Ksiądz planował postawić hospicjum, przedszkole i amfiteatr, a sprzedał grunt pod centrum handlowe

Parafia na gdańskim Ujeścisku kupiła od miasta działkę z 98-procentową bonifikatą. Dostała taką zniżkę, bo miały tam stanąć m.in. hospicjum, przedszkole oraz amfiteatr. Proboszcz jednak zamiast zrealizować te obietnice, sprzedał działkę pod centrum handlowe.
O kontrowersyjnych transakcjach dotyczących parafii św. Teresy Benedykty od Krzyża (Edyty Stein) na gdańskim Ujeścisku pisaliśmy w "Wyborczej" już kilka razy, pierwszy raz w kwietniu 2009 roku. Przypomnijmy: parafia powstała w 2001 r., a proboszcz Eugeniusz Stelmach od razu rozpoczął starania o wybudowanie nowego kościoła i wystąpił do władz Gdańska o sprzedaż działki pod świątynię przy ul. Wawelskiej. Działkę o pow. 1,6 ha miasto przekazało parafii za 34,4 tys. zł. Rynkowa cena gruntu wynosiła w momencie sprzedaży w 2003 r. 1,7 mln zł. Transakcję przeprowadzono zgodnie z prawem, ponieważ ustawa o gospodarce nieruchomościami pozwala gminom sprzedać grunt za 2 proc. wartości, jeśli prowadzona na nim będzie działalność charytatywna, kulturalna, lecznicza lub sakralna.

Działka to nie wszystko

Wkrótce ruszyła budowa kościoła, ale w pewnym momencie stanęła, bo parafii zabrakło pieniędzy na dalsze prace. W grudniu 2008 r. zdesperowany ks. Stelmach postanowił sprzedać jedną czwartą otrzymanej od miasta działki dwóm biznesmenom zajmującym się handlem walutami i nieruchomościami. Podpisał z nimi przedwstępną umowę notarialną i za 4 tys. m kw. otrzymał 650 tys. zł zadatku. Spłacił za to długi, licząc, że pozostałą część należności będzie mógł przeznaczyć na budowę.

Problem jednak w tym, że kupując od miasta grunt z bonifikatą, nie mógł go sprzedać przez 10 lat. A jeśli zdecydowałby się to uczynić, to musi zapłacić gminie całą bonifikatę - w tym wypadku, po rewaloryzacji, była to kwota blisko 2 mln zł. Zrobił się problem. Parafia nie miała pieniędzy, żeby zwrócić bonifikatę, a miasto miało tytuł, żeby jej zażądać, i straszyło księdza komornikiem.

Miasto rezygnuje z milionów po raz drugi

Ostatecznie jednak miasto wykazało się wobec parafii hojnością. Parafię zobowiązano do zwrotu jedynie 410 tys. zł, a na dodatek na prośbę księdza zmieniony został plan zagospodarowania przestrzennego, tak by dopuszczał funkcję komercyjną w tym miejscu. Ksiądz w liście martwił się, że bez zmiany planu kupcy zażądają zwrotu zadatku, a on będzie musiał zaniechać budowy świątyni. Miasto początkowo odmówiło, argumentując, że przecież cała działka miała być przeznaczona na cele sakralne, ale w listopadzie 2009 r. plan został zmieniony. Wkrótce stanęły tam delikatesy Piotr i Paweł, a budowa kościoła została ukończona.

Nowe centrum handlowe na Ujeścisku

W środę portal trojmiasto.pl podał, że parafia sprzedała kolejną część 1,6-hektarowego terenu. Tym razem umowy z miastem nie złamała, bowiem transakcji dokonano po 10 latach od zakupu działki. Nabywcą ponad 4 tys. metrów kwadratowych gruntów okazała się firma RWS Investment Group z Gdańska, która planuje postawić tam centrum handlowe o nazwie Veloces.

Firma na swojej stronie internetowej w ten sposób reklamuje inwestycję: "Budynek skomercjalizowany będzie sieciowymi najemcami z branży spożywczej, drogeryjnej, farmaceutycznej, odzieżowej i restauracyjnej. Obiekt handlowo-usługowy charakteryzuje się wysokim standardem wykończenia oraz niespotykaną do tej pory w skali takich obiektów zewnętrzną windą panoramiczną. Doskonała lokalizacja w Gdańsku-Ujeścisku przy ulicy Nieborowskiej, Anny Jagiellonki pozwala na dojazd w ciągu 10 min komunikacją miejską do Gdańska Głównego, będącego centrum biznesowym i kulturalnym Trójmiasta. W sąsiedztwie obiektu komercyjnego są duże osiedla mieszkaniowe, przedszkola, kościół oraz przystanki komunikacji miejskiej".

Biedronka i Rossmann zamiast hospicjum i przedszkola

Jak podaje RWS, najemcami centrum będą m.in. Biedronka, KIK, Rossmann, Kolporter i Surf Burger.

- Transakcja została sfinalizowana w maju 2014 roku po długich negocjacjach - wyjaśniają Wojciech Sypniewski i Robert Wysłocki, zarząd spółki RWS Investment Group. - W tej chwili jesteśmy na etapie wyboru generalnego wykonawcy i ustaleń terminu rozpoczęcia i zakończenia inwestycji. Planujemy datę jej zakończenia na 2016 rok jako termin najpóźniejszy. Z uwagi na trudną sytuację na rynku, jeżeli chodzi o pozyskiwanie sieciowych najemców, obecnie przebiega komercjalizacja obiektu. W związku z licznymi zapytaniami i pozytywną opinią okolicznych mieszkańców chcemy obiekt zrealizować jak najszybciej w wyróżniającym go standardzie, stosując wysokiej jakości materiały. Obiekt usługowy nie tylko wypełni niezagospodarowany i zaniedbany dotąd teren, ale także posłuży jako łącznik pomiędzy ulicą Nieborowską i Jagiellonki (kładka oraz winda przeszklona ). Staramy się ułożyć mix najemców w taki sposób, aby uzupełniali oni braki w handlu i usługach w najbliższej okolicy. 

Niedotrzymane obietnice księdza

Powstaje pytanie, dlaczego na samym początku władze Gdańska zgodziły się sprzedać parafii tak duży teren z 98-procentową bonifikatą? Na działce o powierzchni 1,6 ha można byłoby bowiem postawić dwie bazyliki mariackie. Jak się dowiedzieliśmy, dlatego że ksiądz Stelmach obiecywał miastu, że na tym terenie postawi różne obiekty - zgodne z pierwotną funkcją - charytatywną, kulturalną, leczniczą lub sakralną.

- Ksiądz obiecywał, że powstanie tam dom spotkań ekumenicznych z funkcją przedszkola, hospicjum, dom parafialny, kaplica, amfiteatr, pomnik Edyty Stein czy plac zabaw - wymienia Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska.

Proboszcz milczy

Próbowaliśmy porozmawiać z księdzem Stelmachem, dlaczego zamiast postawić na działce te właśnie obiekty, sprzedał grunty pod komercyjne centrum handlowe i sklepy? Niestety, ksiądz nie chciał z nami na ten temat rozmawiać.

- Nie widzę potrzeby odpowiadania na te pytania - stwierdził i wyłączył telefon.

O komentarz w sprawie kontrowersyjnych transakcji księdza Stelmacha poprosiliśmy też prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

- Jestem przekonany, że sprzedaż gruntów z bonifikatą na cele sakralne jest zasadna. Zaspokaja bowiem potrzeby duchowe mieszkańców miasta. Ale smutne i zawstydzające jest, jeśli niektórzy księża, mając pełną świadomość tego, że łamią prawo, próbują sprzedawać ten grunt na cele komercyjne - stwierdził prezydent Adamowicz.

LECH WAŁĘSA Z BRONIĄ W RĘKU? SPOKOJNIE, WSZYSTKO POD KONTROLĄ [ZDJĘCIA]


Komentarze (52)
Ksiądz planował postawić hospicjum, przedszkole i amfiteatr, a sprzedał grunt pod centrum handlowe
Zaloguj się
  • adik77.interia.pl

    0

    Panie Adamowicz, to że jest panu przykro to wiemy. Co Pan zamierza z tym zrobić? Czy na wyrzutach sumienia się zakończy czy też zamierza Pan wyciągnąć jakieś konsekwencje prawne, bo według mnie to było jawne wyłudzenie własności gminy i uzyskanie z tego powodu sporej korzyści majątkowej. Czy nie grozi za to kryminał ?

  • Waldemar Bęben

    0

    ksiadzo biecywal, ale sciema,
    przedstwail jakis biznesplan na to?
    alez mydlenie slepiow
    czarni jak widac wyjeci sa spod prawa
    i mozna im prawie wszytsko
    maskra
    i dziwic sie portem ze miast nie ma pieniedzy
    czy kraj

  • redahtor

    0

    kara smierci dla zlodzieji !!!!!

  • Mirosława Sztybel

    Oceniono 2 razy 2

    Dlaczego Ci którzy podejmują takie oszukańcze umowy nie zostają ścigani przez prawo. Żeby wybudować tak ogromne i kosztowne przedsięwzięcia, trzeba mieć na koncie miliony złotych. Skoro gołodupcowi dano za friko teren, z góry ofiarodawca winien zorientować się, że jest to przekręt. Od samego początku śmierdział szwindlem. Gdzie tu jest CBA pana Kamińskiego ?

  • grestiaa

    0

    Może dlatego że Biedronka jest powiązana z Opus Dei? Dobrze że powstają jeszcze takie inicjatywy: fb. com/stopDyskontom

  • elzbieta09

    0

    No i dziwić się, że kościoły pustoszeją? Słów brak na określenie bezczelności kleru. Ciekawe ile władze miasta dostały odstępnego (do prywatnych kieszeni) od księdza za zgodę na takie przekręty?

  • amenominakanushi-pan-poczatku

    Oceniono 1 raz 1

    Gdyby działo się to w państwie prawa to klecha zapłaciłby karę w postaci różnicy, plus odsetki, a do tego wyrok za wprowadzenie w błąd urzędników państwowych. Optymalnie kara pieniężna wraz z odsetkami. To zabolałoby najbardziej.

  • dawidderyl

    Oceniono 1 raz 1

    a gdzie sie podziala moja wypowiedz? Czy zostala oddana na tace?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX