Dyrektywa patentowa trafiła do kosza

06.07.2005 00:00
Europa nie będzie miała jednolitych przepisów o patentowaniu wynalazków realizowanych za pomocą komputera. Parlament Europejski w Strasburgu olbrzymią większością głosów odrzucił projekt kontrowersyjnej dyrektywy
Propozycja Komisji Europejskiej w końcu przestała się podobać i wielkim koncernom informatycznym, i małym oraz średnim firmom komputerowym. Bruksela zapowiedziała, że nowej propozycji prawa nie przedstawi.

Tak wielkiej zgody w Parlamencie chyba od roku nie było - tzw. dyrektywa software'owa przepadła w drugim głosowaniu decyzją 648 eurodeputowanych (14 przeciw i 18 wstrzymujących się). Tym samym nie głosowano żadnej z 21 poprawek zgłoszonych w imieniu polskich posłów przez premiera Jerzego Buzka (PO), by dyrektywę odrzucaną m.in. przez rząd w Warszawie choć trochę poprawić.

Zwrot liberałów i chadeków

Po trzech latach prac nad dyrektywą przy niezwykle intensywnym lobbingu, zwłaszcza ze strony wielkich firm (m.in. Microsoft, Nokia, Siemens), ląduje ona w koszu. Bruksela nie zamierza jej stamtąd wyciągać, co zapowiedział rzecznik Komisji Europejskiej ds. jednolitego rynku Oliver Drewes. - Odrzucenie dyrektywy to demokratyczne prawo Parlamentu. Oznacza to, że nie będzie harmonizacji [prawa w skali UE - red.] i będziemy mieli w dalszym ciągu różne interpretacje tego, co można i czego nie można patentować, bez możliwości interwencji Trybunału w Luksemburgu - powiedziała w imieniu Komisji po głosowaniu komisarz Benita Ferrero-Waldner.

Duże koncerny chciały, by prawo patentowe nie tylko chroniło programy w połączeniu ze sprzętem, którego są integralnym elementem (np. oprogramowanie w samochodowym systemie ABS), ale też samo oprogramowanie, o ile byłoby ono niezbędną częścią do funkcjonowania konkretnego sprzętu.

Zdaniem programistów z ruchu otwartego oprogramowania (tzw. open source) i mniejszych firm zapis był na tyle nieprecyzyjny, że mógł oznaczać, iż można opatentować nawet algorytm programu, co znacznie utrudniłoby pisanie nowych programów.

Przed głosowaniem poseł sprawozdawca Michel Rocard, były socjalistyczny premier Francji, przyznał, że w Parlamencie istnieje wyraźny podział wśród eurodeputowanych, a "obecny projekt nie był wystarczająco dojrzały do jego przyjęcia".

O odrzuceniu dyrektywy ostatecznie zdecydowała zmiana stanowiska większości liberałów i chadeków, którzy dotąd ją popierali, uważając, że prawa autorskie muszą być chronione, bo są podstawą rozwoju gospodarczego (wynalazki realizowane przy użycie komputera są patentowane np. w USA i tam nie hamuje to działalności małych firm). Obawiali się oni, że dziwaczna koalicja części socjalistów, Zielonych, komunistów, skrajnej prawicy i posłów polskich wprowadzi poprawki, które skomplikują i tak trudny do interpretacji tekst. - Parlament ryzykował, że stworzy kurę znoszącą złote jaja dla prawników oraz koszmar dla biznesu - mówił holenderski liberał Toine Manders, autor przyjętej ostatecznie poprawki o całkowitym odrzuceniu dyrektywy.

Wszyscy zadowoleni?

- To wielki sukces Polski, bo groziła nam fatalna dyrektywa - komentował Józef Halberstadt, ekspert Urzędu Patentowego.

Z decyzji parlamentarzystów zadowolony jest minister nauki prof. Michał Kleiber. Jednym z zapisów dyrektywy, przeciwko któremu protestowała Polska, było patentowanie programów komputerowych wykorzystywanych w innych urządzeniach, np. telefonach komórkowych czy samochodach.

- Nie można patentować samych programów niezależnie od urządzenia, któremu towarzyszą - uważa Kleiber cytowany przez PAP. - Historia uczy, że obieg myśli i możliwość korzystania z pomysłów naukowych związanych z algorytmami nie powinien napotykać na żadne przeszkody. Tego typu informacje powinny być swobodnie dostępne.

Kleiber podkreśla, że Polska nie protestowała przeciwko samej idei dyrektywy, lecz jej poszczególnym zapisom. Dodał, że w proponowanym kształcie dyrektywa nie była korzystna dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Mieszane uczucia ma Włodzimierz Marciński, wiceminister nauki. - Mój niesmak wynika z tego, że parę lat pracy wyrzucono do kosza - mówi. Jego zdaniem zabrakło wspólnego wysiłku, by ustalić wersję dyrektywy satysfakcjonującą wszystkie strony.

Z komunikatu EICTA, organizacji zrzeszającej firmy informatyczne i elektroniczne (m.in. takie jak Microsoft, Nokia, Philips i Alcatel), wynika, że koncerny też są zadowolone z odrzucenia dyrektywy.

- To rozsądna decyzja, która pozwoliła uchronić przemysł z sektora nowych technologii przed regulacją ograniczającą zakres prawa patentowego w Europie - mówi Mark MacGann, dyrektor generalny EICTA. - Parlament opowiedział się za zachowaniem systemu, który dobrze służy interesom 10 tys. małych i dużych firm należących do naszej organizacji - uważa MacGann.

Komentuje Jerzy Buzek:

Decyzja Parlamentu pozwoliła nam uniknąć przyjęcia niespójnego wewnętrznie prawa. Nasz sprzeciw budziła od samego początku chęć objęcia ochroną patentową oprogramowania komputerowego potrzebnego do korzystania z wynalazków. Byłoby to niekorzystne dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie mogłyby podołać kosztom związanym z opłatami dla posiadaczy patentów. Zagrażałoby to również użytkownikom, gdyż podnosiłoby cenę programów. To krępowałoby postęp i rozwój.

Oczekujemy na dyrektywę obejmującą całość spraw patentowych, a nie tylko komputerów. Potrzebne jest wzmocnienie praw autorskich i ich respektowanie. Tego chcą i wielkie korporacje, i małe firmy informatyczne. Tego jednak ten projekt nie zapewniał.

Patenty na oprogramowanie chronią prawa:
Skomentuj:
Dyrektywa patentowa trafiła do kosza
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane