Za mało lewicy na liberalizację ustawy antyaborcyjnej

Sejm nie zajął się projektem ustawy o świadomym rodzicielstwie, który przewiduje możliwość przerywania ciąży bez ograniczeń do 12. tygodnia.
Za wprowadzeniem projektu SLD pod obrady głosowały 183 osoby - głównie z SLD i SdPl, ale też 15 posłów niezrzeszonych, sześciu z koła PLD oraz posłanka PSL Krystyna Ozga. Przeciw było 199 posłów - prawica, Samoobrona i PSL oraz Jan Klimek z SLD. Dwoje posłów SLD - Zofia Wilczyńska i Eugeniusz Czykwin - wstrzymało się od głosu, a 17 nie głosowało (m.in. Jerzy Hauser).

- Sejm tej kadencji nie zajmie się już liberalizacją przepisów antyaborcyjnych - zapowiedział marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz.

Kampania przed głosowaniem zaczęła się już w zeszłym tygodniu. LPR wystawiła w Sejmie tablice z cytatami wypowiedzi Papieża i Matki Teresy z Kalkuty. Do posłów i dziennikarzy rozesłała naturalnej wielkości modele 10-tygodniowego płodu. Nie było natomiast znanych z debat sprzed dziesięciu laty drastycznych zdjęć płodów - najostrzejsze były zdjęcia dzieci za kratami obozów koncentracyjnych na wystawie LPR.

W odpowiedzi zwolennicy zmian z SdPl rozłożyli ulotki ze zdjęciem posłanki SdPl Agnieszki Pasternak w zaawansowanej ciąży z podpisem: "Ja sama wybrałam". SdPl zaproponowała też referendum w sprawie przepisów dotyczących aborcji.

Kiedy projekt przepadł, zainteresowanie dziennikarzy zmalało. Na konferencji prasowej SLD pytania zadawali głównie członkowie partii Zieloni 2004: - Dlaczego lewica umie przepchnąć ustawy w sprawach gospodarczych, a nie światopoglądowych? - pytali. - Jest wśród posłów niechęć do konfrontacji. Spróbujemy się zmobilizować następnym razem - tłumaczył się szef klubu SLD Krzysztof Janik.