W poszukiwaniu studenckiego lokum idealnego - gdzie studentowi będzie najlepiej? Akademik vs. mieszkanie vs. mieszkanie u cioci

W akademiku nie płacisz rachunków, ale dzielisz łazienkę z całym piętrem. W wynajętym mieszkaniu sam musisz zatroszczyć się o np. odetkanie zlewu, ale lodówkę i łazienkę masz dla siebie. U cioci ty możesz liczyć na ciepły obiad, a rodzice na relację z twojego życia nawet w czasie rzeczywistym. Gdzie w takim razie zamieszkać podczas studiów?
Student gdzieś mieszkać musi, ale każda z powyższych propozycji, oprócz dobrych stron, ma też wady. Gdzie w takim razie mieszka się najlepiej? Trudno dać jednoznaczną odpowiedź. W dużej mierze zależy to od tego, w jakim zakresie jesteś gotów pójść na ustępstwa, a czego zdecydowanie nie tolerujesz. Żeby ułatwić wybór poniżej prezentujemy plusy i minusy poszczególnych opcji.

Akademik - rozmowy nad zupką chińską o 2 w nocy

O miejsce w akademiku starać się trzeba zwykle za pośrednictwem uczelni. Nie da się tego zorganizować na ostatnią chwilę. Otrzymanie miejsca nie jest formalnością. Najtrudniej mają studenci ostatnich lat. Najwięcej miejsc rezerwowanych jest zawsze dla studentów pierwszego roku. Wpływ na to, czy uda się zakwalifikować do domu studenckiego mają głównie dwa czynniki: wysokość dochodów w rodzinie oraz odległość od miejsca zamieszkania.

Życie w akademiku to głównie integracja, co może być i wadą, i zaletą.

- Z jednej strony cieszyłam się, że mieszkając w akademiku poznam nowych ludzi. Ale z drugiej trudno mi było przywyknąć, że muszę dzielić pokój z zupełnie obcą osobą. Początki były naprawdę trudne - opowiada Natalia.

W akademiku trudno o pokój jednoosobowy, nie ma ich wiele, często są rezerwowane np. dla niepełnosprawnych. Najpopularniejsze są pokoje dwu- i trzyosobowe, choć zdarzają się też większe. W zależności od standardu akademika kuchnia i łazienka albo są wspólne dla całego piętra, albo dla segmentu. W tym drugim przypadku wydzielone są po prostu mieszkania składające się z dwóch, trzech czy czterech pokoi, które mają wspólną kuchnię i łazienkę.

Żyjąc w domu studenckim na pewno możesz poznasz wiele osób z różnych kierunków i lat. Spotkasz też wielu obcokrajowców - "erasmusi" często decydują się właśnie na akademik. Przygotuj się więc na długie posiadówki przy oknie na korytarzu, poważne rozmowy nad zupką chińską o 2 w nocy i gitarowe ogniska na korytarzu, tylko że bez ogniska, ale z kiełbasą z mikrofali.

Właśnie o tym najchętniej opowiada Agnieszka, gdy pyta się ją o życie w akademiku: - Byle pretekst był dobry, by posiedzieć i gadać do późnej nocy. Czasem spotykało się kogoś w kuchni, można było go widzieć pierwszy raz na oczy, ale głód, który dopadał o 23, dobrze nas jednoczył. W ten sposób poznałam masę ludzi.

Dużą zaletą, którą docenia się zwykle już po wyprowadzce jest fakt, że jedyną opłatą w akademiku jest czynsz. Studenci mogą więc dowoli korzystać z mikrofalówek, prądożernych czajników elektrycznych itd. Oczywiście nie pochwalamy marnowania energii, ale fakt, że nie płaci się rachunków znacząco wpływa na budżet. Równie wygodne jest, że kiedy zapcha się zlew albo przecieka kran, wystarczy zadzwonić na recepcję. W akademiku zawsze dyżuruje konserwator.

Akademik ma też minusy. Dla niektórych problemem może być ograniczona prywatność. Jakby nie patrzeć z jednej kuchni korzysta nawet kilkanaście osób, podobnie jest z łazienką. Pokój trzeba z kimś dzielić, co oznacza, że nie zawsze możesz np. zdrzemnąć się lub zaprosić znajomych. Decydując się na dom studencki trzeba pamiętać o konieczności przestrzegania ciszy nocnej. Gości mogą przebywać w akademiku jedynie w wyznaczonych godzinach, a noclegi dla nich są płatne. Wychodzić i wracać można o dowolnej porze, ale trzeba liczyć się z tym, że obudzona o czwartej nad ranem recepcjonistka może być raczej niemiła.

Kolejny minus akademika to fakt, że nie ty jeden masz klucz do swojego pokoju. Nie masz wpływu na to, jakich gości zaprosi twój współlokator. Ale zapasowe klucze posiada także administracja i niestety czasem z nich korzysta.

Stało się to zresztą jedną z przyczyn, dla których Ola zdecydowała się na wyprowadzkę: - Nasza administracja postanowiła zrobić inwentaryzację i okleić wszystkie sprzęty w akademiku naklejkami z kodem kreskowym. Zrobili to w środku dnia, kiedy większość studentów była na uczelni, ja też. Po prostu weszli do pokojów, kiedy nas nie było. Na początku nie chciało mi się w to wierzyć, ale naklejki był i na moich szafkach. Wściekłam się, że ktoś wchodzi do naszych pokoi, jak do siebie i to bez uprzedzenia. Próbowałam jakoś te sprawę ty wyjaśnić, ale bezskutecznie. Niestety w naszym akademiku administracja to święte krowy nie do ruszenia. Im wolno wszystko, studenci mają siedzieć cicho.

Mieszkanie u cioci - ile poświęcisz dla ciepłych obiadków?

Mieszkanie u rodziny - cioci, wujka, babci - to dość trudny temat. Na pewno ma wiele plusów. Przede wszystkim możesz zaoszczędzić na czynszu. Rodzina raczej nie weźmie od ciebie tyle pieniędzy, ile np. właściciel wynajmujący mieszkanie. Pewnie będziesz mógł liczyć na wspólne gotowanie, choć co troskliwsze ciocie lub babcie nawet nie dopuszczą cię do kuchni i będą podtykać jedzenie pod nos. Każdy wygłodniały student potraktuje to jako plus, a pozostali wygłodniali studenci na pewno będą mu zazdrościć. Czasem pewnie ktoś coś ci upierze, może nawet uprasuje. Słowem - możesz liczyć, że ktoś wykona za ciebie część obowiązków domowych.

Jeśli masz dobre relacje w rodzinie na pewno będziesz też mieć z kim pogadać, opowiedzieć co u ciebie itp. Bardzo dobrze mieszkanie z babcią wspomina Paulina: - Mieszkałam z babcią przez pierwsze dwa lata studiów i właściwie nie mam na co narzekać, czasem za tym tęsknię. Ale to pewnie dlatego, że moja babcia jest wyjątkowo wyluzowana i zawsze miałyśmy świetny kontakt. Czasem tylko coś tam wspomniała, że chyba się przemęczam i ciągle mnie nie ma. Codziennie miałam ciepły obiad, a czasem nawet śniadanie. Czego chcieć więcej? W zamian starałam się jej pomagać w robieniu zakupów, sprzątaniu i tego typu zajęciach.

Są też minusy. Ktoś z rodziny będzie się o ciebie troszczył. Nastaw się na teksty w stylu "za cienko się ubrałeś, weź czapkę", "poucz się trochę do tego egzaminu" i "ciągle tylko gdzieś wychodzisz, wcale nie śpisz". Takie zachowanie na dłuższą metę może być irytujące. Ponadto wprowadzasz się do mieszkania, w którym mieszka jego właściciel. Możesz czuć się trochę skrępowany, będziesz starał się nie przeszkadzać, nie zużywać za dużo wody itd. W którymś momencie możesz przestać czuć się komfortowo. Zapomnij też raczej o typowo studenckich szaleństwach, no chyba że nie masz nic przeciwko temu, żeby rodzice o wszystkim się dowiedzieli lub ciocia jest wyjątkowo wyluzowana.

Mieszkanie u rodziny Patryk wspomina tak: - Początki były świetne, ale jednak po jakichś czterech miesiącach się wyniosłem. Nie chciałem żeby doszło do awantury. Mieszkałem u ciotki, właściwie to była to moja kuzynka, ale sporo ode mnie starsza, po pięćdziesiątce. Niby było ok, mogłem liczyć na obiad, choć starałem się sam płacić za jedzenie. Ciotka nie kręciła nosem na moje powroty z imprez raz na jakiś czas. Tylko że koniecznie chciała się o mnie troszczyć. Kiedyś przyniosła mi kanapki na uczelnię, bo o nich zapomniałem. Mina kumpli - bezcenna. Potem jeszcze zaczęła radzić, że mam na siebie uważać, żebym nie szalał itd. Mówiła to nawet kiedy wychodziłem do sklepu pod blokiem. Uznałem w końcu, że trzeba przerwać te sytuację, zanim powiem jej coś do słuchu. Nie chciałem jej zrobić przykrości, ale nie mogłem tego dłużej znosić.

Mieszkanie - with great power comes great responsibility

Na wynajem mieszkania decyduje się najwięcej studentów. Kusi ich przede wszystkim niezależność, która jest naprawdę dużym plusem mieszkań. Nikt nie rozlicza cię z tego, jak często chodzisz na imprezy. Kuchnię i łazienkę dzielisz co najwyżej z kilkoma osobami. Możesz więc trzymać swoje rzeczy i jedzenie w szafkach lub lodówce bez większych obaw (zwykle). W przypadku mieszkania dużo łatwiej o samodzielny pokój niż w akademiku.

Zaletą mieszkań jest także to, że swobodnie możesz przyjmować gości - pani z recepcji nie zadzwoni o 23, by ich wyprosić. Możesz więc przyjąć na dwa czy trzy dni kogoś, kto będzie potrzebował noclegu w twoim mieście.

Dużym plusem mieszkań jest też fakt, że możesz je jakoś urządzić, przestawić meble, coś dokupić, w zależności od tego, co chcesz zmienić. W akademiku raczej nie ma takiej możliwości - meble najczęściej robione są na wymiar i pasują w jedno konkretne miejsce. Samodzielny pokój oznacza też zwykle więcej miejsca dla siebie. Szukając mieszkania masz duży wybór - możesz zdecydować czy zależy ci na tym żeby pokój miał balkon, w mieszkaniu była zmywarka lub inne istotne dla ciebie sprzęty. Decydujesz też o lokalizacji, możesz wybrać mieszkanie na konkretnym piętrze lub takie z miejscem parkingowym. Wszystko zależy od twoich preferencji.

Pomimo wielu plusów wynajętego mieszkania nie sposób pominąć wad. Przede wszystkim mieszkanie to odpowiedzialność. Stajesz się odpowiedzialny za usterki, zniszczenia i awarie. Nawet jeśli to nie ty jesteś ich sprawcą i tak ciężar napraw spada na ciebie. Właściciel może umówić wizytę np., hydraulika, ale to ty musisz być w tym czasie w mieszkaniu. Możesz organizować imprezy, ale musisz uważać na ewentualne szkody. Trzeba też liczyć się z sąsiadami, którym głośna muzyka i rozmowy mogą przeszkadzać.

Wynajmując mieszkanie trzeba też liczyć się z koniecznością płacenia rachunków. Nastaw się więc, zwłaszcza na początku, na oszczędzanie wody i prądu, bo w przeciwnym razie wysokość opłat może być przykrą niespodzianką. Czasem trudno jest dogadać się ze współlokatorami, by oni także zwracali uwagę gaszenie światła itp. Dodatkowo w mieszkaniu trzeba regularnie sprzątać i na tym polu też zdarzają się spięcia.

Czasem zwykłe grafiki na sprzątanie to za mało, nie pomagają też prośby i groźby, o czym przekonała się Natalia. - Po drugim roku studiów przeprowadziłam się z akademika do mieszkania. Było fajnie, poczułam się samodzielna. Mieszkaliśmy we trójkę, każde miało swój pokój. Dwie dziewczyny i chłopak. Początki były ok. Mała impreza zapoznawcza, trochę śmiechu i tyle. Problemy zaczęły wychodzić z czasem.

- Po dwóch miesiącach razem ze współlokatorką wiedziałyśmy, że z grafiku na sprzątanie nic nie będzie. Piotrek, nasz współlokator, miał własny harmonogram. Miał posprzątać kuchnię po całym tygodniu w weekend. Sprzątał w następną środę, a zdarzało się, że i w czwartek. Bałagan był znaczny, podłoga się lepiła, śmieci w kącie... Czasem nie dało się przygotować posiłku, a co dopiero kogoś zaprosić. Próbowałyśmy rozmawiać. Zero efektu. Po pół roku powiedziałyśmy, że skoro mu syf nie przeszkadza, to nie będziemy z nim mieszkać, niech coś sobie znajdzie. To też go nie wzruszyło. Interweniowałyśmy u właściciela, bezskutecznie. Dopóki Piotrek płaci regularnie czynsz to nie ma co się go pozbywać i już. Uznałyśmy, że jakoś damy radę. Aktualnie nadal suszymy mu głowę, bo nie chcemy ustąpić i wyprowadzić się.

Każda z możliwości ma jakieś wady. Nie ma lokum idealnego. Jeśli chcesz zaoszczędzić wybierz akademik. Zależy ci na ciepłych posiłkach i zrobionym praniu? Pomyśl o zamieszkaniu z ciotką. A jeśli szczególnie ważna jest dla ciebie samodzielność wybierz wynajem mieszkania. Nadal masz wątpliwości i nie możesz się zdecydować? Nie martw się. W trakcie roku zawsze możesz się przeprowadzić.

Skomentuj:
W poszukiwaniu studenckiego lokum idealnego - gdzie studentowi będzie najlepiej? Akademik vs. mieszkanie vs. mieszkanie u cioci
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX