"Jak nie teraz, to kiedy?" Studia w Australii

Kreuje się na obywatela świata, chce podróżować i poznawać nowych ludzi. Wzorem amerykańskich studentów zrobił sobie roczną przerwę niczym "gap year", a teraz wyjeżdża na studia do Australii. Marcin Blicharz opowiada o tym, że plany trzeba realizować, a nie tylko o nich mówić.
Monika Toppich: Dlaczego Australia?

Marcin Blicharz: Sprawa wygląda tak, że najpierw chciałem studiować w Manchesterze. Ale ten plan nie wypalił, bo dostałem ciekawą pracę tutaj w Radzyniu Podlaskim. Później pojawiła się perspektywa wyjazdu do Australii.

W ogóle nie rozważałeś studiów w Polsce?

Od zawsze marzyłem o tym, żeby w swoim życiu zwiedzić jak najwięcej krajów i poznać jak najwięcej ludzi. Mógłbym zostać oczywiście w Polsce, ale dla mnie zdecydowanie ciekawszą perspektywą jest praca w międzynarodowym środowisku.

Dlaczego jednak nie Manchester?

W moim rodzinnym mieście powstała agencja brandingowa, w której dostałem pracę. Dzięki temu mogłem przez rok pracować w fajnym miejscu i zdobywać tak potrzebne doświadczenie. I w efekcie z Manchesteru wyszło Sydney.

Brzmi to jak amerykański model "gap year".

Można tak powiedzieć. Wiem teraz, że chciałbym iść na studia, bo wielu rzeczy muszę się nauczyć, a poza tym czuję, że ten etap "studencki" jakoś mi ucieka. Co jeszcze ważne, mimo doświadczenia, chciałbym mieć dyplom ukończenia szkoły o profilu, który będzie mi potrzebny w dalszej pracy.

Wrzuciłeś na portale społecznościowe informację o trasie, którą musisz pokonać by dotrzeć do Sydney. Samolot leci przez Dubaj i Singapur.

Tak, miałem możliwość lotu tylko z jedną przesiadką, ale stwierdziłem, że skoro i tak pokonuję bardzo długą drogę, to przy okazji zwiedzę jeszcze kilka krajów.

Czy będąc studentem w Australii możesz liczyć na stypendium?

Niestety nie znalazłem żadnego programu stypendialnego, w którym spełniałbym kryteria. Stąd powstał projekt inaustralia.me. Poszukuję firm czy organizacji, które mogłyby wesprzeć projekt studiów w Australii.

Nie boisz się problemów komunikacyjnych i studiowania z języku angielskim?

To jest największa ciekawostka, bo nie uważam, żeby mój język angielski był na wysokim poziomie. Oczywiście potrafię się porozumieć, ale myślę, że początkowo zapiszę się na intensywny kurs językowy. Nauka na kursie plus ciągłe przebywanie wśród Australijczyków powinno przynieść szybkie efekty. Rozmawiałem też z kilkoma Anglikami, którzy byli w Australii i mówili, że tamten angielski tak bardzo różni się od "książkowego angielskiego", że i tak czeka mnie intensywna nauka na miejscu.

Zastanawia mnie to, że chcesz wyjechać mimo tego, że w Polsce jako grafik komputerowy mógłbyś dostać dobrą posadę na niezłe pieniądze. A tam będziesz zaczynał de facto od zera.

Nie twierdzę, że w Polsce jest źle. Jestem po prostu nastawiony na to, żeby osiągnąć i zobaczyć jeszcze więcej. Ponadto jestem osobą apolityczną i męczą mnie ciągłe polskie wojny na scenie politycznej. W Australii będę miał spokój od takich tematów.

Wielu młodych ludzi mówi o szalonych pomysłach, ale niewielu decyduje się na to, żeby je zrealizować.

Wiem, sam przez dłuższy czas mówiłem o tym, że fajnie by było gdzieś wyjechać. Ale zawsze brakowało tej odwagi, żeby zrobić pierwszy krok. Mam 20 lat i muszę realizować takie pomysły, a nie tylko o nich gadać. Jak się nie uda, to pewnie wrócę. Ale w tym momencie nie mam żadnych zobowiązań. Jak nie teraz, to kiedy?

Nie boisz się, że Australia jest jednak trochę za daleko od rodziny i znajomych?

Powoli do mnie dociera to, jak bardzo Sydney jest daleko! Planowałem wyjazd do Manchesteru, który też nie jest blisko, to po 2 godzinach lotu samolotem mogłem być znowu w Polsce. Z Australii lot jest bardzo długi i bardzo kosztowny. Będę na drugim końcu świata i nie będę mógł tak po prostu przylecieć na weekend. To jest tak duże przedsięwzięcie, że albo mi się uda, albo wrócę do Polski i nie będę miał za bardzo po co wracać do Sydney.





I want to study in Australia from MarcinBlicharz on Vimeo.



Więcej o: