Zimna wojna USA-Chiny, zwycięstwa skrajnej prawicy, morderstwa dziennikarzy. Oto czym żyliśmy w 2018 roku [TOP10 WYDARZEŃ]

Podczas gdy światowa opinia publiczna z wypiekami śledziła kolejne odsłony wojny handlowej Stanów Zjednoczonych z Chinami czy zmierzch potęgi czołowych europejskich przywódców, w Polsce największe zainteresowanie przykuwała sukcesja w Prawie i Sprawiedliwości oraz szanse opozycji na odzyskanie władzy. Jakimi tematami ludzie żyli w 2018 roku? Poniżej przedstawiamy subiektywny ranking Gazeta.pl.
Xi Jinping i Donald Trump podczas spotkania na Szczycie G20, Buenos Aires1.12.2018. Xi Jinping i Donald Trump podczas spotkania na Szczycie G20, Buenos Aires1.12.2018. Fot. Pablo Martinez Monsivais / AP Photo

Zimna wojna USA - Chiny. Czy będzie z tego wojna gorąca?

W 2018 roku historia ruszyła z kopyta. W miarę uporządkowany jednobiegunowy świat jaki znaliśmy - ze Stanami Zjednoczonymi jako dominującym mocarstwem - odszedł w przeszłość. Chiny agresywnie prą do roli światowego lidera. Oczywiście nie stało się to nagle, ale dopiero w mijającym roku tę zmianę dostrzegł cały Zachód, a nie tylko geopolitycy na sympozjach naukowych.

Punktem zwrotnym okazała się wojna handlowa USA - Chiny, która rozpoczęła się w marcu nałożeniem przez prezydenta Trumpa ceł na stal i aluminium. Chińczycy odpowiedzieli równie mocno, nakładając cła na 128 amerykańskich towarów, w dodatku ułożyli ich listę tak, żeby skutki najmocniej poczuli wyborcy Trumpa (wystarczyło obłożyć cłami te produkty, które powstają w stanach najbardziej pro-Trumpowych). Jak się to skończy? Chiny odgrażają się, że "mogą walczyć do końca". Trump podobnie. Na razie pod koniec roku ogłoszono 90-dniowy rozejm na dodatkowe negocjacje, ale prawdopodobnie to tylko cisza przed burzą.

W tym całym zamieszaniu nie chodzi oczywiście o handel, ale o władzę nad światem. Chiny od kilku lat zachowują się "coraz bardziej asertywnie" (jak mówi język dyplomacji). Odpowiedź Ameryki jest coraz mocniejsza, 4 października w renomowanym Instytucie Hudson wiceprezydent Mike Pence wygłosił ostre, antychińskie przemówienie, które można uznać za ogłoszenie nowej zimnej wojny. Czy przekształci się ona w wojnę gorącą?

"Pułapka Tukidydesa" to stare pojecie, które w 2018 roku zrobiło ogromną karierę wśród publicystów i politologów. Użył go również Donald Tusk w listopadzie w Łodzi ("Nie muszę państwu na tej sali przypominać, jak groźna jest dla świata pułapka Tukidydesa"). Chodzi o zasadę, która do tej pory sprawdzała się w historii ludzkości - jeśli dotychczasowemu hegemonowi rośnie potężny konkurent, to prędzej czy później dochodzi do wojny. I częściej wywołuje ją dotychczasowy hegemon - w tym wypadku USA - który wpada w panikę, że za chwilę straci wszelkie wpływy.

Jair Bolsonaro Jair Bolsonaro LEO CORREA/AP

Nowe triumfy skrajnej prawicy

We Włoszech w czerwcu powstał rząd populistyczno-prawicowy. Lider antyimigranckiej Ligi Północnej Matteo Salvini został ministrem spraw wewnętrznych. Z miejsca zaczął grać rolę szeryfa i obecnie jest najpopularniejszym politykiem we Włoszech. Drugi koalicjant to populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd, którego założyciel Beppe Grillo na wiecach sam krzyczał o sobie "Po-pu-li-sta!" (co podchwytywali jego zwolennicy), pokazując w ten sposób, że obelga rzucana przez mainstreamowe partie liberalne może brzmieć jak pochwała. W tym geście było dużo racji - im bardziej bowiem mainstream w całej Europie grzmi o szkodliwości populistów, tym bardziej napędza to populistom głosów, ponieważ dla sfrustrowanych wyborców takie obelgi to najlepszy dowód, że głosują na coś naprawdę nowego i antysystemowego.

W październiku wybory prezydenckie w Brazylii wygrał skrajnie prawicowy Jair Bolsonaro, nazywany też "Trumpem na sterydach", co dobrze oddaje istotę rzeczy. Bolsonaro zapowiadał w kampanii wycofanie Brazylii z porozumień klimatycznych oraz budowę autostrady przez Amazonię. A oto kilka jego publicznych wypowiedzi: "Jestem zwolennikiem dyktatury, reżimu stanu wyjątkowego"; "Byłoby dziś lepiej w naszym kraju, gdyby wojskowa dyktatura zabiła więcej ludzi"; "Pinochet zabił za mało ludzi"; "Kiedy twój syn zaczyna się zachowywać trochę po pedalsku, to trzeba go sprać pasem, aż mu przejdzie" itd itp. Warto dodać, że poparł go brazylijski wielki biznes i wyższa klasa średnia (bo obiecał skończyć z "polityką rozdawnictwa", czyli dbaniem o bardziej egalitarny podział dochodów, co robiły poprzednie lewicowe władze). Bolsonaro obejmie urząd dopiero za dwa tygodnie, ale szykujmy się, że o Brazylii będzie w nadchodzącym roku głośno.

Siłę odzyskują też populiści w Niemczech (sukces AfD w październikowych wyborach w Saksonii), świetne notowania we Francji ma Marine Le Pen, a łącznie partie skrajnej prawicy, które chcą wyprowadzić Francję z UE mają w sondażach już 30 proc. głosów. A przecież jeszcze niedawno europejscy politycy i media trąbiły, że sukces Macrona wzmocni siły proeuropejskie w całej Unii i postawi tamę skrajnej prawicy. Tymczasem Macron - wygrał z Le Pen ze świetnym wynikiem 66 proc. głosów - obecnie szoruje w sondażach po dnie. Francuski ruch "żółtych kamizelek" - przez kolejne tygodnie od listopada do grudnia blokujący ulice - domaga się jego odejścia i bardziej sprawiedliwego podziału dochodu narodowego. Jeśli Francuzi rozczarują się Macronem, Le Pen w następnych wyborach zdobędzie prezydenturę.

Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Wielkiej Brytanii Theresa May podczas szczytu UE w Brukseli Prezydent Francji Emmanuel Macron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Wielkiej Brytanii Theresa May podczas szczytu UE w Brukseli Geert Vanden Wijngaert / AP

Zmierzch europejskich liderów

To nie był rok najpotężniejszych europejskich przywódców. Theresa May, Angela Merkel i Emmanuel Macron kończą go na tarczy, a ich polityczna przyszłość staje pod dużym znakiem zapytania.

May poległa z kretesem w starciu z brexitową machiną, puszczoną w ruch przez jej poprzednika Davida Camerona. Porozumienie, które wynegocjowała z Unią Europejską zostało nad Tamizą przyjęte niemalże jak hołd lenny wobec Brukseli. Szefowa brytyjskiego rządu została zmiażdżona nie tylko przez opinię publiczną, media czy opozycję. Odwrócili się od niej nawet politycy z jej własnej formacji (głosowanie nad wotum zaufania w Partii Konserwatywnej pokazało, że mowa o przeszło jednej trzeciej parlamentarzystów!). Mając świadomość, że nie zbierze wystarczającego poparcia do przeforsowania porozumienia przez Izbę Gmin, May odwleka moment głosowania nad dokumentem, jak tylko może. Tyle że to odwlekanie nieuniknionego. Widmo opcji "no deal", czyli wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii bez żadnego porozumienia, jest dzisiaj więcej niż realne. Podobnie jak dymisja premier May, która byłaby efektem braku ratyfikacji porozumienia z Brukselą.

Angela Merkel, podobnie jak jej odpowiedniczka z Wysp, w 2018 roku musiała zmierzyć się z potężną falą krytyki. To opóźniony rachunek za jej "politykę otwartych drzwi" wobec uchodźców, coraz słabsze notowania sondażowe i coraz gorsze wyniki wyborcze CDU. Kroplą, która przelała czarę goryczy były wyniki wyborów regionalnych w Hesji. Partia Merkel co prawda wygrała, ale straciła ponad 11 proc. głosów względem poprzedniej elekcji. Pozycja Merkel, także wewnątrz partii, słabła z tygodnia na tydzień. Świadoma zagrożenia szefowa rządu pod koniec października ogłosiła, że nie będzie startować w grudniowych wyborach przewodniczącego CDU, a po upływie obecnej kadencji parlamentu odejdzie z polityki. Pytanie, czy znana z częstego zmieniania zdania Merkel wytrwa w swoim postanowieniu. Zwłaszcza, że jej następczynią w CDU została Annegret Kramp-Karrenbauer, która od lat uważana jest za 'człowieka Merkel'.

W samej końcówce roku grono pobitych europejskich liderów uzupełnił prezydent Francji. Jego koszmarem okazały się "żółte kamizelki" - społeczny ruch protestujący m.in. przeciwko wysokim kosztom życia we kraju i zepsuciu francuskiej klasy politycznej. Potężna fala protestów, która przelała się przez Francję obnażyła słabość Emmanuela Macrona po raptem półtora roku sprawowania urzędu. Pod naporem społecznego gniewu francuski prezydent musiał zrobić krok w tył. Odwołał zaplanowane podwyżki podatków i obiecał prowadzić bardziej prosocjalną politykę. Dla "żółtych kamizelek" to jednak ustępstwa nieszczere, niewystarczające i przede wszystkim mocno spóźnione. Dlatego nie zamierzają rozchodzić się do domów. To zaś oznacza, że 2019 rok będzie dla Macrona jeszcze trudniejszy niż minione dwanaście miesięcy. Teraz stawką w grze jest jego głowa.

Władimir Putin Władimir Putin Fot. Alexei Druzhinin / AP

Putin obsypany prezentami

O ile czołowi przywódcy w Unii Europejskiej o 2018 roku będą chcieli jak najszybciej zapomnieć, o tyle Władimir Putin może go sobie pogratulować i życzyć, aby nadchodzące dwanaście miesięcy nie było gorsze. Rosja znów pokazała się jako czarny charakter polityki międzynarodowej, ale też znów zrobiła krok do wymarzonego przez Putina odbudowania swej dawnej potęgi.

Świadczy o tym m.in. zlecone przez Kreml (acz nieudane) zabójstwo byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala i jego córki Julii. Rosyjscy agenci użyli w tym celu (na brytyjskiej ziemi) broni chemicznej, co spotkało się z dotkliwymi, ale jedynie dyplomatycznymi, sankcjami wobec Moskwy. Putin wznowił także konflikt z Ukrainą, doprowadzając do szczęśliwego dla siebie końca plan uczynienia z Morza Azowskiego wewnętrznego basenu Rosji. Nie zapłacił za to praktycznie żadnej ceny. Wreszcie na koniec roku dostał prezent od swojego odpowiednika z Waszyngtonu. Donald Trump zarządził wycofanie amerykańskich wojsk z Syrii, co w praktyce oznacza, że trafia ona do rosyjskiej strefy wpływów. Trudno się więc dziwić, że Władimir Władimirowicz kończy 2018 rok w dobrym humorze i z optymizmem patrzy w przyszłość.

prasa prasa pixabay

Dziennikarz, czyli gatunek zagrożony

Minionych dwunastu miesięcy do udanych nie zaliczą z pewnością dziennikarze. Ich praca staje się coraz niebezpieczniejsza, a kontrola władz - coraz trudniejsza. Politycy na całym świecie chwytają się coraz bardziej bezwzględnych metod uciszania niewygodnych mediów. W 2018 roku wydarzeniem bez precedensu było zabójstwo Dżamala Chaszukdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule. Współpracownik i komentator "Washington Post" poniósł najwyższą cenę za medialną krytykę następcy tronu Arabii Saudyjskiej. Jak się później okazało, to właśnie książę Muhammad ibn Salman osobiście zlecił likwidację dziennikarza.

Nie śmiercią, ale więzieniem za wykonywanie swojej pracy zapłacili dwaj dziennikarze agencji Reutera - Kyaw Soe i Wa Lone. Badając sprawę dokonanej przez birmańskie wojsko, siły bezpieczeństwa oraz ludność cywilną masakry Rohingjów na zachodzie Birmy zostali aresztowani i ostatecznie skazani na siedem lat pozbawienia wolności. Powód? Wejście w posiadanie tajnych dokumentów państwowych. Nieco więcej szczęścia miała ich filipińska koleżanka Maria Ressa. Za krytykę polityki prezydenta Rodrigo Duterte postawiono jej "tylko" pięć zarzutów, dotyczących oszust podatkowych.

To jedynie trzy najgłośniejsze przypadki zwalczania mediów w 2018 roku. W połowie grudnia amerykański tygodnik "Time" uhonorował prześladowanych dziennikarzy tytułem "Człowieka Roku 2018" w uznaniu ich zasług w walce o wolność słowa i prawo obywateli do informacji.

GAFA dostaje w kość, czyli Google z miliardową karą

W lipcu Komisja Europejska nałożyła najwyższą w historii karę za praktyki monopolistyczne na Google - 4,3 mld euro (chodziło o wciskanie na siłę użytkownikom systemu Android własnej wyszukiwarki). Ale to nie jedyny kłopot internetowych monopolistów.

W marcu 2018 roku wybuchła afera Cambridge Analytica. Ta niewielka firma dzięki wyciekowi danych 87 mln użytkowników Facebooka mogła manipulować nastrojami wyborców w czasie wyborów w USA i referendum brexitowego (na rzecz tych, którzy za to zapłacą). Właściciel Facebooka Mark Zuckerberg musiał się tłumaczyć z wycieku danych przed kongresem USA. Wielokrotnie przepraszał, kajał się, ale niewiele z jego gadaniny wynikało - poza tym, że Facebook to "optymistyczna i idealistyczna firma", która popełnia błędy jak każdy. Jednak afera i przesłuchania przed Kongresem otworzyły światu oczy na zasadniczy problem: czy powinniśmy tolerować te wielkie internetowe monopole? Czy portale takie jak Facebook - mające służyć komunikacji między ludźmi - nie powinny być własnością publiczną? Czy monopoli GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon) nie należałoby podzielić, tak jak w historii kapitalizmu wielokrotnie trzeba było dzielić zbyt duże firmy, które zabijają wolny rynek? Dzięki aferze Cambridge Analytica po raz pierwszy tak powszechnie ludzie uświadomili sobie, że za rzekomo bezpłatne usługi takie jak poczta mailowa czy komunikator internetowy płacą swoimi danymi. I że być może jest to cena zbyt wysoka.

W 2018 roku zaczęto też zajmować się kolejnym skandalem, który rósł od lat: firmy GAFA nie płacą podatków. W marcu Komisja Europejska zaproponowała, żeby wprowadzić podatek od usług cyfrowych. Obejmowałby takich gigantów jak Google, Airbnb, Uber, Instagram, Facebook i byłby płacony od przychodów, a nie od zysku (łatwo go sztucznie zaniżyć). Wszystkie te firmy nie płacą podatków w Europie, stosując rozmaite sztuczki (Facebook w Polsce według szacunków PwC zarobił w 2017 roku około 600 mln zł na reklamach, a podatku nie zapłacił ani złotówki). Nawet wolnorynkowi Brytyjczycy mają dość tych oszustw i w październiku ogłosili, że chcą wprowadzić własny podatek od usług cyfrowych (2 proc. od całości przychodów w Wielkiej Brytanii). Także hiszpański rząd planuje wprowadzić podobne rozwiązanie, jeśli prace Komisji Europejskiej będą się zbyt ślimaczyć.

We wtorek kolejny dzień przeceny na Wall Street We wtorek kolejny dzień przeceny na Wall Street Fot. Mark Lennihan / AP Photo

Odwrót od neoliberalizmu, czyli ekonomia szuka nowych myśli

Choć w 2018 roku nie wyszła żadna głośna książka na miarę "Kapitału w XXI wieku" Piketty'ego czy "Przedsiębiorczego państwa" Mazzucato i tak był to rok nowych ekonomicznych poszukiwań.

Brytyjska Partia Pracy zaproponowała we wrześniu rewolucję w działaniu banku centralnego. Pomysł jest pokłosiem solidnego raportu, który laburzyści zamówili u niezależnych ekonomistów. Z dokumentu wynika, że obecny system bankowy będzie produkował kolejne bańki spekulacyjne i wywoływał kryzysy. Raport postuluje, aby poza "celem inflacyjnym" Bank Anglii brał również pod uwagę "cel produktywności", który zakładałby coroczny wzrost wydajności brytyjskiej gospodarki o około 3 proc. A także, aby Bank Anglii mógł zmuszać banki komercyjne do udzielania kredytów tym gałęziom gospodarki, które wskaże rząd. Dla wielu byłoby to naruszenie świętej zasady niezależności banku centralnego.

Po co taka zmiana? Od kryzysu 2008 roku ekonomiści zachodzą w głowę, dlaczego rzeka pieniędzy, którą rządy w USA i Europie wpompowały do systemu bankowego, nie przekłada się wystarczająco na inwestycje w realną gospodarkę. Pieniądze najczęściej lądują w rozmaitych instrumentach finansowych lub służą krótkoterminowym spekulacjom - np. na walutach. Propozycja Partii Pracy mogłaby rozwiązać ten problem - krajowe banki centralne mogłyby wyznaczać bankom komercyjnym cele do spełnienia (np. 17 proc. kredytów musicie przeznaczać dla przemysłu samochodowego, 20 proc. na innowacje itd).

Mijający rok był też w ekonomii rokiem dochodu podstawowego. Nowy premier Włoch Giuseppe Conte, profesor ekonomii i wykładowca prywatnych uczelni w Rzymie i Florencji, w swoim expose zapowiedział wprowadzenie we Włoszech dochodu gwarantowanego w wysokości 780 euro dla osób bezrobotnych i najuboższych. - Jeśli populizmem jest postawa wsłuchiwania się w potrzeby ludzi, to w takim razie jesteśmy populistami - powiedział przy tej okazji.

Widmo dochodu podstawowego od kilku lat krąży nad światem, niezmordowanym promotorem tego pomysłu jest ekonomista Guy Standing. Początkowo budził on uśmiech politowania, w Polsce szczególnie dostrzegalny, bo wiadomo - dochód podstawowy to jakiś PRL i komunizm, a jak ludzie będą dostawać pieniądze za nic, to się rozleniwią. Tymczasem z wielu badań, które cytuje w swoich książkach Standing wiadomo, że dochód podstawowy nie rozleniwia ludzi. Wręcz przeciwnie, daje im podstawowe poczucie bezpieczeństwa, co sprawia, że stają się bardziej aktywni i chętniej podejmują ryzyko - np. zmiany miejsca zamieszkania czy wyuczenia się nowego zawodu - bo po prostu wiedzą, że w razie porażki będą mieli za co przeżyć.

Mateusz Morawiecki Mateusz Morawiecki Fot. Robert Wozniak / Agencja Gazeta

Morawiecki pierwszy po Kaczyńskim

W dobrym nastroju 2018 rok kończy premier Mateusz Morawiecki. Choć przez ostatnie dwanaście miesięcy problemów miał co niemiara - od kryzysu wokół nowelizacji ustawy o IPN, przez aferę z premiami dla członków rządu, po aferę KNF - żaden z nich nie zdołał go zatopić. Morawiecki umocnił swoją polityczną pozycję, będąc twarzą obozu "dobrej zmiany" i lokomotywą wyborczą podczas kampanii samorządowej.

W 2019 roku poprowadzi PiS w dwóch kolejnych kampaniach - europarlamentarnej i do parlamentu krajowego. Zwłaszcza ta druga będzie kluczowa, jeśli chodzi o jego przyszłość. Jeśli wyjdzie z niej zwycięsko, jedynie kwestią czasu będzie przejęcie schedy na prawicy po Jarosławie Kaczyńskim. Prezes PiS-u daży szefa rządu szacunkiem i dużym zaufaniem. Wszystkie znaki na (politycznym) niebie i ziemi wskazują, że to właśnie w byłym bankierze upatruje swojego następcy w partii.

Opozycja wraca do gry

2018 rok na plus może zapisać także polska opozycja. Pierwszy poważny test po podwójnej klęsce w 2015 roku zdała na czwórkę z minusem. W wyborach samorządowych zdeklasowała PiS w metropoliach i miastach powiatowych, ale też wyraźnie uległa na prowincji. Co więcej, wskutek powyborczych układanek straciła dwa sejmiki wojewódzkie (śląski i dolnośląski), w których mogła rządzić. Mimo tego pokazała, że przy dużym nakładzie ciężkiej pracy i odrobinie szczęścia obóz "dobrej zmiany" można pokonać.

Warto odnotować, że także PSL nie dało się PiS-owi unicestwić w bitwie o panowanie na polskiej wsi. Dwucyfrowy wynik ludowców w wyborach samorządowych to dowód, że partia Władysława Kosiniaka-Kamysza ostatniego słowa jeszcze nie powiedziała. Jesienna klęska lewicy pokazała z kolei, że swoje miejsce na scenie politycznej może znaleźć i zabezpieczyć nowa partia Roberta Biedronia (konwencja założycielska już na początku lutego). Formacja byłego prezydenta Słupska to nowe zagrożenie dla PiS-u, które może istotnie utrudnić rządzącym odzyskanie wpływów wśród wyborców umiarkowanych.

Na przełomie roku opozycja ma w ręku całkiem niezłe karty. Jeśli sprawnie rozegra przyszłoroczne rozdanie, 2019 rok może skończyć już na wozie. Zawsze istnieje jednak ryzyko, że w wyścigu po władzę potknie się o własne nogi i w opozycyjnych ławach spędzi kolejne cztery lata. Nie raz i nie dwa już taki scenariusz w ostatnich latach widzieliśmy.

Smog, smog, smog. Zróbcie z tym coś!

Tegoroczne wybory samorządowe pokazały zmianę priorytetów polskiego społeczeństwa. Najlepiej było to widać w programach kandydatów na prezydentów dużych miast i na ich spotkaniach wyborczych. "Nowy most", "remont centrum miasta", "nowe drogi", "obwodnica" zostały zastąpione przez takie obietnice jak "więcej parków", "lepsza komunikacja publiczna", "wymiana pieców węglowych", "likwidacja smogu". Prawie wszyscy kandydaci na prezydentów - zamiast ględzić jak dotąd o nowych wielkich inwestycjach - mówili głównie o poprawie jakości życia w mieście. Oczywiście tę zmianę potrzeb wyborców widać na razie w dużych miastach, gdzie po prostu coraz trudniej żyć wśród tysięcy aut zaparkowanych wszędzie.

Ta zamiana tematów kampanii samorządowej to ogromny sukces ruchów miejskich, które od co najmniej dekady wałkowały te problemy i próbowały je nagłaśniać. I jednocześnie ogromna klęska tych ruchów, bo w wyborach wypadły słabo, a realizację ich postulatów wyborcy powierzyli komu innemu.

Więcej o:
Komentarze (74)
Podsumowanie 2018 roku w polityce, dyplomacji i gospodarce.
Zaloguj się
  • lukasz_patrykus

    Oceniono 14 razy 4

    Po pierwsze USA już jest w odwrocie w porównaniu do Chin i nie ma to nic wspólnego z liberalizm czy populizmem tylko z matematyką - nie da się na wieki wieków budować dobrobytu własnych obywateli na konsumpcji i drukowaniu pieniędzy pozbywajac się własnego przemysłu, po drugie trudno żeby w Europie wygrywali socjaliści w momencie kiedy systemy socjalne państw zachodnich kompletnie zawiodły w obliczu kryzysu migracyjnego i finansowego, a po ostatnie jeżeli czegoś już dziś nie zrobimy w Polsce ze smogiem to ani 500+, ani żadne karty dużej rodziny nic nie pomogą - wymrzemy jak mamuty ze średnią życia najniższą w Europie

  • prokuraturarejonowa

    Oceniono 5 razy 3

    W momencie jak populacja jakiegoś gatunku rozrasta się ponad wydajność środowiska w którym ten gatunek żyje i eksploatuje swój ekosystem szybciej niż ten jest się w stanie regenerować musi dojść do załamania populacji danego gatunku.

    I w ten sposób proponuję interpretować wojnę handlową pomiędzy Chinami a USA (to wojna o kończące się zasoby, a nie o dominację). W ten sposób proponuje patrzeć na irracjonalne wydarzenia we francuskiej polityce i w Brazyli.

  • lodzermensz1

    Oceniono 19 razy 3

    Pan Sroczyński jedzie na swoich konikach z godnym podziwu samozaparciem. A może właściwie byłoby ono godne podziwu, gdyby nie to, że koniki koślawe i kaprawe. Dajmy ludziom dochód gwarantowany, podwyższmy minimalne pensje i wprowadźmy 70% podatek dla bogatych. Oto recepta na szczęście i przy okazji na powstrzymanie populistycznej prawicy!
    Innymi słowy - receptą na populistyczną prawicę jest populistyczna lewica. Wszyscy oni chcą tylko dobra "biednego człowieka" przecież...

  • lukasz_patrykus

    Oceniono 13 razy 3

    Obejrzałem właśnie ostatnie sondaż we Francji preferencji wyborczych w wyborach do PE: okazuje się że 41% Francuzów jest gotowych oddać swój głos na ruch "żółtych kamizelek" (wg mnie to raczej ruch lewicowy???) wg Pana redaktora partia Macrona szoruje po dnie, ale ciągle chce na nią głosować 21.5% wyborców a na triumfujaca Marine Le Pen zdobyła by "aż" 21% głosów...
    Coś u tych żabojadow, lewactwo trzyma się dobrze :-)

  • felusiak1

    Oceniono 8 razy 2

    Czy jest jakaś prawica, która nie jest skrajna?
    Czy istnieje skrajna lewica?

  • bojowniczka_hybrydowa

    Oceniono 18 razy 2

    Kolejne bezsensowne "świętowanie" jednego dnia wyzwala jakieś bardzo dziwne... że nie powiem "durne"... spostrzeżenia... Ale hurra. Odpalamy race i objawiamy swoje poglądy. Świat KONIECZNIE musi o nich poczytać.. A że przy okazji wypromujemy paru prawackich oszołomów... Ach, wypadek przy pracy, ciemny lud to kupi. No przecież.

  • 01kotek01

    Oceniono 5 razy 1

    "Zimna wojna USA-Chiny, zwycięstwa skrajnej prawicy, morderstwa dziennikarzy. Oto czym żyliśmy w 2018 roku"

    No i znowu strzały trochę obok tarczy bez sedna. No, bo jak taka prawda prosto z mostu mogłaby przejść w lewacko - liberalnej Gazetce...?
    Przecież w tych przetasowaniach zwycięzcą jest nie zawsze prawica sensu stricto vide: Włochy - prawicowa partia Liga Połnocna, lewicowa nie tyle obyczajowo, co gospodarczo Ruch Pięciu Gwiazd, USA - Donald Trump Prawicowy, ale nie zaakczeptowany przez znaczną część niby prawicowej Partii Republikańskiej, Polska - PiS obyczajowy prawicowy, gospodarczo dużo socjalu, Francja klęska socjalisty Holanda, teraz problemy Macrona, a jeszcze wcześniej przegrana jednak Sarkozyego, wyliczać można dalej....
    Jednak wspólnym mianownikiem tego jest klęska dyktatury lewacko- liberalnej i instytucji z nimi związanych, czyli partii establiszmentu ze sobą zblatowanych niby prawicowych i lewackich,, mediow opowiadających się wyraźnie dyktatorsko po tej stronie oraz idących za tym ideologii i przekonań!!!
    Dlaczego to nastąpiło...bo głoszone w nich hasła nie były zgodne z rzeczywistością, czyli arytotelesowską prawdą!?
    Pada na ryj ideologia multi- kulti, bo kulti nie jest wylecieć w powietrze na bombie, razem z arabskim zamachowcem, czy być rozjechanym przez zachodniej marki cieżarowkę, za ktorej kierownicą schował się emigrant proroka. Emigranscy inżynierowie i lekarze nachodzący Europę okazali się półanalfabetami, chcącymi żyć na socjalu, dyktując swoje żadania pokojowo lub nie wide: palenie samochodow, budynkow, itp.
    Poprawność polityczna okazała schowkiem na coraz to nowe kłamstwa, nawet absurdalne typu: jak w demokracji polityk słucha suwerena tzn., że jest nie demokratą tylko pogardzanym populistą - stąd zawołania nowych politykow: jestem populistą do wyborcow,, czyli liczę się z waszym zdaniem, itp. Jednak według starej elity to niedemokratyczne, bardziej demokratycznie to należy się wsłuchiwać w głos przez nich stworzonych lub z nimi zaprzyjaźnionych werdyktow trybunałow itp. gremiow niedemokratycznych np. lobbystow, szczegolnie sektora wirtualnej gospodarki lobby finansowych kreowanego pieniądza prawie z niczego i kręcenia nim?! Globalizacja i wolny handel bez reguł może być tylko dobry, bo bogaci się najwięcej i nie płaci podatkow 1% wyższej kasty?!
    Realna gospodarka jest be, wirtualna jest cacy, bo tam najszybciej rosną tak realnie wirtualne zyski?!
    Gender, homo - niewiadomo i wszelkie podobne są zgodne prawidłowym rozwojem gatunku ludzkiego, a nie żadną dysfunkcją, czy broń ' Wielki Światowidzie' chorobą, ktora, gdy obejmnie masową ilość osobnikow nie prowadzi do deformacji zaniku, czy wyginięcia całego gatunku?!
    Docelową, najlepszą formą ochrony środowiska planety jest pozbycie się z niej ludzi i sukcesywnie po nich innych gatunkow, np. ktore emitują CO2, metan, itp. - docelowo dalej doktrynalnie należałoby zlikwidować wulkany, żyjątka oceaniczne, itd. aż po kres..'.'realizmu' (absurdu'.
    Kosztami tego oczywiście obciążyć małych żuczkow, a rekinom pozwolić jeszcze spekulować na tym celem polepszenia zyskow (handel emisjami, itp. rzeczy)?!
    Wszystko oczywiście dowiesz się od niewinnych niczym niemowlę i czystych jak łza, prawdomownych i niezależnych od nikogo i niczego dziennikarzy - pracownikow koncernow branży media finansowanych przez inne koncerny np. wytwarzające pieniądze, tzw. przemysł finansowy, czy wszelaki inny interesowny przemysł?!
    No i na tym opowiadanie tej starorocznej bajki przez zawodowych 'nieinteresownych' opowiadaczy bym zakończył.
    Zgodnie z prawidłami; cygan przez wieś przechodzi tylko raz, mam nadzieję, że ta stara nierealna bajka już się nie odrodzi, czego wszystkim i sobie życzę?!!!

  • wolfspider

    Oceniono 5 razy 1

    Jaki deficyt w tym roku?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX