Lider LPR Wojciech Wierzejski w środę na konferencji prasowej w Sejmie poinformował, że we wtorek na posiedzeniu rządu premier Kazimierz Marcinkiewicz miał polecić ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Ludwikowi Dornowi, aby ten zwrócił się do wojewody mazowieckiego o unieważnienie zgody na Paradę Równości, która w sobotę miała się odbyć w Warszawie, ze względu na "możliwość zagrożenia bezpieczeństwa publicznego".Według Wierzejskiego, Marcinkiewicz miał zrobić to na wniosek wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha.
"Informacje Wojciecha Wierzejskiego są nieporozumieniem" - tak doniesienia posła LPR skomentował w środę w rozmowie z PAP rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz. Rzecznik zaprzeczył, jakoby premier polecił szefowi MSWiA zwrócenie się do wojewody mazowieckiego o unieważnienie zgody na Paradę Równości. Podkreślił, że premier nie ma tego rodzaju kompetencji. Jak dodał, "o faktycznych decyzjach i poleceniach szefa rządu stara się (rzecznik) osobiście i rzetelnie informować dziennikarzy".
Ciesiołkiewicz poinformował, że podczas wtorkowego posiedzenia rządu, po wyczerpaniu się porządku obrad, wicepremier Giertych rzeczywiście zaproponował, by Rada Ministrów przyjęła stanowisko, w którym zwraca się o unieważnienie zgody na Paradę Równości.
"Premier wiedząc o tym, że Rada Ministrów nie posiada kompetencji do podważania decyzji samorządu terytorialnego potraktował wniosek Giertycha jako jego apel do ministra spraw wewnętrznych i administracji i skierował do tego resortu" - wyjaśnił Ciesiołkiewicz.