Prawo autorskie - nie będzie bubla

Masz komputer, łamiesz prawo - ten absurd byłby możliwy, gdyby projekt nowej ustawy o prawie autorskim wszedł w życie. Minister kultury wycofał jednak kontrowersyjne zapisy
Nowelizacja ma dostosować polskie przepisy do unijnych dyrektyw. Projekt, który ministerstwo kultury przekazało w kwietniu do międzyresortowych konsultacji, spotkał się jednak z falą krytyki. Poszło głównie o tzw. DRM (Digital Rights Management), czyli oprogramowanie, które ma zabezpieczać pliki cyfrowe, np. muzyczne przed kopiowaniem.

Zapisy proponowane w projekcie nowelizacji prawie autorskim były na tyle nieprecyzyjne, że groził nam prawny bubel. Np. jeden z artykułów mówił o karaniu za używanie programu komputerowego do łamania zabezpieczeń DRM. Tyle że w polskim prawie definicji programu komputerowego nie ma.

Co więcej, Ministerstwo Kultury przykręciło śrubę mocniej, niż wymaga tego dyrektywa. Np. wprowadziło zakaz posiadania urządzeń, które mogą służyć niezgodnemu z prawem korzystaniu z muzyki. - W unijnej regulacji chodzi tylko o takie urządzenia i technologie, których głównym przeznaczeniem jest łamanie prawa. A tu za nielegalne urządzenie mógłby zostać uznany nawet zwykły komputer - krytykował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

I nie były to przelewki, bo za samo posiadanie urządzeń czy oprogramowania, które umożliwia obejście zabezpieczeń, groziłby nawet rok więzienia.

Przeciwko takim zmianom protestowały m.in. stowarzyszenie Internet Society Poland, Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji i Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich.

W serwisie 7thguard.net pojawił się nawet list otwarty przeciwko DRM (do dziś podpisało go ponad 14 tys. osób), w którym autorzy podkreślają, że projekt resortu kultury uderza w prawo do tzw. użytku osobistego, czyli korzystania z utworów chronionych prawem autorskim przez członków rodziny czy bliskich znajomych (np. nie mógłbyś skopiować utworu z płyty CD i przesłać go mailem np. bratu).

2 czerwca Komitet Europejski Rady Ministrów projekt resortu kultury - co prawda - przyjął, ale nakazał kosmetyczne poprawki. Ponadto - jak powiedział Jan Kasprzyk, rzecznik resortu kultury - kontrowersyjny artykuł 118 o zabezpieczeniach DRM, minister kultury wycofał jeszcze przed posiedzeniem KERM.

W tym tygodniu projektem ma zająć się komisja prawnicza Rządowego Centrum Legislacyjnego, potem trafi on do Rady Ministrów, a stamtąd do Sejmu.

Kasprzyk dodaje, że dyskusja o wprowadzeniu do ustawy zapisów o technicznych zabezpieczeniach praw autorskich, na tym się nie kończy. - Będziemy się konsultować między innymi z prawnikami z Uniwersytetu Jagiellońskiego - powiedział Kasprzyk.

Konsultacje mają posłużyć temu, by przepisy wprowadzające DRM, które prawdopodobnie znajdą się w kolejnej nowelizacji prawa autorskiego, nie budziły już kontrowersji.