Wielkopolska: Szokujące odkrycie w gospodarstwie rolnika

20 psów trzymanych w skandalicznych warunkach zabrano Franciszkowi P. Na dwóch posesjach w Jakubowie i Runowie (woj. wielkopolskie) psy były przetrzymywane w kontenerach i specjalnie wykonanych dołach pośród truchła bydła. Psy żywiły się padliną, pozbawione były dostępu do światła i wody.
Niektóre zwierzęta są w ciężkim stanie. Ich leczenie potrwa co najmniej kilka miesięcy. Gospodarz zatrzymany został przez policję na 48 godzin - w minioną środę przedstawiono mu zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi mu za to kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Wszyscy wiedzieli

O losie psów sąsiedzi Franciszka P. wiedzieli od dawna, bali się zareagować. W końcu ktoś powiadomił Straż dla Zwierząt, a ona już po kilku godzinach zapukała do drzwi gospodarza. Najpierw nie chciał ich wpuścić - "Po zachodzie słońca nie zapraszam nikogo na posiadłość", później jednak, gdy pojawili się weterynarze z nakazem rewizji, nie miał wyjścia.

Psy wychudzone, w odchodach

- Bernardyn miał złamaną przednią łapę, najpewniej najechał na niego pojazd. Nie miał żadnej pomocy chirurgicznej. Cały był w odchodach. Drugi pies, spaniel, miał posklejane uszy i sierść. Bardzo bał się właściciela. Kiedy ten doszedł do niego pies skulił się jakby bił bity - ocenia Grzegorz Bielawski, prezes Pogotowia i Straży dla Zwierzą z Trzcianki.Psy trzymane w kojcu stały w odchodach.

Właściciel nie chciał powiedzieć, ile ma psów i gdzie je trzyma.

Między stajnią a oborą strażnicy odkryli dół w którym trzymane były trzy psy. - Żyły we własnych odchodach, a do jedzenia miały czaszkę i kości prawdopodobnie padniętego. Tam, gdzie właściciel trzymał drób, w klatce siedziały dwa ratlerki. Suka i samiec. Do jedzenia miały zdechłą kurę.

Kontener z martwymi zwierzętami

Najbardziej przerażającego okrycia dokonano na polu mieszkańca Jakubowa. W zamkniętym kontenerze o powierzchni kilkudziesięciu metrów w ciemności utrzymywane były trzy pekińczyki. Żyły one pomiędzy końskimi i bydlęcymi zwłokami w stanie zaawansowanego rozkładu. To był jakiś koszmar - mówi Grzegorz Bielawski, prezes Pogotowia i Straży dla Zwierzą z Trzcianki.

Podczas dalszej kontroli policjanci i pracownicy pogotowia odkryli kilka miejsc, gdzie składowane były zwłoki zwierząt gospodarskich. Przykryte były folią. - Trudno powiedzieć, co to było. Szczątki te nie nadawały się już do identyfikacji, a Franciszek P. nie chciał podać skąd one wzięły się na jego terenie - opowiadają strażnicy.

"Psa dostałem w prezencie, nie oddam"

Właściciel gospodarstwa nie chciał przyznać się do winy. Nie odpowiadał na większość pytań. Bronił się przed wydaniem psów. Twierdził, że jednego otrzymał w prezencie i nie może oddać.

W końcu przy pomocy policji odebrano mu 10 psów, których utrzymywanie i stan zagrażały ich życiu i zdrowie. Przekazano je pod opiekę Pogotowia i Straży dla Zwierząt.

Mężczyzna trafił na komisariat.

Następnego dnia sprawdzono kolejną jego posesję w Runowie. Tam znaleziono wszystkie ukryte wcześniej psy oraz kolejne w tragicznym stanie. - Zabezpieczyliśmy zagłodzone pekińczyki, bardzo chorą suczkę rasy spaniel, dwa labradory, małego psa mieszańca oraz kolejnego owczarka kaukaskiego i rottwailera. To było kolejnych 10 psów - mówi Grzegorz Bielawski. - Niektóre psy były tak wygłodzone, że o mały włos nie pozagryzały by się o kromkę suchego chleba - mówi Wanda Jerzyk, inspektor organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.

Na terenie gospodarstw były też konie i krowy - z nich czerpał zysk i one były zadbane.

O kontroli i zabezpieczeniu 20 psów powiadomiono już władze gminy Wągrowiec. Wójt na dniach powinien wydać decyzję administracyjną pozbawiającą czasowo Franciszka P. prawa do opieki nad tymi psami. Na pewno przed sądem będziemy domagać się przepadku tych psów które zostały zabezpieczone oraz tego aby właściciel miał zakaz trzymania psów orzeczony na maksymalny okres tj. 10 lat.

APEL

Pogotowie i Straż dla Zwierząt zwraca się z prośbą o pomoc rzeczową i finansową dla uratowanych Zwierząt. Dla dwudziestu z nich potrzebne są preparaty na odrobaczenie, witaminy karma a także środki finansowe na zapłacenie za odkażanie ran, zabiegi chirurgiczne, oraz transport.

Dary przekazywać można na adres:

Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance;

Pl. Pocztowy 4/6, 64-980 Trzcianka

Adres e-mail: interwencje@animals.org.pl

nr konta PKO BP SA w Czarnkowie nr 87 1020 3844 0000 1702 0048 10 93 z dopiskiem "Pomoc dla psów".

Więcej o: