Wydział zamiejscowy KUL do likwidacji. Ludzie przerażeni

KUL likwiduje wydział zamiejscowy w Tomaszowie Lubelskim. To wiadomo od miesięcy. Ale co z pracownikami? - Nie możemy się doprosić o żadną konkretną informację. To po prostu nie w porządku - mówi wykładowca
Decyzję o likwidacji Wydziału Zamiejscowego Nauk Prawnych i Ekonomicznych w Tomaszowie Lubelskim senat najstarszej lubelskiej uczelni podjął we wrześniu 2013 r. Kolejnego naboru już w nim nie było. Likwidacja wydziału była do przewidzenia, powód jest oczywisty - mała liczba chętnych.

Liczą sprzęty. A co z ludźmi?

W październiku informację o likwidacji przekazał pracownikom i studentom wydziału rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński. Wydział będzie działał do końca września 2015 r., gdy naukę ukończą jego obecni studenci. W Tomaszowie KUL zatrudnia 37 wykładowców (przede wszystkim to prawnicy) i 20 pracowników administracji i obsługi.

LUBLIN NAJBARDZIEJ SKĄPYM MIASTEM



- I od października ubiegłego roku nie mamy pojęcia, co będzie dalej - opowiada "Wyborczej" jeden z wykładowców (nazwisko do wiadomości redakcji). - To, jak zachowuje się KUL, jest po prostu nieetyczne. Pod koniec roku, już po wizycie rektora, przyjechała do Tomaszowa komisja uczelniana, by oszacować majątek. Budynki, sprzęt i tak dalej. Ale co z nami? Co z ludźmi?

Wykładowca opowiada nam, że dostali od władz enigmatyczne wyjaśnienia, że będą dla nich szukane miejsca na uczelni w Lublinie. Ale nie dla wszystkich. Dla kogo? Nie wiadomo.

Nikt nikomu nie obiecywał...

- Mam pełną świadomość, że jesienią rektor mógł nie mieć jasności, gdzie konkretnie mogliby nas przenieść. Ale minęło pół roku, a my dalej nie mamy żadnej informacji. Władze wydziału też nie są w stanie odpowiedzieć nam na pytanie co dalej - mówi wykładowca. - Zaczynam odnosić wrażenie, że rektorowi byłoby na rękę, gdybyśmy zwolnili się sami, i wtedy problem przestałby istnieć. Ludzie jeżdżą do Lublina i próbują na własną rękę pytać na wydziałach, czy nie znalazłoby się dla nich miejsce. Też tak robiłem, byłem odsyłany od drzwi do drzwi. Czuję się nikomu niepotrzebny.

Nasz rozmówca przypomina, że wydział w Tomaszowie ma kategorię "B" przyznaną w ubiegłym roku przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, taką samą ma też Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL. Wśród jego wykładowców sporo jest młodych ludzi, około 10 przed habilitacją.

SKOKI W BOK I PIJAŃSTWO: WYPADAMY ŚREDNIO



- Ale czy ma to znaczenie? Kilkoro pracowników w lutym pojechało porozmawiać o przyszłości z o. prof. Andrzejem Derdziukiem, prorektorem ds. nauki i rozwoju. Zapytali go, co dalej z pracownikami. Odparł, że nikt nikomu nie obiecywał, że do końca życia będzie pracował na KUL. Jak o tym usłyszałem, nie wiedziałem, co powiedzieć. Gdzie na KUL podział się człowiek? Czy to taki problem przekazać nam precyzyjną informację co dalej? Przecież mamy rodziny, dzieci.

Otwarcie współpracy transgranicznej

Poprosiliśmy o komentarz biuro prasowe uczelni. Kiedy pracownicy dowiedzą się co dalej? Zapytaliśmy też o spotkanie z o. Derdziukiem.

Dostaliśmy ogólną odpowiedź. Wynika z niej, że władze uczelni właśnie szukają miejsc w Lublinie dla pracowników z Tomaszowa. "Wydziały zgłaszają możliwość zatrudnienia poszczególnych osób. Niestety nie wszyscy znajdą zatrudnienie w innych jednostkach KUL - likwidacja wydziału wiąże się także z trudną koniecznością zwolnień i to także zostało powiedziane na październikowym spotkaniu. W takich przypadkach pracownicy otrzymają oczywiście wszelkie świadczenia przewidziane przepisami prawa".

Ponadto uniwersytet rozważa możliwość prowadzenia w Tomaszowie Lubelskim studiów podyplomowych, kursów, "czy otwarcia współpracy transgranicznej".

TERAZ CHCEMY MIESZKAĆ W LUKSUSIE