Wybory prezydenckie 2015. Na początku Komorowski miał ponad 60 proc., a Andrzeja Dudę mylono z Piotrem. Tak zmieniało się poparcie

Wybory prezydenckie 2015. Na początku kampanii Andrzej Duda dostawał w sondażach mniej niż 20 proc. Mylono go z szefem "S", Piotrem Dudą, a komentatorzy wieszczyli zwycięstwo Komorowskiego w I turze. Niektórzy mówili nawet, że prezydent "nie ma z kim przegrać". Z czasem jednak sondażowe słupki Komorowskiego topniały, a kandydat PiS budował poparcie.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Wybory prezydenckie 2015. Andrzej Duda uzyskał 52 proc. głosów, a prezydent Bronisław Komorowski - 48 proc., wynika z sondażu late poll Ipsos, którego wyniki znamy dzięki uprzejmości telewizji TVN24.

W trakcie kampanii poparcie prezydenta Komorowskiego znacznie spadło, natomiast sondażowe wyniki jego głównego kontrkandydata stopniowo rosły. Sondaż Millward Brown z listopada dawał prezydentowi prawie trzykrotną przewagę nad Dudą i wygraną w pierwszej turze.

Duda po ogłoszeniu kandydatury: Czeka ciężka praca

Dokładnie rok temu, 25 maja, Andrzej Duda, kandydat PiS, został wybrany do Parlamentu Europejskiego. Pochodzący z Krakowa doktor prawa nie był ani najbardziej rozpoznawalnym posłem partii, ani szeroko znanym europarlamentarzystą.

Pół roku później Jarosław Kaczyński oznajmił, że Duda będzie kandydatem partii w zbliżających się wyborach prezydenckich. Ogłoszono to niespodziewanie 11 listopada, na spotkaniu patriotycznym w Krakowie. Polska żyła wtedy "aferą madrycką" oraz Marszem Niepodległości. Politolodzy oceniali wtedy, że kandydatura Dudy nie jest "atutem dla PiS" i "nie rokuje dobrego wyniku".

Kiedy w grudniu rada polityczna PiS oficjalnie wybrała go na kandydata, Duda mówił, że jego i partię "czeka ciężka praca". - Wierzę głęboko w to, że przy pomocy życzliwych ludzi zwyciężę w nadchodzących wyborach - stwierdził wtedy europoseł.

To, że na swojego kandydata PiS wybrało stosunkowo mało znanego i młodego posła, było zaskoczeniem. - Potrzeba, aby kandydat na prezydenta łączył energię młodości z doświadczeniem starszych pokoleń - mówił wtedy prezes PiS Jarosław Kaczyński.

W listopadzie, w jednym z pierwszych sondaży wyborczych, Duda otrzymał 17-procentowe poparcie, co nazywano wtedy "zaskoczeniem" i stosunkowo dobrym wynikiem. W tym samym sondażu Millward Brown poparcie dla Komorowskiego deklarowało 61 proc. ankietowanych.

Poparcie Andrzeja Dudy w całej kampanii

Trudne początki kandydata Dudy

Kampania wyborcza, a wraz z nią coraz częstsze sondaże rozpoczęły się już w styczniu. Wtedy były one bezlitosne dla Dudy - dawały mu 19, a niektóre nawet 14 proc. poparcia (sondaż TNS z 27.01). Według sondaży Komorowski mógł liczy na zwycięstwo w pierwszej turze, z wynikiem nawet 56 proc.

O tym, że poparcie Dudy było niższe niż wyniki popierającego go Prawa i Sprawiedliwości, decydowała w dużej mierze niska rozpoznawalność kandydata. Komentatorzy kąśliwie zwracali uwagę, że samemu Kaczyńskiemu mógł on się pomylić z szefem "Solidarności" Piotrem Dudą.

Na początku lutego Duda rozpoczął jednak kampanię w terenie. Wraz ze sztabowcami podróżował po Polsce dudabusem. - Mam nadzieję na dobre spotkania z mieszkańcami, na rozmowę na tematy krajowe, na tematy lokalne, ale i o tym, co trapi mieszkańców - mówił na konferencji jeszcze przed wyruszeniem w podróż.

Czytaj też: Konstelacja Dudy, czyli kto wyniósł Andrzeja Dudę do Pałacu Prezydenckiego>>>

Od 17 proc. do 1,6 mln podpisów

Na zaprocentowanie - dosłowne i w przenośni - kampanii w terenie kandydat PiS musiał czekać ponad miesiąc. Sondaż TNS z połowy marca pokazywał znaczący wzrost poparcia Dudy. Uzyskał w nim 27 proc. Tymczasem sondażowe poparcie Komorowskiego spadło poniżej progu zwycięstwa w pierwszej turze.

Jednym z mocniejszych elementów kampanii Andrzeja Dudy było złożenie przez sztab 1,6 mln podpisów zebranych pod jego kandydaturą w PKW. Doszło do tego 24 marca. Choć nie miały one formalnego znaczenia - PKW liczy tylko 100 tys. wymaganych podpisów - pokazało to mobilizację sztabu Dudy.

Tymczasem Komorowski nie tylko zebrał prawie trzy razy mniej podpisów niż Duda - w sumie 650 tys. - ale też składał je w PKW w dwóch turach. Na początku marca sztab dostarczył do Komisji ok. 250 tys podpisów, a dwa tygodnie później kolejne 400 tys.

Kolejne sondaże przestały być dla Dudy tak optymistyczne. Przez następne tygodnie, aż do ostatniego badania przez drugą turą, jego poparcie nie przekraczało 27 proc., które uzyskał w marcowym badaniu. Topniały jednak słupki Komorowskiego. Zyskiwali też inni kandydaci, przede wszystkim Paweł Kukiz.

Zaskakujące zwycięstwo w pierwszej turze

Choć nie przewidziało tego żadne z badań dużych sondażowni - w tym ostatni przed 10 maja sondaż TNS, w którym Komorowski uzyskał 35 proc., a kandydat PiS 27 proc. - Duda wygrał w pierwszej turze z prezydentem.

Różnica między nimi nie była duża - bo wynosiła ok. 1 punktu proc. - jednak zdziwiło to komentatorów i polityków. Niektórzy zwracali uwagę, że na zaskoczonego wyglądał nawet sam Duda na swoim wieczorze wyborczym.

Nawet jeśli Duda rzeczywiście nie przewidywał wygranej w pierwszej turze, to nie pokazał tego jego sztab, a sam kandydat nie spoczął na laurach. Pierwszy dzień kampanii przed drugą turą zaczął wcześnie rano, rozdając kawę i rozmawiając z warszawiakami jadącymi do pracy.

Kampania Komorowskiego po pierwszym wieczorze wyborczym rozpoczęła się raczej niespodziewanym i kontrowersyjnym pomysłem prezydenta, aby przeprowadzić referendum ws. m.in. JOW-ów. Prezydent komentował wtedy, że jest to odpowiedź na duże poparcie dla Pawła Kukiza, które - zdaniem Komorowskiego - pokazało potrzebę dyskusji o zmianie ordynacji wyborczej.

"Efekt debaty" nie przełożył się na wynik wyborów

Pierwszy sondaż przed drugą turą był dla Komorowskiego równie mało optymistyczny, co wynik głosowania i pokazywał kilkuprocentową przewagę Dudy. Prezydent odrobił straty po pierwszej debacie z kandydatem PiS. Komorowski, w ocenie zarówno komentatorów, jak i internautów - wygrał w niej z Dudą.



Pokazał to kolejny sondaż, w którym Komorowski uzyskał trzy punkty procentowe więcej niż Duda. Mówiono wtedy o "efekcie debaty". Ta różnica stopniowo się jednak wyrównała, a jeden z ostatnich sondaży z 22 maja pokazywał tylko jeden punkt procentowy różnicy na korzyść Komorowskiego.

Choć żaden z sondaży sprzed pierwszej tury i tylko niektóre z ostatnich dwóch tygodni kampanii prognozowały zwycięstwo Dudy, to zestawienie badań prowadzonych od grudnia wyraźnie pokazuje stopniowe budowanie poparcia przez Dudę - aż do niedzielnego zwycięstwa.



Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (61)
Wybory prezydenckie 2015. Na początku Komorowski miał ponad 60 proc., a Andrzeja Dudę mylono z Piotrem. Tak zmieniało się poparcie
Zaloguj się
  • alexx42

    Oceniono 122 razy 92

    Kampania Komorowskiego, metody straszenia przeciwnikiem, buta i arogancja: a dlaczego kampania nie trwa 12 dni jak w Japonii?? a dlaczego JA muszę wychodzić w teren i walczyć o glosy??? MI się należy... te teksty: zmień pracę, weź kredyt..., to przysypianie przy nudnych przemówieniach... to jakiś beton. Na tym tle Duda, energiczny i szybki, przemieszczający sie tym swoim Dudabusem, rozdający kawę czy co tam jeszcze... on był bliżej ludzi, on z nimi rozmawiał, słuchał. Jego spotkania były spontaniczne, dla ludzi, nie zamknięte, jak Komorowskiego, chronionego przez BORowików. Prezydent NIE był bliżej ludzi i ludzie sie od niego odwrócili...

  • dziadekjam

    Oceniono 89 razy 53

    Gwoździe do trumny Komorowskiego:
    1. Ostentacyjna pewność zwycięstwa i lekcoważenie, a wręcz poniżanie konkurentów w I turze. Efekt szokujący sukcez Kukiza i wyraźny Dudy i druga tura za pasem.
    2. Koniunktyuralna wolta w poglądach już na samym początku II tury kampanii, odkkrywająca prawdziwą twarz, a właściwie jej brak, byle tylko wytrwać u władzy.
    3. Całkowite fiasko jego polityki bezkrytycznego wspierania Ukrainy nawet kosztem zakłamywania historii i umiejszaniem zbrodni na Wołyniu (jego słynne określenie bestialskich mordów "swarami w rodzinie"). Uznanie przez Poroszenkę, na moment po ściskaniu się z Komorowskim, band UPA za bohaterów w walce o wolność UPAiny ostatecznie ujawniło mizerię polskiej polityki, a Komorowskiego szcxzególnie, wobec UPAiny.
    4. Ostentacyjne odstawienie proporczyka PO prowokacyjnie podstawionego przez Dudę, co dało sygnał, że Komorowski w swoim chorym widzie gotów nawet odżegnać się od swojego zaplecza politycznego i jego elektoratu, byle utrzymać żłób.
    Gwoździ było więcej, ale tylko te przytoczone, to dość, żeby wieko zakryło trupa Komorowskiego.

  • mille666

    Oceniono 83 razy 49

    Wiemy: według GW wybrali go jedynie wsioki po podstawówce, co to ifona w ręku nie mieli i na fb się nie wyznają.

  • dziadekjam

    Oceniono 69 razy 41

    Politolodzy oceniali wtedy, że kandydatura Dudy nie jest "atutem dla PiS" i "nie rokuje dobrego wyniku".
    ==================================================================
    Nie politolodzy, a usłużni klakierzy władzy...

  • mietekkowalski

    Oceniono 56 razy 34

    Należało się! Nie tyle Dudzie wygrana (choć na niego głosowałem), co Komorowskiemu (i w szczególności PO) porażka.

  • mariuszdd

    Oceniono 41 razy 31

    Warto żeby przypomnieli w GW jak to pieprzył głupek Michnik ,który nie wyobrażał sobie przegranej Komorowskiego . Komorowski mógłby przegrać wybory jedynie wtedy, gdyby „pijany przejechał na pasach zakonnicę w ciąży”...
    Ha ha ty baranie

  • 31.februarius

    Oceniono 43 razy 19

    Jak to tak, Duda wygrał?!
    To z kim teraz Szogun będzie sobie selfcie strzelał?!

  • dziadekjam

    Oceniono 49 razy 13

    Po uściskach z Poroszenką, na chwilę przed uznaniem przez niego oprawców z UPA za bohaterów walki o niepodległość UPAiny, napisałem, że jest to dla Komorowskiego jeden z decydujących, przedwyborczych uścisków śmierci. "Aantykacapy" prześcigali się w obelgach pod moim adresem.

  • fletniapana

    Oceniono 18 razy 12

    ten wykres cieszy moją duszę; pokazuje (po raz nie wiem który), że pycha kroczy przed upadkiem; a do tego zdjęcie Szejnfeld, tym razem bez uśmieszku;

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX