Premier: Brak dialogu? To Duda nie przychodzi na Komisję Trójstronną

...

rik, PAP 2013-03-26, ostatnia aktualizacja 2013-03-26 17:26:53

- W 2013 r. było pięć posiedzeń prezydium Komisji Trójstronnej, szef "Solidarności" był raz, były trzy posiedzenia plenarne Komisji Trójstronnej, ani razu nie pojawił się szef "Solidarności" - powiedział Donald Tusk. Premier skomentował w ten sposób dzisiejszy strajk na Śląsku, przypomniał, że miejscem dialogu ze związkami jest właśnie Komisja Trójstronna.

Rano odbył się strajk w woj. śląskim przeciw polityce społeczno-gospodarczej rządu. W kilkunastu miastach w Polsce odbyły się pikiety poparcia dla strajku przed urzędami wojewódzkimi.

Premier, odnosząc się do zarzutów o brak dialogu rządu ze związkami, zaznaczył, że to Komisja Trójstronna i jej zespoły są w Polsce forum dialogu ze związkami zawodowymi. - W Polsce, tak jak w każdej przyzwoitej demokracji, role są podzielone zgodnie z konstytucją i ustrojem. Jeśli chodzi o forum spotkań władzy, rządu ze związkami zawodowymi, to jest to Komisja Trójstronna i jej zespoły - mówił.

- W 2013 r. było pięć posiedzeń prezydium Komisji Trójstronnej, szef "Solidarności" był raz, były trzy posiedzenia plenarne Komisji Trójstronnej, ani razu nie pojawił się szef "Solidarności", ale formułuje zarzut wobec strony rządowej, że nie prowadzi ona dialogu ze związkami zawodowymi - powiedział premier. Dodał, że w 2012 było 11 posiedzeń prezydium Komisji Trójstronnej i szef "Solidarności" był tam cztery razy, a na 8 posiedzeń plenarnych Komisji w 2012 szef "Solidarności" był 4 razy.

"Ultimatum w demokracji nie powinno funkcjonować"

- Mówię to, żeby wybić ten fałszywy i nieuczciwy argument, który jest jednym z głównych powodów ogłoszenia akcji strajkowej, że nie ma możliwości rozmowy z rządem czy z władzą, bo on jest po prostu nieprawdziwy - podkreślił Tusk. Pytany o słowa szefa "Solidarności" Piotra Dudy, który chce, aby do 17 kwietnia rząd przedstawił harmonogram rozmów ze związkowcami, Tusk uznał, że "ultimatum to w demokracji słowo, które nie powinno funkcjonować, nie jest to dobry pomysł na rozmowę".

- Komisja Trójstronna wydaje się miejscem dobrze pomyślanym po to, żeby związki zawodowe, pracodawcy i władza wykonawcza mogły ze sobą rozmawiać. Jeśli będzie potrzeba spotkania bezpośredniego - też jestem otwarty na propozycję, nie mam z tym żadnego problemu, spotykałem się także wcześniej, gdy były sygnały o takiej potrzebie - zadeklarował premier.

"Najważniejsze miejsca pracy"

Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu zapowiedział, że rząd nie wycofa się z projektu emerytur pomostowych i uelastycznienia rynku pracy; niektóre poprawki poselskie uznaje za zbyt daleko idące. O innych kwestiach możemy rozmawiać, nawet na osobistym spotkaniu - zadeklarował. - Podzielamy przede wszystkim lęk o pracę. Dla nas rzeczą najważniejszą są miejsca pracy - zadeklarował premier. Ocenił jednak, że część postulatów, o których mówiła "Solidarność" przy okazji strajku generalnego "nie sprzyja dzisiaj bezrobotnym".

- Wręcz przeciwnie, dyskusja ze związkami zawodowymi (...) pokazuje bardzo wyraźnie, że niektóre postulaty i oczekiwania związków zawodowych mają na celu ochronę interesów aktualnie pracujących (...), też ochronę interesów związków zawodowych, natomiast mogą być bardzo kłopotliwe z punktu widzenia ludzi, którzy szukają pracy bądź obawiają się utraty miejsca pracy - mówił premier.

Wśród takich postulatów wymienił oczekiwania wzrostu płacy minimalnej. Według premiera rząd od wielu lat kieruje się strategią zakładającą, że "płaca minimalna w Polsce nie jest jakoś drastycznie niska". - Ale równocześnie szukamy sposobu, żeby unikać przesady w kształtowaniu płacy minimalnej (...). Jeśli będziemy zmuszali pracodawców do wypłacania płacy minimalnej na zbyt wysokim poziomie, to oni będą zwalniać pracowników - uzasadnił Tusk.

- Dlatego jeszcze raz zwracam się do związków zawodowych, aby nie przesadzały z tą presją, jeżeli chodzi o wzrost płacy minimalnej - powiedział premier.

"Związkowcy chcą konfrontacji"

Tusk powiedział, że słuchał wypowiedzi niektórych działaczy związkowych i miał wrażenie, że ich celem jest doprowadzenie do konfrontacji. - Nie wiem dlaczego, bo na pewno Polsce to nie służy. Jeśli się mylę i w trakcie rozmowy okaże się, że celem było wspólne znalezienie rozwiązań, a nie ambicje i plany związkowców, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i o wiele łatwiej będzie rozmawiać - dodał.

Dodał jednak, że sam strajk i pikiety przebiegły we względnie spokojnej atmosferze. - Nie odnotowaliśmy istotnej ilości przypadków łamania prawa czy przepisów, poza wyjątkami, jakim była próba blokady torów. Ale w sposób pokojowy został ten problem dość szybko rozwiązany - powiedział premier.