Obejrzałam "Smoleńsk". Koszmarnie chaotyczny, od pierwszych minut nie pozostawia złudzeń... [RECENZJA]

06.09.2016 00:42
Premiera filmu

Premiera filmu "Smoleńsk" (Gazeta.pl)

Nie jestem wielką kinomanką, ale tak złego filmu jeszcze nie widziałam. Naprawdę. (Uwaga, w tekście zdradzamy fabułę).

Producent filmu "Smoleńsk" Maciej Pawlicki przed seansem wyraził nadzieję, że będzie to obraz "z którego polska kinematografia będzie dumna". Z kolei Jan Pospieszalski mówił o tym, że "państwo zawiodło", ale "wielu artystów postanowiło upomnieć się o prawdę". Jedno jest pewne - "Smoleńsk" jest filmem, który zostanie zapamiętany na długo. Dla mnie, jako najgorszy film, który miałam okazję widzieć w kinie. Dlaczego? Oto pięć powodów:

1. Zamach, czyli "prawda" o katastrofie

"Smoleńsk" od pierwszych minut nie pozostawia złudzeń, co do przyczyn katastrofy. Już w drugiej scenie pojawia się rosyjski samolot, który nad lotniskiem Sierwiernyj zrzuca ładunek, co od razu przywodzi na myśl sztuczną mgłę. W prawdziwe dialogi załogi tupolewa wpleciono nawet fikcyjne słowa pilotów, którzy zrzucili nad lotniskiem tajemniczy ładunek.

Film narzuca narrację zamachu w sposób subtelny jak rewolucja październikowa. Do archiwalnych scen z przenoszenia wraku tupolewa podłożono ścieżkę dźwiękową, niczym z komunistycznego filmu propagandowego. Główna bohaterka na każdym kroku dostaje gotowe "dowody" na to, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Ostatecznie, żeby film jakkolwiek zaskoczył widza, musiałoby się okazać, że to sama dziennikarka przygotowała zamach.

2. Jeden wielki chaos

Film jest koszmarnie chaotyczny. Jedyny zrozumiały wątek, to "przemiana" głównej bohaterki z cynicznej dziennikarki telewizji TVM SAT (nazwa nasuwa ewidentne skojarzenia) w zwolenniczkę "prawdy". Widać to nawet po wyrazie twarzy aktorki - przez większą część filmu ma przyklejony głupi uśmieszek, a pod koniec na jej twarzy widzimy tylko skupienie i refleksję.

W filmie nie pojawiają się żadne nazwiska i objaśnienia. Dla osób słabiej znających historię katastrofy smoleńskiej, film będzie po prostu niezrozumiały. Tajemnicze postacie rzucają urwane zdania, a niektóre sceny (m.in. kilka sekund seksu głównej bohaterki z operatorem) pojawiają się zupełnie "od czapy".

3. Dobry Kaczyński, zły Tusk

Podział na dobrych i złych jest aż nazbyt widoczny. Rosjanie są pijani, dziennikarze TVM SAT cyniczni, a telewizyjni eksperci sprawiają wrażenie szalonych. Postacią, która od początku ma budzić sympatię jest matka głównej bohaterki - kobieta, która wierzy w zamach i spędza dużo czasu pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Sympatię wzbudzają też państwo Kaczyńscy. W filmie pojawiają się m.in. siedząc przytuleni na kanapie. Dla kontrastu oglądają w telewizji Donalda Tuska przechadzającego się po sopockim molo w towarzystwie Władimira Putina.

4. W filmie (nie) zagrali:

Trudno powiedzieć coś dobrego o aktorach. Bardziej doświadczeni zdawali się równać do swoich słabszych kolegów. Ku mojemu zdziwieniu, najbardziej "drewniany" okazał się Redbad Klijnstra. Gdy grany przez niego redaktor i jednocześnie szef głównej bohaterki pokrzykiwał na nią, że jest "zadżumiona chorobą smoleńską", było to tak sztuczne, że miałam ochotę zamknąć oczy ze wstydu za jego słabą grę.

5. "Wielki" finał

Ostatnie sceny to gwóźdź do trumny filmu. W Katyniu dochodzi do spotkania duchów - polskich oficerów, którzy zginęli z rąk enkawudzistów i ofiar katastrofy smoleńskiej. Żołnierze ubrani w długie zielone płaszcze stoją na polanie i zdają się na coś czekać. Nagle znikąd zjawiają się ofiary katastrofy z parą prezydencką na czele. Oficerowie salutują, serdecznie się witają, a niektóre duchy rzucają się sobie w objęcia.

Ale były pewne pozytywy...

W filmie pozytywnie wyróżnia się Lech Łotocki, który - jak na możliwości roli - dosyć wiernie odtworzył postać Lecha Kaczyńskiego. Z kolei jedynym momentem, który mnie poruszył był pojawiający się dwukrotnie dźwięk syren alarmowych Lotniska Smoleńsk-Siewiernyj. Ale po co do niego doklejać dwie godziny fatalnego filmu?

Przeczytaj naszą relację z premiery filmu "Smoleńsk" >>>

Myślisz, że znasz się na kinie? Odgadnij film po trzech wyrazach!
1/16Koń, mafia, rodzina
Zobacz także
Komentarze (1079)
Zaloguj się
  • esuper

    Oceniono 2 razy 0

    Cześć, ostatnio widziałem film chyba na esuperkino.pl i powiem Wam ze mogli sie lepiej postarać, film robi furorę dzięki dobrej reklamie, polecam wybrać sie do kina i zobaczyć na własne oczy :)

  • Barbara Kostecka

    Oceniono 2 razy 2

    Z mojego punktu widzenia jeden z najgorszych filmów jakie widziałam. Po przeczytaniu książki Małgorzaty Wasserman " Zamach na prawdę" oraz Pana Pyzy " Ukryta prawda " film wypadł jak dla mnie bardzo słabo a właściwie użyję bardziej adekwatnego słowa - po prostu beznadziejnie. Nie polecam.

  • jerzy1400

    Oceniono 2 razy 2

    Jednego nie rozumiem: dlaczego piszące na tym forum różne szypiarki i szwałki czytają artykuły z GW skoro nie lubią GW?

  • Paweł Smur

    Oceniono 5 razy -5

    W filmie zabrakło Kopacz jak kopie na metr miejsce katastrofy oraz patologów polsko- radzieckich pracujących ramię w ramię by w "Kropce nad i" w TVN24, przyznać że polscy lekarze w Moskwie nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar Co za patetyczna narracja świątyni z czerskiej.

  • Jerzy Szypiarek

    Oceniono 5 razy -5

    Wiktoria Beczek pisze o filmie "Smoleńsk". Pierwszy punkt, pierwsze zdanie, pierwszy byk, a dalej jeszcze gorzej: autorka nie zna zasad interpunkcji. Ale mniejsza o to. Film to dzieło artystyczne, reżyser, aktorzy oraz inni pracujący przy nim rzemieślnicy mają prawo mieć swoje wizje, wstawiać z głowy scenariusze, kostiumy, oświetlenie, muzykę itp., włącznie z ideami. Ale film to sztuka mimetyczna - ma naśladować rzeczywistość. 10.04.2010 to była destrukcja, chaos, zaburzenie porządków w każdym wymiarze, od chaosu informacji, poprzez chaos szczątków, aż do chaosu w naszych sercach i głowach. Sztuka powinna ten chaos oddać, pokazać go, naśladować, tworzyć. Jednym z motywów klasycznego filmu jest przeciwstawienie dobra i zła, na tym bazują nie tylko westerny, ale również horrory, dramaty, trillery, filmy sensacyjne i inna drobnica. Dlaczego "Smoleńsk" nie miałby wykorzystać motywów, uznanych w kinie od zawsze? Drewniany Klijnstra nie był może drewniany, a papierowy? Cały sztuczny jak gazeta, która jeszcze tłucze czcionki, ale już nie ma w niej życia? Duchy w lesie też nie podobają się pani Beczek, są obciachowe? A w filmie "Inni" lub "Zjawa" (Oscar 2016) już obciachowe nie są? Czy może szanowna autorka zawetuje tegoroczne Oskary, pisząc zażalenie do oskarowej komisji, podnosząc zagadnienie obciachowego - tfuj! wymyślania dialogów i duchów w rzeczonej produkcji?

  • Sławomir Pędziach

    Oceniono 4 razy 2

    Pora nakręcić wersje ze Kaczyński nalegał na ładowanie i zabił tych ludzi

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane