Wiadomości  |  Kraj  |  Świat  |  Sport  |  Gospodarka  |  Nauka  |  Kultura  |  Fotografie  |  Twoje miasto  |  Pogoda  |  Gazeta Wyborcza  |

Gazeta.pl > Wiadomości >  Wiadomości dnia

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj Wiadomości - Gazeta.pl

Maturzysto, "Nie licz na Romana!"

Renata Czeladko
2006-09-15, ostatnia aktualizacja 2006-09-16 00:00

Takim hasłem prywatna szkoła zachęca do zapisywania się na kursy przygotowujące do matury. Reklama wzbudziła czujność kuratorium

Nie licz na Romana!
Nie licz na Romana!
"Na boisku spotykamy młodego Krzysztofa. Beztrosko kopie piłkę z kolegami. Nie przejmuje się egzaminem. Liczy na Romana! Nieładnie, Krzysztofie, nieładnie" - upomina narrator internetowej reklamówki kursu dla gimnazjalistów.

Heniek (bohater filmu) już trzeci raz pochodzi do matury, ale nie martwi się tym zbytnio, bo zasadnicza służba wojskowa też jest jakimś rozwiązaniem. Siostra Krysi Magda wybrała kursy i wykłada chemię na uniwersytecie. Krysi w zeszłym roku na maturze nie poszło najlepiej, też wykłada chemię, ale w hipermarkecie (widzimy smutną Krysię z kostkami mydła). - Nie licz na Romana! Takie hasło zdaje się przyświecać Basi i Tomkowi, którzy wybrali naukę w Cityschool - komentuje narrator, a na ekranie pojawiają się zadowoleni przyszli maturzyści.

Kursy można mieć za darmo. Wystarczy wziąć udział w konkursie na przemówienie Romana. Ukradli je masoni i wrzucili do niszczarki - czytamy. Zostały wyrwane z kontekstu wyrażenia, m.in. daje świadectwo, amnestii maturalnej, ataków na moją osobę, antysemickich tradycji, gejów i lesbijek, homoseksualizmu, dyscypliny i posłuszeństwa, narodowego ducha.

Internauta Saloth już stanął do konkursu: "Jesteśmy dumni że nowy model matury działa na szkodę i jest hańbą dla młodzieży, nauczycieli, moich przeciwników i kuratorów".

Roman to minister?

- To pani skojarzenie - odpowiada Piort Kossowski, współwłaściciel Cityschool.

Licealista Adam, pomysłodawca noszenia żółtej wstążki na znak protestu przeciw ministrowi edukacji Romanowi Giertychowi i uczestnik protestów pod MEN, zobaczył reklamę: - Chodzi o Giertycha i amnestię maturalną dla tych, co nie zdali.

Lech Poduch, mazowiecki wicekurator: - Skojarzenie z ministrem edukacji jest jednoznaczne.

Kossowski, prawnik z wykształcenia, tłumaczy, że reklama i strona www.nielicznaromana.org mają zwrócić uwagę nie tylko na jego szkołę, ale też, że źle się dzieje w oświacie. - Od 15 lat prowadzę kursy. Tak zdurniałej młodzieży jeszcze nie widziałem. Każdemu komu na sercu leży wykształcenie, będzie piętnował promowanie przeciętniactwa.

Jarosław Guc, socjolog zajmujący się reklamą: - Forma kontrowersyjna, ale myśl przekazu, żeby aktywnie zająć się swoim wykształceniem, a nie liczyć na Romana czy państwowy system edukacyjny, godna przyklaśnięcia.

Ministerstwo milczy

Warszawska szkoła nie jest pierwszą firmą, która wykorzystała skojarzenia z ministrem edukacji do reklamy. Wcześniej zrobiła to jedna z firm odzieżowych. Hasła promocji brzmiały: Minister daje, 1+1=3 bierz gratisa! Reguła Romka. Falę uczniowskich protestów przeciwko kontrowersyjnemu ministrowi wykorzystali też producenci szkolnych gadżetów. Ich hasło promocyjne: "Protest przeciwko (nudzie w) szkole".

Co na to Ministerstwo Edukacji Narodowej? - Nie będziemy komentować reklamy - ucina pytania Marzenna Piasecka, p.o. dyrektora biura informacji i promocji. Reklamy szkoły nie obejrzała.

Kuratorium wkracza do akcji

Kontrolę zapowiada kuratorium oświaty. Cityschool jest placówką zarejestrowaną w 1994 roku w Mazowieckim Kuratorium Oświaty i ono prowadzi nadzór nad jej działalnością. - Nie przystoi szkole, nawet niepublicznej, tak się reklamować. Można się nie zgadzać z decyzjami ministra, ale trzeba je uszanować - mówi wicekurator Lech Poduch. Sprawę do zbadania przekaże wicekuratorowi Jerzemu Jonowi, któremu podlegają tego typu placówki.

Piort Kossowski nie boi się: - Liczę się z tym, że jakaś bojówka Młodzieży Wszechpolskiej może nam rozlać farbę. Ale jeśli z tego powodu, że w reklamie piętnuję głupotę i przeciętniactwo, miałbym mieć jakieś poważniejsze kłopoty, to będzie znaczyło, że czas się spakować i wyjeżdżać z kraju.

Szukaj pracy