Kik: Jeszcze nie ma miejsca dla nowej formacji

- Dla nowej koncepcji, ugrupowania centowego, jest sprawą niezwykle ważną, aby tworzyli go ludzie, którzy są ludźmi znaczącymi na obecnym także etapie. Może tak być, że rząd Belki zerwie całkowicie z SLD - powiedział prof. Kazimierz Kik w "Poranku w radiu TOK FM".
Rafał Ziemkiewicz: Śledzi pan sprawy lewicy, czy pana zdaniem odejście Jerzego Hausnera z SLD wzmacnia lewicę czy ją osłabia?

Kazimierz Kik: Jest to wiadomość z dawna oczekiwana, pan Hausner już to zapowiadał. Zresztą w momencie, kiedy pan prezydent zdecydował się na tworzenie własnego ruchu lewicowego, sprawa odejścia części ludzi z SLD była przesądzona.

Rafał Ziemkiewicz: Czyli jest pan przekonany że Hausner będzie przechodził do tej prognozowanej formacji prezydenckiej?

Kazimierz Kik: Na pewno jest brany pod uwagę.

Rafał Ziemkiewicz: Czy nie było to takie działanie uprzedzające, że wiedział już że SLD chce skręcić ku hasłom roszczeniowym, więc wolał odejść sam niż stać się chłopcem do bicia?

Kazimierz Kik: Niewykluczone, ale podchodziłbym do tej tezy ostrożnie. Plan Hausnera demontowany był przez dłuższy okres czasu, zatem miejsca i czasu na odejście było sporo. To jest raczej związane z nowymi inicjatywami.

Rafał Ziemkiewicz: Plan Hausnera był demontowany w rządzie, więc raczej powinien odejść z rządu.

Kazimierz Kik: Inicjatywa dotyczy ludzi, którzy są w rządzie, pan Belka, pan Cimoszewicz. Dla nowej koncepcji, ugrupowania centowego, jest sprawą niezwykle ważną, aby tworzyli go ludzie, którzy są ludźmi znaczącymi na obecnym także etapie. Może tak być, że ten rząd zerwie całkowicie z SLD.

Rafał Ziemkiewicz: Ja się domyślam, dlaczego pan takiej formacji nie chce nazywać lewicową, to chyba rzeczywiście nie jest wiarygodnie lewicowe. Ale czy to nie będzie odebrane jako ugrupowanie technokratów, które po prostu chcą rządzić?

Kazimierz Kik: Ma pan absolutną rację. Od początku transformacji wszystkie ugrupowania przyjęły umowne formuły. Lewica, która była partią post pzprowską, los skazał ją na bycie lewicą, akurat, dlatego że Solidarność była prawicą.

Rafał Ziemkiewicz: Ale mogło być inaczej, na przykład na Słowacji czy w Serbii partia komunistyczna stała się partią nacjonalistyczną, czyli prawicową.

Kazimierz Kik: U nas tak się złożyło, że na czele Solidarności byli ludzie, którzy przyjęli formułę prawicy, i to tak skręciło. Scena polityczna jest zupełnie nieczytelna i formuły przyjmowane przez partie są nieautentyczne.

Rafał Ziemkiewicz: Wczoraj Władysław Frasyniuk złożył deklarację, że UW czeka na Hausnera z otwartymi rękami. Czy to jest możliwe, żeby UW próbowała ten apetyt na stworzenie nowego centrum wykorzystać?

Kazimierz Kik: To jest bardzo racjonalne. Podziały historyczne na tyle zniekształcają scenę polityczną, że czynią jej krzywdę. Te tendencje z kręgu UW świadczą o tym, że odchodzi z lewicy nurt liberalny. Weźmy Plan Hausnera, on dla finansów miał istotne znaczenie, ale odbiegał od priorytetów socjaldemokratycznych. Zaczynał od emerytów i rencistów. Cała polityka planu Hausnera była w kręgu myśli UW.

Rafał Ziemkiewicz: Te podziały historyczne to są podziały wymuszone przez elektorat. Czy pomysł UW z Hausnerem nie jest siadaniem między stołkami?

Kazimierz Kik: Ma pan na pewno rację, ale to jest autentyczne oddolne ustawienie się społeczeństwa. Nie pojawiła się intelektualna siła, która byłaby w stanie przekonać społeczeństwo do zmian.

Rafał Ziemkiewicz: Czy jest miejsce na to centrum? A może to jest po prostu chciejstwo polityków?

Kazimierz Kik: Ja myślę, że w tych wyborach jeszcze nie będzie miejsca na to. Polaryzacja społeczna w sensie dochodów powiększa się, czyli zmniejsza się elektorat centrum, coraz większa część ludzi jest biedniejsza. Natomiast w perspektywie dalszej, jesteśmy członkami UE, zatem pewne korekty rządów socjaldemokratycznych będziemy musieli czynić, w stronę rynkowej perspektywy. Nie będzie miejsca na klasyczną socjaldemokrację, przynajmniej u władzy, ponieważ nie będzie miejsca na prowadzenie polityki klasycznej socjaldemokracji, w ramach całej polityki gospodarczej Unii. A jednocześnie nie ma tam miejsca na skrajnie prawicowe postawy, priorytetem Unii staje się aspekt socjalny. Dlatego w perspektywie widzę miejsce dla politycznego centrum, ale jeszcze polski elektorat znajduje się w innym miejscu.

Rafał Ziemkiewicz: Mówimy centrum, a z czasów rewolucji francuskiej, jest takie powiedzenie, bagno. Mam wrażenie, że w Unii coś takiego nastąpiło, są to rządy bezideowego bagna, technokraci, którzy stają się także obojętni dla wyborców.

Kazimierz Kik: Jeśli popatrzymy na programy gospodarcze i socjalne to nie sądzę. Ale tam jest wielkie pomieszanie na lewicy, programy napotykają na ogromną barierę wyzwań związane z globalizacją. To nie przystaje do tych formuł socjalnych. Tam jest wielkie pomieszanie.

Rafał Ziemkiewicz: Czy to nowe centrum stworzy miejsce dla czegoś nowego na lewicy? Czy też sprawi, że na lewicy zostanie okopana formacja post pzprowska?

Kazimierz Kik: Obawiam się, że w tych wyborach jeszcze tak. Jest to za sprawą prawicy, idzie ku polaryzacji politycznej w kampanii wyborczej. Każda polaryzacja polityczna to jest tak dalekie skłócenie społeczeństwa, że wszystko to co zdynamizowane ginie. Wydaje mi się, że rozsądny głos ludzi centrum zniknie. Wtedy, jak w kokonie te kilkanaście procent może paść na SLD, który będzie postrzegany przez tradycyjny elektorat, na którego racjonalne oddziaływanie nie ma efektu, a nie ma tego racjonalnego oddziaływania, czyli nie ma tych koncepcji mówiących o wielkim kompromisie historycznym w Polsce.