Czy minister Radziwiłł znów sprowokuje lekarzy? Zapowiada się ostra dyskusja w Sejmie

  • środa, 03 stycznia 2018
  • Teraz przewodniczący Komisji Zdrowia, czyli Arłukowicz z PO. Zwraca się do Radziwiłła: "Powiedział pan, że nic się nie dzieje... Pani poseł Krynicka przestanie mi przeszkadzać, bo doprowadzę do tego, że będzie pani musiała przestać mi przeszkadzać... Tymczasem ja widzę przed sobą ogłoszenie o zamykanie oddziałów szpitalnych. Kiedy pan jest prawdziwy? Kiedy pan razem z Porozumieniem Zielonogórskim wzywał lekarzy do protestów? Czy teraz, gdy pan nazywa działania rezydentów haniebnymi? To pana zgubi".

    I dalej Arłukowicz: "W Trójce wiceminister Szczurek powiedziała właśnie, że rezydenci sobie wyszli po zadaniu pytań i że tak wygląda według nich dialog". Głosy z sali: "Przecież siedzą! Są!". Arłukowicz: "Tak jest. Są".

    Na koniec Arłukowicz zgłasza wniosek, żeby Komisja Zdrowia przyjęła "dezyderat" o konieczności odwołania Radziwiłła. Ów "dezyderat" oczywiście nie przejdzie, bo PiS ma większość, więc to zawracanie głowy. Z całej tej dyskusji warto było posłuchać jedynie młodych lekarzy i pielęgniarek. Mówili ważne rzeczy, myślą nie tylko o własnym interesie i może z tego coś dobrego kiedyś będzie.

    Kończę relację, dziękuję Czytelnikom!

  • "Owszem, jest lekarzy za mało i dlatego kształcimy ich więcej oraz zamierzamy ułatwić przyjazd lekarzom z zagranicy". Czyli przenieść problem braku lekarzy na Ukrainę, bo jak będą tu, to nie będzie ich tam. Chyba że zadziała ministerialne zarządzenie o "bilokacji lekarzy", które krytykowali dziś rezydenci

  • "Wyzysk personelu? Że wyzysk jest podstawą systemu zdrowia? Nie jest podstawą! Natomiast doceniam ciężką pracą personelu". Personel z pewnością doceni ten piękny gest ministra

  • I teraz zaskoczenie: "Nie ma powodów do krytykowania ministra, że sobie nie radzi" - mówi o sobie Radziwiłł w trzeciej osobie ze stosownym namaszczeniem. "A jeśli pojawią się kłopoty, to będzie to wina nie ministra, ale grupy lekarzy, którzy nie chcą pracować w nadgodzinach". To już jakiś cyrk! Minister przyznaje, że system może mieć kłopoty, bo ktoś nie chce pracować w nadgodzinach (czyli wykonywać dodatkowej ponadetatowej pracy). I jednocześnie twierdzi, że wszystko z takim systemem jest w porządku i "nie ma żadnego chaosu".

  • Minister jednak się zdecydował, że "akcja rezydentów nie zagrozi pacjentom", bo ma za mały zasięg.

  • Teraz w mowie Radziwiłła następuje odniesienie do eseldowskiego ministra Łapińskiego, czyli historii z wczesnego karbonu albo prekambru. Co to ma wspólnego z problemami braku lekarzy i pielęgniarek w polskich szpitalach?

  • Przypomnę, że rezydenci pokazywali paski z wypłatami, łącznie z tymi dodatkami. I były to kwoty naprawdę żenujące

  • Teraz Radziwiłł - w duchu porozumienia i dialogu - mówi, że rezydenci zarabiają dużo więcej, niż podają mediom. Bo dochodzą różne dodatki do pensji.

  • O akcji rezydentów: "Wśród wypowiadających umowy opt-out jest bardzo wielu, którzy mogliby pracować więcej niż 48 godzin w tygodniu. Praca od ósmej do piętnastej nie wystarcza, żeby być dobrym lekarzem, takie jest moje osobiste doświadczenie".

  • Radziwiłł: "Emigracja lekarzy była masowa po wejściu do Unii, a teraz to nie wiemy, jak jest. Nie mamy dobrego mechanizmu śledzenia wyjazdów lekarzy". Może to nawet lepiej. Nie ma danych, nie ma problemu.

  • Radziwiłł dalej swoje, że wypowiadanie umów opt-out nie powoduje w zasadzie żadnych zawirowań. Chociaż chwilę wcześniej mówił, że lekarze, którzy się na to decydują "mogą zagrozić bezpieczeństwu pacjentów"

  • Radziwiłł teraz rozwodzi się, jak ważna jest rola pacjentów.

  • Radziwiłł proponuje, żeby posłowie z niego zeszli, a zamiast tego zaapelowali do lekarzy, żeby nie wypowiadali klauzuli opt-out, bo to "może zagrozić bezpieczeństwu pacjentów". I dalej przewidywalnie: "Są zmęczeni lekarze, ale są też potrzebujący ich pacjenci". "Jest coś specjalnego w wykonywaniu tego zawodu". Cyniczna gadka-szmatka, żeby opinie publiczną przekonać: to nie moja wina, to przez lekarzy są problemy.

  • Jest dokładnie tak, jak mówią rezydenci. Minister faktycznie chwali się teraz "osiągnięciami", "monitorowaniem na bieżąco". Niewiele z tej nowomowy wynika. Teraz złośliwie cytuje Arłukowicza, który jako minister zdrowia też sobie nie radził z dialogiem z lekarzami. Akurat tutaj Radziwiłł ma rację. Sytuacja, w której to Arłukowicz jest główną twarzą opozycji w sprawach służby zdrowia jest nieco dziwna. Jego żale nad niedolą rezydentów są mało wiarygodne, mógł problem załatwić jako minister, nie zrobił nic.

  • Na razie Radziwiłł mówi o "kierunku, w którym powinniśmy się poruszać". I "dialogu z lekarzami", który oczywiście będzie prowadzony. Zero emocji. Jakby te wszystkie problemy i pretensje spływały po nim jak po kaczce (tej żywej, a nie szpitalnej).

  • Koniec pytań. Teraz będzie na nie odpowiadać Radziwiłł

  • Wiele osób ostrzega przed skutkami nowego pomysłu ministra Radziwiłła, który złośliwie jest nazywany "bilokacją lekarzy". To zarządzenie pozwala dyrektorowi szpitala obsadzić tym samym lekarzem (lub pielęgniarką) w tym samym czasie dyżurów na kilku oddziałach równocześnie. Radziwiłł twierdził, że to na Zachodzie normalne. Jedna z pielęgniarek prostuje: "Owszem, ale tam jedna pielęgniarka opiekuje się pięcioma, siedmioma pacjentami. U nas czterdziestoma. Jak pan to sobie wyobraża?"

  • Krystyna Ptok ze Związku Pielęgniarek i Położnych: "Inwestowaliśmy w szpitale, niektóre są piękne. Ale nie inwestowaliśmy w ludzi. System rzeczywiście opiera się na wyzysku, a wszystko trwa od protestu do protestu. Starzejące się społeczeństwo i starzejący się personel medyczny to tykająca bomba. I czekam, kiedy polegniemy. W ciągu czterech lat - do 2022 roku - zabraknie 50 tysięcy pielęgniarek"

  • Marcin Sobotka z Porozumienia Rezydentów: "Nasza akcja wypowiadania klauzuli opt-out jest konsekwencją wielu lat zaniedbań i tuszowania patologii systemu zdrowia w Polsce. To nie jest wina tylko obecnego ministra, ale ten minister nie reagował adekwatnie na prośby o podjęcie dialogu z nami. A te prosby kierowaliśy do ministra Radziwiłła jeszcze przed podjęciem protestu głodowego. Minister Zdrowia - jeśli w ogóle się z nami spotkał - to przedstawił swoje sukcesy i ogłosił, że wszystkie nasze postulaty zostały załatwione".

    Dalej Sobotka (młody lekarz-rezydent): "Mamy informacje, że zostało wypowiedzianych pięć tysięcy klauzuli opt-out, i że są problemy w wielu szpitalach z zapełnieniem grafików dyżurów. A wszystkie działania ministra są pozorne. Skoro minister Radziwiłł mówi, że pozostajemy w ciągłym dialogu, to dlaczego żaden z aktów prawnych, przyjętych w ostatnim czasie przez ministerstwo, nie był konsultowany z Ogólnopolskim Związkiem Lekarzy? Ostatnie rozporządzenie (pozwala na to, aby lekarz równocześnie dyżurował na kilku oddziałach - przyp. red.) sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo na pacjentów. Jak spojrzymy na ustawę o zwiększeniu nakładów na zdrowie, którą chwali się minister, to realne nakłady mają wzrosnąć za pięć, sześć lat. Do tego czasu czeka nas zamykanie oddziałów szpitalnych!"

    Jeszcze Sobotka: "My tylko przestrzegamy prawa pracy, jesteśmy zmęczeni i sfrustrowani ciągłym przerzucaniem na młodych lekarzy odpowiedzialności za funkcjonowanie systemu". Sobotce chodzi o to, że rezydentami od lat łatano dziury w grafikach dyżurów, więc byli namawiani (lub zmuszani) do pracy po kilkaset godzin w miesiącu. Służył też temu system głodowych płac, bo młody lekarz z normalnej pensji (i ustawowego czasu pracy) nie był w stanie wyżyć i np. opłacić wynajmu mieszkania. "To był system zorganizowanego wyzysku" - mówi Sobotka. I ma sto procent racji.

  • W polskim Sejmie pięć minut nie oznacza pięciu minut, nie oznacza też dziesięciu minut, ale co najmniej piętnaście. Przerwa oczywiście się przedłuża.

Redagowane przez:
  • Grzegorz Sroczyński

Najnowsze informacje