Komórki druha Putina

Czy można nadzorować działalność jakiejś firmy jako urzędnik i jednocześnie być jej udziałowcem? W Rosji - tak. Wiele wskazuje na to, że minister łączności i zaufany człowiek prezydenta Władimira Putina kontroluje - przez fundusz zarejestrowany na Bermudach - udziały trzeciego co do wielkości operatora telefonii komórkowej Megafon
O sprawie Leonida Reimana, rosyjskiego ministra łączności, doniósł w czwartek na pierwszej stronie dziennik ekonomiczny "The Wall Street Journal". Materiałami mającymi obciążać Reimana dysponuje londyński sąd i niemiecka prokuratura. Wiążą się one ze śledztwami toczonymi w kilku krajach w sprawie przepompowania co najmniej miliarda dolarów rosyjskich aktywów telekomunikacyjnych poprzez łańcuch spółek i europejskich rajów podatkowych do funduszu IPOC International Growth Fund. Właścicielem funduszu może być Reiman - pisze "The Wall Street Journal".

Śledztwa te toczą się w atmosferze narastających na Zachodzie obaw wobec ciągłego nadużywania władzy w Rosji. W brytyjskim sądzie znajdują się dokumenty prawników Reimana, w których jest wskazany jako właściciel IPOC. Z kolei niemiecka prokuratura dysponuje nagraniami z ich poufnego spotkania, gdzie przyznają, że Reiman zyskuje finansowo na aktywach telekomunikacyjnych.

Tymczasem fundusz IPOC informował od lat, że jedynym jego właścicielem jest współpracujący z Reimanem prawnik Jeffrey Galmond. Ten ostatni potwierdził to pod przysięgą, a sam Reiman zaprzeczał, by miał z funduszem cokolwiek wspólnego.

W związku ze śledztwami i kolejnymi obciążającymi materiałami fundusz zmienił jednak zdanie. W oświadczeniu złożonym w ubiegłym tygodniu dyrektor funduszu David Hauenstein przyznał, że "nie można dłużej podtrzymywać tego stanowiska".

Galmond przyznał tylko w rozmowie z "WSJ", że jego duńska firma wysłała list do banku w Lichtensteinie w czerwcu 2002 r., w którym wskazano Reimana jako "zasadniczego właściciela IPOC". Galmond stwierdził jednak, że takie oświadczenie zostało przygotowane przez pracowników "w wyniku pomyłki". Ostatecznie trafiło jednak do londyńskiego sądu. Już po ukazaniu się artykułu rosyjskie ministerstwo łączności zaprzeczyło związkom ministra Reimana z IPOC. - Minister nie zna ani firm, ani dokumentów wymienionych w tym tekście - oświadczył rzecznik resortu Aleksander Parszukow.

Cała afera nie wyszłaby na jaw, gdyby nie konflikt sądowy między funduszem IPOC a piątym co do wielkości rosyjskim konglomeratem Alfa Group o udziały w rosyjskim operatorze komórkowym Megafon. Alfa oskarżyła Reimana i Galmonda o tworzenie prywatnego imperium poprzez drenowanie aktywów należących do państwa. Właściciel Alfa Group Piotr Awen był w rządzie Jegora Gajdara ministrem ds. współpracy z zagranicą.

Takie powiązania polityki i gospodarki są w Rosji częste. Najwyraźniej urzędnik może również kontrolować rynek, na którym działa jego spółka. Np. Michaił Lesin, współpracownik poprzedniego prezydenta Borysa Jelcyna, był jednocześnie ministrem ds. prasy, telewizji i innych środków masowego przekazu oraz założycielem i współwłaścicielem największego w Rosji domu mediowego Video International. Spółka ta sprzedaje czas antenowy wszystkim największym stacjom telewizyjnym w Rosji.

Reiman wraz z Putinem gościli niedawno w rosyjskiej telewizji, gdzie minister łączności chwalił się, że już 120 mln Rosjan ma telefon komórkowy, co "jest przyzwoitym poziomem europejskim". Putin przyznał wówczas z uśmiechem, że nie ma własnej komórki.