O kulisach imprezy imieninowej Lecha Wałęsy mówi restaurator Ryszard Kokoszka

- O imieninach prezydenta Wałęsy, zaproszonych gościach i muzyce towarzyszącej całemu przedsięwzięciu, z Ryszardem Kokoszką, gdańskim restauratorem i królem gastronomii w "Poranku radia TOK FM" rozmawiał Jacek Żakowski
Jacek Żakowski: - Czy to pan jest motorem tej nadzwyczajnej rozbudowy tegorocznych imienin Lecha Wałęsy czy sam pan prezydent?

Ryszard Kokoszka; - Sam prezydent, zawsze co roku sam to robi. Różnie to bywa, raz 200 osób, raz 600.

A w tym roku ile będzie?

- Około 450.

Generał Jaruzelski będzie?

- Nie, nie będzie.

Nie przyjął zaproszenia?

- Prezydent nie prosił generała.

Powiedział że to niedopatrzenie.

- Chyba zażartował, z tego co wiem to go nie prosił.

Nie dostał pan listy osób które należałoby jeszcze zaprosić żeby rozszerzyć pojednanie?

- Nie, nie.

A z ludzi lewicy, kto tam jeszcze będzie, na czym polegają różnice z poprzednimi latami?

- W tamtym roku Marek Borowski był zaproszony, ale ze względów osobistych nie mógł przybyć, w tym roku potwierdził że będzie. Prezydent Kwaśniewski potwierdził że będzie.

Z żoną?

- Z tego co wiem to z żoną. Marszałek Cimoszewicz też będzie.

Z żoną?

- Tego nie wiem.

Pan Olejniczak jest zaproszony?

- Z tego co wiem nie.

A Oleksy?

- Nie, prezydent sam ustala tę listę.

Prezydent sugerował że te zaproszenia pan wysyła.

- On ustala listę a ja wysyłam zaproszenia.

To pan finansuje to przyjęcie?

- Nie, to gros restauratorów, jeden daje ryby, drugi wędliny, trzeci zakąski. To jest parę osób.

To jest prezent gdańskich restauratorów dla prezydenta, tak?

- Tak.

Ryszard Kokoszka: Jaki jest koszt takiego przyjęcia?

- Trudno powiedzieć. Ktoś daje wino bo chce zareklamować, ktoś daje wódkę, bo chce zareklamować. Koral daje ryby, z Sierakowic Bronisław Wit ma masarnię, daje wędliny. Wszystko idzie po cenach produkcyjnych, więc to nie jest taki duży koszt.

To taka składkowa prywatka u pana prezydenta?

- Można tak powiedzieć.

A jakie będzie menu? Główne danie?

- To wszystko zakąski zimne. To trwa dwie, góra trzy godziny. W ogrodach, na stojąco.

To nie jest taka wielka uroczystość, myślałem że imieniny Wałęsy to wielka sprawa.

- Nie, nie, co roku to dłużej nie trwa niż 3 godziny.

A jaka będzie muzyka?

- W tamtym roku były Czerwone Gitary, w tym roku Disco Band.

A kto to wybiera, pan prezydent?

- Tak, zresztą niektóre zespoły same się zgłaszają. Trzy, cztery zespoły chcą zagrać.

jaka to będzie muzyka.

- Kameralna, taka w tle.

Jak takie przyjęcie przebiega? Bo ja nigdy nie byłem u pana prezydenta. Są tańce?

- Nie ma tańców, nawet nie ma możliwości, to wszystko w ogrodach się odbywa.

Pan prezydent Kwaśniewski miał jakieś specjalne życzenia?

- Nic nie słyszałem.

Są dania które pan prezydent Wałęsa szczególnie chce mieć?

- Prezydent nie wybiera, to co jest na stołach to konsumuje.

Nie jest wybredny. Podobno u pana w restauracji są takie dania jak śledź a la Wałęsa, a la Kwaśniewski.

- Tak, ale to są ich własne receptury, dostałem od nich przepisy.

Który ma większe branie?

- To zależy, każdego chcą spróbować, to jak przychodzi sześć osób, to biorą trzy takie, trzy takie.

Czyli za nim oni się pojednali nastąpiło pojednanie na poziomie śledzi. Czym się zapija śledzia a la Wałęsa? Wódeczką?

- Jeden jest na słodko, drugi bardziej na ostro. Prezydenta Kwaśniewskiego na ostro.

To by przeczyło naszemu politycznemu doświadczeniu.

- Takie receptury dostałem.

A ma pan jeszcze takie polityczne receptury?

- mam spaghetti Mariana Krzaklewskiego, zakąskę na zimno marszałka Longina Pastusiaka. To jest taka polędwiczka przekładana szpinakiem.

Czyli czerwone i zielone.

- mam deser księdza Jankowskiego. Tam są bezy, orzechy, truskawki.

Takie meble gdańskie. Mają branie?

- Jak ktoś lubi słodkie, bo to jest bardzo słodkie.

I to wszystko będzie u pana prezydenta?

- Nie będzie.

A śledzie będą?

- Nie wiem czy zrobię.

Trzeba zrobić, zobaczy się kto ma wiesze branie w tych czasach.

- To się robi od ręki, jak klient zamawia, jak trochę postoi to śmietana puszcza, nieelegancko wygląda, i aż tak nie smakuje.

A może by teraz zrobić sandacza a la Kwaśniewski i Wałęsa.

- Jak wymyślą recepturę to proszę bardzo.

A pan receptury nie wymyśli? To jest ważna, historyczna chwila. To pojednanie między dwoma prezydentami.

- Może razem coś wymyślą, jak się spotkają.

A pani prezydentowa ma swoje ulubione danie?

- Nie.

Czyli to raczej męskie sprawy. Życzę powodzenia, żeby wszyscy byli zadowoleni.