Policja weszła do lokalnej redakcji i zajęła nośniki. Materiały miały skompromitować burmistrza Błonia

Policjanci weszli do redakcji "Głosu Naszego Błonia" po tym, jak gazeta weszła w posiadanie sekstaśmy z udziałem burmistrza miasta Zenona Reszki. Funkcjonariusze zabrali komputery i laptopy, na których znajdował się nowy numer "Głosu", co wstrzymało jego druk. Pismo nie ukaże się już przed niedzielnymi wyborami samorządowymi, w których o reelekcję będzie się ubiegać Reszka.
O kłopotach burmistrza jako pierwszy napisał dziś "Super Express". Tabloid opublikował zdjęcia Reszki, który uprawia seks w służbowym samochodzie w godzinach urzędowania ratusza. Taśma z udziałem polityka została nagrana w sierpniu, ale w posiadanie mediów trafiła dopiero kilka dni temu. - To brudna kampania! Prowokacja - skomentował istnienie wideo Reszka.

Z naszych informacji wynika, że "SE" dostał zdjęcia i nagranie z udziałem Reszki po tym, jak interwencja służb uprzedziła publikację "Głosu". Artykuł o burmistrzu Błonia miał ukazać się w lokalnej, wychodzącej przed wyborami gazecie jeszcze w tym tygodniu. Tak się jednak nie stało - wczoraj do pomieszczeń zajmowanych przez dziennikarzy pisma weszli policjanci, którzy zabrali należący do redakcji sprzęt. Na zarekwirowanych nośnikach znajdował się też m.in. gotowy do druku numer "Głosu".

"Poszkodowany został nagrany bez jego wiedzy i zgody"

Funkcjonariusze zajęli się sprawą na wniosek samego Reszki, który domaga się ścigania osób rozpowszechniających film i zdjęcia. - Rzeczywiście, wpłynęło do nas zawiadomienie. Poszkodowany, który twierdzi, że jest na tych zdjęciach, został nagrany w trakcie czynności seksualnej bez jego wiedzy i zgody - potwierdził w rozmowie z "SE" Paweł Blachowski, z-ca prokuratora rejonowego w Grodzisku Mazowieckim.

- Dokumenty wystawione na przeszukanie dotyczyły tylko i wyłącznie kancelarii radcy prawnego Grzegorza Stępniewskiego (prawnika i redaktora naczelnego "Głosu" - przyp. red.). Prokuratura na razie nie postawiła nikomu żadnych zarzutów. Uzyskane nośniki zostały zabezpieczone, trafią do nas dopiero dziś albo jutro. Nikt nie zapoznaje się z ich treścią, zalakowany sprzęt trafi dopiero do sądu - dodał Blachowski w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

"Cofnęliśmy się o 25 lat. To uderzenie w wolność słowa"

Całą sytuację inaczej przedstawia Stępniewski. - W mojej kancelarii mieści się też siedziba redakcji, o czym zostali poinformowani policjanci. Przedstawiliśmy im postanowienie o rejestracji tytułu prasowego, te dokumenty zostały przekazane funkcjonariuszom - podkreśla w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

- Jesteśmy małą, lokalną gazetą, która patrzy na ręce wszystkim. Popieramy ludzi, którzy chcą robić dobre rzeczy, piętnujemy to, co jest złe. Dla mnie, jako członka i założyciela Stowarzyszenia Wolnego Słowa, budowanie lokalnej społeczność i społeczeństwa obywatelskiego jest zasadniczym celem wydawania tej gazety, finansowanej ze środków prywatnych - mówi Stępniewski.

- W tej sytuacji cofnęliśmy się o 25 lat. To klasyczne uderzenie prewencyjne, które ja znam z czasów PRL-u. Nic nie zdążyło się ukazać, a już prokuratura skonfiskowała sprzęt. To uderzenie w wolność słowa - podkreśla prawnik.

"Nie widzę przeciwwskazań, by tabloidy nie rozpowszechniały takich treści"

O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy medioznawcę i socjologa, prof. Wiesława Godzica. - Gdyby po zaistnieniu całej sprawy burmistrz stanął przed wyborcami i powiedział: "jestem grzeszny, mam kochankę, bierzcie mnie albo nie", to byłoby uczciwe przedstawienie sprawy. Ale jeśli on sugerował, że jest przykładnym mężem i ojcem, okłamywał tych, którzy na niego głosowali - ocenia.

- W tej sytuacji najbardziej dostanie się mediom, które opublikowały taśmę. Ja nie widzę przeciwwskazań do tego, by gazeta typu tabloid nie miała rozpowszechniać tego, co faktycznie zaszło. Ale jeśli pytamy o to, kto sprawił, że ta kampania stała się brudna, to swoim zachowaniem "pobrudził" ją właśnie burmistrz. Chyba wszyscy zgodzą się z tym, że on w jakiś sposób postąpił źle - zaznacza Godzic.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o:
Komentarze (59)
Policja weszła do lokalnej redakcji i zajęła nośniki. Materiały miały skompromitować burmistrza Błonia
Zaloguj się
  • jerjar

    Oceniono 154 razy 130

    Skąd policja wiedziała, że czynność seksualna funkcjonariusza publicznego wykonywana w godzinach urzędowania nie była elementem jego pracy?

    Wszak mamy świeże całkiem przykłady, jak trzech posłów w ramach obowiązków służbowych ładowało społeczeństwo od tyłu.

  • 31.februarius

    Oceniono 105 razy 97

    Ciekawe, czy się Zenek z tej sierpniowej delegacji do lasu prawidłowo rozliczył?!

  • chi_neng1

    Oceniono 92 razy 86

    "Poszkodowany został nagrany bez jego wiedzy i zgody"

    Hahaha...
    Cale "szczescie", ze bez jego zgody :).
    No bo skoro juz by byla taka ( tzn zgoda...), to raczej powinien zmienic "zawod polityka" na zawod playboya" :).

  • thomos85

    Oceniono 73 razy 69

    No to się burmistrz przejechał. Groził mu artykulik w lokalnej gazetce, zachciało mu się walczyć z prasą i spotkała go surowa kara. O jego przygodach pisze najbardziej opiniotwórcza gazeta w Polsce a szczegóły ujawnia jeden najpoczytniejszych tabloidów w kraju :)))) I to akurat trzy dni przed wyborami. Naprawdę mu nie zazdroszczę....

  • nietyp

    Oceniono 61 razy 61

    Bez wiedzy i zgody??? A to dranie... Ten dureń nie rozumie, że funkcja publiczna znosi jego prawo do prywatności w godzinach urzędowania. Zwłaszcza, że pieprzył i laskę i swoich wyborców w tym samym czasie.

  • chi_neng1

    Oceniono 62 razy 58

    W dalszym ciagu nie wiem do jakiej frakcji politycznej nalezy ten "zalotnik" ze zdjecia :).
    Czy ktos wie?
    Sytuacja mnie tak rozbawila, ze zapomnialam o istocie sprawy.
    W tym przypadku zgadzam sie z prof. Wiesława Godzica:

    "Gdyby po zaistnieniu całej sprawy burmistrz stanął przed wyborcami i powiedział: "jestem grzeszny, mam kochankę, bierzcie mnie albo nie", to byłoby uczciwe przedstawienie sprawy. Ale jeśli on sugerował, że jest przykładnym mężem i ojcem, okłamywał tych, którzy na niego głosowali "
    Uwazam rowniez, ze apekt uprawiania seksu "publicznie" w godzinach pracy odgrywa tez role.

    Popieram rowniez stanowisko Stepniewskiego:

    "Jesteśmy małą, lokalną gazetą, która patrzy na ręce wszystkim. Popieramy ludzi, którzy chcą robić dobre rzeczy, piętnujemy to, co jest złe."

  • chi_neng1

    Oceniono 60 razy 48

    Osobiscie uwazam, ze jego i jego partnerki sprawa jest gdzie maja ochote uprawiac seks :).

    I byloby wszystko OK, gdyby to nie odbywalo sie w godzinach pracy i dla publicznego ogladania :).
    Bo wtedy nie mozna juz tego nazwac "prywatnym seksem" .Hahaha....

  • popijajac_piwo

    Oceniono 39 razy 37

    Mieszkańcy Błonia widać lubią być dymani...

  • vaheed

    Oceniono 47 razy 35

    Nie rozumiem, policja powinna pomóc w wydobyciu tych informacji na światło dzienne. 90% władzy powinno wylecieć do pierdla, ale ja bym im zamienił to na kolonie zsyłkową.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX