Eksperci: fuszerka podczas budowy autostrady A2

Papa położona na kilkudziesięciu wiaduktach łódzkiego odcinka autostrady A2 nie spełnia norm - potwierdziła kolejna ekspertyza
Papa położona na kilkudziesięciu wiaduktach łódzkiego odcinka autostrady A2 nie spełnia norm - potwierdziła kolejna ekspertyza

Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego Zbigniew Maciejewski mówi, że po takiej ekspertyzie nie wydałby pozwolenia na otwarcie w lipcu autostrady. Tyle że we wtorek wojewoda łódzki nagle zwolnił go z pracy.

Przypomnijmy: w marcu "Gazeta" napisała, że Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Łodzi po kontroli dwóch próbek nakazał wycofanie z obrotu papy wykorzystanej do izolacji 38 mostów i wiaduktów na autostradzie A2 z Emilii do Dąbia. Uznał, że nie spełnia norm, bo łamie się w niskiej temperaturze. Zbigniew Maciejewski zapowiedział, że jeśli Główny Urząd Nadzoru Budowlanego utrzyma w mocy jego decyzję, nie podpisze pozwolenia na uruchomienie w lipcu łódzkiego odcinka autostrady. Firma Tegola, która sprowadziła papę do Polski, odwołała się od decyzji do GUNB, a ten odesłał sprawę do Łodzi do ponownego rozpatrzenia.

Maciejewski przekazał sprawę łódzkiemu oddziałowi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Na jej zlecenie papę zbadał ponownie Instytut Badawczy Dróg i Mostów w Warszawie. Eksperci potwierdzili poprzednie badania - na A2 położono wadliwy materiał. Papa nie spełnia norm: jest za cienka i za mało giętka (pęka już w temperaturze 0-5 st. Celsjusza, a powinna wytrzymać -25 st.). Słowem, dostarczona do badań papa jest gorsza niż ta zatwierdzona w dokumentach budowlanych.

Niecały rok po ułożeniu izolacji pracownicy instytutu stwierdzili, że na jednym z wiaduktów już pojawiły się pęcherze pod izolacją. Potrzebny jest więc już remont obiektu, który jeszcze nie został otwarty! We wnioskach eksperci piszą, że nie wiadomo, co stanie się z nawierzchnią A2, gdy pojadą po niej samochody. Dlatego IBDiM sugeruje: •  wydłużenie okresu gwarancyjnego dla wykonanej izolacji do co najmniej dziesięciu lat, •  wykonywanie w okresie gwarancyjnym przeglądów podstawowych obiektów dwa razy w ciągu roku - wiosną i jesienią.

Ekspertyza dotarła do Łodzi pod koniec ubiegłego tygodnia. - Na jej podstawie mógłbym odmówić pozwolenia na otwarcie autostrady w lipcu - mówi Zbigniew Maciejewski. - Wyniki potwierdzają nasze wcześniejsze ustalenia, a parametry papy są jeszcze gorsze, niż przypuszczaliśmy.

Ale inspektor Maciejewski nie podejmie tej decyzji. We wtorek ze stanowiska odwołała go wojewoda łódzka Helena Pietraszkiewicz. Oficjalny powód? - Nieprawidłowości przy powoływaniu powiatowych inspektorów nadzoru budowlanego i wysokie koszty działania urzędu - informuje Sławomir Przybyłowicz, rzecznik wojewody.

Maciejewski: - Pani wojewoda wręczyła mi wypowiedzenie. Nie podała żadnych przyczyn. O tych kuriozalnych zarzutach dowiedziałem się z prasy następnego dnia. Ciekawe, że wcześniej rzekomych nieprawidłowości nie zauważyli ani kontrolerzy NIK, ani wydziału finansowego z urzędu wojewódzkiego.

Decyzję, co dalej z A2, podejmie nieznany jeszcze następca Zbigniewa Maciejewskiego.

Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA, twierdzi, że chociaż na A2 położono inną papę niż zamówiona, nie będzie miało to wpływu na trwałość nawierzchni. - Analizujemy, jakie decyzje podjąć w stosunku do wykonawcy i dostawcy papy za to, że położyli inny materiał niż w planach - mówi.

Sprawą budowy łódzkiego odcinka A2 zajmuje się także łódzka Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prócz sprawy papy zajmuje się też procedurami przetargowymi i wykorzystaniem pieniędzy unijnych na budowę autostrady.