Wiadomości  |  Kraj  |  Świat  |  Sport  |  Gospodarka  |  Nauka  |  Kultura  |  Fotografie  |  Twoje miasto  |  Pogoda  |  Gazeta Wyborcza  |

Szansa na pracę w kopalniach

Tomasz Głogowski
2006-11-30, ostatnia aktualizacja 2006-12-01 00:00

Górnicze związki zawodowe chcą natychmiastowych przyjęć do kopalń. Pracę mogłoby znaleźć nawet 5 tys. osób, ale musi się na to zgodzić Ministerstwo Gospodarki.

Spotkanie wiceministra gospodarki Pawła Poncyljusza z górniczymi związkami
Fot. Maciej Jarzębiński / AG
Spotkanie wiceministra gospodarki Pawła Poncyljusza z górniczymi związkami
SERWISY
Tragedia w Halembie, gdzie zginęło 23 górników, może otworzyć bramy kopalń dla nowych pracowników dołowych. Większość górników poległych 21 listopada była pracownikami firmy zewnętrznej, która tylko świadczyła usługi dla Halemby. W całym górnictwie w podobnych firmach pracuje około 25 tys. ludzi. Fedrują węgiel jak etatowi pracownicy kopalń, ale nie mają przywilejów górniczych. Związkowcy chcą to zmienić. Domagają się od Ministerstwa Gospodarki natychmiastowych przyjęć do górnictwa. - Na dole brakuje rąk do pracy, ale szefowie spółek węglowych do tej pory nie reagowali. Taniej było wynająć firmę z zewnątrz, niż zatrudniać górników. Wszyscy widzieliśmy, jak to się skończyło - mówi Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności".

Związkowcy chcą, aby przyjęcia do śląskich kopalń rozpoczęły się już na początku przyszłego roku. Ich zdaniem, żeby prowadzić bezpieczne wydobycie, w samej tylko Kompanii Węglowej trzeba zatrudnić około 5 tys. ludzi. Nowi pracownicy mają rekrutować się głównie z firm zewnętrznych, bo przeszli już przeszkolenie górnicze. - To zazwyczaj młodzi ludzie, którzy chcą pracować na dole i akceptują związane z tym ryzyko. W firmie prywatnej zarabiają marne grosze i często są wykorzystywani. Jako etatowi pracownicy kopalni mogliby liczyć na lepsze warunki - uważa Kolorz.

Zamkniętą drogę do kopalń mieliby jednak emeryci i górnicy, którzy w latach 90. wzięli jednorazowe odprawy. - Inaczej, żeby było sprawiedliwie, pozostałym górnikom też trzeba by wypłacić po 40 tys. zł premii. Na to oczywiście nikt się nie zgodzi - mówi Kolorz.

- W miejsce każdego odchodzącego na emeryturę do kopalni powinien trafić młody człowiek. W górnictwie muszą być przyjęcia na szerszą skalę. Szkół górniczych jest niewiele, nie nadążają z kształceniem - przekonuje Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.

Paweł Poncyljusz, który spotkał się wczoraj ze związkowcami w Katowicach, przyznał, że trzeba poważnie zastanowić się nad przyjęciami do górnictwa, tak jak nad dalszym funkcjonowaniem firm zewnętrznych w kopalniach. - Będziemy o tym rozmawiać - obiecał.

To ważna deklaracja, bo do tej pory ministerstwo nie chciało słyszeć o zwiększaniu zatrudnienia w Kompanii Węglowej. Zgodę na przyjęcia dostały tylko Katowicki Holding Węglowy i Jastrzębska Spółka Węglowa, Kompania zaś otrzymała jedynie zielone światło na uruchomienie klas górniczych. To jednak nie rozwiązuje problemu. W tym roku kopalnie KW zatrudniły pierwszych 23 absolwentów, w latach 2007-2008 planują przyjąć około 340 osób.

Tymczasem na dole, według związkowców, brakuje tysięcy rąk do pracy. Ministerstwa Gospodarki dotychczas wymagało od kopalń zwiększenia wydajności, ale bez zwiększania zatrudnienia.

Wiceminister Poncyljusz obiecał też wczoraj, że w najbliższym czasie specjalna komisja przeprowadzi kontrolę nie tylko w Halembie, ale we wszystkich śląskich kopalniach. Znajdą się w niej przedstawiciele ministerstw: gospodarki, pracy i spraw wewnętrznych. Kontrola ma nie tylko ujawnić poziom bezpieczeństwa w kopalniach, ale też wyjaśnić, czy na dole rzeczywiście brakuje rąk do pracy.

Krótka rozmowa między związkowcem a ministrem

Podczas spotkania w sprawie bezpieczeństwa w kopalniach, rozmowa związkowców z wiceministrem zeszła na temat emerytur górniczych. Pytał Andrzej Ciok z górniczej "Solidarności", a odpowiadał wiceminister Paweł Poncyljusz.

Ciok: - To w tym układzie, do kiedy mają pracować związkowcy?

Poncyljusz: - Do 65. roku życia.

Ciok: - A co potem?

Poncyljusz: - Potem poślemy po was karetkę i podamy pavulon.

Zaległa cisza, po kilkudziesięciu sekundach pierwszy odezwał się Poncyljusz: - Przepraszam, żartowałem.

not. Józef Krzyk

  • Andrzeju (to do k. Cioka) nie rob jaj. wmp1234 01.12.06, 07:59

    Przeciez dobrze wiesz, ze zwiazkowcy nie pracuja na kopalniach tylko "dzialaja". Najwyzszy czas aby oddciac ich od cycka. Niech placa im ich centrale zwiazkowe ze skladek zwiazkowych. Wtedy »

  • Nie ma potrzeby przyjmować nowych jazg1 01.12.06, 13:06

    Należy pozamykać kopalnie takie jak Halemba - niebezpieczne, albo przynoszące straty, a górników przenieść na kopalnie bezpieczne i rentowne. Jeżeli na jakiejś kopalni brakuje pracowników, »

Szukaj pracy