Prokuratura: Do czerwca akt oskarżenia ws. Amber Gold

Tym razem to już pewne - do końca czerwca śledczy skierują do sądu akt oskarżenia przeciwko Katarzynie i Marcinowi P. Tym samym po 2,5 roku zakończy się śledztwo ws. Amber Gold. Proces powinien rozpocząć się jeszcze w tym roku, choć przed sędziami spore wyzwanie - do przeczytania będą mieli ok. 3 mln stron akt sprawy.
Nad śledztwem w sprawie Amber Gold pracuje w Łodzi zespół złożony z dziewięciu prokuratorów i siedmiu asystentów oraz funkcjonariuszy ABW. Przesłuchano już ponad 18 tys. świadków, w tym głównie pokrzywdzonych, ale także pracowników centrali Amber Gold i oddziałów firmy oraz przedstawicieli m.in. Komisji Nadzoru Finansowego, NBP, banków, do których wpływały pieniądze z lokat Amber Gold, oraz pośredników, którzy działali w imieniu tej spółki, zanim stworzyła własną sieć placówek. Sporządzono ok. 15,5 tys. tomów akt. Zgodnie z procedurami każdy tom nie może przekroczyć 200 stron.

- Śledztwo jest na ukończeniu, do przesłuchania zostało kilkudziesięciu świadków - mówi prokurator Jacek Pakuła z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - Część osób mieszka za granicą, dlatego o pomoc musieliśmy poprosić prokuratury tych państw, część nie stawia się na wezwania. Ale to ostatnie czynności procesowe, jakie zostały jeszcze zaplanowane.

Więzień szczególnie chroniony

Sprawą Amber Gold w 2010 r. - po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego - zajęła się Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz. KNF podejrzewała, że firma prowadzi działalność bankową bez stosownych zezwoleń.

Prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa i odmówiła wszczęcia śledztwa. KNF odwołała się od tej decyzji i sąd nakazał prokuraturze ponowne zajęcie się sprawą. W sierpniu 2010 r. prokuratura umorzyła jednak postępowanie. Po kolejnym zażaleniu złożonym przez KNF sąd uznał, że śledczy mają podjąć dochodzenie.

Postępowanie dotyczące ewentualnych nieprawidłowości związanych z działalnością Amber Gold z zawiadomienia KNF w lipcu 2012 r. przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, a we wrześniu - decyzją prokuratora generalnego - postępowanie trafiło do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która prowadzi je razem z ABW.

W sierpniu 2012 r. gdańska prokuratura przedstawiła prezesowi Amber Gold Marcinowi P. siedem zarzutów, m.in. prowadzenia bez zezwolenia działalności bankowej, posłużenia się sfałszowanym potwierdzeniem przelewu na kwotę 50 mln zł, a także zarzut oszustwa znacznej wartości. Mężczyzna trafił wówczas do aresztu, gdzie przyznano mu status więźnia "szczególnie chronionego". Obecnie przebywa w jednym z najnowocześniejszych aresztów, który znajduje się w Piotrkowie Trybunalskim.

13 sierpnia 2012 r. rozpoczęto likwidację spółki i zamknięto jej oddziały. Towarzyszyło temu wypowiedzenie wszystkim klientom firmy umów depozytów towarowych.

Przeszło 18 tys. pokrzywdzonych

Zarzuty z biegiem śledztwa prokuratura rozszerzała. Dziś na Marcinie P. ciąży ich 25, a na jego żonie - Katarzynie P. - 17. Oboje nie przyznają się do winy i konsekwentnie odmawiają składania wyjaśnień.

Marcin P. wciąż zapoznaje się z materiałem dowodowym, każdego dnia na czytanie akt poświęca kilka godzin. Przebywająca w areszcie żona szefa Amber Gold, Katarzyna P., przeczytała jedną trzecią tego, co jej mąż, i przerwała lekturę. Twierdzi, że zna już tę część materiału dowodowego, która dotyczy jej osoby.

Zarzuty dotyczą obecnie doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem 18 620 osób na łączną kwotę 851 mln zł.

Według śledczych w swoich początkowych wyjaśnieniach Marcin P. bagatelizował rolę żony. Mówił, że nie podejmowała ona żadnych ważnych decyzji w firmie. Tymczasem po przesłuchaniu ok. 400 pracowników spółki Amber Gold oraz analizie dokumentacji w formie elektronicznej śledczy ustalili, że kobieta nie była jedynie figurantką, ale uczestniczyła w podejmowaniu decyzji i realizowała zadania związane z funkcjonowaniem spółki.

Obojgu grozi 15 lat więzienia. W ocenie prokuratury działali wspólnie i w porozumieniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili z tej działalności stałe źródło dochodu.

Inwestycja w złoto

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., kusząc klientów wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów firmy.

Komitet Stabilności Finansowej w raporcie z 2013 r. stwierdził, że wyłudzenie na masową skalę pieniędzy przez Amber Gold było możliwe m.in. za sprawą zaniechań ze strony instytucji publicznych: Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, ABW, CBŚ, a także niektórych banków.

NAJPIĘKNIEJSZE POLSKIE MIASTA [RANKING]


Więcej o:
Komentarze (64)
Prokuratura: Do czerwca akt oskarżenia ws. Amber Gold
Zaloguj się
  • Johanna Haase

    Oceniono 1 raz -1

    Pani Katarzyna Włodkowska streszcza nam historię sprawy i bze żadnej własnej refleksji przekazuje te "sukcesy" prokuratury - że 18 tys. świadków, że 3 mln akt sprawy, przesłuchiwanie świadków za granicą itd. Niestety, pani Włodkowska nie zadaje pytania, po co to wszystko zrobiono, czemu w imię oportunizmu procesowego i interesu podatnika nie poprzestano np. na 3 tys. akt sprawy i przesłuchaniu 200 świadków.

  • banan125

    Oceniono 5 razy -1

    Amber Gold to mały biznes w porównaniu do SKOKów gdzie wyprowadzono
    ponad 3 000 000 000 zł - 3 mld zł , czyli 4 razy więcej

  • wlomat1

    Oceniono 7 razy -1

    Do materiału dowodowego POwinno się też włączyć "kultowy" plakat, na którym widać prominentych POlityków PO zaprzężonych jak woły do pługa do samolotu OLT - innej firmy pana MP.
    Bo nikt mnie nie przekona że taki plakat nie przyczynił się do naganiania klientów Amber Gold >!>!>!>!>!>

  • tenare

    0

    Na stronie stronie nr 1523416 jest dowód niewinności Marcina P., ale znając polski wymiar sprawiedliwości Wysoki Sąd przeoczy ten dowód, bo nie przeczyta dokładnie akt, tylko po łebkach przeleci.

  • grubybodzio

    0

    Poczekamy az przeczytaja 3 mln stron zanim sie proces rozpocznie. Do konca roku powinni, spoko. Chyba robia sobie jaja z ludzi na calego. Gdyby na kazdej stronie bylo tylko napisane 'To wina Pis', na co by zajelo ok 2-3 sek z przewroceniem strony, to by trzeba 6-9 mln sekund. To sie zgadza, 166-250 dni, 8 godzin dziennie. Czyli przed koncem roku. Problem czy bedzie sedzia pamietal co na pierwszej stronie bylo napisane.

  • sorprendida

    0

    ludzie nie uczą się na własnych błędach, jesli jutro pojawi się reklama "zainwestuj u nas, a otrzymasz pewny zysk na poziomie 20% rocznie" stado bezmyślnych bezrefleksyjnych, ale bardzo chcących zarobić istot rzuci się i zainwestuje oszczędności swojego życia bez zadawania zbędnych pytań...a potem że PO, że Tusk, że spisek, że okradli go... dla mnie ambergoldowicze nie różnią się od ludzi, którzy grają u ulicznych cwaniaczków w trzy karty, nie usprawiedliwiam zaniechań prokuratury, to być może jedna i ta sama mafia, niemniej piramidy finansowe i oszuści oferujący gruszki na wierzbie to zjawisko znane od stuleci, można w końcu "załapać" że nie ma darmowych lunchów

  • labeo

    0

    3 mln stron ? Po co tyle, czy ktoś w ogóle jest to w stanie ogarnąć nie wspominając o przeczytaniu? Czy jest to tylko dla osobistej satysfakcji urzędników?

  • piano_barti

    0

    chyba ich po..ało. Myślałem,że gostek od 2 lat siedzi w areszcie. Kpiny z ludzi jak zwykle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX