Sejm nasz powszedni. Polska świętuje 550-lecie parlamentaryzmu. Tylko czy warto?

Michał Gostkiewicz
Budynek Sejmu (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Budynek Sejmu (fot. Sławomir Kamiński/AG) (Budynek Sejmu (fot. Sławomir Kamiński/AG))

Będzie godnie. Dziedziniec Zamku Królewskiego, przemówienie prezydenta RP, flagi, hymny. W końcu nie codziennie świętujmy 550-lecie parlamentaryzmu. Tylko skąd nagle 550-lecie, skoro w 1993 r. świętowaliśmy 500-lecie? I czy rzeczywiście jest co świętować?

Wszystko zależy od tego, od której daty liczymy początek naszego parlamentaryzmu. W 1993 r. ówczesne władze polskie za ten moment uznały rok 1493 r., gdy król Jan Olbracht z dynastii Jagiellonów zwołał w Piotrkowie pierwszy Sejm Walny - czyli złożony z dwóch izb: senatu i izby poselskiej oraz z trzech stanów sejmujących: króla, posłów i senatorów.


Obraz Jana Matejki przedstawiający pierwszy kiedykolwiek zwołany Sejm w Polsce - w Łęczycy w 1182 r.(malarz: Jan Matejko, fot. za E. Suchodolska, M. Wrede (1998): 'Jana Matejki Dzieje cywilizacji w Polsce. Zamek Królewski w Warszawie'/Wikimedia Commons/Domena publiczna)

Obecne władze Rzeczypospolitej wykorzystały inną rocznicę - pierwszego sejmu w Piotrkowie w 1468 r., w którym wzięli udział wysłannicy, czyli w dosłownym znaczeniu tego słowa - posłowie wybrani na sejmikach ziemskich. Dziś, gdy parlamentarzyści obu izb zbiorą się na wspólne posiedzenie, nie będzie to Sejm Walny, lecz Zgromadzenie Narodowe. Z reguły spotyka się ono w budynku Sejmu. Ale nie tym razem.

ZGROMADZENIE NARODOWE

Zgromadzenie Narodowe, zwołane z okazji 550-lecia polskiego parlamentaryzmu, odbędzie się w... ogromnym namiocie na dziedzińcu Zamku Królewskiego. Połączone izby Sejmu i Senatu wysłuchają orędzia prezydenta Andrzeja Dudy. To część obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 550-lecia polskiego parlamentaryzmu. Ta uroczystość będzie trochę kosztować polskiego podatnika. Pieniędzy i nerwów.

06.07.2018 Warszawa , Zamek Krolewski . Dziedziniec . Wielki namiot zbudowany na potrzeby Sejmu , przygotowany na obchody 550 rocznicy polskiego parlamentaryzmu w dniu 13 lipca .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Namiot na Zamku Królewskim w Warszawie przygotowany na obchody 550 rocznicy polskiego parlamentaryzmu (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Jednodniowy wynajem namiotu i prace przystosowujące go do tej rangi imprezy to, jak wynika z informacji "Rzeczpospolitej", bagatela - milion złotych. Do tego święto nawiązujące do początków polskiej demokracji może wyglądać niezbyt demokratycznie, bo opozycja rozważa jego bojkot. Powód? Potężny konflikt polityczny w Polsce i wydarzenia z ostatnich dwóch lat, m.in. niezgodne z regulaminem Sejmu głosowanie budżetu w Sali Kolumnowej czy powtarzanie głosowań na komisjach, gdy wynik był nie po myśli władzy. Sprzeciw opozycji budzą też cięcia pensji jej posłów, gdy biorą się za krytykę rządzących, i wreszcie prezydent Duda, który jest oskarżany przez opozycję o łamanie konstytucji. Czy zgromadzenie, na którym zabraknie części posłów i senatorów, nadal będzie można nazwać narodowym?

To ważne pytanie, bo przecież trudno o bardziej demokratyczną instytucję w Polsce.  To Zgromadzenie Narodowe -  czyli połączone izby Sejmu i Senatu - głosowało m.in. nad Konstytucją marcową w II RP w 1921 r., a potem nad Konstytucją z 1997 r. To Zgromadzenie przyjmowało i przyjmuje przysięgę od nowo wybranego prezydenta (a Narutowicza i Jaruzelskiego nawet wybierało). I to Zgromadzenie wreszcie może postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu lub orzec - trudną do uzyskania większością głosów - o trwałej jego niezdolności do sprawowania urzędu.

$21.03.2018 Warszawa , Sejm . Prezydent Andrzej Duda . Informacja Ministra Spraw Zagranicznych Jacka Czaputowicza o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w roku 2018 , z udzialem : Poslow , Korpusu Dyplomatycznego i Prezydenta RP Andrzeja Dudy .Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Prezydent RP Andrzej Duda podczas informacji szefa MSZ Jacka Czaputowicza o zadaniach polskiej polityki zagranicznej (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Pierwszy Sejm i trzysta lat szlacheckiej demokracji

550 lat temu na zwołaniu Sejmu bardzo zależało Kazimierzowi Jagiellończykowi. Musiał dwa lata po zakończeniu wojny trzynastoletniej z zakonem krzyżackim zapłacić żołd żołnierzom, którzy w niej walczyli. W kasie brakowało jednak pieniędzy. Po kilku miesiącach obrad - również na szczeblu sejmików - zostały one wyasygnowane. To właśnie podczas tego sejmu rozpoczęła się utrwalona w późniejszych latach praktyka - stworzono odrębną izbę poselską, w której zasiedli wybrani najpierw na sejmikach ziemskich szlachcice. Oznacza to, że poszczególne regiony zaczęły wybierać swoich przedstawicieli na sejm walny. A ten uchwalał ustawy, wówczas nazywane konstytucjami, które kształtowały prawo i ustrój w Polsce.

Gdy na zachodzie Europy kwitł absolutyzm, Polska miała wybieralnego przez wolną szlachtę króla, a co za tym idzie - władca podlegał kontroli społecznej. A ściślej - kontroli uprzywilejowanej warstwy, która stanowiła 10 procent ówczesnego społeczeństwa, bo posłem mógł zostać wyłącznie szlachcic.

Za panowania Kazimierza Jagiellończyka sejmy zaczęły się odbywać niemal co roku*. I odbywały się równo 300 lat, do momentu, gdy na sejmie w Grodnie w 1793 r. zatwierdzono II rozbiór Polski. A zaledwie rok wcześniej Sejm Wielki, w prawdopodobnie najjaśniejszym momencie swojej historii, zreformował państwo i uchwalił Konstytucję 3 maja. Swobodnie o swoim losie za pomocą niezależnego parlamentu Polacy decydować mogli ponownie dopiero 126 lat później, po odzyskaniu niepodległości.

I decydowali, oj, jak decydowali!


Pokłon byłego cara Wasyla IV Szujskiego z braćmi przed królem polskim Zygmuntem III Wazą na sejmie w Warszawie 29.10.1611 (malował Jan Matejko, fot. Wikimedia Commons/domena publiczna)

POSŁOWIE WCZORAJ I DZIŚ

Marszałek: Proszę natychmiast zejść! (Wrzawa wzmaga się. Posłowie z prawicy i lewicy tłoczą się przy trybunie i mówcy, który mówi dalej wśród krzyków powszechnych tak, że słów jego zupełnie nie słychać).
Marszałek: Zamykam posiedzenie. (Opuszcza fotel prezydialny). To był finał dzikiej awantury w Sejmie, jednej z wielu XX-leciu międzywojennym.

Dzieje parlamentu II RP to materiał na filmy sensacyjne, pełne zwrotów akcji, mocnych bon motów, a nawet rękoczynów. Kilkaset poprawek i awantura przy każdej? Walenie w pulpit? Krzyki, tupanie? To nie są wynalazki Trzeciej RP, tylko Drugiej. Trąbek i piszczałek po 1989 r. w parlamencie nie widziano. A wtedy, sto lat temu, były. Choć w ówczesnym Sejmie nie dominowała już, jak w I Rzeczypospolitej, kłótliwa ponad miarę i czuła na punkcie swojego wielkopańskiego honoru szlachta, to nowi - w większości chłopscy - posłowie okazali się "godnymi" spadkobiercami XVI-wiecznych szlachciców. A szlacheccy posłowie, najwyższa warstwa społeczna, obrzucali się jajkami, kłótnie z sali posiedzeń kończyli bójkami na zewnątrz i wracali wcześniej do domów, w pogardzie mając prośbę króla o przeniesienie ceremonii zakończenia obrad na dzień następny.

Nie lepiej było po 1918 roku. I tak 7 marca 1921, w dzień uchwalenia konstytucji marcowej - wielkiego osiągnięcia polskiej demokracji, nowoczesnej ustawy zasadniczej, gwarantującej m.in. prawa wyborcze kobietom - posłowie lewicy (!) przez 13 godzin trąbili i gwizdali, blokując głosowanie. Dwa lata później, za kadencji prawicowego rządu, po krwawo stłumionych przez wojsko protestach robotników i lewicy w Krakowie przeciwko bezrobociu i szalejącej hiperinflacji, związany z PPS senator Saturnin Osiński nazwał sejmową prawicę "zbirami i krwiożerczymi hienami" - opisuje "Gazeta Wyborcza". Słowo "hieny" odnosiło się do prawicowej koalicji - Chrześcijańskiego Związku Jedności Narodowej, zwanego przez oponentów ChJeNą.

f221290 WARSZAWA SEJM ZGROMADZENIE NARODOWE ZAPRZYSIEZENIE LECHA WALESY NAPREZYDENTA DANUTA WALESA OBOK
Zaprzysiężenie Lecha Wałęsy przed Zgromadzeniem Narodowym (fot. Sławomir Sierzputowski/AG)

Całości obrazu dopełniali zasiadający w Sejmie komuniści, mający np. zwyczaj wołać "precz z faszystowskim rządem Piłsudskiego!", na co marszałek odpowiadał równie knajackim językiem (mawiał np., że "Rzeczpospolita to wielki burdel, konstytucja to prostytutka, a posłowie to k***y"), a jego wierni towarzysze wzmacniali jego stanowisko rozwiązaniami siłowymi. 27 marca 1928 r. generał Felicjan Sławoj-Składkowski z podległymi mu wojskowymi złamali prawo i po prostu wyrzucili z parlamentu "tych sk***synów komunistów, którzy przeszkadzali mówić Komendantowi".

Wydaje się niemożliwe, że taki Sejm zrobił coś pożytecznego? A jednak. Posłowie mieli karkołomne zadanie - scalić administracyjnie, ustrojowo i gospodarczo wieloetniczne społeczeństwo trzech dawnych zaborów. I to się - mniej lub bardziej - udało dzięki konstytucji marcowej, reformom gospodarczym i administracyjnym przegłosowanym właśnie przez Sejm II Rzeczypospolitej.


Naczelnik Państwa Józef Piłsudski otwiera pierwsze posiedzenie Sejmu Ustawodawczego II RP, 10 lutego 1919 r., gmach Instytutu Aleksandryjsko-Maryjskiego w Warszawie (fot. za 'Światowid', 1929/anonymous/Wikimedia Commons/public domain)

TRZECIA RZECZPOSPOLITA, A SEJM "JAK DAWNIEJ"

Nie inaczej jest w kolejnych kadencjach Sejmu III RP (Zgromadzenie Narodowe zostało zlikwidowane w 1935 r., powróciło w 1989 r.) Po okresie komunizmu trzeba było m.in. napisać od nowa konstytucję, dostosować polskie prawo do przepisów Unii Europejskiej, uregulować zasady ustroju gospodarczego. Pracom nad nowymi ustawami towarzyszyły skandale nie gorsze od tych z XX-lecia.

W 2002 r. miała miejsce bodaj najbardziej znana blokada Sejmu. Poseł Gabriel Janowski, sprzeciwiając się prywatyzacji państwowych spółek przez ministra Skarbu Państwa Wiesława Kaczmarka, stanął na mównicy i nie opuścił jej przez 20 godzin - dopóki Straż Marszałkowska, interweniując w ten sposób po raz pierwszy w historii, nie wyniosła go z sali. Janowski uznał to za "gwałt na sobie", natomiast posłowie głowili się, jak ich kolega wytrzymał 20 godzin bez wizyty w toalecie.


Starcie Wiesława Kaczmarka z Gabrielem Janowskim o prywatyzację Stoenu, 2002 r. (fot. Wojciech Olkuśnik/AG)

Wzór z Janowskiego wziął Andrzej Lepper, który w tym samym roku wraz z grupą posłów Samoobrony otoczył tegoż samego ministra Kaczmarka na mównicy. Sprawa zakończyła się wykluczeniem posłów Samoobrony z obrad Sejmu.

W historii polskiego parlamentaryzmu specjalne miejsce ma poseł Jerzy Pękała, znów deputowany Samoobrony. W 2003 r., przyłapany na niezbyt skoordynowanym zejściu po sejmowych schodach, udawał, że jest kimś innym, a mianowicie zabłąkanym w sejmowych kuluarach Niemcem. Nie znał jednak w tym języku wiele ponad "Was? Nicht verstehen", więc, by ratować swoją skórę, musiał szybko wyjąć poselską legitymację - opisywało "Życie Warszawy". Ten sam Pękała po wieczorze w sejmowej restauracji wdał się w bójkę z kolegą posłem Mieczysławem Aszkiełowiczem przed gmachem Sejmu. Według opisującego sprawę "Super Expressu" sytuacja "wyglądała jak pijacka burda". Pękała szybko stracił legitymację Samoobrony.

24.01.2002  WARSZAWA -  DEBATA W SPRAWIE ODEBRANIA IMNUNITETU  ANDRZEJOWI LEPPEROWI SAMOOBRONA MARSZALEK MAREK BOROWSKI FOT.SLAWOMIR KAMINSKI / AGENCJA GAZETA SK10676
Samoobrona blokuje mównicę sejmową (fot. Sławomir Kamiński/AG)

Inny poseł tej partii, Stanisław Łyżwiński, stał się z kolei bohaterem jednej na najsłynniejszych seksafer polskiego parlamentaryzmu - była asystentka oskarżyła Łyżwińskiego i Andrzeja Leppera o zmuszanie do usług seksualnych - w ramach "podziękowania" za to, że miała pracę.

Już w wolnej Polsce padły też w Sejmie polskim słowa dość niezwykłe, mianowicie pozdrowienie III Rzeszy. "Heil Hitler!" - miał wykrzyknąć w 2001 r. w kierunku dziennikarza z Austrii ówczesny poseł SLD Zdzisław Mamiński. On sam twierdził wówczas, że nic takiego nie miało miejsca. Tłumaczył, że wypił ze dwa kieliszki i rozmawiał z kolegami o "faszyzacji życia publicznego".

23.12.2005 WARSZAWA - SEJM , ZAPRZYSIEZENIE PREZYDENTA LECHA KACZYNSKIEGO , LECH KACZYNSKI  , MARIA KACZYNSKA FOT. WOJCIECH OLKUSNIK / AGENCJA GAZETA
Zaprzysiężenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego przed Zgromadzeniem Narodowym (fot. Wojciech Olkuśnik/AG)

Wyjątkowo wysoką temperaturę osiągnęły relacje między posłami w obecnej kadencji Sejmu. Tego Sejmu, który świętuje dziś 550-lecie polskiego parlamentaryzmu. Tego Sejmu, w którym opozycja przez prawie miesiąc blokowała mównicę w związku z próbą ograniczenia przez PiS wstępu do parlamentu dla mediów. W którym marszałek potrafił wykluczyć posła z obrad za to, że podczas wystąpienia miał w ręku kartkę z napisem #WolneMediawSejmie. Ten Sejm przegłosował uchwałę stanowiącą, że inna uchwała podjęta w poprzedniej kadencji jest nieważna (wybór sędziów TK), a szef największej partii w trakcie obrad oskarżył opozycję o zamordowanie swojego brata, prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i określił posłów mianem "zdradzieckich mord". Czy jest więc co świętować?

Tak. Bo polski sejm jest jak demokracja. Na przestrzeni setek lat działał często fatalnie, ale nikt lepszego organu ustawodawczego dotąd w Polsce nie wymyślił.

F11.01.2017 Warszawa , Sejm . Pierwsze w nowym roku posiedzenie sejmu . Kryzys trwa od 17 grudnia 2016 , kiedy to poslowie opozycji zablokowali mownice , a marszalek Kuchcinski przeniosl posiedzenie do Sali Kolumnowej . Poslowie Platformy Obywatelskiej nadal blokuja mownice sejmowa .Fot . Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
34 Posiedzenie Sejmu VIII Kadencji, posłowie opozycji blokują mównicę sejmową,11.01.2017 r. (fot. Sławomir Kamiński/AG)

(* za: W. Uruszczak, Najstarszy sejm walny koronny "dwuizbowy" w Piotrkowie w 1468 roku, w: Narodziny Rzeczypospolitej. studia z dziejów średniowiecza i czasów wczesnonowożytnych, Pod red. W. Bukowskiego i T. Jurka, T. 1, Kraków 2012, s. 1033-1056)

Michał Gostkiewicz. Dziennikarz i redaktor magazynu Weekend.Gazeta.pl. Wcześniej dziennikarz Gazeta.pl, "Dziennika" i "Newsweeka". Stypendysta Murrow Program for Journalists (IVLP) Departamentu Stanu USA. Absolwent Polskiej Szkoły Reportażu. Robi wywiady, pisze o polityce zagranicznej i fotografii. Kocha Amerykę od Alaski po przylądek Horn. Prowadzi bloga Realpolitik, bywa na Twitterze.

Polub Weekend Gazeta.pl na Facebooku

CHCESZ DOSTAWAĆ WIĘCEJ DARMOWYCH REPORTAŻY, POGŁĘBIONYCH WYWIADÓW, CIEKAWYCH SYLWETEK - POLUB NAS NA FACEBOOKU

Zobacz także
Komentarze (164)
Sejm nasz powszedni. Polska świętuje 550-lecie parlamentaryzmu. Tylko czy warto?
Zaloguj się
  • Oceniono 36 razy 26

    No cóż państwo polskie jest tak bogate, że stać je na takie kosztowne wymyślone przez siebie imprezy. A przy okazji rozdać słusznie należąca się premie wszystkim posłom i senatorom w jakiejś tam niewielkiej kwocie po 80000 i w porządku usprawiedliwiona impreza!!

  • jezry777

    Oceniono 41 razy 23

    o tym że w Polsce nie ma parlamentu tylko jest cyrk od dawna wiadomo, teraz żeby było jak w prawdziwym cyrku przedstawienie odbędzie się pod namiotem

  • agnes6

    Oceniono 23 razy 13

    Nie wiecie skąd nagle 550-lecie parlamentaryzmu, skoro w 1993 r. świętowaliśmy 500-lecie? Przecież to proste jak konstrukcja cepa. W związku ze zbliżającymi się wyborami, rząd PIS zdecydował podnieść pospólstwu nieopodatkowaną wypłatę na drugie i trzecie dziecko do wysokości 550+ co prezydent Duda ma uroczyście ogłosić podczas dzisiejszego Zgromadzenia Narodowego w namiocie na dziedzińcu Zamku Królewskiego.

  • pwiejacz

    Oceniono 26 razy 12

    A w zeszłym roku była taka fajna rocznica! Równe 300 lat od Sejmu Niemego. Dlaczego PiS nie świętował?

  • lepiregenre

    Oceniono 29 razy 11

    Czepiacie się szczegółów. PiS musi każdego dnia odsłonić jakąś tablicę, pomnik, ewentualnie ostentacyjnie uklęknąć w świątyni w obecności jakiejś kamery. Jednocześnie jakiś rozmodlony do czerwoności polityk w podniosłym tonie musi coś wspomnieć o naszej martyrologi, a najlepiej jak wskaże publicznie winnego, przez którego ludziom się nie wiedzie i przez którego słońce nie świeci w nocy. Ta nasza parafiańszczyzna niby jest hitem eksportowym, tylko że za granicą wszyscy nam współczują i jednocześnie delikatnie sugerują, że przecież każdy z nas ma tylko jedno życie. Więc, czy warto poświęcać te krótkie życie na jakieś tego typu farmazony? Religia w XXI wieku? Generalnie tutaj nad Wisłą zawsze wszystkiemu winny jest sąsiad, który np. nie przyciął jabłoni i jego jabłka zaśmiecają nasz ogród. Jego pies za tylko szczeka, a jego żona za głośno ryczy w nocy podczas seksu. Ta paradna powierzchowność to nasza "duma narodowa" od pokoleń. Nie ma co narzekać, po prostu tacy są Polacy, taki jest ten naród. Ale jest światełko w tunelu. Ponad milion młodych wyjechało za granicę, gdzie pracują i uczą się współczesnej cywilizacji. A gdy odwiedzają swoich rodziców w kraju to przeważnie mówią im wprost co myślą o tak pojmowanym patriotyzmie, o społecznym i kulturalnym zacofaniu, i o bezsensownym rozmodleniu się.

  • pascvale

    Oceniono 22 razy 10

    Bolszewicy zawsze się lubowali w rocznicach, miesięcznicach i akademiach. Zawsze to okazja do rozdania orderów, kopert i stołków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX