Humanistyka nie taka zbędna

Jak zażegnać kryzys w państwowej gospodarce? Rząd w Tokio znalazł nowe rozwiązanie. Remedium ma być likwidacja studiów humanistycznych i społecznych. Dzięki temu uczelnie będą mogły zająć się kompleksowym kształceniem specjalistów z zakresu nauk przyrodniczych i technicznych. Ma to zagwarantować gospodarczy wzrost. Tylko czy da się wykluczyć humanistykę bez żadnych konsekwencji?
Humaniści nie są przydatni

Tak wygląda ogólne założenie władz Japonii. Jak jest realizowane w praktyce? Jak podaje portal Forbes.pl, na początku czerwca tego roku japoński minister edukacji, Hakubun Shimomura, wydał specjalne pismo. Wzywa w nim uniwersytety do podjęcia działań, które ograniczą liczbę absolwentów kierunków humanistycznych lub zmodyfikują program studiów tak, by bardziej skupiał się na umiejętnościach przydatnych społeczeństwu.

Stosowanie się do pisma nie jest obligatoryjne, bo ma ono charakter zalecenia. Forbes.pl donosi, że rektor jednego z uniwersytetów określił te wytyczne jako "ohydne". Należy on jednak do mniejszości. Obecnie niemal jedna trzecia japońskich uniwersytetów w jakiś sposób zastosowała się do zaleceń ministra edukacji. Niektóre zlikwidowały po prostu rekrutację na kierunki humanistyczne.

Świat bez humanistyki?

O tym, że nauki ścisłe to przyszłość świata słyszy się coraz częściej. Specjaliści w tej dziedzinie mają gwarantować rozwój technologii i cywilizacji. Czy w takim razie jest jeszcze miejsce dla humanistów? I jak wyglądałaby świat bez nich?

Rozwój świata bez humanistyki nie jest możliwy - twierdzi Przemysław Staroń, psycholog i kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. Wyjaśnia: - Nauki, które znamy można rozmieścić na drzewie nauk. Jedną z jego gałęzi są nauki empiryczne, które dzielą się na przyrodnicze i humanistyczne. Ich przedmiot badań jest różny, więc i metodologie są odmienne. Nauki przyrodnicze badają świat fizyczny, który można zmierzyć i zważyć. Przedmiotem nauk humanistycznych jest świat znaczeń nadawanych przez człowieka, świat przeżywany, którego nie da się zmierzyć linijką. Właśnie dlatego w badaniach humanistyka stosuje metody jakościowe. Pomiędzy naukami ścisłymi i humanistycznymi sytuują się jeszcze nauki społeczne, np. psychologia. Jej przedmiot przynależy do nauk humanistycznych, jednak ta nauka do badań wykorzystuje metody także przyrodnicze.

- Każda z tych nauk ma swoje miejsce i swoje zadania, ponieważ człowiek nie jest tylko istotą biologiczną. Przeżywa on świat i tworzy kulturę - kontynuuje Staroń. - Nauki humanistyczne potrzebne są człowiekowi do badania samego siebie. Dla naukowca świadomego takiego podziału nauk oczywistą kwestią jest, że nauki humanistyczne są tak samo ważne, jak ścisłe, ponieważ dotyczą obszaru, który jest dla człowieka fundamentalny.

Humanistyka zapala do działania

Nauki humanistyczne są też niezbędne do zachowania w świecie równowagi. - Jeśli doprowadzimy do tego, że humanistyka odejdzie w niebyt, to w pewnym momencie prawdopodobnie stracimy namysł nad tym, do czego w ogóle dążymy - podkreśla Przemysław Staroń. - Nauki humanistyczne ostrzegają nas przed zagrożeniami ze strony nadmiernego rozwoju cywilizacji. Bez nich zgubimy pewną granicę. Cieszymy się, kiedy naukowcy dokonują ważnego odkrycia, jednak kiedy dotyczy ono kwestii kontrowersyjnej, to właśnie humanistyka jako pierwsza zadaje pytanie, czy to, co się dzieje, jest w porządku.

- Co więcej, humanistyka i jej osiągnięcia nadają ludzkiemu życiu sens, podczas gdy technologia i osiągnięcia cywilizacyjne po prostu je ułatwiają. Żeby to zobrazować posłużmy się takim przykładem: w zwykły dzień można się cieszyć np. z nowej stacji metra, która ułatwi dojazd do pracy, jednak gdy w życiu dzieje się coś złego, to udogodnienie to nie sprawi, że ktoś poczuje się szczęśliwy.

Jak mógłby wyglądać świat bez humanistyki? Ekspert sopockiego SWPS twierdzi: - Próby rozwoju świata bez humanistyki nie są możliwe. Bez niej zabraknie tego, co zapala ludzi do działania i tego, co w odpowiednim momencie te działania hamuje. Niemiecki filozof, Max Horkheimer, powiedział kiedyś: "oto w pełni oświecona ziemia stoi pod znakiem triumfującego nieszczęścia" - i tak właśnie wyglądałby świat bez humanistyki.

Japończycy nie dostrzegają problemu

Raczej nie dziwi, że to właśnie w Japonii, a nie w żadnym innym kraju, tak zdecydowanie postawiono na kierunki ścisłe. Przemysław Staroń komentuje to następująco: - Japończycy osiągnęli bardzo wysoki poziom rozwoju technologicznego dzięki skupieniu na naukach ścisłych. Gdy w gospodarce dzieje się źle, rozważają rezygnację z humanistyki i jeszcze większy nacisk na nauki technologiczne. Sądzę, że to diagnozowanie jest błędne. Być może duży nacisk na rozwój cywilizacyjny, stechnicyzowanie społeczeństwa i związana z tym wizja edukacji to właśnie przyczyna problemów. Tak, jak ze zwiędniętym kwiatem - od razu się go podlewa. A może on więdnie, bo wody ma za dużo?

Możliwe więc, że Japończycy mają problem, którego nie dostrzegają. Dlaczego w społeczeństwie tak mało jest głosów, które bronią humanistykę? - To kwestia japońskiej kultury, która zawsze szanowała tradycję. - wyjaśnia Staroń. - Na mentalne ukształtowanie Japończyków duży wpływ ma mieszanka szintoizmu, buddyzmu i konfucjanizmu. Przejawia się to np. w bardzo zdyscyplinowanym życiu społecznym, w etyce obowiązku. Właśnie dzięki nim Japonia osiągnęła tak wysoki poziom rozwoju. Jednak elementem tak ukształtowanej mentalności jest też duży szacunek dla przełożonych i władzy. Społeczeństwo wierzy, że władza ma rację, więc podejmowanie przez nią działania są słuszne. Kolejną przyczyną może być szczere zawierzenie w technikę i zaufanie jej. W końcu to dzięki niej Japonia wypracowała swoją pozycję.

Humaniści niezbędni przy tworzeniu technologii

O opozycji humanistyka vs. inne dziedziny nauki pisze na swoim blogu dr hab. Magdalena Zawisławska, językoznawca z UW. Dowodzi, że bez humanistyki trudno o rozwój technologii: "Jaki jest teraz stereotyp humanisty? Zwykle uważa się, że to osobnik nie umiejący liczyć bez kalkulatora i żywiący głęboką niechęć do matematyki i innych nauk ścisłych. Krótko mówiąc, taki młotek, który zwyczajnie jest za głupi, żeby studiować jakiś porządny (czytaj: niehumanistyczny) kierunek (...) Typowy humanista oczywiście zajmuje się badaniami kompletnie niepotrzebnymi, których żadną miarą nie da się wykorzystać w praktyce (...) to zależy. Na przykład w mojej działce można opisywać językowy obraz świata wyłaniający się z napisów nagrobkowych, ale też można zająć się przetwarzaniem języka naturalnego. Ktoś zapyta - a niby po co? A po to, żeby na przykład stworzyć w końcu sztuczną inteligencję i uciąć sobie miłą pogawędkę ze swoim laptopem. Bo bez języka nie istnieje komunikacja."

Program naprawczy nie daje efektów

Opisane powyżej zmiany w edukacji to część większego programu naprawczego, który opracował japoński rząd w obliczu pogarszającej się sytuacji gospodarczej. Podejmowane od jakiegoś czasu działania nie dają jednak oczekiwanych efektów. Dlatego władze decydują się na kolejne, coraz bardziej drastyczne kroki, jak np. zmiany na uniwersytetach. Japończycy liczą, że postęp w dziedzinie nauk ścisłych zaowocuje poprawą sytuacji kraju.

Dobrze wykształceni humaniści nie rujnują gospodarki

Czy faktycznie tak się stanie? Żeby móc odpowiedzieć na to pytanie trzeba jeszcze trochę poczekać. Zarówno eksperci, jak i internauci wątpią jednak w powodzenie tej metody.

Na Forbes.pl czytelniczka o nicku "~doktorantka" pisze: "Nie uważam za właściwy pomysł, by w ogóle likwidować studia humanistyczne, jednak należałoby drastycznie ograniczyć liczbę studentów. Z roku na rok widzę coraz słabszych studentów, którym nie chce się uczyć, bo obchodzi ich tylko dyplom na koniec studiów. (...) uważam, że nauki humanistyczne są dla pasjonatów, którzy wierzą, że napisanie książki naukowej, którą przeczyta 1000 osób jest ważne. Także ja zawsze będę się interesować moją dziedziną, tworzyć, czytać i pogłębiać wiedzę (...) Kilkanaście tysięcy takich jak ja nie zepsuje gospodarki. Setki tysięcy pseudostudentów bez zainteresowań i kwalifikacji tak."

Czy Twoim zdaniem studia humanistyczne są zbędne?