C@ppuccino, czyli komputer za 1 euro dziennie

Polska ma się od kogo uczyć, jeśli chodzi o pomoc w budowaniu społeczeństwa informacyjnego. Raport "The Economist Intelligence Unit" pokazuje, jakie projekty podejmują rządy, by zwiększyć obecność komputerów w domach
Opublikowany wczoraj raport instytutu badawczego związanego z brytyjskim tygodnikiem "The Economist" podsumowuje programy rządowe, które umożliwiają zakup komputera po niższych cenach. Działają w kilkunastu krajach Europy. Po co takie programy? Żeby zlikwidować zjawisko tzw. cyfrowego wykluczenia i wyrównać szanse tych, których na komputer po prostu nie stać, przez co nie nadążają za nowoczesnymi technologiami i nowymi formami komunikacji. W praktyce - zostają na marginesie.

W Polsce jest z tym kiepsko - tylko w co trzecim domu stoi komputer. Co więcej, pod koniec ub.r. w rankingu World Economic Forum wytknięto nam, że przywiązujemy małą wagę do rozwoju i promocji technologii teleinformatycznych.

Włosi w lutym uruchomili program "C@ppuccino dla komputera". Studenci mogą wziąć kredyt bankowy (gwarantuje go państwo) w kwocie do 1,2 tys. euro na zakup laptopa. Spłacają po 1 euro dziennie - czyli tyle, ile zapłaciliby za filiżankę cappuccino. We Francji, gdzie podobny program wystartował dwa lata temu, notebooki kupiło prawie 400 tys. studentów.

Ale raport EIU pokazuje też programy, które nie wypaliły. Np. na Węgrzech rząd umożliwił rodzicom odliczenia od podatku (do 290 euro) przy kupnie komputera do domu. Ale ulgi były też możliwe przy zakupie cyfrowych aparatów fotograficznych i konsol do gier. I choć sprzedano sprzęt o wartości 100 mln euro (o ponad 50 proc. więcej, niż się spodziewano), to zamiast planowanych 100 tys. komputerów, kupiono tylko 35 tys. - Akcja rządu straciła na wiarygodności - mówi Delia Meth-Cohn z EIU. - Zaostrzono kryteria, ale sprzedaż komputerów co roku spadała.

Ogromny sukces podobny program odniósł w Wielkiej Brytanii. Firmy mogły oferować swoim pracownikom tańsze komputery (nawet o 60 proc.) zwolnione z VAT. Przez ostatnie dwa lata kupiło je blisko pół miliona osób. Ale nie spodobało się to fiskusowi - w kwietniu brytyjski minister finansów zlikwidował program.

Z kolei w Bułgarii "cappuccino" nie zdało egzaminu m.in. dlatego, że banki nie chciały udzielać studentom nisko oprocentowanych kredytów.

Czy podobny program pojawi się też w Polsce? Wstępnie chęć współpracy z polskim rządem deklaruje Intel, największy na świecie producent procesorów, który m.in. dostarcza komputery do sal wykładowych w polskich szkołach i pokazuje nauczycielom, jak mogą wykorzystać nowe technologie podczas lekcji. Ale konkretów na razie nie ma.