Komputer na godziny od Microsoftu

Komputer o połowę tańszy? Nie ma sprawy, ale żeby z niego korzystać, musisz kupować karty-zdrapki
Microsoft ma nowy pomysł na komputeryzacje krajów najuboższych i rozwijających się. Chce tam sprzedawać komputery za pół ceny, które będą działać podobnie jak telefony prepaidowe.

Załóżmy, że Brazylijczyk za komputer z systemem operacyjnym Windows XP i 17-calowym monitorem musiałby zapłacić 600 dol. Dostanie go za 250-300 dol. W cenę wliczone będzie 10 godz. na użytkowanie komputera. Potem pecet się zablokuje (podobnie jak w kafejce internetowej). Aby dalej z niego korzystać, trzeba będzie kupić karty-zdrapki z kodem.

Skąd komputer wie, kiedy ma się wyłączyć? Odpowiada za to FlexGo, oprogramowanie opracowane przez Microsoft, które monitoruje, jak długo pecet jest na chodzie. Godzin nie trzeba będzie wykupywać w nieskończoność - FlexGo przestanie działać, kiedy za karty zapłacimy już tyle, że sprzedawcy zwróci się to, co nam początkowo opuścił z ceny. Godzina według założeń kosztowałaby ok. 75 centów.

Czy ktoś się skusi na takiego peceta? Microsoft twierdzi, że tak, bo w krajach rozwijających się wiele osób na wyłożenie całej kwoty na zakup komputera zwyczajnie nie stać. Koncern ma już za sobą pierwszy etap testów w Brazylii. W zeszłym roku korzystało z niego około tysiąca klientów. Jak twierdzi Will Poole, wiceprezes Microsoftu cytowany przez dziennik "The Wall Street Journal", co trzeci nie kupiłby komputera po normalnej cenie.

Microsoft jeszcze w tym tygodniu rusza z kolejną rundą testów w Brazylii. Wkrótce podobne programy uruchomi w Chinach, Indii, Meksyku i Rosji. Wśród partnerów są m.in. producent komputerowych procesorów Intel i AMD oraz Lenovo, największy chiński producent pecetów.

Gigant rynku oprogramowania nie bez powodu inwestuje w nowe pomysły - przychody z USA, Europy, Japonii i innych krajów zaawansowanych technologicznie rosną w ślimaczym tempie. Tymczasem kraje Ameryki Południowej, Chiny czy Indie to ogromne rynki zbytu dla Microsoftu. Tylko żeby koncern zaczął na nich zarabiać, ich mieszkańcy muszą mieć komputery.

- Kiedy rynek się rozwija, wtedy my sprzedajemy produkty i to jest dobra rzecz - mówi Will Poole.



Komputer na korbkę

Microsoft ściga się z innymi projektami dla krajów najuboższych. W przyszłym roku ma ruszyć projekt prof. Nicholasa Negroponte z MIT (Massachussetts Institute of Technology). Negroponte założył fundację Jedno Dziecko, Jeden Laptop (zainwestowało w nią m.in. Google) i chce zaoferować rządom krajów rozwijających się komputery za zaledwie 100 dol. Mają one trafić do dzieci m.in. w Chinach, Indiach, Brazylii i Tajlandii. Zielony komputerek, który przypomina zabawkę, ma niewielki, ośmiocalowy ekran i korbkę - minuta kręcenia zapewnia ok. 40 minut pracy (przy czarno-białym trybie obrazu).

Czy kupiłbyś komputer na zasadach wymyślonych przez Microsoft?