PKP ogłaszają przetarg na zasłanianie wypadków

Duże kurtyny, którymi można zasłonić miejsce wypadku kolejowego od prasy - oto czego szuka ostatnio PKP
"Instalacja kurtyn zasłaniających przed osobami postronnymi i mediami miejsca wypadków kolejowych zgłoszonych przez PKP. Wypadki te mogą obejmować wykolejenie pociągu, zderzenie pociągów, zamach terrorystyczny, zderzenie pociągu z samochodem na przejeździe kolejowym itp." - czytamy w zapytaniu ofertowym PKP wysłanym w tym tygodniu do firm.

Warunki nie są łatwe. Wykonawca musi mieć możliwość ustawienia kurtyn w ciągu półtorej godziny po zgłoszeniu przez przewoźnika awarii. Mają one pojawić się na miejscu wypadku przed mediami i uniemożliwić im filmowanie i fotografowanie aż do momentu przewiezienia rannych i usunięcia wraków.

Michał Wrzosek, rzecznik PKP, tłumaczy, że w dobie rozwoju mediów problem ochrony dóbr osobistych pasażerów nabiera coraz większego znaczenia. - W tabloidach czy w mediach elektronicznych jest coraz więcej zdjęć ofiar wypadków. Pasażerowie mogą mieć o to pretensje do PKP, a kurtyny uniemożliwiłyby robienie zdjęć - mówi Wrzosek. Według niego kurtyny sprawdzają się na Zachodzie, m.in. w Wielkiej Brytanii. - Może argumentacja PKP jest prawnie uzasadniona, ale dla mnie jest absurdalna, bo tak naprawdę chodzi tu o ukrycie prawdy o tym, co się stało. Każdej firmie w takiej sytuacji zależy na tym, żeby nie było reporterów i zdjęć. Do tego jestem przyzwyczajony - mówi Tomasz Lachowicz, redaktor naczelny "Super Expressu".

Czy taka ochrona będzie skuteczna? - Wszystko zależy od tego, jak szybko reporter pojawi się na miejscu - powiedział Michał Mazur, szef Agencji Fotograficznej "Mazur".

Kurtyny stosuje także polska policja. Jak powiedział nam Paweł Biedziak, dyrektor biura komunikacji stołecznej Komendy Głównej Policji, kurtyny na miejscu przestępstwa są używane "w wyjątkowych sytuacjach". - Wyłącznie z przyczyn procesowych, a nie ze względu na ochronę przed mediami. Czasem pozostawionych śladów nie można pokazać w mediach, bo jeśli przestępca zobaczy w telewizji, że został po nim wyraźny odcisk obuwia, to spali buty - tłumaczy Biedziak i podkreśla, że w większości przypadków wystarczy odgrodzić miejsce przestępstwa zwykłą taśmą policyjną. - Zazwyczaj umawiamy się z fotoreporterami i operatorami oraz prosimy ich o niefilmowanie i nierobienie zdjęć w określonych sytuacjach i nigdy nam się nie zdarzyło, żeby ktoś złamał taką umowę. Sytuacja PKP jest zupełnie inna niż policji i ja rozumiem ich motywację - dodaje Biedziak.

Jednak zasłonięcie rannego na ulicy czy pozostawionych łusek jest znacznie prostsze niż zakrycie całego pociągu. PKP wie, że może być problem ze znalezieniem firmy dysponującej odpowiednim sprzętem. - Wysłaliśmy wstępne zapytania m.in. do firm organizujących imprezy plenerowe. Na razie nikt się do nas jeszcze nie zgłosił - mówi Wrzosek.

- Nie wiem, kto im to zrobi, ale na pewno nie agencje PR - mówi prezes jednej z firm public relations, która otrzymała zapytanie PKP. A kurtyny są potrzebne na już. Przewoźnik jest gotów podpisać kontrakt obowiązujący od 1 sierpnia do 31 grudnia z możliwością przedłużenia. PKP szacuje, że tym okresie może dojść do trzech, a nawet pięciu wypadków. - Ta liczba wynika ze statystyki - odpowiada Wrzosek.