Ludzie stanu wojennego

Przywódcy ?Solidarności? i partyjni pomazańcy. Prezydent USA i władca Kremla. Wojskowi i działacze opozycji. Niezłomny ksiądz i znienawidzony rzecznik komunistycznego rządu. Od ich decyzji zależały w 1981 roku losy Polski. Oto niektórzy ludzie stanu wojennego.
Lech Wałęsa w 1981 roku Lech Wałęsa w 1981 roku Fot. TADEUSZ ROLKE / AGENCJA GAZETA

Lech Wałęsa: przywódca, więzień, oskarżany przez dawnych przyjaciół

13 grudnia 1981 r. w nocy we własnym mieszkaniu usłyszał od wojewody gdańskiego Jerzego Kołodziejskiego i I sekretarza KW PZPR Tadeusza Fiszbacha decyzję Mieczysława Rakowskiego nakazującą mu wyjazd do Warszawy. "Solidarność" została zdelegalizowana, a Wałęsa najpierw wylądował w rządowym ośrodku w Chylicach, potem Otwocku Wielkim, a wreszcie w Arłamowie. Wyszedł w listopadzie 1982. Władze dały mu dozór milicyjny, przywódca "S" był inwigilowany przez SB. Cały czas utrzymywał kontakty z podziemnym kierownictwem zdelegalizowanego związku, a w 1989 był jednym z architektów "Okrągłego Stołu".
5 października 1983 otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, w którą zresztą nie od razu uwierzył:


Andrzej Gwiazda: kryptonim "Brodacz"

Od 1977 roku związany z KOR Gwiazda był od początku inwigilowany przez SB. Jako figurant dostał kryptonim "Brodacz". W 1978 roku współtworzył Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża. W ciągu 2 lat - 1978 - 1980 SB zatrzymywała go około 10 razy. Kiedy władze PRL wprowadziły stan wojenny, członek prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej, współtwórca NSZZ "Solidarność", i jego wiceprzewodniczący był jednym z pierwszych kandydatów do aresztu. 13 grudnia 1981 aresztowany i internowany w Strzebielinku. Niedługo potem wylądował w areszcie śledczym na Białołęce. We wrześniu 1982 znalazł się w ośrodku dla internowanych. 22 grudnia 1982 władze aresztowały Gwiazdę i oskarżyły o "próbę obalenia ustroju siłą". 22 lipca 1984 na mocy amnestii wiceprzewodniczący zdelegalizowanej "S" wychodzi z więzienia. Nie na długo. 16 grudnia 1984, po szarpaninie z ZOMO, władze skazały go na karę 5 miesięcy aresztu. 15 maja 1985 wychodzi na wolność. W latach 1986-1989 należał do liderów Grupy Roboczej Komisji Krajowej "Solidarności". Środowisko to było przeciwne negocjacjom z władzami PRL, które prowadziła grupa skupiona wokół Lecha Wałęsy. Nie wziął udziału w tworzeniu Komitetu Obywatelskiego ani w obradach Okrągłego Stołu. Dziś uznaje Lecha Wałęsę za agenta SB i zdrajcę "ideałów sierpnia".

Fot. Cezary Aszkiełowicz, Mieczysław Michalak, Roman Jocher (Reprodukcja) / Agencja Gazeta Fot. Cezary Aszkiełowicz, Mieczysław Michalak, Roman Jocher (Reprodukcja) / Agencja Gazeta Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk i młody Bogdan LiS

Bogdan Lis, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk: trzej więźniowie

Bogdan Lis 13 grudnia 1981 uniknął aresztowania. Z ukrycia organizował struktury podziemnej "Solidarności" Regionu Gdańskiego. Wpadł w 1984 roku. Oskarżony o zdradę ojczyzny, przesiedział pół roku. Po amnestii wyszedł - na krótko. W lutym 1985 Lis dostał 2,5 roku więzienia, w wyniku kolejnej amnestii w 1986 roku wyszedł na wolność. W 1986 został członkiem Tymczasowej Rady "Solidarności", a w 1987 do wszedł do Krajowej Komisji Wykonawczej - jawnych struktur kierowniczych nielegalnego NSZZ Solidarność.

Zbigniew Bujak jest uważany za najdłużej ukrywającego się lidera "Solidarności". Wpadł dopiero w maju 1986 roku. Na temat jego zabawy w chowanego z bezpieką krążyły legendy i dowcipy. Żarty wyśmiewały nieudolność SB.

Władysław Frasyniuk

Aresztowania nie uniknął też Władysław Frasyniuk. Członek Krajowej Komisji Porozumiewawczej i Komisji Krajowej "S". Po wprowadzeniu stanu wojennego Frasyniuk kierował niejawnym Regionalnym Komitetem Strajkowym Dolny Śląsk. Władze nie aresztowały go od razu. Do więzienia trafił dopiero w 1982 r. W latach 1982-1986 na przemian trafiał do więzienia i z niego wychodził. Na mocy amnestii władze wypuściły go w 1986 roku. W 1982 i ponownie od 1986 do 1987 wchodził w skład Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej.

Bogdan Borusewicz Bogdan Borusewicz Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Bogdan Borusewicz: 5 lat zabawy w chowanego z bezpieką

Jeden z inicjatorów strajku w Stoczni Gdańskiej, który zapoczątkował karnawał "Solidarności", po wprowadzeniu stanu wojennego grał komunistycznym władzom na nerwach przez prawie 5 lat. Borusewicz, wówczas członek Komitetu Obrony Robotników i w latach 1977-1978 współorganizator Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża wraz z m.in. Andrzejem Gwiazdą, wpadł dopiero w 1986 roku. Od wprowadzenia stanu wojennego organizował struktury podziemne NSZZ "S", był m.in. przewodniczącym zarządu Regionu Gdańskiego i wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej. W 1986 został aresztowany. Dwa lata przebywał w więzieniu, wyszedł po amnestii. Tak wspominał czas ukrywania się i aresztowania:

"Starałem się żyć normalnie. Miałem okresy urlopowe i wyjeżdżałem (...), odpoczywałem, zbierałem grzyby i wracałem do kierowania podziemiem. Zawsze mieszkałem przy rodzinach. Starałem się zawsze im jakoś pomóc, żeby nie być obciążeniem, oddawałem swoje kartki na mięso, byłem wciągany w życie rodzinne. Ludzie byli dobrze nastawieni, wspierali mnie i ta ludzka solidarność była bardzo pomocna. W czasie ukrywania się ożeniłem się, urodziła się córeczka Kinga. (...) Byłem poszukiwany w trybie nadzwyczajnym, a tu... dziecko! Wiedzieli, że jestem związany z Aliną Pienkowską. Na podstawie podsłuchu, nastąpiła u niej rewizja w hotelowcu przy ul. Chłopskiej 34 b m 41. Wpadło 6 - 7 esbeków, nikogo nie złapali. Potem zgromadzili się przy łóżeczku, patrzyli na Kingę... A mnie udawało się ukrywać, bo miałem bezinteresowne wsparcie wielu ludzi. Wyglądałem też inaczej, miałem nawet ondulację, mogłem działać" - opowiadał Borusewicz w wywiadzie zamieszczonym na oficjalnej stronie internetowej. Opisał też, jak zatrzymała go SB:

"W drukarni na ul. Sobolowej w Gdańsku, w której przez 3 lata drukowałem, czasem przemieszkiwałem. To było 8 stycznia 1986 r. Zbliżały się urodziny moje 11, a żony 12 stycznia. Mieszkałem w Kacku na ul Piotrkowskiej, tam też była zakonspirowana drukarnia. Pojechałem na Sobolową jedynie zapłacić za lokal. Na skrzyżowaniu dróg stał ?Uaz?. To powinno było mnie zastanowić, czemu tam stoi? Przyjrzałem się pojazdowi, miał zamrożone szyby, więc chyba nie ma nikogo w środku. No i szedłem do drukarni. Po krótkiej walce zostałem wciągnięty do środka. Byli zaskoczeni, bo to był nalot na drukarnię, a nie na mnie. To był przypadek, ale radość SB była wielka. Trafiłem do więzienia na Kurkowej, które dobrze znam z kilku pobytów. Powzięto podwyższone środki bezpieczeństwa, w celi zawsze siedział ze mną więzień, który był agentem. Siedziałem do września, aż objęła mnie amnestia Kiszczaka. Po wyjściu wróciłem do działalności".

ks. prałat Henryk Jankowski ks. prałat Henryk Jankowski Fot. Tomasz Wierzejski / AG

ks. Henryk Jankowski: duchowe oparcie "Solidarności"

Ksiądz prałat Henryk Jankowski w wolnej Polsce stał się postacią bardzo kontrowersyjną. Jego działania, szczególnie zamiłowanie do bogatej i nacechowanej politycznie stylizacji Grobu Pańskiego przygotowywanego co rok na święta Bożego Narodzenia w parafii Św. Brygidy w Gdańsku, nie przysporzyły mu dobrej prasy. Jednak w czasie "Solidarności' i stanu wojennego nieustępliwy, wygłaszający płomienne kazania ksiądz był kapelanem "S" i ważną postacią demokratycznej opozycji. To dzięki jego kontaktom z Polonią w USA do Polski trafiała szczodra pomoc dla działaczy Solidarności. W stanie wojennym - jak pisała w "Polityce" Ryszarda Socha - "stał się ostoją dla środowisk opozycyjnych". Ksiądz Jankowski zmarł 12 lipca 2010 roku.

Wojciech Jaruzelski: zaczął "wojnę z narodem" czy ocalił Polskę od interwencji ZSRR?

Prace nad wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce rozpoczął już w sierpniu 1980 roku. Zestaw niezbędnych do jego wprowadzenia aktów prawnych miał gotowy dwa dni po rejestracji "Solidarności". 5 grudnia na szczycie państw Układu Warszawskiego w Moskwie przedstawił plan samodzielnego zlikwidowania "Solidarności" i opozycji, rękami polskimi, bez udziału wojsk Układu Warszawskiego.
13 grudnia 1981 w telewizji ogłosił stan wojenny i stanął na czele Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON):


Komisja odpowiedzialności konstytucyjnej stwierdziła w 1996 r., że wprowadzenie stanu wojennego było "wyższą koniecznością", a Sejm umorzył postępowanie wobec Jaruzelskiego. Sam generał podkreślał, że "gdyby nie stan wojenny z 13 grudnia 1981, nie byłoby 13 grudnia w Kopenhadze i w Brukseli". Przeciwko byłemu przywódcy PRL wciąż toczą się jednak procesy. Kwestia, czy stan wojenny był posunięciem słusznym, czy nie, wciąż dzieli polskie społeczeństwo, a sądy rozpatrują kwestie odpowiedzialności generała za stan wojenny, masakrę w kopalni Wujek czy krwawe rozruchy Grudnia 1970 r.

Czesław Kiszczak Czesław Kiszczak Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta

Czesław Kiszczak: czy to on kazał spacyfikować "Wujka"?

Szef kontrwywiadu wojskowego WSW, a od 1981 minister spraw wewnętrznych, był bliskim współpracownikiem gen. Jaruzelskiego i jednym z głównych architektów stanu wojennego. Członek WRON, pod koniec lat 80-tych wybrał negocjacje z opozycją i był jednym z głównych architektów Okrągłego Stołu i rozmów w Magdalence. Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec Kiszczaka jest jego udział w akcji w kopalni Wujek z 16 grudnia 1981 roku. W brutalnej interwencji sił bezpieczeństwa zginęło wówczas 9 górników. Do tej pory za śmierć kilkunastu górników z kopalni Wujek 16 grudnia 1981, na początku stanu wojennego. Obecnie toczy się już trzeci proces Kiszczaka. Prokurator zarzuca generałowi wydanie w 1981 roku rozkazu użycia broni na terenie kopalni, a w konsekwencji - sprawstwo kierownicze w związku z zabójstwem 9 osób. Kiszczak jest też wiązany z akcją "Hiacynt" z 1985 r., wymierzoną w środowisko homoseksualistów. Za Kiszczakiem i jego resortem ciągną się też sprawy morderstwa ks. Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka.

Jerzy Urban Jerzy Urban Fot. Sławomir Kamiński / AG

Jerzy Urban: "Rząd się sam wyżywi"

Od sierpnia 1981 roku do kwietnia 1989 r Urban był rzecznikiem prasowym rządu PRL. Sprawował tę funkcję przez cały stan wojenny, aktywnie biorąc udział w jego uzasadnianiu propagandowym. Często widoczny w mediach stał się twarzą władzy i szybko został najbardziej znienawidzonym członkiem kolejnych rządów PRL. Co tydzień organizował transmitowane przez TVP konferencje prasowe dla polskich i zagranicznych dziennikarzy. Konferencje te przekształcały się w propagandowe wykłady rzecznika kolejnych rządów. Urban wygłaszał oficjalne komunikaty i brylował celnymi bon-motami i powiedzonkami. Nałożenie przez Ronalda Reagana sankcji za stan wojenny wobec rządu generała Jaruzelskiego, skomentował  stwierdzeniem "rząd się sam wyżywi".

Ronald Reagan: nie atakujcie Polski

Za rządów Ronalda Reagana USA aktywnie wspierały polską opozycję. Wyłom w bloku wschodnim był oczywiście na rękę Waszyngtonowi. Według niektórych interpretacji istotne jest też, że jednym z najbliższych doradców amerykańskiego prezydenta był Zbigniew Brzeziński, z pochodzenia Polak. To za zgodą Reagana polscy opozycjoniści otrzymywali fundusze na walkę z władzami PRL od CIA. Przed wprowadzeniem stanu wojennego Reagan, mając informacje o ruchach wojsk radzieckich nieopodal granicy z Polską, miał też ostrzec Breżniewa przed interwencją ZSRR w Polsce. Po wprowadzeniu stanu wojennego działacze zdelegalizowanej "S" nadal otrzymywali wsparcie z USA. W geście potępienia stanu wojennego Reagan doprowadził do nałożenia na Polską Rzeczpospolitą Ludową sankcji gospodarczych. Równocześnie amerykański prezydent wciągnął ZSRR w kosztowny wyścig zbrojeń, który radzieckie mocarstwo przegrało - a wraz z nim cały blok komunistyczny.

Leonid Breżniew Leonid Breżniew ASSOCIATED PRESS/

Leonid Breżniew: "Nie wejdziemy"

Ronald Reagan przestał być prezydentem 3 lata przed upadkiem ZSRR, ale przeżył Breżniewa, który zmarł w 1982 roku. Czy komunistyczny przywódca w 1981 roku chciał wprowadzić radzieckie wojska do Polski? Jaki wpływ na sekretarza KC KPZR miało ostrzeżenie Reagana? Czy Wojciech Jaruzelski, deklarując załatwienie sprawy opozycji polskimi rękami bez konieczności angażowania armii ZSRR, okazał słabość czy wybrał "mniejsze zło"? Według relacji Stanisława Kani, Breżniew miał w pewnym momencie podczas rozmów o sytuacji w Polsce powiedzieć mu: "No dobrze, nie wejdziemy. A jak będzie się komplikować, wejdziemy. Ale bez ciebie nie wejdziemy".
Spory historyków i wszystkich Polaków trwają.

Więcej o:
Komentarze (39)
Ludzie stanu wojennego
Zaloguj się
  • marszalek1980

    Oceniono 5 razy 5

    godbac, weź sobie nerwosol i idź się pomodlić do Lecha, to może ci przejdzie

  • ada-ski

    Oceniono 4 razy 4

    Stan wojenny nie byl potrzebny Polsce i Polakom. Potrzebowala go PZPR.
    Sowieci w tym czasie mieli powazniejsze problemy w Afganistanie i do Polski mieli nie po drodze.
    PZPR i WRON byli wrogami Polski, a ich przedstawiciele powinni byc ukarani, chocby symbolicznie.

  • bogucjusz

    Oceniono 8 razy 4

    Stan wojenny wprowadził dziadek z Wehrmachtu, a jedyną ostoją opozycji byli Bracia!

  • mczes57

    Oceniono 5 razy 3

    Wujka spacyfikowno żeby zastraszyć reszytę śląskich zakładów.W tedy tylko Śląsk stawiał opór agresji.Kopalnie zapłaciły zdrowiem i życiem swoich pracowników, młodych wspaniałych ludzi.

  • scher1

    Oceniono 3 razy 3

    Opłacało się , jak zawsze ...konsumentom dzisiejszych konfitur, np. prezesom wszelkiej maści, miliarderom, senatorom....rządzicielom majątków , piekiel, nieba i i .... dusz!. A reszta hołoty po 100 złoty i pod płoty!

  • almagus

    Oceniono 3 razy 3

    Czy tych bandytów z Nysy dopadła sprawiedliwość, wątpię i o to chodziło!

    Każdy ma swego „Ketmana”.
    Sprawa bandytom nadana.
    Wystarczy by stanął na drodze.
    Celowi zagroził srodze.
    Tajniacy, zbrojne ramię.
    Zabiją, Ja się nie splamię.
    I nie będzie mądrali.
    I się awans ocali.
    Dyrektora, biskupa.
    Gdy on będzie za trupa.

    Nie będą komendy paskudzili krwią.
    Wypuszczą, dopadną, udręczą, utopią.
    On by już jemu tutaj trochę przylał.
    „Ja jestem za, ale nie będę się wychylał.
    Ten plecak mnie wkurza, jeszcze jego buta.
    Ja bym mu przylał, aż pociągnie druta.
    Co on gada, że ma sprawę w Warszawie.
    No w ministerstwie, no nieciekawie.
    Pewnie na dworzec będzie zmykał prosto.
    To go dopadniemy no i będzie ostro”.
    Ustalił w łososiowym paletku brunecik.
    „To pasuje, łeb jemu wsadzimy w klozecik.
    Co ty w gó...e utapla palant mi się.
    To go jak zwykle wykąpiemy w Nysie”.
    Ucieka przezornie boczną ulicą.
    Pewnie go tutaj znowu nie pochwycą.
    W oddali jest po drugiej stronie torów.
    Obserwuje dworzec, pozycję semaforów.
    Nadjeżdża pociąg, wsiada z drugiej strony.
    Wypadli na podjazd, patrzy przerażony.
    Patrzą po oknach, do kąta się wdusza.
    Zostają na dworcu, pociąg wolno rusza.
    Ulga, siedmiu, nie wsiadł żaden bandyta.
    Potem czyta, zwłoki wyłowili z koryta.

    www.youtube.com/watch?v=Jsoj_8Fp1qA
    www.youtube.com/watch?v=Twr6cTsM9O0&feature=related

  • kwiecien45

    Oceniono 3 razy 3

    Wszystkie decyzje podejmował wtedy I-szy sekretarz KC a w stanie wojennym szef WRON. Albo konsultował je z Biurem Politycznym albo i nie.
    I nikt mi nie wmówi, że było inaczej.
    Żyłem wtedy i widziałem osobiście jak to funkcjonuje.

  • thorgallpl

    Oceniono 5 razy 3

    zwyklyglupol

    koles generalnie ma racje, choc forma nie ta. wam juz w tych glowach tak namieszano,z e kiszczakowi z jaruzelem postawicie pomnik. zal tego kraju, naprawde.

  • krzy-h001

    Oceniono 2 razy 2

    Mialem to nieszczescie,ze przezylem to na wlasnej skorze.Bylo to upokarzajace i hanbiace dla narodu polskiego. Komunisci,chcac za wszelka cene utrzymac wladze,ponizyli i upodlili nas,posuwajac sie do rozwiazan z bronia w reku tylko dlatego,ze wszyscy mieli juz dosc tego parszywego systemu.A opowiesci o tym,ze miala wkroczyc"zagranica" mozna wlozyc miedzy bajki.Byl to tylko pretekst do rozwiazan silowych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX