Aleksander Kwaśniewski: Od jutra zaczyna się prawdziwa polityka

Głosy wyborców lewicy mogą zdecydować o wyniku II tury wyborów prezydenckich. Od jutra zaczyna się prawdziwa polityka - mówił podczas wieczoru wyborczego portalu Gazeta.pl i Radia TOK FM były prezydent Aleksander Kwaśniewski. - Przez najbliższe dwa tygodnie wysiłek Bronisława Komorowskiego musi być nadzwyczajny, żeby wygrał.


Były prezydent Aleksander Kwaśniewski nie chciał powiedzieć wprost, na kogo odda swój głos w drugiej turze. - Wiem, ale nie powiem - mówił. - To znaczy, że może pan zagłosować na Jarosława Kaczyńskiego? - dopytywał nieco zdziwiony Grzegorz Chlasta. - Tu rozwiązań jest więcej. Wyborca lewicy może zagłosować na Bronisława Komorowskiego, jest mu trudno zagłosować na Jarosława Kaczyńskiego. Ja na zwolennika IV RP nie zagłosuję nigdy, ale są jeszcze inne rozwiązania. Można nie pójść na głosowanie, można skreślić obu.

"Dla lewicy to powrót do gry"

Aleksander Kwaśniewski odniósł się też do dobrego wyniku Grzegorza Napieralskiego. - Dla lewicy to powrót do gry. Może się okazać, że nie można wygrać wyborów prezydenckich bez głosów lewicy, może stworzenie następnego rządu bez głosów lewicy nie będzie możliwe. Dobry wynik Grzegorza Napieralskiego to dla SLD to dobry start do wyborów samorządowych i sukces Grzegorza Napieralskiego - mówił.



- Od jutra zaczyna się prawdziwa polityka - dodał. Teraz kandydaci będą walczyć o głosy wyborców lewicy.

W pierwszej turze wygrać niełatwo

Dlaczego Bronisław Komorowski nie wygrał już w pierwszej turze? - Zamiar wygrania w pierwszej turze był od początku przesadzony - mówi Aleksander Kwaśniewski. - W polskich warunkach wygrana w pierwszej turze wydarzyła się raz - w 2000 roku. Nie mówię tego dlatego, że jestem nieskromny, ale to jest możliwe, gdy pięć lat prezydentury jest dobrze wypełniane i jest spora popularność i spore zaplecze - ocenia Kwaśniewski. - Wygrać reelekcję w I turze, to jest realne. Mógłby wygrać Donald Tusk pod warunkiem, że nie wydarzyłoby się to, co się wydarzyło, czyli Smoleńsk, powodzie itd.

Kwaśniewski dodał, że jeżeli Bronisław Kmorowski ma 12-procentową przewagę nad Jarosławem Kaczyńskim, to jest to duży sukces Komorowskiego. Jeśli natomiast przewaga kandydata PO jest 5-procentowa, to "sprawa jest otwarta i przez te 2 tygodnie wysiłek Bronisława Komorowskiego musi być nadzwyczajny, żeby wygrać".



Rubaszny Komorowski, zaprawiony w bojach Kaczyński

Jak będzie przebiegała kampania przed drugą turą? Kwaśniewski zauważył, że Jarosław Kaczyński ma większe doświadczenie w debatach, jest też mu łatwiej jako liderowi partii.

- Bronisław Komorowski, idąc na debatę, musi się zastanawiać, co powie Donald Tusk. Jest bardziej ograniczony w sensie możliwości improwizowania - mówił Kwaśniewski. Przypomniał jednak, że Jarosław Kaczyński już kilka debat przegrał. Na przykład tę z Donaldem Tuskiem.

Co do kampanii wyborczej, zdaniem Kwaśniewskiego - była "średnia".

- Kandydat nie zaskoczył nas niczym. Jest to ten typ polityka bardzo przyzwoitego, bardzo umiarkowanego w wyrażaniu poglądów, trochę rubasznego - mówił były prezydent.

O kampanii przesądził "żyrandol" i tragedia smoleńska

Kwaśniewski stwierdził też, że wpadki Komorowskiego nie były druzgocące, raczej zabawne. Jego zdaniem kampania miała 2 punkty, które zmieniły jej logikę:

- Pierwszy punkt, to rezygnacja Donalda Tuska - czyli kandydat murowany, 5 lat przewodzi w sondażach wyborczych. I jeszcze rezygnuje źle, bo mówi o żyrandolach, o prestiżu, czyli utrudnia zadanie następcy, temu, którego wskazuje.

Drugim punktem, zdaniem Kwaśniewskiego, była tragedia smoleńska.

- PiS uzyskuje w dramatycznych okolicznościach rentę emocji, rentę współczucia, rentę ludzkiej życzliwości, dobroci. Mało tego, podejmują rzecz, wydawałoby się karkołomną, ale, jak widać, skuteczną. Negują własny program, uznają, że IV RP już jest wysłana do lamusa, że można dzisiaj przesuwać się w stronę centrum, że mamy łagodnego Jarosława Kaczyńskiego, który mówi: "dość wojny na górze, wojny polsko-polskiej, pracujmy razem" - mówi językiem miłości, czyli nie swoim. I kampania jest skrócona. Wiec nagłe transformacje, nagłe iluminacje, nagłe olśnienie, inni bohaterowie tej walki, bo miała być walka Donald Tusk - Lech Kaczyński, a otrzymaliśmy w skróconym czasie walkę Jarosław Kaczyński - Bronisław Komorowski - to jest główna przyczyna tego wyniku.



Lewica czeka na wyraźne słowa i gesty

Na koniec Aleksander Kwaśniewski radził Bronisławowi Komorowskiemu, by ten, jeśli chce wygrać w II turze, jak najszybciej zwrócił się do elektoratu lewicowego.

- Nie tylko rozmawiając z Napieralskim, nie tylko pokazując co ma do zaoferowania, ale także spotykając się z tym środowiskiem. To środowisko czeka na wyraźne słowa i gesty - mówił były prezydent, argumentując, że dziś już jest pewne, że bez lewicy nie da się wygrać wyborów.

Więcej o: