Konstelacja Dudy, czyli kto sprawił, że nie mylisz Piotra z Andrzejem

Krzysztof Lepczyński
Zaczynał jako anonim, dziś jako jedyny ma realne szanse zmierzyć się w II turze z Bronisławem Komorowskiem. Na rozpoznawalność Andrzeja Dudy pracuje sztab pozostających często w głębokim cieniu ludzi. To partyjni nominaci, wieloletni współpracownicy i nieznani wolontariusze. Kto tworzy sztab Dudy?

 

Początki były trudne. Jarosław Kaczyński ogłosił kandydaturę Andrzeja Dudy w środku afery madryckiej i w akompaniamencie rac odpalanych na Marszu Niepodległości. Jedni komentatorzy z przekąsem pytali, czy europoseł ma ?przykryć? problemy Adama Hofmana, inni pytali, czy prezesowi PiS nie pomylili się kandydaci, bo może startować miał Duda, ale Piotr, szef ?Solidarności?. Duda Andrzej dla wielu był zupełnie anonimowy.
Dlatego ta kampania wygląda inaczej niż poprzednia. Wtedy Joanna Kluzik-Rostkowska i Sławomir Nowak, szefowie sztabów dwóch głównych kandydatów, co rusz ścierali się a to na konferencjach prasowych, a to w telewizyjnych studiach. Teraz tego nie ma. - Świadomie wysunęliśmy na plan pierwszy Andrzeja Dudę. Nie ukrywaliśmy, że jego rozpoznawalność na początku była na poziomie 20 proc. Dziś to 90 proc. - wyjaśnia Jarosław Sellin, poseł PiS, zastępcza Beaty Szydło, szefowej sztabu Dudy.
Pierwotnie szefem sztabu miała być jednak Mirosława Stachowiak-Różecka. Podobnie jak Duda - dla wielu niemal anonimowa. W wyborach samorządowych Stachowiak-Różecka nieźle wystraszyła jednak Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, wchodząc z nim do drugiej tury. Ten sukces sprawił, że chciano ją obsadzić w dawnej roli Kluzik-Rostkowskiej - twarzy kampanii i jej konia pociągowego. Starej gwardii w Warszawie nie podobało się jednak, że wrocławska radna miałaby rozstawiać wszystkich po kątach. Zwłaszcza, że wiązano ją z Adamem Lipińskim, mentorem wyklętego w PiS Adama Hofmana. W rezultacie Stachowiak-Różecka została kompletnie zmarginalizowana i dziś kieruje Radą Programową, w której zasiadają głównie bliscy PiS profesorowie. Sama, jak nas zapewnia, nie zasiada w ścisłym sztabie.
Tym oficjalnie kieruje Beata Szydło, wiceszefowa PiS i skarbniczka partii. Nie stoi za nią żadna partyjna frakcja, swoją pozycję zawdzięcza samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie ma ani ambicji, ani specjalnych warunków, aby stać się gwiazdą kampanii. - Zabawne, że mam być charyzmatycznym mówcą, który zagrzeje was do boju - z autoironią przyznała na konwencji wyborczej Dudy. Stachowiak-Różecka w ogóle wówczas nie wystąpiła.
W sztabie pierwsze skrzypce grają Marcin Mastalerek, rzecznik PiS i Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS, nazywany drugą osobą w partii. Obaj pochodzą ze Szczecina i to Brudziński wciągnął Mastalerka, wówczas szefa zachodniopomorskiej młodzieżówki PiS, do warszawskiej polityki. Po kilku latach młody polityk był już szefem łódzkich struktur partii i wicerzecznikiem. Po upadku Adama Hofmana zajął jego miejsce.
Brudziński znany jest z talentów organizacyjnych, co w kampanii jest nie do przecenienia. Za wyborczą strategię i cały PR ma odpowiadać jednak bardziej biegły w tych sprawach Mastalerek. To on też towarzyszy Dudzie podczas niemal wszystkich spotkań i konferencji. W rzecznikowaniu Mastalerka wspiera zastępca, Krzysztof Łapiński. To radny z warszawskiej Pragi Południe, były rzecznik prof. Piotra Glińskiego, gdy ten był kandydatem PiS na ?technicznego? premiera.
Człowiekiem Brudzińskiego w sztabie jest też Paweł Szefernaker, szef zespołu zajmującego się kampanią w internecie. On także pochodzi ze Szczecina, podobnie jak niegdyś Mastalerek jest szefem PiS-owskiej młodzieżówki, zasiada też w zachodniopomorskim sejmiku. ?Partyjną? grupę w sztabie zamyka Jarosław Sellin, były dziennikarz z konserwatywnego środowiska ?pampersów?, członek KRRiT i rzecznik w rządzie Jerzego Buzka. W sztabie jest m.in. łącznikiem z Radą Programową.
W kampanię zaangażowani są także bliscy współpracownicy Andrzeja Dudy. Według naszych rozmówców ważną postacią w sztabie jest Wojciech Kolarski, szef biura Dudy w Brukseli. Harcerz, przewodniczący Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Przed dekadą był asystentem... Jana Marii Rokity, dlatego nazywany jest często ?sierotą po PO-PiS-ie?. ?Niezdara, lecz człowiek niezwykle inteligentny i naprawdę dowcipny, a nawet uczciwy? - w swoim stylu opisywali go Robert Mazurek i Igor Zalewski we ?W Sieci?.
Drugi z bliskich Dudzie sztabowców to Adam Kwiatkowski, poseł, wiceszef Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do 2010 roku pracownik Kancelarii Prezydenta. To właśnie Kwiatkowskiemu Duda udzielał pierwszej pomocy po niefortunnym upadku na stoku, co niektórzy uznali za kampanijną ustawkę. Dziś poseł dochodzi do zdrowia, ale w sztabie stara się pomagać. ?Nasza przyjaźń zaczęła się od polityki, ale wykracza dalece poza współpracę dwóch podobnie myślących polityków? - mówił o Kwiatkowskim Duda w jednym z wywiadów.
Według ?Newsweeka? mentorem Dudy jest Maciej Łopiński, były opozycjonista i szef gabinetu Lecha Kaczyńskiego. Po katastrofie smoleńskiej powołał do życia Ruch Społeczny pamięci zmarłego prezydenta. Dziś jest posłem, wraz z Dudą i Mastalerkiem pracował w zespole prasowym PiS. To właśnie Łopiński miał poręczyć u prezesa PiS za Dudę, który był przecież bliskim współpracownikiem Zbigniewa Ziobry.
Nietrudno zauważyć, że bliskich współpracowników Dudy łączy katastrofa smoleńska. Ważną postacią w jego kampanii jest też Marta Kaczyńska - córka zmarłego prezydenta, która często spotyka się z europosłem. Kiedy podczas rocznicy katastrofy Duda złożył na Wawelu wieniec z napisem ?kandydat na prezydenta?, tabloidy skrzętnie odnotowały, jak Kaczyńska ozięble odnosi się do Dudy. Sprawa wyglądała na tyle poważnie, że córka Lecha Kaczyńskiego postanowiła publicznie zapewnić o swoim niesłabnącym poparciu dla kandydata PiS.
W podobnym tonie wystąpił zresztą swego czasu sam Jarosław Kaczyński, zapewniając o nieustannym wsparciu i obecności. - Mówił pan o dwóch powodach dzisiejszej konferencji. Pierwszy to kampania, a drugi? - dopytywała dziennikarka. - A drugi to po prostu poinformowanie państwa, że jestem - odparł prezes PiS.
W strukturach sztabu znajduje się jeszcze odpowiadający za kampanię w internecie zespół Pawła Szefernakera, nazwanego niedawno przez Dudę ?cyfrowym szogunem?, co jest żartobliwym nawiązaniem do gen. Stanisława Kozieja, wspomagającego Bronisława Komorowskiego. Kilkuosobowa grupa składa się, jak mówi sam Szefernaker, z ?życzliwych? Dudzie osób, które mają doświadczenie w kreowaniu wizerunku w sieci: od blogerów po liderów opinii.
Nieco na uboczu kampanii znalazła się Rada Programowa. Znajdziemy tam profesorów: Piotra Glińskiego, Zdzisława Krasnodębskiego, Ryszarda Legutkę czy Krystynę Iglicką-Okólską, ale też Zbigniewa Ziobrę czy Jarosława Gowina. Jak mówi Sellin, rada ma funkcję ?inspirującą? i podsuwa pomysły ścisłemu sztabowi. Czasem pomaga też organizować spotkania z różnymi środowiskami.
Sztab otoczony jest jeszcze całą siecią zespołów i gremiów wspierających kampanię Dudy, nazywaną ?wielkim sztabem? w przeciwieństwie do ścisłego, małego sztabu. Jarosław Kaczyński ogłosił w partii pełną mobilizację. W regionach działa 41 sztabów regionalnych, które odpowiadają za logistykę podczas objazdu Dudy po, jak głoszą plany, wszystkich powiatach w Polsce. To na głowach lokalnych posłów i działaczy jest zorganizowanie spotkań kandydata z lokalnymi mieszkańcami i zapewnienie ich odpowiedniej oprawy. W internecie prężnie działają młodzi działacze PiS, którzy występują też jako statyści podczas kampanijnych spotkań. Pojawiające się na stronach PiS informacje wskazują, że w dalszym ciągu działają Centralne Biuro Ochrony Wyborów i Korpus Ochrony Wyborów, które czuwać mają nad ?prawidłowym przebiegiem? wyborów prezydenckich.
A dookoła pączkują jeszcze niezależne inicjatywy. PiS raczej nie chce formalnie wiązać się z egzotycznym Ruchem Kontroli Wyborów, w którym działają m.in. Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz z ?Solidarnych 2010?. Dudzie bliżej z pewnością do Obywatelskiego Komitetu Poparcia (z Piotrem Glińskim, Maciejem Łopińskim czy Januszem Śniadkiem).
Na peryferiach nogami przebierają jeszcze banici: Adam Hofman, Jacek Kurski i Adam Bielan. Byli spindoktorzy znaleźli się poza partią, jednak korzystając ze swojego doświadczenia i kampanii wyborczej, próbują znów wkupić się w łaski Jarosława Kaczyńskiego. Jacek Kurski, wyrzucony nawet z Solidarnej Polski, co rusz publicznie chwali Dudę, choć trudno powiedzieć, na ile zbliża go to do PiS. Adam Bielan (dziś Polska Razem Gowina) był przez niektórych dziennikarzy nazywany wręcz mózgiem kampanii Dudy, więcej jednak plotkuje się o jego staraniach o miejsce wyborcze na listach PiS. Hofman natomiast z takim zacięciem atakował Bronisława Komorowskiego, że ten wytoczył mu proces w trybie wyborczym. Były rzecznik PiS przegrał. - Wszyscy trzej działają na własny rachunek - zapewnia Jarosław Sellin, który zaznacza, że nie chce oceniać działalności byłych polityków PiS. Jak mówi, tylko ich obserwuje. Wydaje się, że z pewną pobłażliwością.
Patrząc przez pryzmat poprzednich kampanii PiS, cała ta karawana porusza się zaskakująco sprawnie, pomijając początkowe kadrowe tarcia. Jak to się stało? Nasi rozmówcy zwracają uwagę na trzy rzeczy.
Po pierwsze, jak rzadko kiedy ścisły sztab może pracować harmonijnie i nie jest targany wewnątrzpartyjnymi przepychankami. Konflikty Dudy i Hofmana fatalnie wpłynęły na pracę zespołu pracującego podczas wyborów do Parlamenty Europejskiego. Teraz Hofman znalazł się poza PiS, a ludzie Brudzińskiego nie muszą szukać przeciwników we własnym sztabie. Z obiegu wypadli też inni spin doktorzy, co kampanii wyszło tylko na dobre. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zarówno współpracownicy samego Dudy, jak i Brudzińskiego, nierzadko znają się i pracują ze sobą od lat.
Po drugie, w sztabie panuje spora swoboda. Sellin w rozmowie z nami zachwala pozytywne strony organizowanych ?burz mózgów? i wskazuje, że w kampanii realizowanych jest wiele pomysłów z zewnątrz. Przykładem niech będą kontrowersyjne przez swą estetykę plakaty Andrzeja Dudy - rzekomo autorski i niekonsultowany szerzej ze sztabem pomysł prof. Glińskiego i Stachowiak-Różeckiej. Pojawiły się nawet plotki, jakoby PiS korzystał ze wsparcia zewnętrznych agencji PR. Sellin przyznaje, że sztab korzysta z pomocy ?profesjonalistów?, jednak o współpracy z agencją mówić nie chce. Szefernaker zapewnia, że strategia działań w internecie powstaje bez wsparcia z zewnątrz. Agencje pomagają jedynie w pozyskiwaniu mediów czy organizowaniu kampanii w mediach społecznościowych.
Po trzecie, sam Duda okazał się wdzięcznym materiałem do kampanijnej ?obróbki?. Nasi rozmówcy zgodnie podkreślają: PiS nie miał dotąd takiego kandydata. Widać to zwłaszcza przy akcjach w internecie, w których Jarosław Kaczyński wypadłby co najmniej niezręcznie. Duda w żartobliwej konwencji czytający niepochlebne komentarze pod swoim adresem zebrał raczej pozytywne opinie. Na tle wielu innych polityków PiS, nawet Duda, któremu zarzuca się niewielkie doświadczenie i brak wyrazistości, wyróżnia się na plus. A i zważywszy na to, że na początku mało kto wierzył w zwycięstwo Dudy, choć dziś przyzwoity wynik jest na wyciągnięcie ręki - sztab PiS może tylko wygrać.
Z drugiej strony kampania Dudy prezentuje się dobrze, bo konkurencja nie stawia wysokich wymagań. Narzekania na miałkość i nudę w kampanii są powszechne. - To dowód lenistwa - przekonuje Sellin. - Jeśli krytycy zechcieliby wysłuchać wystąpień programowych, mieliby o czym mówić przez miesiące - zaznacza.
Czy to wystarczy, aby realnie zagrozić Bronisławowi Komorowskiemu? Sztabowcy nie chcą zdradzić, co planują na finisz kampanii. - Finisz? - dziwi się Szefernaker. - Finisz będzie przed drugą turą - mówi pewny swego.

Początki były trudne. Jarosław Kaczyński ogłosił kandydaturę Andrzeja Dudy w środku afery madryckiej i w akompaniamencie rac odpalanych na Marszu Niepodległości. Jedni komentatorzy z przekąsem pytali, czy europoseł ma ?przykryć? problemy Adama Hofmana, inni ironizowali, czy prezesowi PiS nie pomylili się kandydaci, bo może startować miał Duda, ale Piotr, szef ?Solidarności?. Duda Andrzej dla wielu był zupełnie anonimowy.

Dlatego ta kampania wygląda inaczej niż poprzednia. Wtedy Joanna Kluzik-Rostkowska i Sławomir Nowak, szefowie sztabów dwóch głównych kandydatów, co rusz ścierali się a to na konferencjach prasowych, a to w telewizyjnych studiach. Teraz tego nie ma. - Świadomie wysunęliśmy na plan pierwszy Andrzeja Dudę. Nie ukrywaliśmy, że jego rozpoznawalność na początku była na poziomie 20 proc. Dziś to 90 proc. - wyjaśnia Jarosław Sellin, poseł PiS, zastępcza Beaty Szydło, szefowej sztabu Dudy.

 

 

Sztab Andrzeja DudyWojciech Gwiazdowski / Gazeta.pl

 

 

Pierwotnie szefem sztabu miała być jednak Mirosława Stachowiak-Różecka. Podobnie jak Duda - dla wielu niemal anonimowa. W wyborach samorządowych Stachowiak-Różecka nieźle wystraszyła jednak Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia, wchodząc z nim do drugiej tury. Ten sukces sprawił, że chciano ją obsadzić w dawnej roli Kluzik-Rostkowskiej - twarzy kampanii i jej konia pociągowego. Starej gwardii w Warszawie nie podobało się jednak, że wrocławska radna miałaby rozstawiać wszystkich po kątach. Zwłaszcza, że wiązano ją z Adamem Lipińskim, mentorem wyklętego w PiS Adama Hofmana. W rezultacie Stachowiak-Różecka została kompletnie zmarginalizowana i dziś kieruje Radą Programową, w której zasiadają głównie bliscy PiS profesorowie. Sama, jak nas zapewnia, nie jest częścią ścisłego sztabu.

Tym oficjalnie kieruje Beata Szydło, wiceszefowa PiS i skarbniczka partii. Nie stoi za nią żadna partyjna frakcja, swoją pozycję zawdzięcza samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu. Nie ma ani ambicji, ani specjalnych warunków, aby stać się gwiazdą kampanii. - Zabawne, że mam być charyzmatycznym mówcą, który zagrzeje was do boju - z autoironią przyznała na konwencji wyborczej Dudy. Stachowiak-Różecka w ogóle wówczas nie wystąpiła.

Ekipa Brudzińskiego

W sztabie pierwsze skrzypce grają Marcin Mastalerek, rzecznik PiS i Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS, nazywany drugą osobą w partii. Obaj pochodzą ze Szczecina i to Brudziński wciągnął Mastalerka, wówczas szefa zachodniopomorskiej młodzieżówki PiS, do warszawskiej polityki. Po kilku latach młody polityk był już szefem łódzkich struktur partii i wicerzecznikiem. Po upadku Adama Hofmana zajął jego miejsce.

 

Andrzej Duda i Marcin MastalerekMałgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

 

Brudziński znany jest z talentów organizacyjnych, co w kampanii jest nie do przecenienia. Za wyborczą strategię i cały PR ma odpowiadać jednak bardziej biegły w tych sprawach Mastalerek. To on też towarzyszy Dudzie podczas niemal wszystkich spotkań i konferencji. W rzecznikowaniu Mastalerka wspiera zastępca, Krzysztof Łapiński. To radny z warszawskiej Pragi Południe, były rzecznik prof. Piotra Glińskiego, gdy ten był kandydatem PiS na ?technicznego? premiera.

 

Joachim Brudziński to jedna z najważniejszych osób w sztabie DudySławomir Kamiński / Agencja Gazeta

 

Człowiekiem Brudzińskiego w sztabie jest też Paweł Szefernaker, szef zespołu zajmującego się kampanią w internecie. On także pochodzi ze Szczecina, podobnie jak niegdyś Mastalerek jest szefem PiS-owskiej młodzieżówki, zasiada też w zachodniopomorskim sejmiku. ?Partyjną? grupę w sztabie zamyka Jarosław Sellin, były dziennikarz z konserwatywnego środowiska ?pampersów?, członek KRRiT i rzecznik w rządzie Jerzego Buzka. W sztabie jest m.in. łącznikiem z Radą Programową.

Ludzie Lecha

W kampanię zaangażowani są także bliscy współpracownicy Andrzeja Dudy. Według naszych rozmówców ważną postacią w sztabie jest Wojciech Kolarski, szef biura Dudy w Brukseli. Harcerz, przewodniczący Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Przed dekadą był asystentem... Jana Marii Rokity, dlatego nazywany jest często ?sierotą po PO-PiS-ie?. ?Niezdara, lecz człowiek niezwykle inteligentny i naprawdę dowcipny, a nawet uczciwy? - w swoim stylu opisywali go Robert Mazurek i Igor Zalewski we ?wSieci?.

Drugi z bliskich Dudzie sztabowców to Adam Kwiatkowski, poseł, wiceszef Ruchu Społecznego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do 2010 roku pracownik Kancelarii Prezydenta. To właśnie Kwiatkowskiemu Duda udzielał pierwszej pomocy po niefortunnym upadku na stoku, co niektórzy uznali za kampanijną ustawkę. Dziś poseł dochodzi do zdrowia, ale w sztabie stara się pomagać. ?Nasza przyjaźń zaczęła się od polityki, ale wykracza dalece poza współpracę dwóch podobnie myślących polityków? - mówił o Kwiatkowskim Duda w jednym z wywiadów.

 

Adam Kwiatkowski po feralnym wypadku wrócił do pracy w sztabie DudyTwitter

 

Według ?Newsweeka? mentorem Dudy jest Maciej Łopiński, były opozycjonista i szef gabinetu Lecha Kaczyńskiego. Po katastrofie smoleńskiej powołał do życia Ruch Społeczny pamięci zmarłego prezydenta. Dziś jest posłem, wraz z Dudą i Mastalerkiem pracował w zespole prasowym PiS. To właśnie Łopiński miał poręczyć u prezesa PiS za Dudę, który w przeszłości był przecież zaliczany do otoczenia Zbigniewa Ziobry.

Brat i córka

Nietrudno zauważyć, że bliskich współpracowników Dudy łączy katastrofa smoleńska. Ważną postacią w jego kampanii jest też Marta Kaczyńska - córka zmarłego prezydenta, która często spotyka się z europosłem. Kiedy podczas rocznicy katastrofy Duda złożył na Wawelu wieniec z napisem ?kandydat na prezydenta?, tabloidy skrzętnie odnotowały, jak Kaczyńska ozięble odnosi się do Dudy. Sprawa wyglądała na tyle poważnie, że córka Lecha Kaczyńskiego postanowiła publicznie zapewnić o swoim niesłabnącym poparciu dla kandydata PiS.

 

Marta Kaczyńska zapewnia o swoim poparciu dla Andrzeja DudyFacebook

 

W podobnym tonie wystąpił zresztą swego czasu sam Jarosław Kaczyński, zapewniając o nieustannym wsparciu i obecności. - Mówił pan o dwóch powodach dzisiejszej konferencji. Pierwszy to kampania, a drugi? - dopytywała dziennikarka. - A drugi to po prostu poinformowanie państwa, że jestem - odparł prezes PiS.

W strukturach sztabu znajduje się jeszcze odpowiadający za kampanię w internecie zespół Pawła Szefernakera, nazwanego niedawno przez Dudę ?cyfrowym szogunem?, co jest żartobliwym nawiązaniem do gen. Stanisława Kozieja, wspomagającego Bronisława Komorowskiego. Kilkuosobowa grupa składa się, jak mówi sam Szefernaker, z ?życzliwych? Dudzie osób, które mają doświadczenie w kreowaniu wizerunku w sieci: od blogerów po liderów opinii.

Wielki sztab

Nieco na uboczu kampanii znalazła się Rada Programowa. Znajdziemy tam profesorów: Piotra Glińskiego, Zdzisława Krasnodębskiego, Ryszarda Legutkę czy Krystynę Iglicką-Okólską, ale też Zbigniewa Ziobrę czy Jarosława Gowina. Jak mówi Sellin, rada ma funkcję ?inspirującą? i podsuwa pomysły ścisłemu sztabowi. Czasem pomaga też organizować spotkania z różnymi środowiskami.

Od lewej Jarosław Gowin, Krystyna Iglicka-Okólska, Zbigniew Ziobro, Piotr Gliński i Zdzisław KrasnodębskiSławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sztab otoczony jest jeszcze całą siecią zespołów i gremiów wspierających kampanię Dudy, nazywaną ?wielkim sztabem? w przeciwieństwie do ścisłego, małego sztabu. Jarosław Kaczyński ogłosił w partii pełną mobilizację. W regionach działa 41 sztabów regionalnych, które odpowiadają za logistykę podczas objazdu Dudy po, jak głoszą plany, wszystkich powiatach w Polsce. To na głowach lokalnych posłów i działaczy jest zorganizowanie spotkań kandydata z lokalnymi mieszkańcami i zapewnienie ich odpowiedniej oprawy. W internecie prężnie działają młodzi działacze PiS, którzy występują też jako statyści podczas kampanijnych spotkań. Pojawiające się na stronach PiS informacje wskazują, że w dalszym ciągu działają Centralne Biuro Ochrony Wyborów i Korpus Ochrony Wyborów, które czuwać mają nad ?prawidłowym przebiegiem? wyborów prezydenckich.

A dookoła pączkują jeszcze niezależne inicjatywy. PiS raczej nie chce formalnie wiązać się z egzotycznym Ruchem Kontroli Wyborów, w którym działają m.in. Jan Pospieszalski i Ewa Stankiewicz z ?Solidarnych 2010?. Dudzie bliżej z pewnością do Obywatelskiego Komitetu Poparcia (z Piotrem Glińskim, Maciejem Łopińskim czy Januszem Śniadkiem).

Tenorzy na banicji

Na peryferiach nogami przebierają jeszcze banici: Adam Hofman, Jacek Kurski i Adam Bielan. Byli spindoktorzy znaleźli się poza partią, jednak korzystając ze swojego doświadczenia i kampanii wyborczej, próbują znów wkupić się w łaski Jarosława Kaczyńskiego. Jacek Kurski, wyrzucony nawet z Solidarnej Polski, co rusz publicznie chwali Dudę, choć trudno powiedzieć, na ile zbliża go to do PiS. Adam Bielan (dziś Polska Razem Gowina) był przez niektórych dziennikarzy nazywany wręcz mózgiem kampanii Dudy, więcej jednak plotkuje się o jego staraniach o miejsce wyborcze na listach PiS. Hofman natomiast z takim zacięciem atakował Bronisława Komorowskiego, że ten wytoczył mu proces w trybie wyborczym. Były rzecznik PiS przegrał. - Wszyscy trzej działają na własny rachunek - zapewnia Jarosław Sellin, który zaznacza, że nie chce oceniać działalności byłych polityków PiS. Jak mówi, tylko ich obserwuje. Wydaje się, że z pewną pobłażliwością.

 

Andrzej Duda w kampanijnym autobusieJakub Ociepa / Agencja Gazeta

 

Patrząc przez pryzmat poprzednich kampanii PiS, cała ta karawana porusza się zaskakująco sprawnie, pomijając początkowe kadrowe tarcia. Jak to się stało? Nasi rozmówcy zwracają uwagę na trzy rzeczy.

Po pierwsze, jak rzadko kiedy ścisły sztab może pracować harmonijnie i nie jest targany wewnątrzpartyjnymi przepychankami. Konflikty Dudy i Hofmana fatalnie wpłynęły na pracę zespołu pracującego podczas wyborów do Parlamenty Europejskiego. Teraz Hofman znalazł się poza PiS, a ludzie Brudzińskiego nie muszą szukać przeciwników we własnym sztabie. Z obiegu wypadli też inni spin doktorzy, co kampanii wyszło tylko na dobre. Nie bez znaczenia jest też fakt, że zarówno współpracownicy samego Dudy, jak i Brudzińskiego, nierzadko znają się i pracują ze sobą od lat.

Po drugie, w sztabie panuje spora swoboda. Sellin w rozmowie z nami zachwala pozytywne strony organizowanych ?burz mózgów? i wskazuje, że w kampanii realizowanych jest wiele pomysłów z zewnątrz. Przykładem niech będą kontrowersyjne przez swą estetykę plakaty Andrzeja Dudy - rzekomo autorski i niekonsultowany szerzej ze sztabem pomysł prof. Glińskiego i Stachowiak-Różeckiej.

Piotr Gliński prezentuje plakat wyborczy według własnego projektuKuba Atys / Agencja Gazeta

 

Pojawiły się nawet plotki, jakoby PiS korzystał ze wsparcia zewnętrznych agencji PR. Sellin przyznaje, że sztab korzysta z pomocy ?profesjonalistów?, jednak o współpracy z agencją mówić nie chce. Szefernaker zapewnia, że strategia działań w internecie powstaje bez wsparcia z zewnątrz. Agencje pomagają jedynie w pozyskiwaniu mediów czy organizowaniu kampanii w mediach społecznościowych.

Po trzecie, sam Duda okazał się wdzięcznym materiałem do kampanijnej ?obróbki?. Nasi rozmówcy zgodnie podkreślają: PiS nie miał dotąd takiego kandydata. Widać to zwłaszcza przy akcjach w internecie, w których Jarosław Kaczyński wypadłby co najmniej niezręcznie. Duda w żartobliwej konwencji czytający niepochlebne komentarze pod swoim adresem zebrał raczej pozytywne opinie. Na tle wielu innych polityków PiS, nawet Duda, któremu zarzuca się niewielkie doświadczenie i brak wyrazistości, wyróżnia się na plus. A i zważywszy na to, że na początku mało kto wierzył w zwycięstwo Dudy, choć dziś przyzwoity wynik jest na wyciągnięcie ręki - sztab PiS może tylko wygrać.

Andrzej Duda na jednej z konwencjiSławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Można jednak wytknąć, że kampania Dudy prezentuje się dobrze, bo konkurencja nie stawia wysokich wymagań. Narzekania na miałkość i nudę przed wyborami są powszechne. - To dowód lenistwa - przekonuje Sellin. - Jeśli krytycy zechcieliby wysłuchać wystąpień programowych, mieliby o czym mówić przez miesiące - zaznacza.

Choć problem może być większy, bo komentatorzy już zwracają uwagę, że w ostatnich tygodniach Duda dostał kampanijnej zadyszki i nie może przebić "szklanego sufitu" 30 proc. sondażowego poparcia. - Może być lepiej - ocenił niedawno kampanię Jarosław Kaczyński, co w jego ustach może brzmieć groźnie.

W końcówce kampanii Duda musi więc jeszcze czymś zaskoczyć. Sztabowcy przekonują, że ostatniego słowa nie powiedzieli. Ale jakie to będzie słowo, zdradzić nie chcą. - Finisz? - dziwi się Szefernaker. - Finisz będzie przed drugą turą - mówi pewny swego.

Więcej o:
Komentarze (207)
Konstelacja Dudy, czyli kto sprawił, że nie mylisz Piotra z Andrzejem
Zaloguj się
  • mordechaj.jest.najlepszy

    Oceniono 152 razy 76

    Faktycznie wydarzenie dnia.
    Może coś więcej o dymisji ministra dla odmiany?

  • ohayoo

    Oceniono 121 razy 53

    Gazeta Wyborcze ledwie zauważyła nagłą dymisję Grabarczyka - temat nie budzi tu zainteresowania, po co drążyć

  • farmer_mendoza

    Oceniono 115 razy 43

    Poprosimy o podobną infografikę przedstawiającą ee… prowadzących Komorowskiego.

  • religijnych.uczuc.obraza

    Oceniono 77 razy 21

    Duda musiał sobie wziąć Łopińskiego, przecież obaj organizowali słynną pielgrzymkę z 10 kwietnia.

  • ml2403

    Oceniono 30 razy 16

    Wszystkie te tzw. kampanie wyborcze to ustawki pod wdzięcznym hasłem Kurskiego "ciemny lud to kupi". Powoływanie się na Amerykę, gdzie rzeczywiście ciemnego luda pod dostatkiem jest w bród to kolejny bezsens. Ogromna większość ludzi uważa, że to kto będzie prezydentem nie będzie miało dla niego i jego sytuacji życiowej żadnego znaczenia, a to co opowiadają kandydaci to bajki dla dorosłych. Każdy z kandydatów, gdyby został prezydentem natychmiast zderzyłby się z prozą codzienności i robiłby to samo co obecny prezydent. To tak jak dzisiejszy hejterzy PiS-u mówią o kumoterstwie i obsadzaniu stanowisk swoimi. I ciągle to liczenie na krótką pamięć jak to były ustawiane konkursy i powoływano swoich za czasów PiS. Biedna Hofmanowa musiała w związku z tym 2 lata chorować bo po zmianie władzy nie była już potrzebna na fukcyjnym stanowisku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX