Uratują życie i zrzucą torpedę. Największe polskie śmigłowce, które ciągle uciekają przed muzeum

Mi-14 to sprawdzona radziecka technologia z lat 60. Wytrzymałe, nieskomplikowane i potężne. Dzisiaj stanowią podstawowy śmigłowiec polskiej Marynarki Wojennej. Przy okazji są największymi w całym wojsku. Miały już odlatywać do muzeów, ale MON zmienił plany i przedłuża im żywot. Jeszcze wiele lat będą ratować życie i tropić okręty podwodne na Bałtyku. Prezentujemy ich zdjęcia, wykonane w powietrzu w ramach obchodów stulecia niepodległości.
Dwa polskie Mi-14 PŁ Dwa polskie Mi-14 PŁ Filip Modrzejewski/Foto Poork

Długa historia

Mi-14 służą na polskim wybrzeżu już od prawie czterech dekad. Pierwsze przyleciały z fabryki w ZSRR w 1981 roku. Wówczas stanowiły nową jakość w polskim lotnictwie morskim. Były znacznie większe i o adekwatnie większych możliwościach niż wcześniej używane Mi-2 i Mi-4. Co więcej, było ich dużo. Wcześniej flota miała mniej niż dziesięć maszyn tej klasy a do 1990 roku z ZSRR przyleciało łącznie 17 Mi-14. Było to potężne wzmocnienie.

Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Fot. Filip Modrzejewski/Foto Poork

Powstały na potrzeby floty ZSRR

Jak na warunki polskiego wojska były to też maszyny stosunkowo nowoczesne. Co prawda prace nad nimi zaczęto w ZSRR jeszcze pod koniec lat 50. Postanowiono wówczas stworzyć na bazie śmigłowca transportowego Mi-8 specjalistyczną wersję morską. Prace trwały przez większość lat 60. Pierwszy lot miał miejsce w 1967 roku a produkcja seryjna ruszyła w 1973 roku po dopracowaniu konstrukcji. Do 1986 roku wyprodukowano 270 Mi-14 z czego prawie połowa trafiła na eksport.

Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Fot. Filip Modrzejewski/Foto Poork

Duży i ciężki może więcej

Mi-14 jest bardzo głęboką modyfikacją najpopularniejszych śmigłowców transportowych świata Mi-8. Dostosowano je do wymagań floty. Zamontowano dwa razy silniejsze silniki, wyposażenie i uzbrojenie do poszukiwania oraz zwalczania okrętów podwodnych (opuszczany na linie sonar oraz bomby głębinowe, w tym atomowe i torpedy). Zwiększono znacznie zapas zabieranego paliwa, aby maszyna mogła przez kilka godzin krążyć nad morzem. W efekcie Mi-14 w pełni przygotowany do lotu jest dwa razy cięższy od Mi-8, 13 ton wobec niecałych 7.

Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Polski śmigłowiec Mi-14PŁ Filip Modrzejewski/Foto Poork

Unikalna zdolność

Najbardziej rzucającą się w oczy cechą Mi-14 jest niecodzienne ukształtowany spód maszyny. Przypomina dno łodzi. Wygląda tak, ponieważ Mi-14 są jednymi z bardzo nielicznych śmigłowców, które mogą wylądować na wodzie i z niej wystartować. W utrzymaniu się na powierzchni pomagają im specjalne nadmuchiwane pływaki, charakterystyczne dno oraz całkowicie chowane podwozie (pierwszy radziecki śmigłowiec z takim rozwiązaniem). Wodowanie jest jednak ryzykowną operacją i robi się to jedynie w nadzwyczajnych sytuacjach.

Polskie śmigłowce Mi-14PŁ Polskie śmigłowce Mi-14PŁ Fot. FiIip Modrzejewski/Foto Poork

Do polowań na okręty podwodne

Polskie wojsko posiada Mi-14 w dwóch wersjach. Podstawowa ma oznaczenie PŁ i jest przeznaczona do misji ZOP - Zwalczanie Okrętów Podwodnych. Wnętrze tych maszyn zajmuje specjalistyczne wyposażenie w postaci wspomnianego opuszczanego do wody sonaru, magnetometru (wykrywa zaburzenia pola magnetycznego wywoływane przez zanurzony okręt podwodny) oraz różnego rodzaju drobniejszego wyposażenia. Dodatkowo w komorze uzbrojenia może przenosić bomby głębinowe oraz torpedy. Maszyny PŁ łatwo rozpoznać po malowaniu - są szare lub niebiesko-szare. Jest ich obecnie osiem.

Polski śmigłowiec Mi-14PŁ/R Polski śmigłowiec Mi-14PŁ/R Fot. Filip Modrzejewski/Foto Poork

Na ratunek

Drugą wersją są maszyny Mi-14 PŁ/R, ich przeznaczeniem są misje SAR (Search And Rescue), czyli ratowanie życia na morzu. Początkowo do tych zadań były cztery specjalistyczne maszyny o oznaczeniu PS, jednak dwie się rozbiły a dwie kolejne ze względu na intensywną eksploatację trzeba było wycofać ze służby do 2010 roku. Podjęto więc decyzję o przebudowie dwóch mniej zużytych maszyn PŁ do wersji ratowniczej. Stąd oznaczenie PŁ/R. Pozbawiono je całego uzbrojenia a przestronna kabina zamieniła się w miejsce dla rozbitków. Zamontowano między innymi silne reflektory i wyciągarkę z koszem do podnoszenia ludzi z wody.

Polski śmigłowiec Mi-14 PŁ/R Polski śmigłowiec Mi-14 PŁ/R Fot. Filip Modrzejewski/Foto Poork

Następcy odlecieli

Wszystkie dziesięć polskich Mi-14 znajduje się obecnie u krańca swojego życia. Wszystkie zbliżają się do granicy 3800 godzin lotu (tak zwanego resursu), które kiedyś radzieccy konstruktorzy uznali za maksimum. Teoretycznie dwa Mi-14 PŁ/R miały już trafić do muzeum. Wszystkie Mi-14 PŁ tak samo do 2019 roku. Zastąpić je miały H225M Caracal, jednak po zerwaniu negocjacji z Francuzami w 2015 roku, sytuacja się skomplikowała. Do dzisiaj nie ma konkretnej wizji co dalej. Na razie zaczęto remontować Mi-14 i dodawać im po kilka lat życia przez przedłużenie im resursów. Odroczy to jednak wyrok tylko do początku przyszłej dekady.

Polskie śmigłowce Mi-14 PŁ Polskie śmigłowce Mi-14 PŁ Fot. Filip Modrzejewski/Foto Poork

Ostatnie lata wagi ciężkiej

Przyszłość Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej, w ramach której latają Mi-14, rysuje się więc w nieciekawych barwach. Formalnie trwa przetarg na zakup czterech nowych śmigłowców morskich, ale priorytety i oczekiwania MON w tej kwestii zmieniają się jak w kalejdoskopie i trudno powiedzieć, kiedy te maszyny mogłyby znaleźć się nad morzem. Jest bardzo prawdopodobne, że nie uda się zdążyć z nimi na czas i za kilka lat Mi-14 trzeba będzie wycofać bez następców. Marynarka Wojenna straci swoje ciężkie śmigłowce i wrócimy do stanu sprzed 1981 roku.

Więcej o:
Komentarze (13)
Mi-14 na zdjęciach. Największy polski śmigłowiec
Zaloguj się
  • cygnus_x1

    Oceniono 2 razy 2

    Największe Mi-14 spośród wszystkich Mi-14 są w naszym wojsku! Świetnie!

  • jan.go

    Oceniono 1 raz 1

    Jest taki kraj co przyjaciołom rozdaje nowe helikoptery Niedawno Chorwaci dostali dwa Sikorsky i to w wersji której nam nawet nie zaproponowano do sprzedaży To USA

  • serenita123

    Oceniono 3 razy 1

    LATAJĄCY ZŁOM - dzięki Maciarewiczowi
    zdrajcy Polski
    cieszą się

  • doomsday

    Oceniono 1 raz 1

    Ja proponuję nie kupować żadncy śmigłowców, a za zaoszczędzone pieniądze popraiwć sytuację w Wojewódzkich Szpitalach dla Nerwowo Chorych:

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,166611,24070354,tvn-szesc-osob-zmarlo-w-szpitalu-psychiatrycznym-w-rybniku.html?v=1&pId=50319244&send-a=1#opinion50319244

  • stefan4

    0

    Zostawcie już ten temat śmigłowców dla wojska. Śmigłowce są jak tlen potrzebne polskiemu ratownictwu. Do kutra zagubionego między falami trudno jest dotrzeć inaczej niż śmigłowcem. To jest przede wszystkim sprzęt ratujący życie. Tymczasem dysponentem śmigłowców w Polsce, choćby i tych muzealnych, jest ciągle głównie wojsko i używa ich głównie do trenowania się w zabijaniu. Przestańmy wołać o więcej kosztownych śmigłowców dla wojska -- domagajmy się wielu znacznie mniej kosztownych śmigłowców, do których wojsko nie będzie miało dostępu.

  • darcys44

    0

    To straszne jak tzw. "dobra zmiana" załatwiła problem śmigłowców dla polskiej armii. Najfajniejsze w tym wszystkim jest absolutny brak odpowiedzialności decydentów za popełnione błędy. Kiedyś za taki sabotaż rozstrzeliwano - teraz dostaje się nominacje, awanse, odznaczenia i synekury. Albo zagrożenie ze strony Rosji jest fikcją albo decydenci doszli do wniosku że ważniejsze są wojny koterii wewnątrz kraju. Chrzanić modernizację - i tak nie damy rady ...

  • ad2009

    0

    Bardzo ladne maszyny na tych zdjeciach Po przepracowaniu resursu proponuje powiekszyc i umiescic na banerach na wojskowych lotniskach - KU PAMIECI.... Sam zlom mozna zostawic dla zainteresowanych historia polskiego lotnictwa. No i w koncu kupic te 2szt obiecane przez Macierewicza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX