"Nie jesteśmy hakerami" - Internetowi bojownicy o WikiLeaks piszą do mediów

W internecie pojawił się list do mediów od "Anonymous", grupy odpowiedzialnej za ataki na strony działające na szkodę WikiLeaks. W swoim oświadczeniu mówią, że "nie są hakerami", ich ataki nie mają na celu ataku na zwykłych użytkowników internetu, a na "publiczną twarz firm".
- Anonymous nie jest żadną grupą, jest bardziej internetowym spotkaniem - piszą internetowi " haktywiści" w liście do mediów, który pojawił się dziś na wielu serwisach internetowych - jesteśmy zorganizowani bardzo luźno, w oparciu raczej o podchwytywane przez jednostki pomysły niż polecenia - tłumaczą. w dokumencie, który pojawił się dziś na wielu stronach internetowych.

- Nie jesteśmy hakerami, jesteśmy zwykłymi użytkownikami internetu, nie zamierzamy wykradać osobistych danych i numerów kart kredytowych, nie atakujemy infrastruktury firm takich jak PayPal, Mastercard czy Visa, która uniemożliwiłaby ich użytkowanie przez zwykłych ludzi - wyjaśniają

- Naszym obecnym celem jest zwiększenie wiedzy o WikiLeaks i nieczystych zagraniach firm, które działają przeciw niej - piszą Anonimowi. Jak tłumaczą, ich ataki na strony firm, to publiczne okazanie niezgody na takie działania, a ataki na strony to atak tylko na "publiczną twarz firmy" w internecie.

Nie było ataku na Amazon. "Byłby w złym guście"

Jak informują w liście Anonimowi, po tym, jak Amazon usunął stronę Wikileaks ze swoich serwerów, media donosiły o spodziewanym ataku na stronę. Anonimowi informują, że nie było planów takiego działania

- Atak taki spowodowałby, że zwykli konsumenci poczuliby się zagrożeni, a poza tym atak na jeden z największych sklepów internetowych tuż przed świętami, kiedy ludzie kupują prezenty dla swoich najbliższych byłoby po prostu w złym guście - tłumaczy dokument.

W innej, pojawiającej się także dziś w sieci informacji Anonimowi proponują zmianę taktyki - publikowanie najciekawszych, a pomijanych przez media depesz na "zwykłych serwisach", takich jak fora dyskusyjne, portale społecznościowe czy youtube, także z mylącymi, popularnymi tagami czy odnośnikami, takimi jak np. Justin Bieber.

"Anonymous", trudna do zdefiniowania grupa w internecie, znana jest między innymi z walki z sektą scjentologów, oraz rozmaitych internetowych żartów - między innymi próby wysłania dziecięcej gwiazdy pop, Justina Biebera na koncerty do Korei Północnej, czy przejęcie kontroli nad internetowym głosowaniem na nagrodę MTV i doprowadzenie do przyznania nagrody "Best Act Ever" Rickowi Astleyowi, którego utwór wykorzystany został w popularnym internetowym żarcie. Zaatakowali także rządowe strony w Australii, po tym jak jej rząd zamierzał wprowadzić ograniczenie w dostępie do niektórych stron internetowych.

List opublikowały dziś zajmujące się technologią serwisy internetowe, takie jak techcrunch.com

Komentarze (3)
"Nie jesteśmy hakerami" - Internetowi bojownicy o WikiLeaks piszą do mediów
Zaloguj się
  • kossa22

    0

    Ktoś płaci Anon'om? Puknij się w czółko.

  • muzzyczny

    Oceniono 1 raz -1

    kilku z Anonymous nalezy do WIkileaks (Cia)

  • jakub53

    Oceniono 2 razy -2

    Ale szajs, hackerzy nie sa hackerami:) Koniec swiata jak mawial jeden Popiolek...

    A ambitnym polecam sie whakowac na dotacje dla ANON, kto im placi:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX