Wiadomości  |  Kraj  |  Świat  |  Sport  |  Gospodarka  |  Nauka  |  Kultura  |  Fotografie  |  Twoje miasto  |  Pogoda  |  Gazeta Wyborcza  |

Gazeta.pl > Wiadomości >  Prasa >  Polskie dzienniki

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Subskrybuj kanał Wiadomości!

Głos dziecka wybudził kobietę ze śpiączki

wys, PAP
2007-03-07, ostatnia aktualizacja 2007-03-05 07:46

"Super Nowości" opisują historię Renaty Śmietany, która po potrąceniu przez samochód przez dwa miesiące była w śpiączce. Gdy mąż przyniósł do szpitala ich 11-miesięcznego synka, kobieta otworzyła oczy i zaczęła mówić. Od tego momentu szybko wraca do zdrowia.

15 grudnia ub.r. o godz. 16.40 Renata Śmietana, niespełna 37- letnia pielęgniarka, wracała z pracy do domu w Warzycach koło Jasła. Wysiadła z autobusu. Przeszła na drugą stronę ulicy przez przejście dla pieszych. W tym właśnie momencie otarł się o nią przejeżdżający samochód. Auto zahaczyło o torebkę kobiety i gwałtownie pociągnęło ją na maskę. Kierowca zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej. Renata zsunęła się z auta, uderzyła głową o krawężnik i straciła przytomność.

"O wypadku żony dowiedziałem się kilkanaście minut po zdarzeniu" - mówi Janusz Śmietana. "Przyjechałem do szpitala w chwili, gdy brali ją na tomograf. Zdjęliśmy jej pierścionki, obrączkę, zegarek. Stałem oszołomiony z tą garścią biżuterii i wtedy pielęgniarka przyniosła mi bieliznę Reni. To było jakby stało się najgorsze" - opowiada.

Po badaniach kobieta trafiła na oddział intensywnej terapii. Podłączono ją do respiratora. Mijały dni i tygodnie. Mąż codziennie przychodził do szpitala. Przy łóżku żony starał się spędzać jak najwięcej czasu. Masował wiotczejące mięśnie, pielęgnował żonę i z nadzieją szukał oznak powracającego życia. Tak minął miesiąc. W połowie stycznia odłączono Renatę od respiratora. Jej płuca pracowały samodzielnie - czytamy w dzienniku.

Mijały kolejne dni. Renata otwierała oczy i zamykała je. Nic więcej się nie zmieniało. "Pamiętam dobrze ten dzień" - opowiada Janusz. "To była sobota, 10 lutego. Postanowiłem przynieść Reni naszego 11-miesięcznego synka Wiktorka. Stanąłem przy łóżku z synkiem na rękach. On coś gaworzył. Renia otworzyła oczy. Spojrzała na nas i... zaczęła mówić. Początkowo nie mogłem jej zrozumieć, ale wiedziałem jedno: obudziła się!" - cieszy się.

Kobietę przeniesiono do krośnieńskiego szpitala na oddział rehabilitacji. Szybko wraca do zdrowia. Lekarze przywracają sprawność zwiotczałym mięśniom. Dziś pacjentka siada już o własnych siłach. Wkrótce będzie mogła stanąć, zacznie naukę chodzenia.

"Wiem, że rehabilitacja żony potrwa jeszcze długo" - mówi Janusz. "Chciałbym ją umieścić w jakimś specjalistycznym, dobrze wyposażonym ośrodku. Słyszałem, że są takie w Polsce. Jak do nich trafić?" - zastanawia się rozmówca "Super Nowości".

Szukaj pracy