Ktoś otruł psa ratowników GOPR-u

Haker - jeden z najlepszych psich ratowników Grupy Jurajskiej GOPR, został otruty. - W czwartek wieczorem zauważyliśmy, że pies jest bardzo osłabiony. Dostał kroplówkę, po której zasnął, rano stracił przytomność - mówi naczelnik Piotr Van der Coghen.
Hakera natychmiast przewieziono do kliniki, ale mimo reanimacji nie udało się go uratować. Lekarze, którzy przeprowadzili sekcję zwłok, wykluczyli chorobę. Psu podano silną truciznę, niewykluczone, że była to strychnina.

- Owczarki niemieckie układane są w ten sposób, że mają bezgraniczne zaufanie do ludzi - dodaje naczelnik. - Odnalezienie człowieka to dla niego największa radość. Ktoś mógł to wykorzystać i podać psu truciznę. Konsultowaliśmy się z lekarzami. Nie stwierdzili u pozostałych sześciu psów objawów budzących niepokój - mówi Van der Coghen.

Przypomnijmy, że poprzednik Hakera został zabity, miał roztrzaskaną głowę i połamane żebra. Tej zimy ktoś na wybiegu porozrzucał też mnóstwo rozbitych butelek i psy poraniły sobie łapy.