Niemcy: Polski samolot rozbił się w okolicy Bielefeld. Cztery osoby nie żyją

Około godz. 10.30 mały, sportowy samolot Cirrus, lecący z Polski, rozbił się przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku pod Bielefeld. Trzy osoby zmarły na miejscu, czwarta została przewieziona do szpitala, gdzie niestety zmarła w wyniku odniesionych ran. Ofiary to pilotka i pracownicy firmy Kanlux z Radzionkowa na Śląsku. Na miejscu zmarło dwóch członków jej zarządu, a w szpitalu, sekretarka firmy.
Pierwsze informacje dostaliśmy od Alertowicza "m.". Donosił on, że na pokładzie były cztery osoby, trzy z nich zginęły na miejscu. Przeżyła jedna kobieta.

Jak dowiedzieliśmy się później z niemieckich mediów, miejscowa policja potwierdziła, że wśród ofiar wypadku są pilotka samolotu i dwóch pasażerów. Jedna osoba przeżyła upadek. Kobieta została przewieziona do szpitala w Bielefeld, gdzie miała przejść operację. Niestety, wskutek odniesionych obrażeń, zmarła. Jak powiedziała Polskiej Redakcji Deutsche Welle miejscowa policja pasażerowie byli pracownikami firmy Kanlux z Radzionkowa na Śląsku. Było to dwóch członków zarządu firmy i jej sekretarka, poinformował radio Martin Schulz, rzecznik policji w Bielefeld.

Według informacji dziennika bild.de , samolot rozbił się, podchodząc do lądowania na lotnisku Windelsbleiche pod Bielefeld. Polska redakcja Deutsche Welle podaje, że uderzył w drzewa ok. 1000 metrów przed pasem lotniska. Samolot rozbił się niedaleko zabudowań, ale nie ma ofiar wśród osób postronnych.

Przyczyny upadku maszyny badają eksperci komisji nadzoru lotów. - Specjaliści z Urzędu Lotniczego z Monastyru są już na miejscu wypadku. Czekają jeszcze na zielone światło od przełożonego z Brunszwiku, by rozpocząć badanie przyczyn katastrofy. My, wraz z kolegami z policji polskiej potwierdzamy tożsamość ofiar - mówi rzecznik policji z Bielefeld. W momencie wypadku była brzydka pogoda i padał deszcz.

Więcej o: