Prezydent Obama mocno o masakrze w Orlando: Akt terroru i nienawiści

1. W strzelaninie w Orlando na Florydzie zginęło 50 osób. 53 są ranne
2. Do wymiany ognia doszło w jednym z klubów nocnych dla gejów
3. "Nie damy się zastraszyć" - zapowiedział amerykański prezydent

Barack Obama w oświadczeniu określił atak jako "akt terroru" i "akt nienawiści". Prezydent podkreślił, że to najkrwawsza strzelanina w amerykańskiej historii.Jak zaznaczył, choć celem ataku było miejsce "solidarności i równouprawnienia" dla gejów i lesbijek, był to atak przeciwko wszystkim Amerykanom.

- Dziś jako Amerykanie opłakujemy brutalne morderstwo, straszliwą masakrę dziesiątków niewinnych ludzi - mówił. - Będziemy zjednoczeni jako Amerykanie, aby chronić naszych obywateli i bronić naszego kraju, a także podejmiemy działania przeciwko tym, którzy nam zagrażają - zaznaczył.

Ojciec napastnika: Rozzłościli go całujący się mężczyźni >>>

Przemawiając w Białym Domu kilka godzin po strzelaninie, Obama oznajmił, że Stany Zjednoczone "nie mogą szczędzić wysiłków", aby wyjaśnić, czy podejrzany miał jakiekolwiek powiązania z ugrupowaniami ekstremistycznymi.  - To, co jest pewne, to fakt, że był człowiekiem przepełnionym nienawiścią - powiedział o sprawcy.

Amerykański prezydent oświadczył też, że dzień strzelaniny jest "szczególnie rozdzierającym serce dniem" dla społeczności LGBT i przypomnieniem, że atak na jakiegokolwiek Amerykanina jest atakiem na wszystkich obywateli, niezależnie od rasy, religii, pochodzenia etnicznego czy orientacji seksualnej. Podkreślił, że zaatakowany lokal był "czymś więcej niż klubem nocnym"; ludzie zbierali się tam, "żeby uwrażliwiać, być sobą i walczyć o swoje prawa obywatelskie" - mówił.

W strzelaninie w Orlando zginęło 50 osób

W strzelaninie w nocnym klubie w Orlando zginęło 50 osób; 53 są ranne. Do masakry doszło w gejowskim klubie Pulse, gdzie ogień do bawiących się ludzi otworzył pochodzący z Afganistanu 29-letni Omar Mateen. Napastnik wziął zakładników; podczas akcji został zastrzelony przez policjantów.

W związku ze skalą tragedii burmistrz Orlando wprowadził w mieście stan wyjątkowy.

Była to już druga strzelanina w Orlando w ostatnich dniach. W piątek późnym wieczorem 22-letnia amerykańska wokalistka Christina Grimmie, znana m.in. z występów w popularnym programie telewizyjnym "The Voice", została postrzelona, gdy rozdawała autografy po koncercie. Chwilę później jej zabójca, 27-letni mężczyzna, popełnił samobójstwo. Motywy jego działania wciąż nie są znane. Grimmie zmarła w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.