Polacy na Litwie: W wyborach możemy zdobyć nawet kilkanaście mandatów [WYWIAD]

26.09.2012
Fragment reklamówki wyborczej AWPL z Waldemarem Tomaszewskim

Fragment reklamówki wyborczej AWPL z Waldemarem Tomaszewskim (Fot. Youtube.com)

- Naszym głównym zadaniem jest przekroczyć 5-procenowy próg wyborczy - mówi w rozmowie z portalem Gazeta.pl Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Wybory już dziś, a przekroczenie progu gwarantuje litewskim Polakom nawet kilkanaście mandatów i być może wejście do nowego rządu.
Wybory na Litwie już 14 października. Jak idą przygotowania Polaków?

- Raczej przygotowania Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Nasza partia jest partią regionalną i jednoczy osoby różnych narodowości, nie tylko Polaków. Wiadomo, historycznie tak się złożyło, że region Wileńszczyzny jest zamieszkany w większości przez Polaków, stąd odniesienie się w nazwie do tej największej grupy. Ale partia nie jest stricte narodowa. W wyborach samorządowych mieliśmy na listach 10 proc. Litwinów. Teraz również będzie ich niemało.

Uda się po raz pierwszy przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy?

- Tak, to jest naszym głównym zadaniem. Oczywiście, to nie jest celem samym w sobie. Celem jest realizacja programu. Dobrze mieć oczywiście więcej parlamentarzystów. Przekroczenie progu daje nam od razu pięć miejsc z listy ogólnokrajowej. Nieprzekroczenie progu daje nam zero. Wiadomo, między pięć i zero jest wielka różnica. Zamierzamy zdobyć podobną liczbę w okręgach większościowych. Tak to wygląda.

To znaczy, że przy dobrej konfiguracji możecie zdobyć nawet 10 mandatów?

- Nawet kilkanaście możemy zdobyć.

Przypuśćmy, że przekraczacie próg, macie kilkanaście mandatów, wchodzicie do Sejmu. Co potem? Macie szansę na koalicję, wejście do przyszłego rządu?

- Zawsze są szansę na koalicję, ale to nie zależy tylko od nas. To zależy też od rozkładu głosów innych partii. Zależy od negocjacji i od tego, jakie partie wejdą do parlamentu. Z jednymi partiami lżej się rozmawia, z innymi są większe problemy negocjacyjne. Chociaż mamy dobre doświadczenie i dobrą praktykę. W ostatnich wyborach samorządowych wprowadziliśmy 63 radnych do siedmiu samorządów, z ogólnej liczby 60. W dwóch rządzimy samodzielnie. Z kolei w innych pięciu mamy od 2 do 9 radnych i po pół roku po wyborach zawiązaliśmy wszędzie koalicję. To wygląda tak.... (śmiech), powiedzmy bardzo dobrze, by nie używać większych słów. No, bo w 7 samorządach mamy przedstawicieli i w 7 rządzimy lub współrządzimy - to 100-procentowy rezultat skuteczności koalicyjnej. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji. W Sejmie możemy mieć kilkanaście mandatów i nie być w koalicji, a kiedyś mieliśmy 2 mandaty i byliśmy w koalicji.

A jak układa się współpraca z Litwinami w samorządach? Co się udało zrobić?

- Jest wiele punktów, gdzie współpraca jest owocna. Wiele problemów daje się rozstrzygnąć. Np. imieniem Andrzeja Stelmachowskiego została nazwana szkoła w okręgu trockim. Choć były przeciwwskazania, że ponoć nie urodził się na Litwie. Udało nam się to przegłosować poprzez współpracę koalicyjną. We współpracy daje się też załatwiać rzeczy materialne. Mamy radę okręgową, która dzieli pieniądze unijne i nie mamy w niej większości. Przy współpracy daje się przegłosować, że projekt inwestycyjny będzie realizowany np. w rejonie solecznickim, gdzie Polacy stanowią większość. Dobrze rządzimy w samorządach. Samorząd Rejonu Wileńskiego nie ma zadłużenia, mimo dużych inwestycji. W innych samorządach czasami jest katastrofalna sytuacja.

Wróćmy do najbliższych wyborów, przypuśćmy, że wchodzicie do Sejmu, zawiązujecie koalicję, wchodzicie do rządu. Jakie postulaty chcecie spełniać, jakie resorty objąć?

- Ogłosiliśmy potencjalne ministerstwa, które nas interesują. Ministerstwo Rolnictwa: mamy tutaj wiele do zrobienia i też wiele do powiedzenia. Ten temat jest u nas zaniedbany, w szczególności odczuwany jest brak kooperacji i spółdzielczości. Wiemy, co tutaj zrobić, i umiemy to zrobić. Inny resort to resort oświaty. Edukacja na Litwie jest na wysokim poziomie. Jest, na razie, tak można powiedzieć, bo nowa pseudoreforma ją rujnuje. Chcemy tę reformę zatrzymać. Trzecim resortem, który możemy objąć, to resort łączności, w który wchodzi też transport. Mamy tutaj ludzi odpowiednich i mamy też programy na uporządkowanie dróg. Często pieniądze są na drogi marnowane. Ostatnim resortem jest resort gospodarki. Mamy konkretne propozycje gospodarcze. Przed wszystkim musimy myśleć o niezależności energetycznej. Są bardzo wielkie ceny ogrzewania, a mamy ogromne rezerwy, jeśli chodzi o produkcję biopaliw. Na Litwie 800 tys. ha ziem leży ugorem.

Podobno AWPL ma problemy w kampanii?

- Tak, zostały podjęte decyzje w ogóle nie do pomyślenia. Dwie dzielnice (około 70 miejscowości) zamieszkałych w absolutnej większości przez Polaków zostało przerzuconych do rejonu malackiego, gdzie Polacy stanowią tylko 6 proc. wszystkich mieszkańców. To jest dla nas utrudnienie. To akurat nowość, ale ten podział na okręgi był zawsze nieprzychylny. Najbardziej rażące jest to, że jest ogromna dysproporcja w wielkości okręgów, która ostatnio jeszcze wzrosła. Najmniejsze okręgi mają 30 tys. wyborców, a największe 45 tys. Na Wileńszczyźnie i w Wilnie, gdzie mieszkają głównie Polacy, dziwnym czy nie dziwnym trafem, okręgi są maksymalne. Nie ma równości wyboru, przecież głos obywatela z Kowna jest półtora razy mocniejszy niż wyborcy Wilna i Wileńszczyzny.

W dodatku od czasu referendum akcesyjnego do UE w 2004 roku nie ma już kart wyborczych w języku polskim. Były kiedyś, nikomu nie przeszkadzały i było na nie wielkie zapotrzebowanie. Teraz nie ma takich kart - są tylko w języku państwowym. Myślę, że to nie jest zgodne z zachodnią praktyką. U nas informacji z komisji wyborczej w języku ojczystym w ogóle nie ma. A przecież np. w Wilnie połowa osób jest innej narodowości. To jest naruszenie demokracji. Poza tym nigdy przedstawiciele AWPL nie zostali wyznaczeni na przewodniczących okręgowych komisji wyborczych. Funkcje te obsadzają między sobą wielkie litewskie partie. To jest ograniczenie demokracji.

No właśnie, jak widzą was inne partie?

- Powiem tak, ja niektórych działań, które są w innych partiach, nie popieram, ale jakoś mogę je wytłumaczyć - chcą uzyskać więcej głosów. Zachowują się populistycznie, padają kłamliwe informacje. Przykre. To jest w kilku partiach, ale są również partie bardzo solidne, które się tym nie zajmują. Z kolei powiedziałbym, że Partia Konserwatywna zachowuje się tutaj w ogóle nieuczciwie i populistycznie w stosunku do nas. Często eskaluje tematy narodowościowe. I to bez potrzeby. To nie ma nic wspólnego z wyborami i myślę, że to jest naganne. Mamy takie przekonanie i podejrzenie, że to strategia wyborcza. Nie mając większych osiągnięć gospodarczych, oprócz zbilansowania budżetu, próbuje się w ten sposób budować strategię wyborczą i w prymitywy sposób zdobyć głosy. To taki prymitywny populizm.

Litwini na was głosują?

- Nie powiem, że masowo, ale tych głosów jest niemało. Ostatnio w wyborach samorządowych na radnego Gediminas Janavieius, chyba z 40. pozycji i bardzo mocno się podciągnął. Zdobył 1200 głosów, został radnym, dzisiaj pracuje w administracji, więc z mandatu zrezygnował.

Obserwowałem sondaże wyborcze na Litwie i wynika z nich, że zdobędziecie znikome poparcie - kilka promili. A przecież zawsze osiągacie kilka procent. Skąd takie dziwne wyniki?

- Z sondażami jest różnie. Nie wszystkim podoba się, że jest partia rosnąca w siłę. W niektórych sondażach w ogóle nas nie ma, zero! (śmiech). Ale inspekcja podatkowa podała w zeszłym tygodniu, że 50 tys. osób na Litwie oddało 1 proc. podatku na partie polityczne. Według naszych danych 12 tys. z nich wpłaciło na AWPL. To jest 10 razy więcej niż mamy członków partii. To jest prawdziwy sondaż. My oczywiście nie myślimy o 20 proc. głosów, ale ten fakt i wyniki ostatnich wyborów samorządowych wskazują, że nasze 7-8-procentowe poparcie jest realne.

Wywiad przeprowadzony po rozpoczęciu kampanii wyborczej w sierpniu

Zobacz najnowsze wideo

Komentarze (29)
Zaloguj się
  • mariusz2010

    0

    Szkoda mi Polaków na Litwie, ale jeśli chcą wprowadzać religię do szkól i robić ten sam zamęt z aborcją co u nas, to nie życzę im wejścia do parlamentu. Zależy mi bowiem, żeby to jednak był przyjazny dla nas kraj.

  • heniekregensburg

    Oceniono 2 razy 2

    tiaaa i zrobia takie cuda jak w Polsce :)))))))))

  • supertlumacz

    Oceniono 9 razy 3

    Koncept NARODOWOSCI podobnie jak koncept WYZNANIA to archaizmy. Znamienne że najbardziej przywiązane do tych wartości są osoby proste, ze wsi, bez znajomości obcych kultur i języków, bardziej kobiety niż mężczyźni.

    Miałem świetny punkt obserwacyjny kiedy jako praktykant Szkoły Morskiej odwiedzałem statkami handlowymi dziesiątki krajów na różnych kontynentach przed blisko pół wiekiem. Właśnie tacy emigranci odczuwali największą potrzebę kontaktu z załogami polskich statków. Dzięki takim przemyśleniom nie miałem rozterek w czasie wieloletniej późniejszej emigracji. Jako ciekawostkę podam że natknąłem się przypadkowo na Stana Tymińskiego w Kanadzie. Miał identyczne podejście, rozmawialiśmy tylko po angielsku. Kontakt wynikał z faktu że Libertarian Party of Canada której był aktywistą zorganizowała zjazd w pomieszczeniach uniwersytetu na którym byłem pracownikiem i studentem podyplomowym, a partia ta choć marginalna miała znaczną reprezentację w parlamencie uczelnianym (nie jestem pewien, ale ustępowała chyba tylko …trockistom).

    Moi idole to m.in. Aleksander Sołżenicyn, Władimir Putin, Angela Merkel, Margaret Thatcher, Bobby Fisher… Również wymieniony ST który imponuje mi …chińską żoną.

    Jako osoba polskiego pochodzenia jestem dumny że litewski poseł Waldemar Tomaszewski wykazuje w czasie wywiadu mniej polskiego nacjonalizmu niż przeprowadzający z nim wywiad dziennikarz z Polski…Nie przynosi Polakom wstydu jak para upośledzonych odeskich karłów...

  • glonorzerny

    Oceniono 1 raz -1

    Proszę o głosy:))
    przyjacielekinderniespodzianki.pl/movies/show/3049

  • mederes

    Oceniono 11 razy 3

    Na Litwie nie przestrzegane są obecnie prawa Polaków jako mniejszości.Zamykają szkoły dla Polaków.Nie wolno mówić po polsku.Nie chcą uznać prawa własności polskim obywatelom mieszkającym tam od stuleci
    - nie respektują własności hipotecznej gruntów i domów Polaków.Na okres wyborów poprzesuwano granice okręgów wyborczych tak aby rejony zwarcie zamieszkałe przez Polaków dołączyć do rejonów zamieszkałych przez Litwinów i obniżyć lub zniweczyć szansę na wyłonienie swoich przedstawicieli.Prowadzona jest stale polityka wynaradawiania czego dowodem jest przekręcanie pisowni nazwisk polskich w zapisie oficjalnym w dowodach tożsamości. tak aby w następnym pokoleniu twierdzić że tam w ogóle nie było Polaków.

  • queserasera

    Oceniono 20 razy 18

    Wczoraj aktywiści PiS demonstrowali przeciwko dwujęzycznym napisom na zdominowanych przez Niemców częściach Opolszczyzny.
    Rozumiem, że teraz będą bronić Litwę przed polską mniejszością... czy może się mylę?

  • autre123

    Oceniono 14 razy -4

    nie dziwne, że litwini nas tak nienawidzą, ten facet mów jak jakiś kolonialny opresor. jakby niemcy tak się panoszyli u nas jak my na litwie to nikt by na nich suchej nitki nie zostawił. niesmaczna hipokryzja. jak im tak źle na ltwie niech wracają do polski, niby z jakiej racji litwa miała by uznawać nasz język i kulturę skoro od blisko 500 lat jest to kultura i język kolonialnego opresora.

  • pumpernik

    Oceniono 2 razy 0

    Drżyjcie narody.
    Teraz i na wieki wieków.
    Amen.

  • dziadekjam

    Oceniono 16 razy 2

    Polonia litewska jest również rozdrobniona i skłócona jak każda inna Polonia w każdym innym kraju. Będą woleli głosować na nie Polaków, byle "niesłuszny Polak" nie zwyciężył. Taka to już mentalność tej nacji. Gdzie dwóch Polaków, tam trzy poglądy. Klasyczne "polskie piekiełko".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje