie wszystkich dzieci

- To nie teoria, tylko kwestia życia i śmierci - mówił Turnbull, przypominając o tragicznej śmierci niemowlaka z Kalifornii, który zachorował na krztusiec. - Kiedy rodzic mówi: "nie zaszczepię swojego dziecka", to nie naraża tylko jego zdrowia, ale też zdrowie innych dzieci - ostrzegał premier.

- Jeżeli rodzic oczekuje od państwa wsparcia pod postacią pieniędzy z pomocy społecznej lub dostępu do opieki medycznej, to powinni dać społeczeństwu coś od siebie i chronić inne dzieci - powiedział Fairfax Media dyrektor Australijskiego Stowarzyszenia Lekarzy Michael Gannon, zaznaczając, że dzieci są szczególnie narażone na infekcje.

Część społeczeństwa z różnych powodów nie może zostać zaszczepiona. Jeżeli przebywają wśród ludzi, którzy przeszli szczepienia, to zyskują na tak zwanej odporności populacyjnej - choroby zakaźne przestają się wśród nich rozprzestrzeniać, czytamy na stronie "Zaszczep się wiedzą". Jednak wraz ze wzrostem odsetku ludzi nieszczepionych, rośnie również ryzyko powrotu chorób, które od wielu lat nie stanowiły niebezpieczeństwa. Tak było na przykład z odrą. W lutym 2015 roku w Niemczech zmarł na nią półtoraroczny chłopiec - informował portal "Crazy nauka". Niedługo później do szpitala we Wrocławiu trafiła ośmioletnia dziewczynka. Premier Turnbull nie zamierza dopuścić do tego, żeby takie infekcje na nowo powróciły do Australii.

A TERAZ ZOBACZ: Wystarczy kilka minut, żeby uratować komuś życie. Nie musisz nawet wychodzić z domu. Wystarczy, że...

Wystarczy kilka minut, żeby uratować komuś życie. Nie musisz nawet wychodzić z domu. Wystarczy, że...

Więcej o:
Komentarze (166)
Australijczycy wiedzą, jak przekonać przeciwników szczepień. Nie przyjmą ich dzieci do przedszkola
Zaloguj się
  • Piotr Bieńkowski

    Oceniono 1 raz 1

    Nie chodzi o pojedyncze przypadki zachorowań, tylko o wielomilionowe wpływy do budżetu od koncernów farmaceutycznych. A podtrzymywanie dyskusji społecznej na ten temat jest tylko fasadą dla tych działań...

  • senseiek

    Oceniono 3 razy 3

    Zaniechanie szczepień prewencyjnych może doprowadzić do sytuacji, ze wymarłe lub prawie wymarłe choroby, w ciałach nowych nosicieli zmutują, i to tak bardzo, ze do tej pory istniejące szczepionki staną się bezużyteczne.

  • plorg

    Oceniono 2 razy -2

    Lewactwo jak zwykle prezentuje szczególną mentalność. Kobieta ma mieć prawo zabić swoje dziecki w okresie prenatalnym, ale nie ma prawa zadecydować czy swoje dziecki szczepić.

  • Jerzy Zukrowski

    Oceniono 1 raz -1

    Często szukając wyjaśnienia lub informacji, zaglądam na strony Wikipedii, wielokrotnie porównując na polskich stronach i niemieckich. Muszę przyznać że wydanie polskie jest ubogie i powiedzmy "skromne", o błędach już nie mówiąc.

  • zygzak805

    Oceniono 4 razy -4

    Wielu inteligentnych inaczej nie przyjmuje do wiadomości, że istnieje wiele dowodów naukowych na szkodliwość szczepionek. Wystarczy trochę wysiłku, także umysłowego o który jak widać trudniej, aby powziąć wątpliwości. Może pomyśl "ciemny ludu", że w większości krajów UE nie ma szczepień obowiązkowych. Pomyśl też, że koszt każdej szczepionki jest kilkudziesięciokrotnie wyższy od kosztu jej produkcji. A także jak wiele mediów jest zasilanych z kasy "big pharmy". Jeśli to nie stanowi dla kogoś impulsu do choćby zastanowienia się, to musicie dać się zaszczepić.

  • alltyt

    Oceniono 2 razy 0

    @imw; @aga.super; @wzl1946
    Sprawa dotyczy (co jest napisane w tekście artykułu) nie dzieci zaszczepionych, które faktycznie są bezpieczne, ale tej części populacji, która ze względów medycznych, a nie światopoglądowych nie została zaszczepiona. Są to dzieci i tak już chore i przeważnie bardziej podatne na choroby, więc naszym obowiązkiem jako reszty społeczeństwa jest dochować jak największej staranności, aby niepotrzebnie ich nie narażać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX