Europa w technologicznej stagnacji

UE wydaje mniej na innowacje niż jej główni partnerzy handlowi -, alarmuje Komisja Europejska, która wczoraj przedstawiła plan działań mających pomóc odwrócić sytuację. Jeśli chodzi o wydatki na badania, Polska jest na szarym końcu
Zgodnie ze strategią lizbońską innowacyjność i zaawansowane technologie miały być głównym atutem europejskiej gospodarki. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych wydaje się na badania i rozwój trzy razy więcej niż w UE. Firmy przenoszą swoje działy badań do Indii i Chin.

Podczas gdy w tym roku wydatki na badania w Unii się nie zwiększyły, w Chinach rosną w tempie 20 proc. rocznie. Komisja Europejska przewiduje wzrost ich udziału w PKB z 1,93 do 2,2 proc. w 2010 r. Nie uda się więc osiągnąć 3 proc. planowanych trzy lata temu w strategii lizbońskiej. - Jeśli obecny trend się utrzyma [Chińczycy], dogonią nas w 2009-10 - ostrzega w rozmowie dla "Financial Timesa" komisarz ds. badań naukowych Janez Potoenik.

Zdaniem Komisji konieczny jest wzrost udziału w badaniach sektora prywatnego z ponad połowy obecnie do dwóch trzecich w 2010 r. W USA i Japonii prywatne firmy sponsorują odpowiednio 63 proc. i 74,5 proc. badań. Ma w tym pomóc zniesienie zbędnych regulacji, barier podatkowych oraz umiejętnie ulokowane dotacje państwowe.

- To jest myślenie życzeniowe. Propozycje Komisji nie pomogą podnieść innowacyjności - ocenia Andrzej J. Piotrowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha. - Unijne Programy Ramowe, podstawa polityki Brukseli na tym polu, nie mają nic wspólnego z prawdziwą innowacyjnością - dodaje.

W czerwcu upadł plan dwukrotnego zwiększenia wydatków na rzecz rozwoju badań, do 70 mld euro, w budżecie UE na następne sześć lat.

Czołowymi innowatorami w Europie są: Finlandia, Szwecja, Niemcy i Szwajcaria. Komisja sytuuje Polskę wśród krajów "tracących grunt pod nogami" i przewiduje, że osiągnięcie średniej unijnej na tym polu zajmie nam również nie mniej niż 50 lat.