Najwyżsi hierarchowie nie wiedzieli o pedofilii w Kościele? "Nawet Franciszek był oszukiwany"

Ewa Jankowska
Na jaw wychodzą kolejne skandale seksualne, w których brali udział duchowni. Sprawy przez lata były tuszowane przez Kościół. Czy to możliwe, że najwyżsi hierarchowie kościelni nie mieli o niczym pojęcia? Co wiedział, a czego nie papież Jan Paweł II? Rozmawiamy z dominikaninem o. Tomaszem Dostatnim.

Opublikowany przez Sąd Najwyższy w Pensylwanii raport mówiący o nawet 300 księżach, którzy w ciągu ostatnich 70 lat mogli molestować ponad tysiąc dzieci, wstrząsnął światem. To kolejny dowód, że Kościół przez lata ukrywał najgorsze zbrodnie. Jak ojciec reaguje, gdy takie sprawy wychodzą na jaw?

Ujawnianie grzechów i przestępstw pedofilii w Kościele ma miejsce od kilku lat. To są informacje wstrząsające i bolesne. Ale dla mnie najważniejsze jest, co Kościół z tym robi dzisiaj, zarówno papież, jak i Kościoły lokalne. W liście do Ludu Bożego, który papież Franciszek opublikował kilka dni po ukazaniu się raportu, są bardzo konkretne informacje na temat tego, jaki jest stosunek Kościoła do tych zbrodni.

O. Tomasz Dostatni (fot: Adam Stępień / Agencja Gazeta)
O. Tomasz Dostatni (fot: Adam Stępień / Agencja Gazeta)

A co Kościół robi? Odnoszę wrażenie, że raczej unika tematu, lub - jak w przypadku polskiego Kościoła - zasłania się tym, że to problem marginalny.

To jest bardzo niedobre wrażenie, które nasila się w sytuacji, gdy media informują o kolejnym zdarzeniu. Papież Franciszek w liście mówi dobitnie, że jest przepełniony bólem z powodu cierpienia nieletnich wykorzystywanych seksualnie przez księży i osoby konsekrowane. Mówi też o sposobie sprawowania władzy w Kościele i naruszaniu wolności sumienia, które leżą u podstaw ukrywania grzechu pedofilii w Kościele katolickim.

O tym, jak mocne były to słowa, świadczy reakcja wewnątrz Kościoła w postaci otwartego ataku na papieża. Włoski arcybiskup Carlo Maria Vigano nagle stawia papieżowi zarzut ukrywania sprawy oskarżonego o molestowanie seksualne kardynała Theodore'a McCarricka i wzywa go do rezygnacji. Papież odpowiedział spokojnie, żeby każdy przeczytał list biskupa i sam się przekonał, ile jest w nim sprzeczności. Nasuwa mi się pytanie: Skoro biskup teraz ma odwagę, aby powiedzieć o tym publicznie, to dlaczego nie zrobił tego pięć lat temu, kiedy rzekomo informował papieża o naruszeniach? Od razu widać, że to personalny atak na Franciszka za to, że dotknął sedna sprawy.

Co to dokładnie znaczy, że to władza w Kościele i sumienie leżą u podstaw zbrodni pedofilskich?

Papież mówi o tym, że problemem jest klerykalizm, czyli zamykanie się we własnym środowisku, co prowadzi do nadużywania władzy i sumienia [List papieża Franciszka można przeczytać TUTAJ - przyp. red.], że ten klerykalizm należy rozbijać. Metropolita łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś już się do tego odniósł, potwierdzając słowa papieża. Powiedział, że klerykalizm umacniają zarówno duchowni tworzący wokół siebie kastę i wzajemnie się chroniący, jak i świeccy, jeśli nie chcą wziąć za Kościół odpowiedzialności.

Tylko jak Kościół ma zamiar to robić? Środowisko kościelne nagle nie stanie się bardziej otwarte.

To dobre pytanie. Przede wszystkim - zero tolerancji. Jeśli następuje ujawnienie jakiegokolwiek przestępstwa duchownych w stosunku do nieletnich, należy o tym mówić i przekazywać sprawy do sądów świeckich. I dotyczy to również spraw sprzed lat. Sprawy powinny być rozwiązywane, jak w przypadku oskarżanego o pedofilię arcybiskupa Józefa Wesołowskiego, wysoko postawionego dyplomaty, nuncjusza apostolskiego w Dominikanie. Gdy tylko padły w jego kierunku zarzuty, duchowny został natychmiast zabrany z Dominikany, przeniesiony do stanu świeckiego i postawiony przed sądem watykańskim. Gdy rozpoczął się proces karny, arcybiskup zmarł.

A z drugiej strony dochodzi do sytuacji, w której papież Franciszek przywraca do kapłaństwa kilkunastu księży oskarżonych o molestowanie i przeniesionych za jego poprzednika, Benedykta XVI, w stan świecki. Jeden z nich został później skazany przez włoski sąd za gwałty na chłopcach.

Tu trzeba znać szczegóły każdego postępowania. Ja podaję przykład arcybiskupa Wesołowskiego, bo to jest przypadek, który został od początku do końca prześledzony. Byłbym jednak spokojny. Sprawy o pedofilię w Kościele trafiają do sądów cywilnych i karnych. Arcybiskup Ryś również przyznał, że Kościół łódzki nie jest wolny od grzechu pedofilii. Procesy zakończyły się wyrokiem lub są w toku. Znane są sprawy z innych polskich diecezji.

Kraków. Papież Franciszek w drodze do kurii kościoła franciszkanów, 2016 r. (fot:  Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)
Kraków. Papież Franciszek w drodze do kurii kościoła franciszkanów, 2016 r. (fot: Jakub Porzycki / Agencja Gazeta)

Marcin Przeciszewski, powołując się na rozmowy z biskupami, stwierdził, że w każdej polskiej diecezji jest od kilku do kilkunastu pedofilów. 

Wystarczy prześledzić informacje prasowe, które ukazują się w różnych województwach, żeby nabrać pewności, że przypadki pedofilii w Polsce są ujawniane. Sprawy się toczyły i nadal się toczą, i mają one wymiar sądowy. Sam o tym czytałem nie raz. Gdy zostaje to opisane, ksiądz trafia przed sąd i do więzienia, to już nie jest sensacja. Może warto, aby ktoś z dziennikarzy czy socjologów zadał sobie trochę trudu i prześledził prasę lokalną.

Czytając o tych wszystkich okrucieństwach, których dopuszczali się księża na całym świecie, o tym, jak jeden krył drugiego, trudno uwierzyć, że nawet najmocniejsze słowa papieża spowodują, że coś się zmieni. Że na poziomie małych parafii, w których rządzi proboszcz stanowiący silny autorytet wśród wiernych, przestanie dochodzić do nadużyć.

W Kościele od kilku lat funkcjonują struktury ochronne i kontrolne, które stanowią jasno, jakie są punkty postępowania w przypadku zgłoszenia aktu pedofilii, gdy pojawia się takie oskarżenie. Biskup czy przełożony zakonny ma zebrać informacje i przekazać wszystkie dokumenty do Watykanu. I potem przychodzi rozstrzygnięcie z Rzymu co do konkretnego przypadku. Polskie prawodawstwo świeckie nakłada też obowiązek poinformowania organów ścigania, jeśli ktoś posiada wiedzę o przestępstwie pedofilii. Episkopat powołał jezuitę Adama Żaka na koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski. To są konkrety. 

Gdy wypływać będą kolejne sprawy, na pewno pojawiać się będą także głosy, że to atak na Kościół czy atak na konkretnego duchownego. Jestem przekonany, że papież Franciszek właśnie takie podejście będzie rozbijał, bo jasno mówi - nie ma zgody na pedofilię w Kościele, na ukrywanie i mataczenie. Dzisiaj jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż kilka lat temu. W wymiarze ogólnoświatowym ostatnie sprawy z biskupami w Chile, poproszonymi, aby złożyli dymisje, pokazują, że nawet Franciszek był oszukiwany.

Mimo księdza zapewnień brakuje mi w Polsce silnego głosu Kościoła, i nie tylko Kościoła, bo i polskiego rządu, głosu, który nie byłby unikiem, ale konfrontowałby się ze zbrodnią pedofilii i okazał wsparcie ofiarom. Tymczasem wybrzmiewają takie wypowiedzi, jak arcybiskupa Józefa Michalika, który za jedno ze źródeł pedofilii uznał złe relacje między rodzicami dziecka, czy ostatnia wypowiedź działaczki ruchu pro-life Kai Godek, która twierdzi, że winę za pedofilię w Kościele ponosi lewica.

Arcybiskup Michalik jest na emeryturze i raczej się już głośno nie wypowiada. A Kaja Godek może sobie mówić różne rzeczy. Wiem, co uważa zarówno skrajna katolicka prawica, jak i skrajna anarchistyczna lewica, co nie znaczy, że muszę opinie którejś z tych stron podzielać. Ludzie różne głupoty gadają. Ja wspieram poglądy papieża Franciszka, który głośno mówi o niebezpieczeństwach klerykalizmu. I stosuje opcję zerową, jeśli chodzi o pedofilię.

Kaja Godek podczas posiedzenia komisji sejmowej o zakazie aborcji (fot: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)
Kaja Godek podczas posiedzenia komisji sejmowej o zakazie aborcji (fot: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jednocześnie wspieram panią w tym, że należy mówić o tych zbrodniach głośno. Bardzo bym chciał, aby ten temat podejmowany był zarówno przez biskupów czy przewodniczącego Konferencji Episkopatu, jak i zwykłych księży podczas mszy. Ja w ramach niedzielnego kazania odczytałem list papieża Franciszka do Ludu Bożego. Wierzę, że nie byłem jedyny. Mogę sobie jednak wyobrazić, że są księża, którzy w ogóle się do tematu nie odniosą, są też tacy, którzy potraktują słowa papieża jako atak na Kościół. Mam jednak nadzieję, że tych ostatnich będzie najmniej. Bardzo bym chciał, żeby w polskim Kościele nastąpił moment wezwania do pokuty, modlitwy i postu za grzechy pedofilii. Mam nadzieję, że do tego dojrzejemy.

W przypadku wyjścia na jaw kolejnej sprawy o charakterze pedofilskim w Kościele powraca kwestia odpowiedzialności papieża Jana Pawła II za tuszowanie skandali.

Proszę pamiętać, że pontyfikat Jana Pawła II był bardzo długi. Informacje o nadużyciach seksualnych i o pedofilii wśród duchownych zaczęły być ujawniane dopiero w pewnym momencie. Wstrząsające były słowa Josepha Ratzingera podczas drogi krzyżowej w rzymskim Koloseum w 2005 roku, kiedy mówił o "brudzie w Kościele", także wśród kapłanów, i Kościele, który przypomina tonącą łódź, która nabiera wody ze wszystkich stron. Dopiero wtedy zaczynało być jasne, że dochodzi do strasznych nadużyć. Jan Paweł II był w tamtym czasie umierającym człowiekiem.
 
Jednocześnie proszę zwrócić uwagę, jaka była reakcja papieża w sprawie arcybiskupa Juliusza Paetza, który jest homoseksualistą i nadużył władzy przez siebie sprawowanej [sprawa z 2002 roku - przyp. red.]. Żeby informacje o nadużyciach arcybiskupa trafiły do papieża w takiej formie, w jakiej powinny dotrzeć, niezbędna była interwencja Wandy Półtawskiej, przyjaciółki Jana Pawła II. Jaki był tego efekt? Nadzwyczajna wizytacja papieża w Poznaniu i odsunięcie arcybiskupa od władzy. Ta sytuacja pokazuje, że w momencie, kiedy coś zostało udowodnione, reakcja była natychmiastowa. Ale zanim ta informacja do papieża trafiła, mogło minąć dużo czasu. I wielu, jak widać, ją blokowało, właśnie w imię klerykalizmu, jak go definiuje papież Franciszek.
 
A jednak Jan Paweł II otaczał opieką Marciala Maciela Degollado już po tym, jak oskarżenia o nadużycia seksualne przeciwko niemu trafiły na biurka Kurii Rzymskiej. Z kolei bostoński kardynał Bernard Law, oskarżany o tuszowanie skandali pedofilskich, za rządów papieża Polaka dostał prestiżowy urząd arcyprezbitera bazyliki Santa Maria Maggiore.
 
I tu znów powraca kwestia przepływu informacji na temat nadużyć, których się dopuszczono. Gdy po śmierci Jana Pawła II stało się jasne, że doszło do popełnienia wielu przestępstw, reakcja Benedykta XVI była natychmiastowa - wprowadził zasadę zero tolerancji, którą z jeszcze większą determinacją kontynuuje dziś papież Franciszek. I powtórzę raz jeszcze - proszę zobaczyć, jak Franciszek był wprowadzany w błąd w sprawie chilijskich biskupów, i właśnie przez chilijskich biskupów.
 
Czyli ojciec twierdzi, że Jan Paweł II nie wiedział o pedofilii w Kościele?

Nie twierdzę, że nie wiedział, twierdzę, że przypadki, o których pani mówi, wymagały sprawdzenia, wizytacji. Dopiero po niej można było stwierdzić, czy doszło do nadużyć. Ujawnianie przestępstw pedofilii to proces. Żeby zareagować na skandaliczne zachowania, należy je najpierw udowodnić. Jan Paweł II przeszedł proces beatyfikacyjny, więc te wszystkie kwestie były omawiane. Tu nie chodzi o obronę papieża, ale o to, żeby zobaczyć, że prześledzenie określonych przypadków wymaga czasu, że są procedury, których trzeba przestrzegać.

Pierwsza wizyta papieża w wolnej Polsce, 1991 r. (fot: Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)
Pierwsza wizyta papieża w wolnej Polsce, 1991 r. (fot: Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta)

Był to najszybszy proces beatyfikacyjny w historii Kościoła. Wielu teologów twierdzi, że niewystarczająco uważnie pochylono się nad pewnymi kwestiami dotyczącymi pontyfikatu Jana Pawła II, m.in. tymi dotyczącymi tuszowania pedofilii w Kościele.

Zanim zacznę się nad czymś zastanawiać, zawsze stawiam sobie pytanie, skąd się bierze dana opinia oraz na ile sprecyzowany jest dany argument. Gdy Franciszek został papieżem, różne środowiska, szczególnie skrajnie lewicowe, zarzucały mu odpowiedzialność za juntę wojskową w Argentynie [tzw. brudna wojna, okres terroru rządowego w Argentynie w latach 1976-1982, według dziennikarza śledczego Horacio Verbitsky'ego Jorge Mario Bergoglio miał donosić na swoich protegowanych - przyp. red.]. Kilka lat minęło i te zarzuty nie wytrzymały próby czasu. Okazało się, że Franciszek wstawiał się za księżmi, że ich chronił. Miał wyrzuty sumienia, że nie udało mu się zrobić jeszcze więcej.

Przypadki przeze mnie przytoczone są dość konkretne.

Proszę sobie zadać takie pytanie, ja sobie je zadaję: Czy naprawdę Jan Paweł II, mając taką wiedzę, jaką my mamy dzisiaj, pozwoliłby określonemu duchownemu dalej sprawować wysoką funkcję kościelną?

I to jest świetne pytanie.

Nie pozwoliłby. A jeśli się to działo, to znaczy, że nie miał pełnej wiedzy. Znając Jana Pawła II, wiedząc, jaka jest jego wiara, jakim był prostodusznym i prostolinijnym człowiekiem, po prostu nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że mógłby kryć przestępców, którzy molestowali dzieci. Gdybym nie widział, z jaką determinacją postąpił z arcybiskupem Paetzem, to może miałbym jakieś wątpliwości. Ale ich nie mam.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Ci się podobał, to wypróbuj nasz nowy newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.

KLIKNIJ, BY ZAPISAĆ SIĘ NA NEWSLETTER >>>

Ewa Jankowska. Dziennikarka i redaktorka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Zaczynała w Wirtualnej Polsce w dziale Kultura, publikowała wywiady w serwisie Ksiazki.wp.pl. Pracowała również serwisie Nasze Miasto i Metrowarszawa.pl, gdzie z czasem awansowała na redaktor naczelną.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

Więcej o:
Komentarze (356)
Pedofilia w Kościele. Jan Paweł II nie wiedział o pedofilii? ?Tu nie chodzi o obronę papieża?
Zaloguj się
  • Jan Budyk

    Oceniono 65 razy 55

    No oczywiście jak po skandalu pedofilskim w Bostonie przenosił tamtejszego biskupa do Rzymu, też nie wiedział czemu to robi... oj biedaczek

  • mppmpp

    Oceniono 62 razy 50

    Jeśli szef wszystkich szefów nie wie o grozie panującej w organizacji, to nie nadaje się na szefa.
    Świadczy to również o niemocy samej organizacji i strachu tam panujący! Nikt? Naprawdę nikt nie odważył się wykrzyknąć do papieża, co się naprawdę dzieje? Naprawdę mam w to uwierzyć?!?

  • david35

    Oceniono 49 razy 41

    Karol krył. Z wieloma się przyjaźnił, wystarczy prześledzić jego życiorys. Ciemnogród.

  • Ghazeta Reader

    Oceniono 41 razy 33

    Biskup Wesołowski zostal pochowany z całą powagą należącą pochówku biskupa katolickiego - można domniemywać że przed śmiercią został przywrócony do stanu kapłańskiego. Papież mówi że wyraża ból ... a biskupi popierający pedofilów do dzisiaj nie zostali ukarani. Bp Michlaik awansowany w strukturach po tym jak bronil kumpla i niszczył ofiary , do dzisiaj placze że przypominanie jego zachowania to ustawka oraz atak na niego. Żenada.

  • Jan Budyk

    Oceniono 50 razy 32

    Czy ktoś próbuje nam wmówić, że JPII nie oglądał tv (np. CNN) nie słuchał radian nie spotykał się z tysiącami księży, biskupów, arcybiskupów, kardynałów i NIKT NIC NIGDY mu nie powiedział? Wykształcony, znający języki, inteligentny człowiek zachował się jak niemota? Naprawdę?

  • jakapral

    Oceniono 60 razy 24

    Załóżmy, że rzeczywiście JP2 nic nie wiedział. Jaką zatem rolę odgrywał w blokowaniu informacji Stanisław Dziwisz?
    Też nic nie wiedział?

  • krampus81

    Oceniono 22 razy 22

    A Hitler nie wiedzial nic o holocauscie i ludobojstwie. Mieszkancy Dachau, Sachsenhausen i Ravensbrück tez nic nie wiedzieli, ani nie slyszeli...

  • bioder65

    Oceniono 61 razy 19

    Jeśli szef firmy przez 20 lat nie wie prawdy o pracownikach to się nawet na stróża nie nadaje.Dotyczy to także papieży.Facet z całego serca bronił zboczonych kolegów i tylko idiota w to nie wierzy.

  • robert_live

    Oceniono 37 razy 17

    Karol Wojtyła nie wiedział?
    Ulubiony młodzieniec kardynała Sapiehy.
    Kleryk wśród licznych gejów.
    Młody wikary, który widział i słyszał niejedno i na pewno nie raz zetknął się z proboszczem gejem lub pedofilem.
    Kolejno-ważny urzędnik w Kurii, arcybiskup krakowski, na którego biurko spływały wszelkie brudy i wreszcie przez kilkadziesiąt lat papież. I ten człowiek NIE WIEDZIAŁ o skali problemu Nie wiedział, kto, gdzie i ile dzieci zdeprawował? Więc kto go przez całe długie życie odcinał od informacji do tego stopnia, że mając pełnie władzy NIC z tym nie robił? DZIWISZ? Śmieszne.
    Dopiero Ratzinger, gdy JPII był ubezwłasnowolniony przez chorobę odważył się publicznie o tym powiedzieć i mleko się rozlało.
    Hierarchowie wzajemnie się szantażują rozległą wiedzą środowiskową i liczenie na to, że oni zrobią porządek z samymi sobą, jest naiwne. W Kościele Katolickim karierę robi się głównie przez łóżko przełożonego - geja.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX