Edukacja 2015. #mojplanlekcji czyli polscy uczniowie przejęli Twittera

1 września odbił się szerokim echem w mediach społecznościowych. Właściwie było to do przewidzenia - każdy z żalem żegna mijające wakacje i chce tym żalem podzielić się z wirtualnymi znajomymi. Tym razem jednak nie tylko koniec błogiego lenistwa jest przyczyną frustracji uczniów wracających do szkół. Okazuje się, że w tym roku są oni wyjątkowo niezadowoleni ze swoich planów zajęć.
Jak to wygląda?

Młodzi dali temu wyraz głównie na Twitterze. Hashtag #mojplanlekcji jest obecnie jednym z najpopularniejszych. Nowe posty pojawiają się niemal z szybkością światła. Nie brakuje gifów, memów, złośliwych komentarzy, filmików i wszystkiego, co ma zobrazować "beznadziejną" sytuację polskich uczniów.



Czy faktycznie jest tak źle?

Uczniowie chętnie dzielą się swoimi planami zajęć. Okazuje się, że przeszkadza im niemal wszystko. 8 lekcji - nie do przeżycia, 6 lekcji - fajnie, ale dlaczego wf w środku? Papercastle tweetuje: "I znowu zrobili tak, że wf mam w środku dnia. To jest ***, nikt nie chce spocony siedzieć na lekcjach". Zdarzają się także plany nieczytelne dla samych zainteresowanych. Poniżej prezentujemy niektóre z postów.

Nie wszyscy jednak narzekają. Są i tacy, którzy hashtag #mojplanlekcji wykorzystują, by pochwalić się wyjątkowo atrakcyjnym planem.

Narzekanie connecting people

Hashtag oparty na narzekaniu bardzo szybko zdobył ogromną popularność i zjednoczył rzesze polski uczniów. Na Twitterze trwa obecnie licytacja, kto ma najgorszy plan, kto najmniej zrozumiały itd. Młodzi prześcigają się także w tworzeniu memów. Do dyskusji powoli włączają się studenci, z wyższością zaznaczający, że prawdziwe problemy z planem uczniowie poznają dopiero na studiach.





Więcej o: