Wiadomości >  Polityka na żywo

Newsy, analizy, komentarz [MICHAŁ KOLANKO: POLITYKA NA ŻYWO]

  • czwartek, 05 czerwca 2014
  • Kim są nowi posłowie Platformy?

    fot. Platforma.org

    Wybory europejskie miały kilka formalno-prawnych konsekwencji. Jedną z nich było to, że w Sejmie pojawiło się kilkunastu nowych posłów, którzy zastąpili polityków udających się do Brukseli. Dziś ślubowanie złożyło 15 nowych parlamentarzystów, z PO, PiS i SLD, którzy mieli kolejne wyniki na listach w 2011 roku.

    Kim są nowi członkowie klubu PO? Dla większości to powrót do Sejmu. Np. zastępująca Bogdana Zdrojewskiego posłanka Aldona Młyńczak z Wrocławia zasiadała w Sejmie od 2005 do 2011 roku. Pracowała wtedy w komisjach infrastruktury i gospodarki. Jeszcze większym doświadczeniem sejmowym może pochwalić się Andrzej Smirnow (Warszawa), który zastąpił Dariusza Rosatiego. Smirnow był posłem Sejmu I, III, V, VI i VII kadencji. Był m.in. działaczem Porozumienia Centrum i AWS, w Sejmie zajmował się m.in. edukacją.

    Jan Rzymełka ze Śląska był w Sejmie w latach 1989-1993 i 2000-2011, zastąpi teraz Marka Plurę. W Sejmie był m.in. szefem Komisji Ochrony Środowiska. Również Michał Stuligrosz z Poznania, który zastąpił Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz był doświadczonym posłem (IV, V, VI i VII kadencja Sejmu). Stuligrosz zajmował się m.in. kwestiami dotyczącymi mediów i prawa autorskiego (był w komisji Kultury i Środków Przekazu).

    Mniejszym doświadczeniem może pochwalić się Beata Rusinowska (urodzona w Żyrardowie, zastąpi Julię Piterę). Była posłanką w latach 2010-2011, weszła do Sejmu gdyż mandatu zrzekł się w 2010 poseł Andrzej Nowakowski, który został prezydentem Płocka.

    Posłem nie był wcześniej Aleksander Sosna (zastąpił minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbarę Kudrycką). Sosna był jednak wiceprezydentem Białegostoku od 2006 roku. W 2010 został też społecznym doradcą prezydenta Komorowskiego ds. społeczności prawosławnej i mniejszości białoruskiej w Polsce.

    Jak widać, klub PO w większości zasilą sejmowi weterani, doświadczeni politycy.

  • środa, 04 czerwca 2014
  • Obama w Polsce pokazał, dlaczego potrafił dwa razy wygrać najtrudniejszą kampanię świata

    Przemówienie prezydenta na Placu Zamkowym oczarowało słuchaczy. Co chwila było przerwane brawami. Obama w bardzo mocny sposób zaakcentował to, że Polska w nowej sytuacji geopolitycznej nie powinna się obawiać samotności. Na szali położył całą wiarygodność jedynego na świecie supermocarstwa.

    Obama w trakcie swojej wizyty nie obiecał Polakom szybkiego rozmieszczenia „dwóch ciężkich brygad”, o których mówił kilka tygodni temu minister Sikorski. Przywiózł zapewnienie dalszych inwestycji w obronność regionu. I jednocześnie bardzo sprawnie retorycznie, w swoim stylu pokazał, że nie przez przypadek wygrał dwa razy najtrudniejszą kampanię polityczną świata.

    Kombinacja jego stylu, ale także bardzo mocnej treści – w której połączył walkę o wolność Polski z obecną sytuacją – sprawiła, że jego przemówienie trafiło w oczekiwania słuchaczy. To było czuć na Placu Zamkowym. Jestem pewny, że gdyby w najbliższy wtorek odbywało się głosowanie w którym można by wybrać Obamę, to większość słuchaczy jego przemówienia by z pewnością to zrobiło.

    Wizyta była maksimum tego, co Obama jako polityk mógł zrobić. Widać było – dzięki dobremu wyczuciu sytuacji – że chce w jak największy sposób przekonać Polaków (i świat) że Ameryka rozumie znaczenie kryzysu ukraińskiego dla całego globalnego porządku światowego. I zapewne dlatego ta wizyta przejdzie do historii jego prezydentury.

  • poniedziałek, 02 czerwca 2014
  • Czego można spodziewać się po wizycie Obamy? Dużo symboliki, konkrety w tle

    Fot. AP Photo/Carolyn Kaster

    To będzie tydzień zdominowany przez politykę międzynarodową - już jutro o godzinie 9:50 w Polsce pojawi się prezydent USA Barack Obama. Polityka krajowa schodzi na dalszy plan. We wtorek spotka się z prezydentem Komorowskim i premierem Tuskiem, a w środę ma na Placu Zamkowym wygłosić przemówienie dotyczące między innymi obecnej sytuacji międzynarodowej.

    Wizyta Obamy z okazji rocznicy 4 czerwca ma przede wszystkim znaczenie symboliczne. Obchody 25. rocznicy pierwszych wolnych wyborów mają dzięki Obamie bardzo dużą rangę. Na chwilę Warszawa znajdzie się w centrum uwagi światowych mediów.

    Ale kryzys ukraiński sprawił, że odwiedziny prezydenta nabierają dodatkowego znaczenia. Obama przeprowadzi serię rozmów na najwyższym szczeblu. Jak mówił dziś rano w Kontrwywiadzie RMF Paweł Graś, sekretarz stan w KPRM stwierdził, że jednym z tematów rozmów będzie wzmocnienie obecności NATO (czyli w praktyce sił amerykańskich) w tej części Europy.

    To jednak temat rozmów bilateralnych. Trudno oczekiwać bardzo konkretnych oświadczeń ze strony prezydenta, zarówno jutro, jak i w jego przemówieniu w środę. Nikt nie spodziewa się, że prezydent ogłosi zwiększenie na stałe obecności wojsk USA w Polsce. To może być tematem rozmów "w cztery oczy", ale w warstwie oficjalnej ta wizyta będzie przede wszystkim symboliczna.

    Prezydent w swoim przemówieniu na pewno powiąże polską drogę do demokracji i wolności z obecną sytuacją na Ukrainie, oraz z agresywną postawą Rosji. Można oczekiwać wielu mocnych deklaracji, które będą bardzo przyjemne dla Polaków - o znaczeniu więzi z USA i tak dalej. Ta symbolika ma też być wzmocniona jutrzejszym spotkaniem Obamy i prezydenta Komorowskiego z polskimi i amerykańskimi lotnikami.

    Jednak symbole w polityce międzynarodowej mają istotne znaczenie. Dlatego też bagatelizowanie znaczenia przyjazdu prezydenta - najpewniej ostatniego w jego kadencji - też nie ma większego sensu.

  • czwartek, 29 maja 2014
  • Tusk ostro o Schetynie na zarządzie PO. "Osłabia partię"

    Posiedzenie zarządu PO miało służyć przede wszystkim podsumowaniu wyniku niedzielnych wyborów, ale dla premiera Tuska stało się też okazją do wysłania dość jednoznacznego komunikatu pod adresem Grzegorza Schetyny. Były lider dolnośląskiej PO na dwa tygodnie przed wyborami, w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" powiedział że PO jest syta i brakuje jej woli walki.

    Tusk miał powiedzieć m.in, że działalność Schetyny to świadoma gra na obniżenie wyniku PO - informuje "Wprost". Potwierdzają mi to źródła w zarządzie PO. Premier miał dość i jednoznacznie stwierdził, że "tak tego nie zostawi" i "nie pozwoli na to".

  • Migalski odchodzi z polityki. Jak pisze w oświadczeniu: "Żegnamy europosła Migalskiego. Witamy doktora Migalskiego"

    Jeszcze wczoraj Marek Migalski zastanawiał sie na Twitterze, czy nie wystartować do Senatu w najbliższych wyborach uzupełniających na Śląsku. Dziś były eurodeputowany PRJG publikuje na swojej stronie oświadczenie, w którym rozstaje się z polityką. Zaczyna od kilku gorzkich słów pod adresem swoich byłych kolegów z PRJG:

    "Przypomnę jedynie, że przed ponad dwoma miesiącami zrezygnowałem z funkcji wiceprezesa PRJG. Nie wszedłem także do sztabu wyborczego. Moje sugestie co do kształtu kampanii ignorowano, a rad nie uwzględniano. Dlatego skupiłem się na swojej kampanii indywidualnej. Była ona przez wielu oceniana jako jedna z najlepszych w kraju. Jednak polityka to gra zespołowa i jako drużyna ponieśliśmy bolesną porażkę. Nie mogę tego nie zauważać".

    Później Migalski dodaje: "Dziś staję przed dylematem jak wykorzystać swoje doświadczenie i wiedzę. Mogłem to robić pozostając szefem śląskich struktur PRJG i nadal działać na rzecz dobra wspólnego jako polityk. Zdecydowałem jednak, że rezygnuję z tego zaszczytu i odchodzę z polityki jako zawodu. Rano przesłałem na ręce kierownictwa partii swoją rezygnację z członkostwa w Polsce Razem. Życzę moim Koleżankom i Kolegom powodzenia, ale nie mogę już towarzyszyć im w ich drodze.

    Wybrałem powrót do życia akademickiego i publicystycznego. Mam nadzieję, że moja wiedza i doświadczenie, których nabyłem w ciągu ostatnich pięciu lat, będą pomocne w opisywaniu rzeczywistości i jej objaśnianiu wyborcom. Mam także nadzieję, że w ten właśnie sposób nadal będę przyczyniał się do budowania dobra publicznego i do wzmacniania racjonalizmu w polskim życiu społecznym".

    Przyznaje także z właściwą sobie skromnością: Byłem niebanalnym i wnikliwym analitykiem przed pięcioma laty. Dziś – po tym doświadczeniu, które stało się moim udziałem – mam wrażenie, że jeszcze lepiej rozumiem mechanizmy rządzące polską i europejską polityką.

    Migalski w swoim oświadczeniu zawiera także przeprosiny: Przepraszam wszystkich, których w czasie mojej kariery politycznej obraziłem, uraziłem lub zawiodłem. Nie było to moją intencją.

    Na koniec pisze: "Trzymajcie za mnie kciuki na tej staro-nowej drodze życiowej. Żegnamy europosła Migalskiego. Witamy doktora Migalskiego".

    Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

  • środa, 28 maja 2014
  • Graś kontra Schetyna, czyli pojedynek w Platformie o poranku

    Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

    Dziś gościem Kamili Biedrzyckiej-Osicy w TVP Info o 7:45 był Grzegorz Schetyna, były szef Platformy na Dolnym Śląsku. O 8:13 w Salonie politycznym Trójki pojawił się jeden z najbliższych współpracowników premiera, Paweł Graś. To musiało prowadzić do "korespondencyjnego" pojedynku dwóch polityków.

    Schetyna od minimalnie wygranych przez Platformę wyborów unika bezpośrednich uderzeń w premiera Tuska. Jak stwierdził w wypowiedzi dla wtorkowych "Wiadomości", sukces Platformy to zasługa przede wszystkim aktywności premiera. Dziś jednak wystosował ostrzeżenie przed wyborami samorządowymi. Jak powiedział:

    "Jeżeli nie będzie mobilizacji w Polsce powiatowej, Polsce lokalnej, to bez obecności, bez rozmowy ludźmi na samym dole nie da się wygrać, i nikt nie pomoże, nawet wielka mobilizacja tu, w Warszawie".

    Trudno nie interpretować tego jako delikatnego sygnału, że tylko dzięki Tuskowi Platforma jesiennych wyborów nie wyga, że potrzebna jest "oddolna mobilzacja".

    Paweł Graś kilkanaście minut później skrytykował Schetynę - nie tyle za wywiad w TVP Info, co za "całokoształt". Jak powiedział wpływowy sekretarz generalny PO:"Widzę, że Grzegorz Schetyna jest aktywny medialnie po wyborach. Szkoda, że tak nie było w kampanii. Jedyny akcent, jaki pamiętamy, to krytyka Platformy. Dwa tygodnie przed wyborami to nie jest dobry sygnał".

    Jak widać, klimat w Platformie - mimo zwycięstwa - nie jest sielankowy. Schetyna może kontynuować swoją krytyką, zwłaszcza że bardzo przez niego krytykowany w kampanii Michał Kamiński jednak nie dostał się do europarlamentu.

    Kolejna okazja do wewnętrznych podsumowań już jutro - w czwartek wieczorem zbiera się Zarząd partii. Ale bez Schetyny, który stracił miejsce w nim po tym jak utracił władzę w Platformie na Dolnym Śląsku, pod koniec października 2013 roku.

  • wtorek, 27 maja 2014
  • Dlaczego nowy mit na prawicy dotyczący fałszerstwa wyborczego nie ma związku z rzeczywistością

    https://twitter.com/TVN48

    To nowy, internetowy hit prawicy: PKW wyciągnęła z urn więcej kart do głosowania, niż ich wydała. Zdjęcie z obwieszczenia PKW krążyło we wtorek na prawicowych stronach w internecie, jako kolejny "dowód" na to, że Platforma sfałszowała te wybory. Ma pokazywać, że w tych wyborach wyjęto z urn więcej kart, niż ich wydano.

    Wyjaśnienie całej sprawy jest banalnie proste: punkt drugi z obwieszczenia nie uwzględnia głosowania korespondencyjnego (w punkcie piątym wyliczono, ile do urn wrzucono kopert z kartami, a w punkcie szóstym - ile ich wyciągnięto) i dotyczy tylko kart wydanych osobiście w komisjach wyborczych. Łącznie wydano osobiście 7 295 481 kart, a z urn wyjęto łącznie 7 298 064, z uwzględnieniem 4 583 głosów korespondencyjnych. Dodatkowo, drobny ułamek wyborców (2 tysiące w tych wyborach) zabrało i/lub zniszczyło karty wydane im osobiście (jak powiedziano mi w PKW), stąd różnica w ostatecznym rachunku.

    W ten właśnie sposób tworzą się mity.

  • "Financial Times": Tusk może być szefem Komisji Europejskiej zamiast Junckera

    Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

    Dziś wieczorem w Brukseli rozpoczyna się nieformalny szczyt liderów UE. Jego tematem ma być przede wszystkim dyskusja o nowym układzie sił po wyborach 25 maja i obsadzeniu kluczowych stanowisk w całej Unii. Jak pisze "Financial Times", premier Wielkiej Brytanii David Cameron próbuje zablokować kandydaturę Jean-Claude Junckera na szefa Komisji Europejskiej, a Donald Tusk może być jednym z jego potencjalnych zastępców. Juncker był oficjalnym kandydatem EPL na to stanowisko w kampanii, a jego głównym rywalem był lider socjalistów, Martin Schulz.

    EPL wygrała wybory do PE na poziomie europejskim - chadecy mają najwięcej eurodeputowanych. Ale Juncker wcale nie jest pewniakiem. I to nie tylko ze względu na Camerona - nawet Angela Merkel nie udzieliła mu po wyborach zbyt entuzjastycznego poparcia. Cameron - jak pisze "FT" - jest zwolennikiem innego rozwiązania.

    Na nowego szefa KE musi zarówno zgodzić się Rada Europejska (liderzy UE, czyli w praktyce Merkel, Hollande i kilku innych) jak i Parlament Europejski. Istnieje scenariusz, w którym Juncker zostaje nowym przewodniczącym Rady - zamiast Hermana Van Rompuya. Pytanie tylko, czy innego kandydata na szefa Komisji zaakceptowałby Parlament.

    Możliwe, że dziś powstanie tzw. shortlista nazwisk na nowego szefa KE, nowego przewodniczącego Rady Europejskiej i szefa unijnej dyplomacji. Przynajmniej jedno z tych stanowisk musi przypaść socjalistom. W grze o szefa unijnej dyplomacji (tzw. HighRep w brukselskim żargonie) pozostaje cały czas Radosław Sikorski, ale jego szanse są niewielkie. Również szanse na to, by premier Donald Tusk został nowym szefem Komisji wydają się w tym momencie czysto iluzoryczne. Poza tym, jak przekonują mnie rozmówcy z Brukseli, pozostawanie w tej grze nie leży w interesie premiera.

    Cel strategiczny Polski jest bowiem inny. Najbardziej prawdopodobną funkcją, o którą dziś zaczniemy walkę to stanowisko komisarza ds. energetyki. To jest zgodne z projektem unii energetycznej forsowanym przez Tuska przed wyborami oraz cenne dla niego z wewnętrznego, krajowego punktu widzenia. Na inne, wyższe stanowiska przedstawiciel Polski raczej nie ma szans.

  • niedziela, 25 maja 2014
  • Ze sztabu Platformy. Wynik exit poll spowodował krótką erupcję radości w Domu Dochodowym przy placu Trzech Krzyży. Tusk zachowywał ostrożność w swoim przemówieniu, ale atmosferę tutaj można podsumować w jeden sposób - poczucie ulgi. Premier nie rozmawiał z dziennikarzami, szybko wyszedł z miejsca w którym zorganizowano wieczór wyborczy w otoczeniu jego najbliższych współpracowników. Igor Ostachowicz - jeden z głównych doradców premiera - szeroko się uśmiechał, gdy szef rządu wychodził z sali.

  • środa, 21 maja 2014
  • Najnowsza prognoza wyników wyborów do PE: Platforma 19 mandatów, PiS 18. Korwin bez mandatu

    Symulacja przygotowana przez PARR (Polska Agencja Rozwoju Regionalnego) oraz PIBA (Polski Instytut Badań i Analiz) pokazuje, że Kongres Nowej Prawicy może odnieść sukces, ale jego lider może się jednak nie dostać do europarlamentu. Przy frekwencji 20% KNP uzyskuje tylko 2 mandaty (Małopolska i Warszawa). Janusz Korwin-Mikke startuje ze Śląska. Tylko przy frekwencji 25% Janusz Korwin-Mikke dostaje się do PE - zamiast mandatu z Warszawy.

    Prognoza oparta jest na kwietniowych wynikach sondaży do PE. Platforma zdobywa w niej 19 mandatów, PiS 18. SLD 6 mandatów, PSL i EP/TR po 3.

    W przypadku EP/TR są to miejsca w Warszawie (Ryszard Kalisz), na Śląsku (Kazimierz Kutz) i w Wielkopolsce (Marek Siwiec).

    Z Platformy w żadnym wariancie nie dostaje się Michał Kamiński - jego miejsce to dopiero 20 mandat PO w tych wyborach.

  • wtorek, 20 maja 2014
  • To już oficjalne: Platforma zakończy kampanię konwencję na Śląsku

    Fot. Wojciech Kardas / AG

    We wtorek rano Tadeusz Zwiefka, szef sztabu kampanii PO potwierdził w programie "Gość Poranka TVP Info" informację, która krążyła nieoficjalnie od kilku dni. Platforma zakończy kampanię konwencją na Śląsku. Jak można się spodziewać, udział w niej weźmie premier Tusk. To będzie ostatni akcent walki o głosy wyborców w wykonaniu PO przed ciszą wyborczą.

    Wszystkie ugrupowania planują zakończyć kampanię mocnym akcentem. Np. Janusz Korwin-Mikke planuje duży wiec na Placu Zamkowym w Warszawie, o 18.30 w piątek. Inne partie też przygotowują się do zaprezentowania "końcowego argumentu" dla wyborców. Oczywiście można zastanawiać się, jaki sens ma organizacja dużych spotkań tuż przed ciszą wyborczą, gdy w kilka godzin po nich wszystkie komentarze i opinie będą musiały zniknąć z mediów. Ale nie zmienia to faktu, że piątek będzie politycznie bardzo gorący.

  • poniedziałek, 19 maja 2014
  • Bartoszewski w nowym spocie deklaruje, że będzie głosować na Plaformę

    Frekwencja, frekwencja, frekwencja - to słowa jakie można najczęściej usłyszeć w sztabie PO na Wiejskiej. Sztabowcy partii rządzącej są przekonani, że w tej kampanii kluczem dla sukcesu jest zmobilizowanie elektoratu Platformy. Przy niskiej frekwencji ( nawet poniżej 20%) rzeczywiście każdy głos jest na wagę złota. Dlatego jeden z ostatnich spotów PO w tych wyborach zawiera przekaz mobilizacyjny. Występuje w nim oczywiście prof. Władysław Bartoszewski, jedna z kluczowych postaci dla PO w tych wyborach. Bartoszewski deklaruje wprost: będę głosować na PO. To jest jeden z ostatnich argumentów, które PO zdoła przekazać w tej kampanii. Spot ma być od dziś emitowany w najważniejszych stacjach telewizyjnych.

  • Bartoszewski udziela poparcia Róży Thun

    Władysław Bartoszewski staje się kluczową postacią w kampanii Platformy. To on jest główną postacią w najważniejszych spotach partii rządzącej. Dlatego dla Róży Thun - jedynki PO w Krakowie - bezpośrednie poparcie Bartoszewskiego jest bardzo cenne. Ten klip był zaprezentowany po raz pierwszy na niedzielnej konwencji wyborczej PO w Krakowie.

  • niedziela, 18 maja 2014
  • Minister Sikorski pracuje nad swoim wystąpieniem przed konwencją PO

    Fot. Michał Kolanko

  • piątek, 16 maja 2014
  • Zdrojewski odpowiada na konferencję Kaczyńskiego i Jackiewicza. "Lider PiS na Dolnym Śląsku chyba tonie i to bez powodzi...

    https://twitter.com/BZdrojewski

    Konferencja prasowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i Dawida Jackiewicza (lidera listy w okręgu) we Wrocławiu wywołała już reakcję jedynki PO na Dolnym Śląsku, Bogdana Zdrojewskiego. Jak napisał na Twitterze: "Lider PiS na Dolnym Śląsku chyba tonie i to bez powodzi...Ale inaczej nie mogę pojąć, po co swojego szefa wciąga w problematykę, na której tutaj, zwłaszcza na Ostrowie Tumskim, może jedynie polec. Żebym się tym martwił? Nie. Martwi mnie raczej skleroza. Przecież to wciąż młody człowiek!"

    To replika na konferencję, w której PiS oskarżył PO o zaniedbania w budowie systemu przeciwpowodziowego na Dolnym Śląsku. PiS bardzo intensywnie stawia w ostatnich dniach na przekaz, w którym łączy tematykę powodzi z ogólnymi argumentami przeciwko Platformie. Wszystko można sprowadzić do jednego przekazu: Polityka Tuska jest skoncentrowana tylko na propagandzie, nie zaś na słuchaniu potrzeb Polaków i reagowaniu na nie.

  • czwartek, 15 maja 2014
  • Nowy spot SP. Jest Conchita Wurst i unijne absurdy. Jest też hasło: Wybierz ludzi, którzy chcą w Europie przywrócić normalność. Postaw na Solidarną Polskę

    Jednym z ważniejszych trendów tej kampanii jest wyścig o to, kto będzie bardziej eurosceptyczny. To na tej fali surfuje teraz Janusz Korwin-Mikke. Nowy spot, który partia zaprezentuje o 12.00 w Sejmie to próba pokazania unijnych absurdów, a także ideologicznych dziwactw. Jest i Conchita Wurst - jako symbol narzucania przez UE konkretnej, obcej ideologii.

    Spot nie jest może arcydziełem pod względem technicznym, ale SP zgromadziła bardzo wiele przykładów na unijne dziwactwa. Jest też atak na unijną biurokrację i pensje urzędników w Brukseli. Solidarna Polska szuka możliwości przebicia się w mediach ogólnokrajowych, a ten spot jest tego przykładem. SP chce też podkreślić, że jest najbardziej eurosceptyczną partią, na którą można głosować w tych wyborach.

  • środa, 14 maja 2014
  • "Warszawa Kowala" - tak Paweł Kowal opisuje stolicę w nowym spocie

    Nowy klip Pawła Kowala to próba pokazania związków polityka PRJG z Warszawą. Kowal opisuje w nim najważniejsze dla niego miejsca - od Wilanowa w którym mieszka, przez Ochotę (gdzie wziął ślub) po Muzeum Powstania Warszawskiego.

    Ten klip to metoda na pokazanie związków polityka z miastem. Kowal urodził się w Rzeszowie, w 2009 roku dostał się do PE z Małopolski.

  • Platforma minimalnie wyprzedza PiS w nowym sondażu CBOS

    W najnowszym badaniu CBOS Platforma osiąga niemal identyczny wynik jak PiS. Partia Tuska może liczyć na 21 proc., PiS 20 proc. Do PE swoich przedstawicieli wprowadzają też KNP i SLD (po 6 proc.) Poniżej progu są PSL (3 proc.), oraz EP/TR, Solidarna Polska (po 2 proc.). Polska Razem Jarosława Gowina ma 1%.

    Gdy nie uwzględnia się niezdecydowanych to wyniki przedstawiają się następująco: PO – 34 proc., PiS –33 proc, Nowa Prawica – 10 proc., SLD-UP – 9 proc., PSL i Europa Plus Twój Ruch – po 4 proc., Solidarna Polska i Polska Razem – po 2 proc. Wyniki podaje serwis 300polityka.

    Deklarowana frekwencja to 41 proc. ( 4 punkty procentowe w porównaniu z kwietniem). Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face to face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 22 kwietnia – 4 maja 2014 roku na liczącej 1057 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

  • poniedziałek, 12 maja 2014
  • Sikorski przekonuje do głosowania na Rostowskiego w pierwszym spocie byłego wicepremiera

    Jacek Rostowski sięgnął po najmocniejsze możliwe (poza premierem Tuskiem) wsparcie w okręgu kujawsko-pomorskim. W pierwszym klipie Rostowskiego występuje szef MSZ Radosław Sikorski.

    Sikorski przekonuje, że wybór Rostowskiego przyczyni się do poprawy sytuacji gospodarczej w regionie. I deklaruje, że będzie na niego głosować. "Potrzebujemy europosła wagi ciężkiej" - mówi szef MSZ w klipie.

  • Nieudane spotkanie wyborcze Zdrojewskiego. Sygnał problemów w kampanii?

    "Tylko dwie osoby na spotkaniu" - to nie jest tekst, którzy polityk chciałby zobaczyć o swojej kampanii w mediach. Ale tak właśnie "Gazeta Wrocławska" opisuje spotkanie wyborcze ministra Bogdana Zdrojewskiego w Środzie Ślaskiej, na którym miały pojawić się tylko... dwie osoby.

    Jak dodaje reporterka: "Gdyby nie kilkunastu urzędników, radnych i lokalnych działaczy PO, którzy towarzyszyli przyszłemu europosłowi z obowiązku partyjnego lub służbowego, Bogdan Zdrojewski przeszedłby przez Środę praktycznie niezauważony".

    Zdrojewski miał być lokomotywą wyborczą PO na Śląsku. To od niego w dużym stopniu zależy wynik PO w skali kraju. Przed kampanią mówiło się, że Zdrojewski może zdobyć ponad 200 tysięcy głosów. Jak wynika z moich rozmów z obserwatorami lokalnej polityki, bardzo widoczny - dużo bardziej niż się to zapowiadało - jest kandydat numer 3 na liście, czyli Stanisław Huskowski. To on ma poparcie popularnego prezydenta miasta, Rafała Dutkiewicza.

    To pierwsze publiczne wystąpienie Dutkiewicza od czasu wypadku samochodowego. A na Dolnym Śląsku mówi się, że podstawowym problemem Zdrojewskiego jest brak dostatecznych funduszy w tej kampanii.