Zbigniew Stonoga - biznesmen z kryminalną przeszłością, który wypowiedział wojnę skarbówce i policji. Kim jest?

Zbigniew Stonoga opublikował w sieci akta afery podsłuchowej. W udostępnionych materiałach są zeznania świadków - m.in. Jana Kulczyka czy szefa CBA Pawła Wojtunika. Kim jest kontrowersyjny przedsiębiorca, który od lat prowadzi prywatną wojnę z policją i państwowymi instytucjami?
Zbigniew Stonoga Zbigniew Stonoga Fot. YouTube.com/Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga - biznesmen z kryminalną przeszłością, który wypowiedział wojnę skarbówce i policji. Kim jest?

Głośno zrobiło się o nim w 2012 r. Prowadził wówczas salon samochodowy Fiata w Zamościu i twierdził, że stracił 1,9 mln zł przez nieudolność skarbówki - to kwota podatku VAT, który, jak przekonywał, powinien zostać mu zwrócony. Urząd podatkowy był jednak innego zdania. W odpowiedzi biznesmen wywiesił na salonie wulgarny baner o treści: "Wypier...ł nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych. Dziękujemy ci zasrany fiskusie".
Stonoga twierdzi też, że pomaga osobom pokrzywdzonym przez polskie prawo, że sam "niesłusznie" przebywał przez 3,5 roku w więzieniu, że jego matka "została zamordowana". Toczy też prywatną wojnę z policją, na Facebooku publikuje m.in. filmy z policyjnych interwencji, w tym ten, na którym słychać, jak wyzywa policjanta, który miał wjechać na prywatny teren jego salonu samochodowego, żeby skontrolować kierowcę. Tego typu akcje zyskują mu przychylność internautów nastawionych krytycznie do władzy i organów państwa.
Ale Stonoga ma też drugą twarz - zapiekłego wroga policji i notorycznego bywalca prokuratur i sal sądowych. I tak w październiku 2014 roku ówczesny rzecznik prasowy komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski mówił: - Ten pan ma 29 spraw karnych, skierowano go też na badania psychiatryczne. Na wrogość Stonogi nie musiał długo czekać - kilkadziesiąt wpisów na Facebooku biznesmen poświęcił tylko jemu, publikował też zdjęcia domu policjanta i ogłosił na Facebooku, że wykupił jego rzekomy dług i ma go teraz "na smyczy". Zachęcał też internautów do kupowania cząstek tego długu. Wielu z nich to uczyniło. Sprzedawał też udziały w spółce, która produkuje piwo z jego wizerunkiem i udziały w rzekomo powstającej "Telewizji Stonoga".
W przeszłości Stonoga był też asystentem polityków Samoobrony. Według "Gazety Wyborczej" od 2006 r. jego nazwisko - głównie w roli pozwanego o zapłatę, jako dłużnik lub oskarżony - widnieje w aktach 61 spraw. Był skazany m.in. za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wyniku wprowadzenia w błąd oraz za groźby wobec funkcjonariusza publicznego i znieważenie go.

 

Głośno zrobiło się o nim w 2012 r. Prowadził wówczas salon samochodowy Fiata w Zamościu i twierdził, że stracił 1,9 mln zł przez nieudolność skarbówki - to kwota podatku VAT, który, jak przekonywał, powinien zostać mu zwrócony. Urząd podatkowy był jednak innego zdania. W odpowiedzi biznesmen wywiesił na salonie wulgarny baner o treści: "Wypier...ł nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych. Dziękujemy ci zasrany fiskusie".

Stonoga twierdzi też, że pomaga osobom pokrzywdzonym przez polskie prawo, że sam "niesłusznie" przebywał przez 3,5 roku w więzieniu, że jego matka "została zamordowana". Toczy też prywatną wojnę z policją, na Facebooku publikuje m.in. filmy z policyjnych interwencji, w tym ten, na którym słychać, jak wyzywa policjanta, który miał wjechać na prywatny teren jego salonu samochodowego, żeby skontrolować kierowcę. Tego typu akcje zyskują mu przychylność internautów nastawionych krytycznie do władzy i organów państwa.

Ale Stonoga ma też drugą twarz - zapiekłego wroga policji i notorycznego bywalca prokuratur i sal sądowych. I tak w październiku 2014 roku ówczesny rzecznik prasowy komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski mówił: - Ten pan ma 29 spraw karnych, skierowano go też na badania psychiatryczne. Na wrogość Stonogi nie musiał długo czekać - kilkadziesiąt wpisów na Facebooku biznesmen poświęcił tylko jemu, publikował też zdjęcia domu policjanta i ogłosił na Facebooku, że wykupił jego rzekomy dług i ma go teraz "na smyczy". Zachęcał też internautów do kupowania cząstek tego długu. Wielu z nich to uczyniło. Sprzedawał też udziały w spółce, która produkuje piwo z jego wizerunkiem i udziały w rzekomo powstającej "Telewizji Stonoga".

W przeszłości Stonoga był też asystentem polityków Samoobrony. Według "Gazety Wyborczej" od 2006 r. jego nazwisko - głównie w roli pozwanego o zapłatę, jako dłużnik lub oskarżony - widnieje w aktach 61 spraw. Był skazany m.in. za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wyniku wprowadzenia w błąd oraz za groźby wobec funkcjonariusza publicznego i znieważenie go.

Akcja z banerem w tle: Dziękujemy ci zasrany fiskusie Akcja z banerem w tle: Dziękujemy ci zasrany fiskusie Fot. Archiwum prywatne

Akcja z banerem w tle: Dziękujemy ci zasrany fiskusie

W 2012 roku przedsiębiorca prowadzący salon samochodowy Fiata w Zamościu twierdził, że stracił 1,9 miliona złotych na skutek nieudolności urzędników - to kwota podatku VAT, który, jak przekonywał, powinien zostać mu zwrócony. Urząd skarbowy miał być początkowo przychylny właścicielom firmy, ale dwa dni przed wyznaczoną datą zwrotu naczelnik urzędu skarbowego dla Warszawy - Targówka zdecydowała o wstrzymaniu wypłaty. Stonoga przekonywał, że urząd podjął taką decyzję, choć nie wykazano żadnych nieprawidłowości.

W proteście przeciwko działaniom urzędników Stonoga wywiesił na swoim salonie baner z napisem "Wypier...ł nas Urząd Skarbowy W-Wa Targówek na kwotę 1 900 000 złotych. Dziękujemy ci zasrany fiskusie". Po dwóch tygodniach baner zamieniono - pojawił się nowy, z nieco zmodyfikowaną treścią i tłumaczeniem na angielski. Zdjęcia transparentu zyskały jednak ogromną popularność w sieci. Przedsiębiorca został też oskarżony o obrazę narodu polskiego, jednak prokuratura umorzyła sprawę.

Salon samochodowy w Warszawie Salon samochodowy w Warszawie Fot. Auto France

Baner nr 2: Panie Niesiołowski, zapraszamy na szczaw!

Kolejny baner zawisł na ogrodzeniu salonu samochodowego niemal pół roku później. "Panie Niesiołowski zapraszamy na szczaw u nas ma pan dożywotni za friko - jak pensję w Sejmie. Zapewniamy też pana, że jeśli w tym pierdolniku przy Wiejskiej załatwi pan aby złodziejski system fiskalny oddał nam 1.570.000 zł ukradzionego podatku VAT dostanie pan w prezencie tonę gruszek ulęgałek" (pisownia oryginalna) - głosił napis.

Transparent nawiązywał do głośnej wypowiedzi posła PO Stefana Niesiołowskiego, który przekonywał, że informacje o 800 tys. niedożywionych dzieci w Polsce nie mogą być prawdziwe. - Dzisiaj dzieci nie muszą, jak po wojnie, jeść dziko rosnącego szczawiu czy śliwek ulęgałek i mirabelek - zapewniał.

Samochód Zbigniewa StonogiFot. Facebook/Zbigniew Stonoga

 

- Wychodzi znany polityk i mówi, że nikt się nie liczy. Tak to odebrałem - wyjaśniał Stonoga w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Kolejny baner to mój protest przeciwko przedmiotowemu traktowaniu przez ludzi władzy. Szkoda, że jeszcze nie ma szczawiu, bo zawiózłbym Niesiołowskiemu do Sejmu - mówił.

Zbigniew Stonoga podczas demonstracji drobnych i średnich przedsiębiorców pod Sejmem Zbigniew Stonoga podczas demonstracji drobnych i średnich przedsiębiorców pod Sejmem Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Stonoga publikuje numery dziennikarzy i apeluje o pomoc

W maju 2014 roku do internetu wyciekła lista z numerami telefonów do dziennikarzy - wśród nich znalazła się m.in. Katarzyna Kolenda-Zaleska, Jacek Czarnecki i Grzegorz Kajdanowicz. Spis udostępniono m.in. na profilu Stonogi na Facebooku - przedsiębiorca prosił przedstawicieli prasy o "publikację jego sprawy" i "solidne wykonywanie zawodu dziennikarza poprzez ujawnienie niebotycznych krzywd wyrządzonych Panu Zbigniewowi Stonodze przez wymiar sprawiedliwości i nagłośnienie dowodów o przestępstwach najważniejszych ludzi polskiej polityki".

Biznesman często podnosi wątek krzywd, które miało mu wyrządzić polskie państwo. Na stronie Stonogi można znaleźć kilkudziesięciominutowy film o "historii polskiego biznesmena, który został zniszczony przez świat wielkiej polityki tylko dlatego, że w niej był, że chciał zrobić coś dla innego człowieka, jednocześnie będąc nieświadomym czyhającego niebezpieczeństwa oraz zorganizowanej przeciwko niemu zasadzki".

Stonoga twierdzi, że od lat pomaga osobom pokrzywdzonym przez polskie prawo i instytucje publiczne, ponieważ sam niesłusznie przebywał przez 3,5 roku w więzieniu, a jego matka "została zamordowana". Przedsiębiorca miał także usłyszeć 116 zarzutów prokuratorskich - we wszystkich przypadkach wyrok miał brzmieć: "niewinny". Nie wiadomo jednak, co dokładnie ma na myśli biznesmen ani jakie zarzuty były mu stawiane przed sądem.

Zbigniew Stonoga. Zdjęcie z 2006 roku Zbigniew Stonoga. Zdjęcie z 2006 roku Fot. Radosław Junak/ Agencja Gazeta

Biznesmen na wojnie z policją

Stonoga od dawna toczy też prywatną wojnę z policją. Na swoim profilu publikuje m.in. filmy z policyjnych interwencji. W październiku ubiegłego roku jeden z nich zdobył szczególną popularność - biznesman wyzywał na nim policjanta, który miał wjechać na prywatny teren jego salonu samochodowego, żeby skontrolować kierowcę. Zdaniem biznesmena działanie funkcjonariusza było niezgodne z prawem; Stonoga twierdził, że na początku zwracał się do policjanta kulturalnie, jednak kiedy ten odpowiedział mu niegrzecznie, zaczął na niego krzyczeć. Przedsiębiorca zapowiedział, że mundurowy "zaraz będzie najbardziej znanym policjantem w Polsce", w wulgarnych słowach kazał mu też opuścić posesję.

Film zniknął z sieci, ale akcje takie jak ta tylko zwiększały popularność Stonogi - internauci chwalili go za bezkompromisowe podeście do funkcjonariuszy. Hitem było m.in. ogłoszenie biznesmana: przedsiębiorca chciał zatrudnić 10 pracowników, którzy mieli jeździć za radiowozami Komisariatu Policji Warszawa Białołęka i utrwalać na wideo przebieg ich służby.

Ogłoszenie DAM PRACĘ1.Pilnie zatrudnię 10 osób na umowę zlecenie.WarunkiMusisz posiadać samochód,kamerę oraz zaś...

Posted by Zbigniew Stonoga on Monday, October 27, 2014
Inspektor Mariusz Sokołowski Inspektor Mariusz Sokołowski Fot. Stefan Romanik/ Agencja Gazeta

Policja: Stonoga ma 29 spraw karnych, skierowano go na badania psychiatryczne

Choć sympatia internautów jest w dużej mierze po stronie Stonogi, zapał obrońców biznesmena studzi policja. - Ten pan ma 29 spraw karnych, skierowano go też na badania psychiatryczne - mówił w październiku 2014 roku ówczesny rzecznik prasowy komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

Po tym, jak do sieci trafił film z nagraniem policyjnej interwencji na terenie komisu, prokuratura postawiła biznesmenowi dwa zarzuty dotyczące zniesławienia funkcjonariuszy. W rozmowie z portalem Gazeta.pl Sokołowski przekazał, że poza sprawami karnymi przeciwko Stonodze toczą się także sprawy cywilne.

- Osobom, które bronią tego pana i chcą robić z niego bohatera, radzę się zastanowić, czy chciałyby zostać tak potraktowane. To mogło się przytrafić każdemu, kto mu się nie spodobał - ocenił.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza" ze statystyk Sądu Okręgowego Warszawa-Praga i podległych mu sądów rejonowych wynika, że od 2006 r. nazwisko Stonogi widnieje w aktach 61 spraw (w sprawach cywilnych o zapłatę oraz karnych). Był skazany m.in. za doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wyniku wprowadzenia w błąd oraz za groźby wobec funkcjonariusza publicznego i znieważenie go.

Kamil Całek Kamil Całek Fot. Facebook.com/ Zbigniew Stonoga

Konflikt Stonogi i Sokołowskiego

Konflikt Stonogi i Sokołowskiego trwa od dawna - biznesmen poświęcił odchodzącemu ze służby rzecznikowi kilkadziesiąt wpisów na Facebooku, publikował też zdjęcia domu policjanta. W odpowiedzi Sokołowski złożył w prokuraturze zawiadomienie uporczywym nękaniu, którego miał się dopuścić przedsiębiorca.

Gazeta Wyborcza opisuje też, że kilka lat temu Sokołowski bawił się na imprezie sylwestrowej nad morzem na zaproszenie aktora Tomasza Karolaka. Właściciel hotelu uznał jednak, że policjant powinien zapłacić za pobyt i wystawił wezwanie do zapłaty. Inspektor nie uznał roszczenia, więc Stonoga odkupił dług. Biznesmen odsprzedał go potem innemu policjantowi - Kamilowi Całce. Podoficer był intensywnie promowany przez przedsiębiorcę, który przedstawiał jako jednego z niewielu porządnych policjantów.

Całek zdobył sympatię internautów, gdy na nagraniu zamieszczonym w sieci opowiedział o przyczynach swojego odejścia ze służby. - Nie będę wypisywał mandatów powstańcom warszawskim. Ci ludzie zasłużyli sobie na szacunek - mówił.

Legionowo. Marsz milczenia po śmierci 19-letniego Rafała Legionowo. Marsz milczenia po śmierci 19-letniego Rafała Fot. Kuba Atys/ Agencja Gazeta

Stonoga zorganizował pikiety po śmierci Rafała z Legionowa

Stonoga zaangażował się również w sprawę śmierci 19-letniego Rafała z Legionowa. To właśnie biznesmen sugerował, że nastolatek nie zmarł podczas próby połknięcia zawiniątka z marihuaną, ale został uduszony przez funkcjonariusza.

Demonstrację przed lokalną komendą policji, która zakończyła się zamieszkami, skrzyknął właśnie Stonoga. Podobną pikietę przedsiębiorca zwołał m.in. w Sosnowcu.

Gazeta Zbigniewa Stonogi Gazeta Zbigniewa Stonogi Fot. Zbigniew Stonoga

Gazeta Zbigniewa Stonogi

Na początku maja do kiosków trafiła też gazeta biznesmena - "Gazeta Stonoga". "To pierwszy prawdziwie niezależny dwutygodnik" - reklamuje przedsiębiorca. Pismo jest dostępne jako e-wydanie, można je też kupić m.in. w Empikach i kioskach Ruchu.

Co można znaleźć w gazecie? Tematy poruszane przez Stonogę są podobne do treści zamieszczanych przez niego w sieci - pismo zajmuje się śledzeniem poczynań policji i "patrzy" władzy na ręce. "Czy policjanci to piraci drogowi? Grzechy drogówki", "Kto manipuluje górnictwem", "Czy rzecznik policji może bezkarnie kłamać?" - to kilka przykładowych tytułów z okładek dwutygodnika.

Komentarze (408)
Zbigniew Stonoga - biznesmen z kryminalną przeszłością, który wypowiedział wojnę skarbówce i policji. Kim jest?
Zaloguj się
  • asmok6

    0

    Ale po co ten tekst? Będzie kandydował w wyborach? Jak tak to ja chętnie zagłosuję.

  • space_lord

    0

    jest kryminalista

  • bonifacy_40

    0

    co za durne tytuły i tematy ...wiadomo kim .. żydem albo ubekiem
    metoda podziału stara jak świat , aby tylko ludziom w głowach namieszać i zdobyć poczytność

  • Jadzia Kret

    0

    ot troche faktow:
    1. Stonoga dzialal i dziala WE WLASNYM INTERESIE NIE W INTERESIE PANSTWA POLSKIEGO. Gdyby dostal TO co zadal od prokuratury I rzadu NIE UPUBLICZNIL BY sprawy podsluchowej.
    2. Czy mozna wiec mu ufac? - odpowiedz NIE, bo jak dorwie sie do wladzy BEDZIE DALEJ DZIALAL DLA WLASNEGO INTERESU A NIE POLSKI. a to juz przerowbilismy z rzadami PO
    3. Czy sprowadzi rzad polski do poziomu rynsztoka - odpowiedz TAK - jezyk Stonogi jest chamski, wulgarny na poziomie rynsztoka.
    4. Czy wybor Stonogi zmieni obecny styl rzadzadzych? - odpowiedz NIE bo juz mamy ludzi w rzadzie ktorzy kieruja sie prywata tak jak pan Stonoga. Czas na zmiane tego trendu a pan Stonoga bylby tylko kontynuacja.

  • 1stanczyk

    0

    "biznesmen z kryminalną przeszłością"

    Masło maślane ...

    Pewnie nie tylko w naszym kraju w słowie "biznesmen" jest "z automatu" zawarta kryminalna często tylko nieujawniona, a prawie zawsze bezkarna, kryminalna przeszlosc.

    Podobnie zresztą jak słowo polityk, szczególnie w krajach cywilizacyjnie, jak nasz zacofanych, ma wpisana plugawa sprzedajność (a w naszym na dodatek nie tyle nawet bezkarną co honorowana do dzisiaj bezideowa kolaboracje).

  • jan3211

    Oceniono 1 raz 1

    To jest inteligentny Polak , a na tle polityków PO-PiS wręcz to jest perła wrzucona miedzy wieprze.

  • jan.w2

    0

    gorzow.gazeta.pl/gorzow/1,35211,17769671,Stonoga_dotrzymal_slowa__Niepelnosprawny_Wiktor_ma.html

    Jest też słowny i ma gest.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX