Apple z procesorami Intela

Apple będzie używać w swoich komputerach procesorów Intela. W branży komputerowej zaskoczenie tą informacją można porównać do tego, co działoby się, gdyby Benedykt XVI zadeklarował, że przechodzi na buddyzm
Jesienią 1998 r. w amerykańskich telewizjach ukazały się reklamy nowych komputerów Apple Computer z procesorami PowerPC G3. Można w nich było zobaczyć ślimaka z konkurencyjnym procesorem Pentium II Intela i osmaloną od ognia postać w kosmicznym skafandrze znaną z reklam Intela - wszystko pod hasłem: "procesory PowerPC są dwukrotnie szybsze". Podkreślanie wyższości PowerPC nad produktami Intela przez długi czas było osią strategii marketingowej Apple'a: jesteśmy inni. Mamy inny, lepszy system operacyjny niż wszechobecne Windows. Mamy inne, lepsze procesory niż wszechobecne Pentium reklamowane m.in. naklejkami "Intel inside".

W poniedziałek ostateczny cios tej strategii zadał sam szef Apple'a Steve Jobs, zapowiadając, że od przyszłego roku firma zacznie produkować komputery z układami Intela, największego producenta mikroprocesorów na świecie. Proces przejścia na nowe układy ma się zakończyć pod koniec 2007 r. Czy to koniec legendy? Raczej początek kolejnego ciekawego etapu w historii branży komputerowej.

Firma po przejściach

Zmiana procesora to ważne wydarzenie - w końcu procesor to serce całego komputera. Tyle tylko że Apple jak mało kto w branży ma doświadczenie w takich zmianach. Dziesięć lat temu (w latach 1994-96) Macintoshe przeszły podobną rewolucję - wówczas zrezygnowano z procesorów Motoroli na rzecz PowerPC (układ opracowało konsorcjum Apple, IBM i Motoroli). Zmiana się powiodła.

Jeszcze większym ryzykiem była dokonana kilka lat temu zmiana systemu operacyjnego Macintoshy - pod koniec XX wieku Mac OS 9 był mocno przestarzały i przestawał sobie radzić przede wszystkim z obsługą ogromnych plików (np. cyfrowych filmów). W 2001 r. pełną parą ruszyła przesiadka na system Mac OS X oparty na Uniksie. Jej koniec odtrąbiono w 2003 r. Mac OS X w najnowszej wersji Tiger sprzedaje się jak ciepłe bułeczki - 2 mln kopii w niespełna dwa miesiące.

Obecna zmiana nie jest wprowadzana ad hoc. Steve Jobs potwierdził krążące od kilku lat plotki o projekcie Marklar - czyli wersji systemu Mac OS X na procesory Intela. - Od pięciu lat Mac OS X wiódł podwójne życie - przyznał Jobs, dokonując prezentacji systemu na... Macintoshu z procesorem Pentium IV.

O przeniesieniu się na procesory Intela myślano w Apple już na początku lat 90. Projekt nosił kodową nazwę Star Trek, ale odłożono go na półkę.

Ciekawostką jest również to, że gdyby nie Intel, być może w ogóle nie byłoby Apple'a. W 1976 r. w raczkującą spółkę postanowił zainwestować świeżo upieczony milioner, 34-letni Mike Markkula, który wzbogacił się na akcjach menedżerskich otrzymanych w Fairchild Semiconductor i... Intelu. To dzięki jego pieniądzom Jobs i jego kolega Steve Wozniak rozkręcili Apple'a i błyskawicznie stali się milionerami.

Po co to zamieszanie?

Dla wielu analityków ruch Apple'a był zaskoczeniem. Pamiętali, że Jobs w 2000 r. dementował podobne pogłoski, tłumacząc to kłopotami, jakie z przejściem na procesory Intela mieliby producenci oprogramowania na Macintoshe. W poniedziałek ten sam Jobs tłumaczył zebranym 4 tys. programistów, jak proste będzie przejście na nowe procesory. Po pierwsze, sam system działa bez kłopotu na układach Intela. Po drugie, Apple opracował już dla programistów odpowiednie narzędzia, które pozwolą przekompilować kod tak, by program działał zarówno na procesorach PowerPC, jak i na Pentium.

Z kolei Macintoshe z procesorami Intela będą używały specjalnego emulatora o nazwie Rosetta, który pozwoli uruchamiać dowolne programy, także te na PowerPC.

Oczywiście tyle teoria, w praktyce po drodze mogą przydarzyć się najrozmaitsze problemy, zwłaszcza z tymi programami, które odwołują się do różnych elementów komputera z pominięciem systemu.

Dlaczego Apple decyduje się na taki ryzykowny ruch? Bo nie ma wyjścia. Produkcją PowerPC od pewnego czasu zajmuje się wyłącznie IBM (Motorola wycofała się z projektu). Big Blue ma jednak problemy z opracowywaniem coraz szybszych i energooszczędnych układów. Dwa lata temu Jobs obiecywał procesor PowerPC G5 3 GHz. IBM nie dostarczył go do dzisiaj. Nie ma też mowy, by wyprodukować laptopy z takim procesorem - wydziela za dużo ciepła i pożera za dużo energii. Tymczasem notebooki z procesorami Intela i jego układami Centrino działają coraz szybciej i coraz oszczędniej obchodzą się z bateriami. - Apple potrzebuje w swojej ofercie wysoko wydajnego laptopa - nie ma wątpliwości Van Baker, analityk firmy Gartner.

Gene Munster, analityk z biura maklerskiego Piper Jaffray, mówi: - Dzięki współpracy z Intelem Apple zapewni sobie stałą dostawę procesorów, będzie mógł zbliżyć ceny Maców do produktów swoich rywali i przyciągnąć więcej klientów.

Ale zdaniem niektórych analityków, kiedy tylko skończy się "miesiąc miodowy", nie będzie taki skory do zaspokajania potrzeb Apple'a. W pierwszym kwartale br. koncern Jobsa miał na całym świecie niewiele ponad 2 proc. rynku komputerów osobistych. - Nawet biorąc pod uwagę innowacyjność Apple'a i jego siłę w lansowaniu nowych trendów, to będzie to jeden z najmniejszych klientów Intela - mówi Laura Conigliaro, analityk Goldman Sachs.

Dla IBM utrata Apple'a jako klienta nie powinna być tragedią - analitycy podkreślają, że Big Blue zagarnie teraz dużą część lukratywnego segmentu procesorów do konsol do gier nowej generacji. Będą one wykorzystane w urządzeniach głównych graczy: Sony, Microsoftu oraz Nintendo.

Windows na Macintoshu, MacOS na pececie?

O wiele większy niepokój specjalistów budzi to, jak zachowają się najbardziej lojalni użytkownicy Macintoshy, którzy przejście na procesory Intela od lat kojarzone z Windows mogą uważać za zdradę. Zdaniem analityków Apple'a w najbliższym czasie czeka spadek sprzedaży komputerów - bo konsumenci wstrzymają się z zakupem do wejścia na rynek maszyn z nowymi procesorami.

Perspektywa ewentualnego spadku sprzedaży komputerów to dla Apple'a zła wiadomość. W 2004 r. firma miała łącznie ponad 8,7 mld dol., z czego blisko 5 mld dol. przyniosły Macintoshe. Ponad 1,3 mld dol. dała sprzedaż odtwarzaczy muzycznych iPod, a 502 mln dol. - sprzedaż oprogramowania. Ale to właśnie oprogramowanie może zmienić układ sił w branży. Choć nowe Macintoshe będą miały procesory Intela, wedle zapowiedzi wiceprezesa Apple'a Phila Schillera nie da się na nich tak po prostu uruchomić Windows. - Ale nie będziemy w stanie nikogo przed tym powstrzymać - dodał przezornie Schiller.

System Mac OS X słynie z łatwości obsługi i bezpieczeństwa i zaczyna cieszyć się coraz większym powodzeniem. Tymczasem Microsoft swój system nowej generacji Longhorn zapowiada dopiero na koniec 2006 r. Wtedy też ma się pojawić kolejna wersja Mac OS X. Wprawdzie Windows to dziś światowy standard de facto (patrz - polski program ZUS Płatnik do zainstalowania tylko pod Windows), ale jeśli ktoś znajdzie sposób na instalację zarówno Windows, jak i Mac OS X na nowych Macintoshach - Microsoft może mieć problem. Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś będzie używał na tym samym komputerze legalnego Mac OS X - dostaje się go wraz z Macintoshem - do codziennej pracy i pirackich Windows do zadań typu rozliczenia w Płatniku. Jeszcze gorzej dla Microsoftu byłoby, gdyby ktoś znalazł sposób na instalację Mac OS X na zwykłym pececie. Wtedy jednak problem miałby i Apple, bo wpływy ze sprzedaży Macintoshy poważnie by spadły.

Najprawdopodobniej jednak Mac OS nie ruszy na zwykłym pececie, bo będzie wymagał zupełnie innej konstrukcji płyty głównej. Ale wszystko w rękach hakerów.