Sprawa R. Kluski trafi do Sądu Najwyższego
2006-01-19
, aktualizacja: 19.01.2006 00:00
Sąd Apelacyjny w Krakowie, rozpatrujący w czwartek apelację w sprawie wniosku Romana Kluski o odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie, postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym o zasadniczą wykładnię przepisów. Do czasu uzyskania odpowiedzi odroczył rozpoznanie sprawy.
ZOBACZ TAKŻE
- Roman Kluska i śmieszne odszkodowanie (18-10-05, 02:00)
Wątpliwości sądu dotyczą tego, czy ostateczne rozstrzygnięcie postępowania ma wpływ na ocenę niesłuszności zatrzymania i jak należy liczyć roczny okres przedawnienia. "Zapytanie dotyczy niejasności stanowisk w piśmiennictwie prawniczym co do oceny faktu niewątpliwie niesłusznego zatrzymania przez pryzmat ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy i sposobu liczenia rocznego okresu przedawnienia roszczeń w związku z żądaniem odszkodowania za niesłuszne zatrzymanie" - powiedział PAP rzecznik Sądu Apelacyjnego sędzia Wojciech Dziuban.
Jak wyjaśnił, "chodzi o to, od jakiego okresu liczyć roczny termin do złożenia wniosku o odszkodowanie w sytuacji, gdy przeciwko zatrzymanemu było prowadzone postępowanie karne zakończone po upływie ponad roku od momentu zwolnienia" - wyjaśnił sędzia.
Zapytanie ma związek z podnoszonymi w apelacji prokuratora zarzutami o przedawnieniu roszczeń Romana Kluski o odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie.
B. właściciel firmy Optimus Roman Kluska, podejrzany w śledztwie dotyczącym oszustw podatkowych, w lipcu 2002 roku został zatrzymany na 48 godzin i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 8 mln zł. W grudniu 2003 roku śledztwo umorzono z powodu niestwierdzenia przestępstwa. W październiku zeszłego roku sąd okręgowy przyznał Klusce 5 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie. Jednocześnie oddalił jego wniosek o prawie 1,5 mln zł odszkodowania za stosowanie poręczenia majątkowego w wysokości 8 mln zł uznając, że odszkodowanie może dotyczyć tylko niesłusznego zatrzymania, a nie zastosowania poręczenia majątkowego.
Od wyroku odwołali się prokurator i pełnomocnicy Romana Kluski. Prokurator wnosił o uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji, przyznającego Klusce 5 tys. zł zadośćuczynienia, i o oddalenie wniosku. Argumentował, że roszczenie jest bezzasadne, ponieważ uległo przedawnieniu w rok po zwolnieniu Kluski, ponadto samo zatrzymanie nie było "oczywiście niesłuszne" w momencie stosowania. Prokurator nie znajdował także podstaw prawnych do domagania się odszkodowania za stosowanie wobec Kluski 8 mln zł poręczenia majątkowego.
Pełnomocnicy Romana Kluski mec. Jan Widacki i mec. Krzysztof Bachmiński podnosili, że stosowanie poręczenia majątkowego było ściśle związane z zatrzymaniem. Argumentowali też, że zarzut przedawnienia roszczeń jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości społecznej. Gdyby Roman Kluska złożył wniosek o odszkodowanie w rocznym terminie, czyli zanim prawomocnie zakończono postępowanie, wniosek zostałby oddalony. "Prowadziłoby to do absurdu, w którym szansę na odszkodowanie mieliby ci, wobec których postępowanie toczyłoby się krócej niż rok" - mówił mec. Bachmiński.
W lipcu 2002 r. prokuratura zarzuciła Klusce i innym osobom z b. kierownictwa Optimusa wyłudzenie podatku VAT. Kluska został zatrzymany 2 lipca rano; wolność odzyskał następnego dnia wieczorem dzięki zastosowaniu poręczenia majątkowego przez prokuraturę. Śledztwo dotyczyło eksportu na Słowację w latach 1998-1999 komputerów, które potem szkoły importowały w ramach kontraktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami celnymi i podatkowymi, import komputerów był zwolniony zarówno z cła, jak i podatku VAT, podczas gdy sprzedaż komputerów w kraju była opodatkowana stawką 22 proc. Zdaniem prokuratury, przez organizację fikcyjnego eksportu komputerów, Skarb Państwa poniósł straty w wysokości blisko 10 mln zł.
Tymczasem w listopadzie 2003 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Optimus nie wyłudzał VAT, eksportując komputery i sprowadzając je z powrotem do Polski. Decyzja ta miała wpływ na stanowisko prokuratury, która pod koniec grudnia 2003 r. umorzyła śledztwo w sprawie b. kierownictwa Optimusa wobec nie stwierdzenia przestępstwa.
Roman Kluska nie był zaniepokojony stanowiskiem Sądu Apelacyjnego. "Obojętnie co się stanie, będzie to dążyć do poprawy polskiego prawa" - mówił dziennikarzom po ogłoszeniu stanowiska sądu. "Przez wiele lat byłem w biznesie i wiem, co to znaczy jednoznaczność polskiego prawa. To stały i powtarzający się problem każdego aktywnego Polaka: co jest zgodne, co jest niezgodne i jak interpretować. Myślę, że najwyższy czas postawić sprawę na ostrzu noża i pomału poprawiać" - powiedział.
"Pan Kluska ma szczęście do spraw precedensowych" - powiedział mec. Bachmiński. Jego zdaniem, "sąd dostrzegł dwa problemy prawne: kwestię sposobu liczenia okresu przedawnienia w przypadku osoby zatrzymanej; i drugi problem - odszkodowania za niesłuszne zatrzymanie".
Jak wyjaśnił, "chodzi o to, od jakiego okresu liczyć roczny termin do złożenia wniosku o odszkodowanie w sytuacji, gdy przeciwko zatrzymanemu było prowadzone postępowanie karne zakończone po upływie ponad roku od momentu zwolnienia" - wyjaśnił sędzia.
Zapytanie ma związek z podnoszonymi w apelacji prokuratora zarzutami o przedawnieniu roszczeń Romana Kluski o odszkodowanie za niesłuszne zatrzymanie.
B. właściciel firmy Optimus Roman Kluska, podejrzany w śledztwie dotyczącym oszustw podatkowych, w lipcu 2002 roku został zatrzymany na 48 godzin i zastosowano wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 8 mln zł. W grudniu 2003 roku śledztwo umorzono z powodu niestwierdzenia przestępstwa. W październiku zeszłego roku sąd okręgowy przyznał Klusce 5 tys. zł zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie. Jednocześnie oddalił jego wniosek o prawie 1,5 mln zł odszkodowania za stosowanie poręczenia majątkowego w wysokości 8 mln zł uznając, że odszkodowanie może dotyczyć tylko niesłusznego zatrzymania, a nie zastosowania poręczenia majątkowego.
Od wyroku odwołali się prokurator i pełnomocnicy Romana Kluski. Prokurator wnosił o uchylenie wyroku sądu pierwszej instancji, przyznającego Klusce 5 tys. zł zadośćuczynienia, i o oddalenie wniosku. Argumentował, że roszczenie jest bezzasadne, ponieważ uległo przedawnieniu w rok po zwolnieniu Kluski, ponadto samo zatrzymanie nie było "oczywiście niesłuszne" w momencie stosowania. Prokurator nie znajdował także podstaw prawnych do domagania się odszkodowania za stosowanie wobec Kluski 8 mln zł poręczenia majątkowego.
Pełnomocnicy Romana Kluski mec. Jan Widacki i mec. Krzysztof Bachmiński podnosili, że stosowanie poręczenia majątkowego było ściśle związane z zatrzymaniem. Argumentowali też, że zarzut przedawnienia roszczeń jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości społecznej. Gdyby Roman Kluska złożył wniosek o odszkodowanie w rocznym terminie, czyli zanim prawomocnie zakończono postępowanie, wniosek zostałby oddalony. "Prowadziłoby to do absurdu, w którym szansę na odszkodowanie mieliby ci, wobec których postępowanie toczyłoby się krócej niż rok" - mówił mec. Bachmiński.
W lipcu 2002 r. prokuratura zarzuciła Klusce i innym osobom z b. kierownictwa Optimusa wyłudzenie podatku VAT. Kluska został zatrzymany 2 lipca rano; wolność odzyskał następnego dnia wieczorem dzięki zastosowaniu poręczenia majątkowego przez prokuraturę. Śledztwo dotyczyło eksportu na Słowację w latach 1998-1999 komputerów, które potem szkoły importowały w ramach kontraktów z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami celnymi i podatkowymi, import komputerów był zwolniony zarówno z cła, jak i podatku VAT, podczas gdy sprzedaż komputerów w kraju była opodatkowana stawką 22 proc. Zdaniem prokuratury, przez organizację fikcyjnego eksportu komputerów, Skarb Państwa poniósł straty w wysokości blisko 10 mln zł.
Tymczasem w listopadzie 2003 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że Optimus nie wyłudzał VAT, eksportując komputery i sprowadzając je z powrotem do Polski. Decyzja ta miała wpływ na stanowisko prokuratury, która pod koniec grudnia 2003 r. umorzyła śledztwo w sprawie b. kierownictwa Optimusa wobec nie stwierdzenia przestępstwa.
Roman Kluska nie był zaniepokojony stanowiskiem Sądu Apelacyjnego. "Obojętnie co się stanie, będzie to dążyć do poprawy polskiego prawa" - mówił dziennikarzom po ogłoszeniu stanowiska sądu. "Przez wiele lat byłem w biznesie i wiem, co to znaczy jednoznaczność polskiego prawa. To stały i powtarzający się problem każdego aktywnego Polaka: co jest zgodne, co jest niezgodne i jak interpretować. Myślę, że najwyższy czas postawić sprawę na ostrzu noża i pomału poprawiać" - powiedział.
"Pan Kluska ma szczęście do spraw precedensowych" - powiedział mec. Bachmiński. Jego zdaniem, "sąd dostrzegł dwa problemy prawne: kwestię sposobu liczenia okresu przedawnienia w przypadku osoby zatrzymanej; i drugi problem - odszkodowania za niesłuszne zatrzymanie".
-
Sprawa R. Kluski trafi do Sądu Najwyższego
arkady10
19.01.06, 13:43
Orzeczenie sądu zostało zapewne oparte na art. 555 KPK, który jest niezgodny z art. 77 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej... ale to już zadanie Trybunału Konstytucyjnego.»
-
Re: Sprawa R. Kluski trafi do Sądu Najwyższego
anduel
19.01.06, 14:18
Prawda jest taka że Kluska robił reeksport żeby nie płacić podatku , czyli składał komputery w Polsce eksportował do Czech a następnie je importował.Ponoć wszystkie te zabiegi były tylko na »
-
Totalny bezsens. A szkoły komputery kupiły taniej.
yes_my_son
19.01.06, 15:12
Więc chyba lepiej, co?Bo chyba szkoły utrzymywane są z budżetu?Na podatkach budżet stracił, a zyskał na cenie komputerów.A może lepiej dać Klusce i jemu podobnym becikowe, zamiast uchwalić »


